(Artur Kubisiak / Agencja Gazeta)

obyczaje polskie

''Nie zdasz do następnej klasy''. Co spotyka dzieci, które nie przystępują do pierwszej komunii

Pierwszokomunijne szaleństwo trwa. Rodzice w zapale rachują domowy budżet, wydawszy bajońskie sumy na przyjęcia i podarunki dla swoich dzieci. Te z kolei stresują się na myśl o uroczystości i ekscytują wizją czekających na nie prezentów. Wśród drugoklasistów nie brakuje jednak tych, którzy nie przystąpią do pierwszej komunii świętej. I nie chodzi tu bynajmniej o kwestie finansowe.

- Ja tam nie lubię białych sukienek! - stwierdza ośmioletnia Hania, gdy pytam, czy nie zazdrości swoim rówieśnicom ich komunijnych strojów. Siostra dziewczynki, dwunastoletnia Sonia marzyła o białej kreacji, ale tylko krótko. Wspólnie z rodzicami uznała, że to niewystarczający powód, by przystąpić do sakramentu.

Choć obie uczęszczają do zupełnie świeckiej, publicznej szkoły podstawowej na krakowskim Starym Mieście, nie ukrywają, że katolicyzm ma wpływ na życie uczniów. Również tych z niereligijnych rodzin. Należałoby, z przymrużeniem oka, powiedzieć, że czasem jest to wpływ zbawienny. - Jak są przygotowania do komunii albo rekolekcje, to niektóre lekcje są odwołane. To jest najlepsze! - ekscytuje się Hania. Dziewczynki aktywnie korzystają z 45 minut, podczas których nie chodzą na katechezę. Sonia czyta wówczas książki w bibliotece lub gra w tenisa stołowego z innymi dziećmi, które nie chodzą na religię.

Dziewczynki nie miały jednak takiej swobody od początku. Sonia wspomina, jak w pierwszej klasie została zaproszona przez siostrę zakonną na lekcję katechezy. Pierwsze pytanie, jakie zadała rodzicom po powrocie do domu, brzmiało: - Co to są tak naprawdę te stygmaty? Powyższy incydent powtórzył się jeszcze kilkakrotnie. Wówczas Jerzy, 38-letni literaturoznawca i wykładowca akademicki, ojciec dziewczynek, uznał, że sprawy poszły za daleko. To dzięki jego staraniom w szkole wprowadzono lekcje etyki.

Lekcja religii w jednej z lubelskich szkół (fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta)Lekcja religii w jednej z lubelskich szkół (fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta)

Poza tym siostry raczej nie przypominają sobie zbyt wielu przykrych incydentów, jakie spotkały je z powodu ich ateizmu. Soni przychodzi na myśl jedynie sytuacja sprzed paru miesięcy, gdy jeden ze szkolnych kolegów zapytał ją, w jaki sposób może odróżniać dobro i zło, skoro w nic nie wierzy. - Naprawdę o to zapytał? I co zrobiłaś? - dopytuje córkę Jerzy. Sonia w odpowiedzi wykonuje gest pukania się w czoło: - Tak zrobiłam, co innego miałam zrobić?

Smartfon zamiast Eucharystii

Dorośli, którzy sceptycznie odnoszą się do duchowego wymiaru pierwszej komunii, tacy jak 37-letni Tomasz, prawnik z Krakowa, twierdzą, że kwestie materialne przesłaniają obecnie jakiekolwiek metafizyczne przeżycia. - Nie da się przecież udawać, że dzieci cokolwiek z tego łapią. Chodzi o to, żeby dostać nowego smartfona, a nie żeby przyjąć Ciało Chrystusa - mówi.

Tomasz zdecydował, że jego dziecko nie przystąpi do pierwszej komunii, choć sam nazywa siebie katolikiem, tylko że niepraktykującym: - Oczywiście moi rodzice pukali się w czoło. Z żoną też stoczyliśmy o to niezłą batalię. Twierdziła, że robimy w ten sposób dziecku krzywdę. Niesłusznie. Jak się okazało, otoczenie Julki, córki mojego rozmówcy, przyjęło to jako coś zupełnie naturalnego: - Zdaję sobie sprawę, że gdybyśmy mieszkali w mniejszym mieście, sprawa mogłaby wyglądać inaczej. Córka chodzi akurat do szkoły prywatnej, w której jest sporo obcokrajowców, w tym dzieci innych wyznań. Nikogo więc nasza decyzja nie zbulwersowała.

Gdy pytam o powody, dla których osoba deklarująca wiarę katolicką decyduje, że jej dziecko nie przystąpi do sakramentu, Tomasz stwierdza: - Może to brzmieć trochę nielogicznie. Zależy mi jednak na tym, żeby dziecko nauczyło się myśleć samodzielnie. Ateiści zarzucą mi pewnie, że sam tego nie potrafię, skoro wierzę w Boga, jednak jeśli pierwsza komunia ma mieć jakąś wartość, niech Julka przystąpi do niej z własnej woli, gdy będzie na to gotowa. Widzimisię rodziców to drugorzędna sprawa. A jej samej się nie spieszy.

Dojrzałość religijna?

Wiek, w którym młodzi wierni mają możliwość przystąpienia po raz pierwszy do sakramentu komunii, był w historii Kościoła modyfikowany. Jeszcze w dziewiętnastym stuleciu dolna granica wynosiła czternaście lat. Za zmianę odpowiedzialny był Pius X, który - jak głosi legenda - powziął ów plan zmiany kościelnego prawa w wieku dziewięciu lat.

Pius X (fot. Tryphosa Bates-Batcheller / Library of Congres / wikimedia.org / public domain)Pius X (fot. Tryphosa Bates-Batcheller / Library of Congres / wikimedia.org / public domain)

Pytanie dotyczące tego, czy współcześni uczniowie klas drugich i trzecich* są obdarzeni wystarczającą dojrzałością religijną, aby świadomie uczestniczyć w sakramencie, wydaje się dość zasadne. Innego zdania są duchowni, z którymi rozmawiałem. Ksiądz Paweł Pleśnierowicz z Wałbrzycha przekonuje: - Ważne jest, by dzieci miały świadomość, że nie przyjmują zwykłego opłatka, a żywego Boga, Zbawiciela. Aby dzieci to zrozumiały, potrzebna jest pomoc rodziców, którzy dają im przykład uczestnicząc we mszy i przystępując do spowiedzi.

Gdy poruszam temat mozolnych przygotowań, całej masy tekstów pieśni i modlitw, które dzieci mają "wkuć" na pamięć, ksiądz odpowiada: - Trzeba wyjaśnić i naprowadzić na właściwą treść zapamiętywanych słów. W tym wypadku jest to o tyle łatwe, że najmłodsi rozumieją niektóre sprawy w sposób intuicyjny i naturalny. Zresztą, pamiętam swoją komunię: miałem do nauczenia sto pytań z katechizmu i sporo modlitw. Jakoś nie było z tym większego problemu. Dziś rodzice usilnie starają się zwolnić dzieci z "nadmiaru nauki", podczas gdy tak naprawdę jest jej o wiele mniej niż za moich czasów.

Komunia dla sześciolatka

Z Joanną, 26-letnią graficzką pracującą w agencji reklamowej, spotykamy się w jednej z katowickich kawiarni. W mieście trwa akurat pierwszokomunijna gorączka. Jak dowiedziałem się wcześniej z podsłuchanej w busie rozmowy: - Nie da się znaleźć miejsca w żadnej knajpie, wiesz? Żadnej. Komunie są.

Pierwsza komunia święta w Szczecinie (fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)Pierwsza komunia święta w Szczecinie (fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)

Na szczęście wybraliśmy lokal, który nie organizuje imprez okolicznościowych. Siedmioletnia Ola, córka Joanny mogłaby przystąpić do sakramentu pierwszej komunii już teraz. Górnośląską specjalnością są bowiem tak zwane "wczesne komunie". Dozwolone już w wieku sześciu lat. Aby to było możliwe, rodzic musi udowodnić przedstawicielom diecezji, że dziecko osiągnęło wystarczającą dojrzałość religijną i przyswoiło wymaganą wiedzę.

Zdaniem Joanny to absurd: - Nie ma mowy, żeby dziesięcioletnie dziecko posiadało jakąkolwiek świadomość tego, co się dzieje i o czym jest mowa. O sześciolatkach już nie wspomnę... Według niej głębsza refleksja religijna pojawia się dopiero w liceum. - Gdy dojrzałam już na tyle, że mogłam cokolwiek z tego zrozumieć, wybrałam ateizm - dodaje.

Ola nie przystąpi do sakramentu również wtedy, gdy osiągnie wiek komunijny. Mimo niezadowolenia części rodziny. Ta w proteście wobec stosowanego przez Joannę ateistycznego modelu wychowania wkroczyła nawet na drogę sądową...

Proces sądowy za ateizm

Mama Oli kładzie na stoliku pękający w szwach segregator. To dokumentacja procesu, w którym musiała wziąć udział wraz ze swoją córką. Były mąż Joanny, ojciec dziewczynki, uznał, że wychowywanie dziecka w duchu dalekim od katolicyzmu, należy do czynów karalnych. - Co ciekawe, gdy byliśmy razem, nie stanowiło to dla nikogo z nas żadnego problemu. Mało tego, nie mieliśmy nawet ślubu kościelnego - mówi kobieta. Problemy zaczęły się po rozwodzie. Podobno pozew był wynikiem presji, jaką wywarli na byłym mężu jego rodzice. Fanatyczni katolicy, jak nazywa ich Joanna.

Z zeznań, które ze sobą przyniosła, wynika, że dziewczynka była przymuszana do ateizmu. - To oczywiście kompletne bzdury - śmieje się Joanna. - Ola ma sporą wiedzą o innych religiach. Jeżeli będzie chciała wyznawać katolicyzm - droga wolna. Byle tylko była to jej świadoma decyzja.

Wychowanie dzieci w wierze katolickiej jest ważne dla wielu Polaków (fot. Karol Pitek / Agencja Gazeta)Wychowanie dzieci w wierze katolickiej jest ważne dla wielu Polaków (fot. Karol Pitek / Agencja Gazeta)

Na pojawiające się raz na jakiś czas zarzuty, że wychowanie z dala od wiary będzie miało zły wpływ na jej moralność, odpowiada: - Wkładam dużo energii w to, aby nauczyć ją bycia dobrym człowiekiem. Człowiekiem, który wie, że nasza wolność kończy się w momencie, gdy ingerujemy w wolność drugiej osoby. Do tego nie trzeba żadnych przykazań.

Ola jako jedna z niewielu osób w szkole nie uczęszcza na katechezę. Rówieśnicy nie dokuczają jej jednak z tego powodu. Przeciwnie. - Niektóre dzieci nie miały nawet pojęcia, że można nie iść do pierwszej komunii. Traktowały to jako pewnik. Gdy dowiedziały się tego od mojej córki, stwierdziły, że też by tak chciały. A ponadto: Ola jest w swojej szkole bardzo lubiana, nie pełni roli wyrzutka. Ostatnio została nawet przewodniczącą klasy - opowiada Joanna.

Wysiłek Joanny sprawił, że w szkole podstawowej, do której uczęszcza Ola, uruchomiono lekcje etyki. I o ile uczniowie zaakceptowali wybór Oli, problem z nim mieli dorośli, którzy dali to odczuć mamie dziewczynki: - Nadal zdarza się, że ktoś wytyka mnie palcami i nazywa "nawiedzoną". Przyznam, że w ustach gorliwych katolików brzmi to dość paradoksalnie. Pojawia się jednak coraz więcej pozytywnych sygnałów. Niedawno dwoje bardzo wierzących rodziców przyszło do mnie, aby mi pogratulować. Wysyłają swoje dzieci zarówno na religię, jak i etykę. W przypadku drugiego przedmiotu chcą nawet zwiększenia liczby godzin: z jednej do dwóch tygodniowo.

Etyka tylko po południu

Sporą winę za brak sensownych alternatyw dla dzieci niewierzących lub reprezentujących inne wyznania ponoszą niestety polskie szkoły. Joanna podaje przykład organizowanych dla uczniów rekolekcji wielkanocnych. Wszystkie lekcje zostają wówczas odwołane. Prawdopodobnie większość dzieci, które nie pójdą do kościoła wraz z rówieśnikami, jest z tego powodu zadowolona. Inaczej bywa w przypadku rodziców: - Zadzwoniłam do świetlicy, żeby upewnić się, że będzie w czasie rekolekcji czynna. Pani świetliczanka poinformowała mnie, że owszem, ale zaraz potem zapytała, czy chcę, żeby moja córka siedziała kilka godzin sama. W tonie jej głosu było słychać tak wielką łaskę, że nie miałam wyjścia. Wzięłam trzy dni wolnego i zostałam z Olą w domu.

Dzieci podczas rekolekcji w jednym z bydgoskich kościołów (fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta)Dzieci podczas rekolekcji w jednym z bydgoskich kościołów (fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta)

Część rodziców narzeka również na to, że lekcje etyki, teoretycznie dowód swobody światopoglądowej i panującego u nas pluralizmu, są organizowane w godzinach popołudniowych, a nie równolegle z katechezą. - Córka musiałaby czekać na etykę aż trzy godziny, dlatego na nią nie chodzi. Czas, w którym odbywa się religia, spędza na świetlicy lub w bibliotece - mówi 45-letnia Marta z Poznania, matka dziesięcioletniej Zosi.

Mimo to trudno nie zauważyć, że sytuacja stopniowa się polepsza: - Gdy moje dziecko chodziło do pierwszej klasy, alternatywą było wysłanie jej na etykę do innej szkoły. Na szczęście udało się uruchomić przedmiot również u nas. Obecnie trwa debata na temat tego, czy aby nie dałoby się organizować lekcji w nieco normalniejszych godzinach. Póki co nie ma porozumienia - mówi poznanianka.

Dzieci, które wierzą w dobro

Nie ulega wątpliwości, że okres komunijny sprzyja zaostrzaniu różnić światopoglądowych między najmłodszymi. Jak twierdzi 34-letnia Justyna, z wykształcenia filozofka, z zawodu behawiorystka psów, mama 11-letniej Gabrysi, dzieci długo nie zwracały uwagi na to, że jej córka nie uczęszcza na religię. Dopiero rozpoczęcie przygotowań do pierwszej komunii świętej na dobre rozbudziło ich ciekawość.

- Córka opowiedziała mi dokładnie, co mówią inni. Między innymi to, że nie pójdzie do nieba, skończy smażąc się w piekle. To tak w dużym skrócie - opowiada Justyna. Dziewczynka była z tego powodu bardzo rozżalona. Z czasem jednak zaczęła odpowiadać na zaczepki: - Gdy temat powracał, ona pytała, skąd pozostałe dzieci wiedzą, że Bóg istnieje, skoro nigdy go nie widziały? Skąd wiedzą, że nie ma reinkarnacji? Po komunii jednak wszystko się ustabilizowało.

Dzieci długo nie zwracają uwagi na to, czy ich rówieśnicy chodzą na religię, czy nie. Pytania często pojawiają się przed komunią (zdjęcie ilustracyjne / fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta)Dzieci długo nie zwracają uwagi na to, czy ich rówieśnicy chodzą na religię, czy nie. Pytania często pojawiają się przed komunią (zdjęcie ilustracyjne / fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta)

Kasia, instruktorka kulturystyki, wychowuje wraz z mężem trójkę dzieci: 9-letnią Michalinę, 8-letnią Patrycję i 7-letniego Mateusza. Jak twierdzi, są rodziną "offroadową", co odnosi się w ich przypadku zarówno do rajdów po Bałkanach samochodem terenowym, jak i do zbaczania z utartych życiowych ścieżek. - Moje dzieci nasłuchały się od rówieśników wielu sugestii na temat tego, że jeśli nie pójdą do komunii, nie uda im się zdać do następnej klasy - mówi. - Rówieśnicy pytają je często, w co wierzą, skoro... nie wierzą. Odpowiedź jest zawsza taka sama: w dobro.

Dyskusje teologiczne prowadzone przez uczniów podstawówki mogą skutkować odpowiednimi adnotacjami w szkolnym dzienniczku. - Syn wydaje się być bardziej radykalnym ateistą niż my sami - mówi ze śmiechem 30-letnia Agata, historyczka sztuki, która wraz ze swoim partnerem wychowuje ośmioletniego Bolka. - Któregoś dnia zostaliśmy wezwani do szkoły. Jak się okazało, mały przekonywał swoją koleżankę, że Bóg nie istnieje, za co otrzymał od nauczycielki uwagę.

Koniec ostracyzmu?

Agnieszka, reżyserka, 40-letnia mama dwójki dzieci, w tym 9-letniego Adama, swego czasu sama doświadczyła z powodu ateizmu przemocy: - Nie przystępowałam do komunii, gdyż byłam wychowywana w rodzinie ateistów. W tamtym czasie automatycznie utożsamiano tego typu osoby z komunistycznym światopoglądem, co w przypadku moich bliskich nie miało nic wspólnego z prawdą. Popychanie i uniemożliwianie mi wejścia na własną klatkę schodową było w okresie pierwszej komunii stałą zabawą moich rówieśników.

Dzieci Agnieszki nie zostały ochrzczone i nie przystąpią do sakramentu komunii. Na szczęście nieprzyjemne sytuacje to w ich przypadku rzadkość: - Z jakimś specjalnym ostracyzmem się nie spotykamy. Jeden z chłopców, pochodzący z gorliwie katolickiej rodziny, przezywał moją córkę "dzieckiem Szatana". Z czasem udało się jednak załagodzić sprawę.

Tego typu sytuacje nie są wcale domeną małych miast: - Mogą przydarzyć się wszędzie. Dzieci chodzą do szkoły na warszawskim Mokotowie, utożsamianym z postępowością i otwartością poglądów. Nie ma tu żadnej reguły.

Uczestnicy komunii świętej wychodzą z kościoła po ceremonii (fot. Przemysław Jendroska)Uczestnicy komunii świętej wychodzą z kościoła po ceremonii (fot. Przemysław Jendroska)

43-letni Paweł z podwarszawskich Łomianek, z wykształcenia teolog, przez długie lata pracownik mediów, właściciel sklepu z materiałami budowlanymi, zadzwonił do mnie po przeczytaniu ogłoszenia umieszczonego na jednej z facebookowych grup. Irytuje go samowola kościelnych hierarchów: - Choć nie wychowujemy naszej Olgi w duchu religijnym, córka przez jakiś czas twierdziła, że chce przystąpić do komunii wraz z innymi dziećmi. Byłoby to jednak niemożliwe, gdyż po drodze musiałaby spełnić szereg wymagań w rodzaju uczestnictwa w przygotowaniach, uczęszczania na lekcje religii. Według mnie to niezgodne z nauką Chrystusa - nie można z takich powodów zabronić udziału w sakramencie komuś, kto naprawdę tego chce.

Prezenty niekomunijne

W tym roku, podobnie jak w latach poprzednich, do sakramentu przystąpi około dwieście tysięcy uczniów. Jak wskazują raporty, niektórzy z rodziców wydadzą z tej okazji równowartość kilku średnich pensji. Do ceny komunijnego stroju wraz z dodatkami (średnio od 500 do 1000 złotych) należy doliczyć koszt organizacji przyjęcia (ok. 2-5 tysięcy złotych) oraz rzecz jasna prezenty, na które z utęsknieniem czekają najmłodsi. Wśród nich są również dzieci ateistów, którzy - tak jak Teresa, nauczycielka historii z Wieliczki - wolą mieć święty spokój, zamiast wysłuchiwać narzekania ze strony swojej mamy i niewygodnych pytań od znajomych.

Część niewierzących rodziców decyduje się na wręczanie swoim dzieciom w okresie komunijnym dość drogich prezentów. - Dzieci w klasie rozmawiają głównie na temat upominków. Większość wie lub podejrzewa co dostanie. Postanowiliśmy z mężem zrobić córce w tym roku droższy niż zazwyczaj prezent imieninowy (akurat przypadają w maju), kupiliśmy jej laptopa - mówi Marta, mama Zosi.

Niektórzy rodzice dzieci nieprzystępujących do komunii uważają jednak, że takie działanie tylko pogłębi poczucie inności: - Myślę, że warto tłumaczyć dzieciom, że wartość człowieka nie zależy od wyznawanej religii. Kupowanie prezentu-rekompensaty byłoby udowadnianiem na siłę: Nie jesteś gorszy, tylko dlatego, że nie idziesz do pierwszej komunii - uważa Agnieszka.

Na drogi prezent nie zdecyduje się również mama Bolka, która stara się wychowywać syna z dala od konsumpcji i popkulturowego szaleństwa. Niewykluczone, że rodzice wykosztowujący się w maju na ekskluzywne prezenty, mogliby się sporo z jej postawy nauczyć. Może wówczas "ajfon" nie byłby najpopularniejszym słowem używanym w majowych rozmowach dziesięciolatków.

* Ze względu na reformę obniżającą wiek szkolny, dzieci przystępują do pierwszej komunii, będąc na różnych szczeblach nauczania. W sakramencie organizowanym w danej parafii mogą wziąć jednocześnie udział dziesięcio-, dziewięcio-, a nawet ośmiolatkowie.


Mateusz Witkowski (ur. 1989)
. Redaktor naczelny i współzałożyciel portalu Popmoderna.pl. Absolwent krytyki literackiej na Wydziale Polonistyki UJ, obecnie doktorant na tym samym wydziale. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Zdecydowanie sprzeciwia się dzieleniu kultury na "wysoką" i "niską". Publikował m.in. w "Dwutygodniku", "Xięgarni", "Czasie Kultury", "Opcjach", stale współpracuje z Gazeta.pl i Wirtualną Polską. Prowadzi firmę graficzno-odzieżową

Z roku na rok pierwsza komunia staje się coraz bardziej kosztowna. Czy to jeszcze duchowe święto?

 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

Zobacz także
Komentarze (570)
Zaloguj się
  • amorvertical

    Oceniono 584 razy 536

    To jest jakiś atawizm. Wszyscy, no, 80% zdaje sobie sprawę, że to jest totalna ściema. Kłamstwo, wyciąganie kasy, próba uzależnienia na całe życie. Ale nie mogą inaczej. COŚ im nie pozwala być wolnym. To COŚ jest w nich. Wieki pańszczyzny? Nawyk do schylania karku w pokorze? Lęk? Niska samoocena? I po wszystkim kołacze się na twarzach jedna myśl - w jaki kanał wpuścić tę podświadomą pogardę jaką się ma do samego siebie, za to, co robi się wbrew sobie? Wbrew rozsądkowi. Co się dzieje z głową w takim procesie? Skutki takiego życia w rozdwojeniu dokładnie widać w wyborach, w życiu, w szkole, na ulicy. Wszędzie. FRUSTRACJA i NIENAWIŚĆ. Tacy jesteśmy. Sfrustrowani i nienawidzący wszystkich.

  • agnrodis

    Oceniono 426 razy 398

    Z przerazeniem dowiedzialam sie od znajomego (inzynier, swietny specjalista IT, konsultant miedzynarodowy, lat 40, wychowany kolo Rzeszowa), ze tylko katolicy sa przyzwoitymi ludzmi, bo jak zgrzesza, to pojda do piekla, wiec on stara sie nie grzeszyc.... Nie musze mowic, ze mnie zatkalo! Czyli, wierzacy katolicy, gdyby nie bali sie piekla, to by kradli, gwalcili i zabijali!!! Tak im wyprano mozgi za mlodu, ze nawet inteligentni zdwaloby sie ludzie w te bzdury wierza. Moze sa to ludzie kompletnie pozbawieni moralnosci, jezeli musza byc prowadzeni na lancuchu religii, zeby nie krzywdzic innych?

  • bene_gesserit

    Oceniono 324 razy 296

    Lekcje etyki dla dzieci niechodzących na religię, sankcjonują lekcje religii. Które z samej swojej natury w państwie świeckim byłyby nielegalne.

    Odwalona w kosmos pierwsza komunia to okazja dla klasy aspirującej, żeby pokazać poziom aspiracji. Bóg patrzy i wymiotuje.

  • rabin_z_czubow

    Oceniono 224 razy 204

    Bóg po to dał mi rozum i wolną wolę, abym żył i myślał racjonalnie, abym czynił dobro nie oczekując nagrody i nie czynił zła nie bojąc się kary; a na pewno nie po to, abym wierzył w niego i w naiwne bajki opowiadane o nim przez facetów w czarnych, czerwonych i białych sukienkach:)

  • sselrats

    Oceniono 185 razy 179

    Ja pierd@le, a ja myslalem ze jak Cyrankiewicz z Gomulka wisieli na scianie w szkole to bylo zle...

  • student_zebrak

    Oceniono 167 razy 157

    Wynik prymitywnego strachu przed nieznanym. Jak u ludzi 10 tysiecy lat temu, gdy w drzewo kolo jaskini pierd.. piorun.
    Oni sie boja atawistycznie, lek jest celowo podsycany przez szamanow, dla kasy i znaczenia. Zlikwidowali Jarmark Europa, zostal Skansen Europa.

  • alik444

    Oceniono 164 razy 156

    "Wkładam dużo energii w to, aby nauczyć ją bycia dobrym człowiekiem. Człowiekiem, który wie, że nasza wolność kończy się w momencie, gdy ingerujemy w wolność drugiej osoby. Do tego nie trzeba żadnych przykazań."
    Żeby tak rodzice kiboli postępowali to wydatki na remonty zdemolowanych składów pociągów byłyby niższe a i kilka trupów mniej byłoby. A tak to "patrioci" święcą szaliki, modlą się o wielką Wolskę i katują cudzoziemców.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX