(fot. Pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne)

reportaż

Ojciec konsekrowanej dziewicy: ''Mam najlepszego zięcia na świecie''

Jest ich w Polsce ponad 230. Nie wybrały życia rodzinnego ani zakonu, ale zdecydowały się na ścisły związek z Jezusem. Mają znajomych i przyjaciół, wykonują różne zawody, niektóre są już na emeryturze. Dziewice konsekrowane mówią, że są szczęśliwe, a bycie Oblubienicą Jezusa to nie tylko poświęcenie własnej seksualności, ale czystość duszy i spokój serca.

Do ponad 230 polskich dziewic konsekrowanych dołączyły cztery nowe - z Bielska-Białej. Jak te niezwykłe katolickie śluby czystości zmienią ich życie?

Mam najlepszego zięcia na świecie. Wszystko potrafi załatwić i jest dobry - powiedział już po konsekracji Karoliny* jej ojciec. Na początku nie rozumiał zamiaru córki, bo przecież kobieta powinna założyć rodzinę, być żoną i matką, a jak już poświęcać się Bogu, to w zakonie. Po uroczystych zaślubinach nie krył jednak zadowolenia.

W ramach prezentu ślubnego sam przygotował i przyniósł prawie dwumetrowy krzyż, który zajmuje niemal całą ścianę w pokoju modlitewnym Karoliny, 33-letniej wykładowczyni akademickiej. Krzyż, mata do leżenia, kilka świętych obrazków - to całe wyposażenie jednego z dwóch pokoi w mieszkaniu dla wykładowców w akademiku pewnej warszawskiej uczelni.

Drugi pokój przypomina salon w przeciętnym polskim domu: stolik, kanapa, meblościanka, trochę książek, bibeloty. Od typowego salonu różni go ponadmetrowy obraz Jezusa Miłosiernego. To prezent, który Karolina sprawiła sobie na siedemnaste urodziny. Dziewicą konsekrowaną została w 2011 roku, ale odkąd pamięta, chciała być blisko Boga. Przyznaje, że nigdy nie miała pragnienia wstąpić do zakonu. Zawsze też wolała Eucharystię niż chodzenie na randki. Uparcie szukała swojego miejsca w Kościele, a jej droga do dziewictwa konsekrowanego wiodła przez Rzym.

Stan Dziewic Konsekrowanych w Polsce (źródło: konsekrowane.org)Stan Dziewic Konsekrowanych w Polsce (źródło: konsekrowane.org)

Aniołowie Karoliny

To w obrazie Wiecznego Miasta, ale tego z czasów Nerona, odnalazła swoje powołanie do służby Jezusowi. Miłość pierwszych chrześcijan, ich odwaga, pokora, zgoda na cierpienie, rozmowy św. Piotra z Winicjuszem - dla Karoliny "Quo vadis" był obrazem prawdziwej wiary, takiej na serio. Opowiada, że to właśnie podczas lektury powieści Henryka Sienkiewicza poczuła niezwykłe ciepło i wezwanie, by cała należeć do Chrystusa. Niczym św. Piotr, który zdecydował się zawrócić na rogatkach Rzymu. - Byłam wtedy z rodzicami na Mazurach, ale jeszcze tego samego dnia pobiegłam do oddalonego o kilka kilometrów kościoła, wyspowiadałam się i przyjęłam Ciało Chrystusa. Od tego momentu przez całe dnie czekałam tylko na wieczorną mszę świętą, by przyjąć Eucharystię - wspomina.

Sama msza święta jej nie wystarczała. Postanowiła zapisać się do wspólnoty religijnej. Karolina miała wtedy 14 lat i kończyła podstawówkę. W podwarszawskiej miejscowości wielkiego wyboru nie było, więc zapisała się do Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Niestety, w tej wspólnocie entuzjazm Karoliny nieco zmalał. Spotkała się z sekciarską atmosferą, księżmi, którzy wymagali karności i posłuszeństwa, oziębłością - czyli wszystkim tym, co przeczyło jej pojęciu Boga, który był ciepłym i kochającym ojcem.

Nie zaangażowała się więcej w życie wspólnot, ale postanowiła potwierdzić swoje powołanie w rozmowie z księżmi. Jednak ci szybko uciekali, po kilku spotkaniach prosili Karolinę, aby już nie przychodziła. Jeden jezuita, który krótko był jej przewodnikiem duchowym, wystąpił potem ze stanu kapłańskiego.

Karolina bezskutecznie szukała wsparcia wśród kapłanów i wspólnoty religijnej. Spokój przynosiła jej modlitwa i codzienna msza święta (fot. Pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne)Karolina bezskutecznie szukała wsparcia wśród kapłanów i wspólnoty religijnej. Spokój przynosiła jej modlitwa i codzienna msza święta (fot. Pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne)

W końcu pomógł jej bezdomny. - To było na przełomie liceum i studiów. Jechałam tramwajem i rozmyślałam. Było mi strasznie smutno, czułam się zdołowana, samotna, myślałam nawet o samobójstwie - opowiada. - Kiedy wysiadałam z tramwaju, poszedł za mną bezdomny, który jechał w tym samym wagonie. Dogonił mnie, złapał za rękę i powiedział, abym tego nie robiła. Potem odprowadził mnie do domu, mówiąc oszczędnie, ale niezwykle mądrze o Bogu. Myślę, że to był mój anioł, którego w różnych postaciach spotykałam też później - stwierdza dziewczyna.

Następnym razem anioł pomógł Karolinie w Rzymie, do którego wyjechała na Erasmusa. Karolina wybrała Rzym, aby być blisko Ojca Świętego. Gdy przyjechała do Włoch, papieżem był już Benedykt XVI, ale to do grobu Jana Pawła II skierowała swoje pierwsze kroki. Modliła się tam o pomoc w znalezieniu mieszkania na czas studiów. Pomocy odmówili jej już księża i siostry zakonne. - Myślałam, że nie będzie problemu z noclegiem. Jest tam przecież tyle zakonów i kościołów. Siostry zakonne, do których udałam się na początek, życzyły sobie 700 euro za miesiąc, a moje stypendium wynosiło tylko 210 euro. Pojechałam z nadzieją do polskiego kościoła św. Stanisława, ale tam ksiądz nawet nie chciał ze mną rozmawiać. Rozpłakałam się! - opowiada.

Uratował ją przypadek, chwilę po nieszczęsnym spotkaniu z księdzem natrafiła na Polkę, która zaproponowała jej nocleg w suterenie za 200 euro. Kolejny raz anioła, a nawet dwóch, spotkała po kilku dniach na ulicy nieopodal via Conciliazione. Z dziesięcioma euro w kieszeni trudno było jej wyżyć w stolicy Włoch, ale pracę zaoferowały jej dwie zakonnice spotkane pod hipermarketem. Siostry prowadziły telewizję ewangelizacyjną (był to zakon specjalizujący się w środkach przekazu) i potrzebowały kogoś, kto w cywilnych ubraniach mógłby kręcić uroczystości w Watykanie. Zakonnice miały białe habity, a biały strój u kobiet jest zakazany w pobliżu Ojca Świętego - tradycja ta ma zapewniać wyróżnienie papieża pośród jego gości. Ten zakaz nie dotyczy jedynie kobiet z przywilejem bieli (obecnie jest to siedem kobiet z królewskich rodzin).

Karolina nie tylko mogła podreperować budżet, ale zyskała też możliwość obcowania z papieżem na co dzień, i to z bliska. To był cel jej wyjazdu, więc szczerze wierzy, że to musiała być anielska interwencja.

Obraz z XV wieku przedstawiający Maryję otoczoną przez inne święte dziewice (źródło: Master of the Legend of Saint Lucy / Wikipedia Commons / CC BY-SA 2.0)Obraz z XV wieku przedstawiający Maryję otoczoną przez inne święte dziewice (źródło: Master of the Legend of Saint Lucy / Wikipedia Commons / CC BY-SA 2.0)

Biskup wśród dziewic

W Rzymie po raz pierwszy dowiedziała się o dziewicach konsekrowanych. O tej indywidualnej formie życia zakonnego opowiedział jej znajomy biskup, którego do dziś uważa za najlepszego anioła na swojej drodze. Samo określenie "dziewica konsekrowana" usłyszała w audycji radia Warszawa. Wcześniej, jak większość osób, widziała w Kościele tylko dwie role dla kobiet: zakonnicy oraz żony i matki.

Stan Dziewic Konsekrowanych znany był pierwszym chrześcijanom. Kobiety właśnie z tych wspólnot zapoczątkowały zakony. Pierwszy założyła św. Scholastyka, która na wzór klasztoru swojego brata, św. Benedykta, stworzyła dom dla dziewic pragnących żyć w czystości i modlitwie. Aż do XVIII wieku żeńskie zakony miały wyłącznie kontemplacyjny charakter.

Po powstaniu pierwszych zgromadzeń na kilkanaście wieków zapomniano o idei dziewictwa konsekrowanego. Przez wieki uważano, że dziewictwo jest cnotą, ale powinno być realizowane za murami klasztoru, bo kobieta w społeczeństwie powinna być matką. Dopiero w XX wieku, po zmianach Soboru Watykańskiego II, odżyła idea indywidualnej relacji z Bogiem. To miała być odpowiedź na rewolucję seksualną i powszechną laicyzację lat 60.

Odnowiony Obrzęd Konsekracji Dziewic zatwierdzony został przez papieża Pawła VI i wszedł w życie 6 stycznia 1971 roku. Warunki przystąpienia do tego stanu reguluje Kodeks Prawa Kanonicznego. Biologiczne dziewictwo nie jest bezwzględnie wymagane, ale ważne, by kobieta nigdy nie była zamężna oraz nie żyła w sposób jawnie grzeszny. Do stanu dopuszcza się kandydatki, które ukończyły 25 lat. Wymagane są dojrzałość i zdecydowanie kobiety, jej pełna zgoda na wytrwanie w służbie Kościołowi. To ważne, bo - jak podkreśla Karolina - kobieta poza murem klasztornym zmaga się z dużo większą pokusą i jest bardziej narażona na grzech.

Miejsce dziewic w Kościele (źródło: konsekrowane.org)Miejsce dziewic w Kościele (źródło: konsekrowane.org)

Bogatą, ale mocno enigmatyczną historię dziewic Karolina poznawała wraz z dziewczynami, które mieszkały w domu dla prześladowanych kobiet z całego świata. Przy bazylice Santa Maria Maggiore prowadził go zaprzyjaźniony biskup z Rzymu. Hierarcha pomógł znaleźć Karolinie spowiednika i przewodnika duchowego, którzy w przeciwieństwie do poprzednich kapłanów nie uciekli. Po powrocie z wymiany Karolina wciąż utrzymywała z biskupem kontakt. Kiedy odwiedziła go ponownie w 2009 roku, ten postanowił przygotować ją do życia konsekrowanego. Na początku były oficjalne śluby czystości, czyli publiczne wyrażenie pragnienia cnotliwości wraz z podpisaniem stosownej deklaracji. Karolina odbyła też szereg spotkań i rozmów, w tym z psychologiem.

Po pierwszych przygotowaniach otrzymała pismo, które miała zanieść do swojej kurii w Warszawie. Abp Henryk Hoser, biskup diecezji warszawsko-praskiej, przyjął jej rekomendację z Rzymu. Oficjalna procedura zatrzymała się na etapie spraw papierkowych. Karolina znów zwątpiła, z pomocą ponownie przyszedł jednak włoski biskup. Niestety, zanim Karolina zdążyła przyjechać do Rzymu, duchowny zmarł. Paradoksalnie jego śmierć utrwaliła w dziewczynie przekonanie o słuszności wybranej drogi. Uznała, że ostatnią wolę przyjaciela należy spełnić. W 2009 roku złożyła w kurii warszawsko-praskiej ostatnie dokumenty. Dwa lata później abp Hoser przyjął śluby czystości Karoliny w katedrze św. Floriana i Michała.

Abp Henryk Hoser (fot. Maciej Kuroń / Agencja Gazeta)Abp Henryk Hoser (fot. Maciej Kuroń / Agencja Gazeta)

Jedna obrączka

Był ślub, biała suknia oraz welon. Nie zabrakło także obrączki. Tyle że była jedna. Na uroczystość przybyła rodzina i przyjaciele, współpracownicy z uczelni oraz studenci, których uczyła. Karolina wspomina, że kiedy zapraszała gości na śluby, to większość była przychylna i tylko część ze zdziwieniem przestrzegała ją przed tym wyborem.

Karolina zorganizowała małe przyjęcie dla najbliższych, w końcu skoro jest ślub, musi być i wesele. Wejście do kościoła było w tradycyjnym stylu, do ołtarza zaprowadził ją tata. Ktoś obserwujący wstęp uroczystości pomyślałby pewnie, że to kolejny, podobny do każdego innego, ślub. Mógłby się tylko lekko zdziwić, dlaczego pan młody się spóźnia.

Najważniejszym momentem ślubnej uroczystości było odmówienie przez biskupa modlitwy konsekracyjnej. Tuż przed nią śpiewa się litanię, w której prosi się o wstawiennictwo świętych, szczególnie dziewic: Agnieszki, Marii Goretti, Makryny, Scholastyki, Klary, Katarzyny, Teresy od Jezusa, Róży, Ludwiki i Małgorzaty Marii.

Boże, Ty mieszkasz w czystych ciałach i kochasz dusze nieskalane - tymi słowami modlitwę zaczyna biskup konsekrator. Całość kończy prośba, aby Bóg objął poświęconą dziewicę troską i miłością: Ty bądź jej chwałą, radością i pragnieniem. / Bądź dla niej pociechą w smutku, / radą w niepewności, / obroną przed krzywdą, / cierpliwością w ucisku, / dostatkiem w ubóstwie, / pokarmem w poście, / lekarstwem w chorobie. / Niech wszystko znajdzie w Tobie, / bo ponad wszystko wybrała Ciebie (...). Dziewica w tym czasie klęczy i słucha wezwania, prosząc o łaski.

Od tego momentu Karolina jest zaślubiona Jezusowi, a ordynariusz jest jej jedynym przełożonym w Kościele. W obrzędzie konsekracji otrzymała brewiarz, to główny dar od Kościoła i zaproszenie do codziennej Liturgii Godzin.

Uroczystość złożenia ślubów czystości przypomina nieco tradycyjny ślub: jest suknia ślubna, welon. Dziewica na palec zakłada też obrączkę (fot. Pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne)Uroczystość złożenia ślubów czystości przypomina nieco tradycyjny ślub: jest suknia ślubna, welon. Dziewica na palec zakłada też obrączkę (fot. Pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne)

Według Karoliny i wielu innych, aktywnych zawodowo dziewic to idealna forma życia na dzisiejsze niespokojne i trudne czasy. Życie wszystkich z nich wygląda podobnie, bo choć mają różną pracę - jest wśród nich lekarka, rolniczka, wykładowczyni akademicka, trenerka - to najważniejsza są codzienna modlitwa, rozmyślanie, czytanie Pisma Świętego i oczywiście Eucharystia.

Pierwszą dziewicą konsekrowaną w Polsce została Zofia Prochownik spod Krakowa. Śluby przyjęła w wieku 40 lat, blisko ćwierć wieku temu, ale przygotowywała się wewnętrznie długo, już od czasów studiów teologicznych w Warszawie. Ostatnia konsekracja odbyła się 9 kwietnia br. W katedrze św. Mikołaja w Elblągu biskup elbląski Jacek Jezierski przyjął śluby od czterech nowych dziewic.

Choć wszystkie żyją skromnie, skupiając się na modlitwie, to mogą liczyć na wzajemne wsparcie. Mają swoją stronę internetową, forum, spotykają się na corocznej pielgrzymce, rekolekcjach, niektóre wyjeżdżają też na międzynarodowe zjazdy. Kolejne globalne spotkanie planowane jest w Fatimie w 2017 roku.

Mąż idealny

W tym roku Karolina będzie obchodzić piątą rodzinę zaślubin, takie Drewniane Gody z Jezusem. Zwyczajowo po takim czasie w małżeństwie są już dzieci, więc pytam Karolinę o macierzyństwo. Nie czuje się samotna, ma Jezusa za męża, a poza tym - jak wyjaśnia - istnieje przecież duchowa adopcja i modlitewne wsparcie małżeństw oraz rodzin. Duchowa troska o rodzinę to jedno z powołań dziewicy konsekrowanej, która sama staje się "aniołem" dla wielu sakramentalnych związków.

Karolina zapewnia, że mając za męża Jezusa nie czuje się samotna (fot. Pablo Herrera Cruz / Flickr.com / CC BY-SA 2.0 / zdjęcie ilustracyjne)Karolina zapewnia, że mając za męża Jezusa nie czuje się samotna (fot. Pablo Herrera Cruz / Flickr.com / CC BY-SA 2.0 / zdjęcie ilustracyjne)

Rozmawiając o związkach, nie sposób nie wspomnieć o potrzebie fizycznej bliskości i czułości. Karolina miała kilku bliskich przyjaciół w czasie studiów, z jednym nawet się całowała, ale nie tęskni za fizyczną miłością: - Wybieram "pocałunek" Jezusa. To on sprawia, że nie czuję się samotna i nie potrzebuję fizycznej bliskości. Komuś, kto nie ma takiej relacji z Bogiem, faktycznie może się to wydawać niemożliwe.

Karolina zwraca uwagę, że już samo określenie "dziewic konsekrowanych" w prosty sposób kojarzy się z seksualnością: - Dziewica to osoba, która nie miała stosunku seksualnego, osoba niedoświadczona. Nie zauważamy, że przymiotnik dziewiczy oznacza pierwszy, czysty, naturalny, jak "dziewicza natura" czy "dziewiczy śnieg". Według Karoliny w dziewictwie tak naprawdę chodzi o czystość myśli i biel serca.

Karolina mówi, że znalazła kogoś, kto będzie jej towarzyszył przez całe życie. Na sugestię, że przecież można być blisko Boga i Kościoła bez konsekracji, odpowiada przykładem typowego związku: - Można spotykać się z chłopakiem, być w narzeczeństwie, ale ostatecznie każda dziewczyna chciałaby być czyjaś na sto procent. Chciałaby być żoną, tak oficjalnie. W końcu każda normalna dziewczyna marzy o stałej, wiernej miłości na całe życie. Karolina i pozostałe dziewice konsekrowane taką miłość na całe życie znalazły jako Oblubienice Jezusa.

* Imię bohaterki zostało zmienione

** Bohaterki reportażu zgodziły się na rozmowę, po czym odmówiły autoryzacji materiału. Przedstawicielki Stanu Dziewic Konsekrowanych próbowały uniemożliwić publikację artykułu. Odmówiły też zgody na publikację udostępnionych wcześniej zdjęć.


Rafał Pikuła. Promotor kultury, copywriter i dziennikarz. Publikował m.in. w "Polityce", "Przeglądzie", Newsweek.pl, magazynie katolickim "Kontakt". Włóczy się po świecie, zbierając ciekawe opowieści. Chętnie napiłby się z Wieniediktem Jerofiejewem, Bohumilem Hrabalem i Thomasem Mannem.

Zobacz także
Komentarze (492)
Zaloguj się
  • Zair Ugru Nad

    Oceniono 118 razy 84

    Przeczytałam ten reportaż i mam mieszane odczucia. Jako niekatoliczka i niechrześcijanka nie rozumiem kompletnie takich decyzji, ale kim jestem, aby osądzać tego typu decyzje innych? Te panie swoimi wyborami życiowymi nie czynią nikomu krzywdy, wyboru dokonują w dojrzałym wieku. Z tekstu wynika, że nikt z kościelnych hierarchów nie namawia ich do tego, raczej muszą się wykazać determinacją, aby pokonać kościelną biurokrację i ogólnie przekonać tą instytucję do zaakceptowania swojej decyzji. Więc o sekciarstwie nie ma tutaj mowy raczej... Mam wrażenie w ogóle, że Kościół patrzy na dziewice konsekrowane niezbyt przychylnie - składają śluby praktycznie zakonne, ale nie mają siostry przełożonej, nie są zamknięte w murach zakonu, normalnie żyją, pracują, nikt im nie zabrania realizacji swoich pasji - są kobietami niezależnymi ;) A że chcą życiem konsekrowanym uhonorować swoją emocjonalną i uczuciową sferę wiary - to jest ich sprawa, jak również społeczne prawo do uszanowania ich decyzji.

    A zupełnie prywatnie - uważam, że ze wszystkich możliwych wyborów podyktowanych głęboką wiarą taki wybór jest chyba najlepszy - nie izoluje bowiem kobiety od reszty społeczeństwa, jak to ma miejsce w polskich zgromadzeniach zakonnych, nie poddaje jej absurdalnej i skostniałej hierarchii, która ciągle tkwi w XIX wieku.

  • monikaaleksandra

    Oceniono 576 razy 510

    Religia zaczęła się wtedy, gdy pierwszy cwaniak spotkał pierwszego idiote. Mark Twain.

  • bene_gesserit

    Oceniono 392 razy 348

    Przyznam szczerze, że nic z tego nie rozumiem. Zapewne dla tych 229 jest w tym jakaś prawda, ale ja tego nie kumam, mimo że bohaterka próbowała to jakoś wyjaśnić. Modlić się do męża? Być jedną z jego iluśtam żon? Komunikować się telepatycznie?

    Tzn wierzę, że można się wprawić w taki stan i realizować go latami, ale czemu to nazywać małżeństwem?

  • kokon3

    Oceniono 358 razy 298

    Przerażające, naprawdę przerażające... Czy nikt nie widzi do czego prowadzi religia, ślepa wiara, bezgranicznie zaufanie. To co zrobiono z tą dziewczyną zakrawa na sekciarstwo! To nie jej wina. Od małego miała prany mózg. Była zbyt słaba psychicznie, żeby się przeciwstawić. Rodzice zmarnowali jej życie...Hitchens miał rację.

  • izazpolski

    Oceniono 312 razy 282

    Ta biała sukienka, welon, obrączka, przyjęcie- to jak scena z lekko perwersyjnego horroru, gdzie widz największych atrakcji spodziewa się po nocy poślubnej, która powinna przecież nastąpić. Jak ślub, to ślub. Z wielką zawziętością tępiono religie w których ludzie gawędzili sobie przyjaźnie z duchami drzew czy innymi driadami, ale z bytu duchowego zwanego Jezus zrobić jawnego poligamistę, to jest, okazuje się, czystość serca. A co z gejami? Tez mogą się pobrać z Jezusem?

  • mniklasp

    Oceniono 213 razy 191

    Rozumiem intencje tych kobiet i zamiar pojednania sie z Jezusem /Bogiem tylko nie rozumiem zformalizowania takiego zwiazku i tzw slubu z Jezusem. Bog tego nie wymyslil, wymyslil to czlowiek. To jest ekstremalny stan ktory jest sekciarstwem a nie religia

  • koles751

    Oceniono 212 razy 190

    Z artykułu zrozumiałem tyle, że dla Karoliny Bóg był ciepły jak ojciec więc go poślubiła, a tata jest szczęśliwy bo ma zięcia jak on sam. Najbardziej w tym wszystkim cieszy mnie to, że dzieci z tego nie będzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX