Kościół Świętego Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie

Kościół Świętego Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie (fot. Igor Snopek)

fenomen

Ile kościołów powstało w Polsce po 1945 roku? Oni sprawdzili. I zebrali zaskakujące dane

Przejechali tysiące kilometrów, przekopali się przez archiwa, godzinami fotografowali kościoły z dronów. Twórcy projektu "Architektura VII Dnia" policzyli katolickie świątynie zbudowane w Polsce po 1945 r. I zebrali historie związane z ich powstaniem.

Artykuł ukazał się w 2016 roku.

Rok 1945 r. W Polsce jest 7555 kościołów katolickich. I niewiele wskazuje na to, żeby w najbliższych latach miało wiele ich powstać. Władza ludowa, jeżeli akurat nie znajduje się z Kościołem na wojennej ścieżce, to utrzymuje z nim stosunki, które w najlepszym razie można nazwać "zbrojnym pokojem". I nie kwapi się do wydawania pozwoleń na budowę nowych świątyń.

Rok 2016. W Polsce jest 10466 kościołów katolickich. I wiele w budowie.

Od 1945 r., mimo przeszkód stawianych przez komunistów, powstaje ponad 3,5 tys. świątyń. Nieprawdopodobnie różnorodnych - od olbrzymich, ekstrawaganckich budynków aż po małe, skromne kapliczki.

Architektura VII Dnia

- Sposób, w jaki katolickie świątynie w Polsce powojennej zostały zbudowane, ich kształty, rozmiary, styl, to, jaki był udział mieszkańców parafii w budowie, to wszystko odzwierciedla zmiany realiów historycznych - mówi Izabela Cichońska, architektka, jedna z trójki kuratorów projektu i wystawy "Architektura VII Dnia" (obecnie pokazywana w centrum Młyn Maria we Wrocławiu, wcześniej była w Warszawie i w Londynie, niedługo zostanie pokazana w Berlinie i Rzymie). Zespół badaczy i architektów przez kilka miesięcy 2015 roku zbierał dane i zdjęcia powojennych kościołów. Na stronie architektura7dnia.pl badacze zbudowali obszerną bazę powojennej kościelnej architektury, która odcisnęła niezwykle wyraziste piętno na polskich miastach, miasteczkach i wsiach. Z całości wyłania się też wnikliwy portret polskiej społeczności, która budowała kościoły.

Autorzy liczyli, że ludzie niegdyś zaangażowani w budowę - lub ich dzieci - podzielą się swoimi historiami, zdjęciami i wspomnieniami, czy to sprzed kilku-kilkunastu zaledwie lat, czy z dawniejszych, tuż powojennych czasów. I tak się stało. - Obecny odzew jest ogromny, jesteśmy nim bardzo zaskoczeni. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej reakcji było mniej. Teraz, w ostatnich tygodniach, nagle to zaskoczyło! Ludzie piszą, przesyłają swoje relacje, aktywnie uczestniczą w pisaniu historii "swoich" kościołów - cieszy się Cichońska.

Najciekawsze zjawisko w polskiej architekturze?

Projekt Architektura VII Dnia zaczął się przypadkiem. Urbanista Kuba Snopek, drugi z trójki kuratorów, jechał przez Polskę ze znajomymi z Rosji. Ci zwrócili uwagę na kościoły i ich liczbę w Polsce, a jeden z przyjaciół zaczął je fotografować. Snopek i Cichońska startowali wówczas w konkursie na wystawę do pawilonu narodowego na weneckie Biennale.

- Przesiąkliśmy myśleniem kuratora Biennale, Rema Koolhaasa. Chodzi o to, że jeżeli robisz projekt, to najważniejsze jest, żebyś wiedział o swoim temacie wszystko: znał dane, liczby, znał historię. Nasze zadanie brzmiało: pokazać oryginalny sposób, w jaki nasz kraj zaabsorbował nowoczesność w architekturze. Coś, co Polskę wyróżnia. Uznaliśmy, że kościoły idealnie odpowiedzą na wyzwanie Koolhasa. Zawęziliśmy poszukiwania do okresu powojennego, zebraliśmy szesnaście osób, głównie studentów architektury, i zaczęliśmy szukać, na początku przez sieć. Gdyby nie technologie, ten projekt nigdy by nie powstał - opowiada Kuba Snopek.

Na podstawie dokumentu Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC z 2006 r. Snopek, Cichońska, trzecia kuratorka Karolina Popera i ich zespół zaczęli szukać zbudowanych po 1945 roku kościołów w każdej z 41 polskich diecezji. Szukali zdjęć, nazwisk architektów. Kartografią i statystyką zajęli się Tomasz Świetlik i Szymon Pifczyk, twórca niezwykle popularnego na Facebooku profilu "Kartografia Ekstremalna" i współpracownik serwisu BiqData. Fotografowie, Maciej Lulko i Igor Snopek, brat Kuby, spędzili wiele godzin robiąc zdjęcia kościołów. Snopek robił zdjęcia m.in. przy pomocy drona. Z tego, co zebrali, powstała pierwsza wystawa w Warszawie. Jej sukces, (zauważony przez prestiżowe pismo Arch Daily) umożliwił autorom pójście dalej.

To właśnie w tych danych i zdjęciach znalazły się prawdziwe skarby. Zdjęcia na stronie Architektury VII Dnia ukazują imponujące bogactwo form. Można znaleźć np. przegląd kościołów o najciekawszych rzutach pionowych:

Jest wybór najpiękniejszych kościelnych gmachów z cegły. Są też zdjęcia świątyń, które wyjątkowo dobrze realizują w swojej architekturze propagowaną po Soborze Watykańskim II ideę Kościoła otwartego na swoich wiernych. Twórcy Architektury VII Dnia wyróżnili także kategorię "Kościoły-barykady". Gdzie buduje się barykady? Ano na terenie, który zdobyliśmy i chcemy go bronić. Każda świątynia, na którą wydarto pozwolenie od władz PRL, była taką barykadą, nierzadko ośrodkiem niezależnego życia kulturalnego i politycznego. Uwagę przykuwa dwanaście kościołów przypominających... statki kosmiczne. Te ostatnie śmiałością projektów wybiegały mocno w przyszłość - zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym tego słowa znaczeniu:

W historiach budowy tysięcy kościołów da się wyróżnić pewne schematy i prawidła - twierdzą autorzy projektu. - Nie powstałoby w PRL-u tak wiele kościołów, gdyby nie trzy siły napędowe: architekci, proboszczowie i sami wierni. "Producentami" i "załatwiaczami", czyli dostarczycielami materiałów i funduszy, byli w większości proboszczowie. Siłą roboczą - wierni. To widać szczególnie od momentu, gdy w Polsce wprowadzono wolne soboty - mówi Izabela Cichońska. Dodaje, że większość ze zbudowanych po 1945 roku kościołów powstawała w soboty, gdy ludzie mieli wolne i mogli pomóc przy budowie świątyni. Stąd zresztą nazwa ich projektu - Architektura VII Dnia. - A poza tym w Biblii niedziela to pierwszy dzień tygodnia, a sobota - siódmy. Gdy władze wprowadziły wolne soboty, wierni zyskali czas na pomoc w budowie - wyjaśnia Cichońska.

Architektka podkreśla, że cechą charakterystyczną wielu polskich świątyń jest ich osadzenie w lokalnym kontekście, wykorzystanie miejscowych materiałów, inspiracja lokalną estetyką budowlaną. - Proboszczowie wiedzieli, że na modernistyczną architekturę raczej nie dostaną wsparcia finansowego wiernych. Ale na coś "oswojonego" w oczach parafian już tak. I dodaje, że zaangażowanie wiernych było kluczowe. Z zebranych przez zespół danych wynika, że im bardziej rósł opór wobec władz, tym więcej rosło w polskich miastach i we wsiach budynków ze znakiem krzyża.

- Ludzie potrafili się zorganizować, zebrać, dogadać. To najciekawsze zjawisko, jakie wyszło z naszych badań. Wspólnotowość - zaznacza Kuba Snopek. Wiele świątyń nigdy nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby nie upór i konsekwencja tysięcy wierzących Polaków - wtóruje mu Cichońska. - Na przekór władzy ludzie organizowali się, zbierali fundusze. W Nowej Hucie, gdzie kościoła nie przewidziano w planach, mieszkańcy z łopatami brali udział w budowie swojej świątyni - opisuje. Jej zdaniem na ponad 3500 kościołów niewiele powstało niestety dobrej architektury, choć są wyróżniające się gmachy.

- Bogactwo formy bierze się stąd, że dla architekta budowa takiego kościoła była luksusem, polem do popisu, wyróżnienia się, eksperymentów. Architekt był bowiem w czasach obowiązującego późnego modernizmu skazany raczej na kopiowanie zunifikowanych wzorców, niż tworzenie własnego stylu - tłumaczy Cichońska.

Jak społeczeństwo władzy na złość robiło

Najwięcej świątyń powstało w powojennej Polsce za... Jaruzelskiego. Tak, właśnie w okresie władzy autora stanu wojennego, gdy po gierkowskiej prosperity zostały tylko wspomnienia i długi w państwowej kasie, powstało 1 126 świątyń. Czyli 125 rocznie. Jak wyliczają autorzy "Architektury VII Dnia", nowy kościół otwierano więc średnio co trzy dni. W latach 80. kościołami obrodziło bardziej, niż w sprzyjającej rozwojowi życia religijnego wolnej Polsce. Od 1990 r. tempo zmalało do około 39 kościołów rocznie. Serwis BiqData prześledził proces budowy świątyń przez siedem ostatnich dekad:

Infografika pokazująca wzrost liczby kościołów w PRL i w III RP w odniesieniu do kolejnych rządów (Tomasz Świetlik, Jarosław Chudzik, Biqdata.wyborcza.pl)Infografika pokazująca wzrost liczby kościołów w PRL i w III RP w odniesieniu do kolejnych rządów (Tomasz Świetlik, Jarosław Chudzik, BiqData.wyborcza.pl)

Interaktywną wersję infografiki można zobaczyć w serwisie BiqData

Dlaczego na Ziemiach Odzyskanych po 1945 roku kościołów jest mniej? Tuż po wojnie nie było wcale pewne, że te tereny pozostaną w Polsce - Kościół nie kwapił się więc do błyskawicznej rozbudowy. Aż do początku lat siedemdziesiątych nie powstała administracja kościelna na Ziemiach Odzyskanych.

W późniejszych latach "luki" w pokryciu kraju siatką świątyń zaczęły się zmniejszać. Gdy władza słabła, bądź zmieniała się w wyniku kryzysu - Kościół ruszał z ofensywą budowania. Nic dziwnego, że wzmożenie nastąpiło podczas szesnastu miesięcy "karnawału" "Solidarności". I to mimo kryzysu gospodarczego w kraju, który pozbawił miliony ludzi nadziei na dobrobyt, rozbudzonej dekadą Gierka. Gdy PRL skończyła żywot, nic już nie stało na przeszkodzie nieskrępowanemu rozwojowi Kościoła katolickiego w Polsce. Tyle, że nie było już imperatywu "przeciw" - czyli wspomagania budowy miejsc kultu religijnego na przekór władzy. - W PRL kościoły nie funkcjonowały w oficjalnym obiegu architektury. W historii budowy każdego kościoła jest jakaś szara strefa: a to pozwolenia nie było, a to materiały trzeba było kombinować. Kiedy powstawały plany osiedli, nie było w nich miejsca na kościoły. Ale ludzie ich chcieli, bo społeczeństwo było wierzące - mówi Kuba Snopek.

Ekipa Architektury VII Dnia pisze obecnie książkę. - Chcemy dotrzeć do ludzi, którzy społecznie budowali kościoły w Polsce. Chcemy się dowiedzieć, jak wyglądała organizacja budowy, jak ludzie się skrzykiwali do pracy, jak współpracowali z nimi architekci - mówi Kuba Snopek. Książka ma być w pewnym stopniu przewodnikiem po polskich świątyniach. Biorąc pod uwagę ponad 10 tys. kościołów w Polsce - taki przewodnik na pewno się przyda.

Celem projektu ArchitekturaVIIDnia.pl jest upamiętnienie powstawania polskich kościołów po II wojnie światowej. Autorzy liczą, że ich strona stanie się bazą informacji, do której czytelnicy będą dodawać swoje wspomnienia i zdjęcia. Swój projekt przygotowali we współpracy z Kartografią Ekstremalną i fundacją Bęc Zmiana.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze i Instagramie.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

reme de la creme

Komentarze (267)
Zaloguj się
  • vontomke

    Oceniono 330 razy 236

    Każdy kto zwiększa wpływy katolickie w Polsce jest zdrajcą narodu. Polska była potęgą jedynie za czasów Jagiellonów, kiedy Polska nie była okupowana przez Watykan. Nie chodzi tu tylko o sam konkordat i pieniądze, głównym zagrożeniem jest to że kościół robi wszystko aby Polacy byli biedni, głupi i zastraszeni - bo tacy ludzie dają mu władzę i pieniądze. Jest wielu Polaków którzy sobie z tego zdaje sprawę, stąd się wziął błyskawiczny sukces Palikota. Mam nadzieję że w końcu pojawi się ktoś kto wstanie z kolan i obieca zerwanie konkordatu i wyprowadzenie religii ze szkół.

  • sailor20170605

    Oceniono 207 razy 175

    KK powinien tak jak we Francji całkowicie zniknąć z życia publicznego. Jak ktoś chce to niech sobie wierzy w gusła i je odprawia jego wola w wolnym kraju, ale też niech owieczki, a raczej barany same utrzymują kościół najlepiej w takiej formie jak chyba w Niemczech. Czyli przy rozliczeniu podatkowym każdy dobrowolnie, dodatkowo oddawał by jakąś część na kościół. Ciekawe ile osób by zgodziło się dodatkowo opodatkować:) Prawie wszyscy Polacy co wyjeżdżali deklarowali, że są ateistami:) Taka propozycja była tylko KK się nie zgodził i wył w niebo głosy, że to nie sprawiedliwe i inne brednie. Pewnie nie mają zaufania do swoich baranów i wolą doić na spółkę z piSS państwo czyli cały naród, a nie tylko tych co się zadeklarują.

  • garfield

    Oceniono 201 razy 167

    Wolskie katabasy układają się ze wszystkimi. Układali się z komuną, sld, po i pis. Dlaczego? Bo ten twór, w obecnej formie trwa tylko po to by ciągnąć jak najwięcej kasy z budżetu państwa.

  • ax_xa

    Oceniono 184 razy 164

    po co budować kolejne puste świątynie ?
    Brakuje domów opieki, domów samotnej matki , jadłodajni dla ubogich i bezdomnych czy też ośrodków dla bezdomnych.
    stawia się za to pałace dla Boga, który raczej blichtru nie potrzebuje. Kolejne budowle zaspokajają ludzką próżność i egoizm.

  • sailor20170605

    Oceniono 193 razy 159

    Kościół Katolicki w Polsce kolaborował z zaborcami to dlaczego nie miałby kolaborować z komunistami.

  • dzaga41

    Oceniono 116 razy 108

    A krokodyle łzy wylewają jak to byli niszczeni za PRL-u. Teraz podobno też im się dzieje wielka krzywda. Zakłamana sekta.

  • w12121

    Oceniono 113 razy 97

    Uklad z KK oplacal sie kazdej wladzy. Kosciol utrzymuje swoje owieczki w poczuciu grzechu i winy, ludzie z wewnetrznym przekonaniem o swojej winie i grzesznosci sa bardziej spolegliwi i posluszni wladzy....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX