Mezonetowiec

Mezonetowiec (fot. Filip Springer)

historia jednego miejsca

Zapomniany unikat. Pierwszy w kraju blok z mieszkaniami dwupoziomowymi powstały w PRL

Pod warstwą brudu marnieje dziś jeden z największych skarbów powojennej moderny w Polsce. Jego budowa ruszyła we Wrocławiu w 1958 roku. Jadwiga Grabowska-Hawrylak, współtwórczyni projektu, wspominała po latach, że intencją zespołu było stworzenie namiastki domu jednorodzinnego w samym sercu miasta.

Trzeba mieć w sobie naprawdę dużo dobrej woli, by idąc ulicą, zwrócić uwagę na ten budynek. Pod warstwą spękanych, pokrytych brudem tynków niełatwo odkryć architektoniczny unikat. A tak właśnie jest. U zbiegu ulic Kołłątaja i Kościuszki we Wrocławiu stoi obiekt, który nie znajduje właściwie analogii w Polsce. To pierwszy w kraju blok mieszkalny powstały w PRL, w którym mieszkania były dwupoziomowe. Jego budowa ruszyła w 1958 roku, po dwóch latach wprowadzili się pierwsi mieszkańcy.

Wszystko jednak zaczęło się kilkanaście lat wcześniej, gdy słynny Le Corbusier rozpoczął prace nad swoją jednostką mieszkaniową - Unité d'Habitation. W jego zamierzeniu łaknąca tanich mieszkań Europa miała być obstawiona wzdłuż i wszerz „maszynami do mieszkania”.

Jednostki mieszkaniowe wielkiego Corbu miały być obiektami samowystarczalnymi - architekt wyposażył je w przedszkola i ogrody na dachach, sklepy i punkty usługowe, sale restauracyjne i kawiarnie, a nawet hotele dla gości, którzy zdecydowaliby się odwiedzić mieszkańców na dłużej. Same mieszkania zaprojektowane przez Corbusiera zostały urządzone według nowego wzorca - tzw. modulora. Nie były zbyt przestronne, były za to dwupoziomowe, określano je słowem maisonnette.

To jedyny w kraju blok z mieszkaniami dwupoziomowymi powstały w PRL (fot. Filip Springer)To jedyny w kraju blok z mieszkaniami dwupoziomowymi powstały w PRL (fot. Filip Springer)

Pierwsza jednostka mieszkaniowa stanęła w Marsylii w roku 1947. Następne w Berlinie, Nantes i Firminy. Ich mieszkańcy dość szybko przekonali się, że koncepcje wielkiego Corbu nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością. Pierwszy marsylski blok określony został nawet przez nich mianem La Maison du Fada (Dom wariatów).

Chwilę później w Polsce rozpoczął się socrealizm. Architekci, nawet jeśli chcieli wzorować się na trendach i ideach docierających zza żelaznej kurtyny, to nie bardzo już mogli. Sytuacja zmieniła się dopiero w roku 1956, czas „błędów i wypaczeń” poszedł w stopniowe zapomnienie, tryumfy zaczął święcić „styl międzynarodowy”. Polska potrzebowała mieszkań, idea Corbusiera i jemu podobnych wydawała się do zaspokojenia tego głodu idealna. Postanowiono ją zaadaptować. Zrobiono to jednak z wdziękiem właściwym gospodarce rozdzielczo-nakazowej.

Budowa bloku  we Wrocławiu ruszyła w 1958 roku, po dwóch latach wprowadzili się pierwsi mieszkańcy (fot. Filip Springer)Budowa bloku we Wrocławiu ruszyła w 1958 roku, po dwóch latach wprowadzili się pierwsi mieszkańcy (fot. Filip Springer)

Polska zaczęła obrastać monofunkcyjnymi szafami do mieszkania, które z jednostkami mieszkaniowymi miały niewiele wspólnego. Zdarzało się jednak, że także te cenniejsze strzępki pomysłów Corbusiera przeciskały się przez żelazną kurtynę.

Tak stało się właśnie w koszmarnie zniszczonym działaniami wojennymi Wrocławiu. W późnych latach pięćdziesiątych do pracy nad nową dzielnicą miasta, położoną na północ od dworca, zasiadło kilkoro architektów: Jadwiga Grabowska-Hawrylak, Edmund Frąckiewicz, Maria i Igor Tawryczewscy. Ich zadaniem było zaprojektowanie nowoczesnego kompleksu mieszkaniowego dla kilku tysięcy osób. U zbiegu Kołłątaja i Kościuszki architekci planowali budowę jednego z bloków. Ze względu na istniejącą zabudowę działka była tam jednak bardzo wąska. Zdecydowali się więc na budynek galeriowy, pozbawiony wewnętrznych korytarzy, które zastąpili ciągnącymi się wzdłuż całego domu galeriami. Same mieszkania natomiast były może i niewielkie, ale dwupoziomowe. Dlatego wkrótce budynek został określony mianem mezonetowca.

Każde mieszkanie miało na dole pokój dzienny, kuchnię i toaletę, na górze sypialnię z niewielkim balkonikiem i łazienkę. Jadwiga Grabowska-Hawrylak wspominała po latach, że intencją zespołu było stworzenie namiastki domu jednorodzinnego w samym sercu miasta.

Każde mieszkanie miało na dole pokój dzienny, kuchnię i toaletę, na górze sypialnię z niewielkim balkonikiem i łazienkę (fot. Filip Springer)Każde mieszkanie miało na dole pokój dzienny, kuchnię i toaletę, na górze sypialnię z niewielkim balkonikiem i łazienkę (fot. Filip Springer)

Ten cel bez wątpienia udało się osiągnąć. Budynek był sensacją i obiektem pożądania wielu wrocławian. Każdy chciał tu mieszkać, tylko nieliczni dostąpili tego zaszczytu. Entuzjastycznie rozpisywała się o nim prasa nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Obiekt został oddany do użytku w 1960 roku - wielu mieszkańców miasta miało nadzieję, że w okolicy powstaną wkrótce kolejne, nie mniej udane realizacje. Tak się jednak nie stało.

Plany zespołu architektów pracujących nad mezonetowcem zostały znacząco uproszczone. Oni sami jednak rozpoczęli całkiem udane kariery. Najjaśniej z nich zabłysnęła Jadwiga Grabowska-Hawrylak, która znana jest przede wszystkim ze spektakularnego Osiedla Grunwaldzkiego (o którym pisałem TUTAJ).

Intencją architektów było stworzenie namiastki domu jednorodzinnego w samym sercu miasta (fot. Filip Springer)Intencją architektów było stworzenie namiastki domu jednorodzinnego w samym sercu miasta (fot. Filip Springer)

Dziś mezonetowiec bardziej straszy niż zachwyca. Od lat nie był bowiem remontowany, a jego mieszkańcy sami, bez konsultacji z architektami, dokonywali mniejszych i większych zmian w obiekcie. Od strony ulicy Kołłątaja budynek odpycha więc kakofonią kolorów, faktur i kształtów - niemal każdy z balkonów i tarasów ma tu nieco inny odcień, niejednolite są też okna i drzwi balkonowe. Chaos potęgują anteny satelitarne przykręcone byle jak do balustrad.

Dziś budynek odpycha więc kakofonią kolorów, faktur i kształtów (fot. Filip Springer)Dziś budynek odpycha więc kakofonią kolorów, faktur i kształtów (fot. Filip Springer)

Od zaplecza jest jeszcze gorzej. Rozjeżdżony kołami samochodów trawnik i kontenery na śmieci to raptem preludium do obrazu straszliwie zaniedbanych galerii, również malowanych samowolnie przez mieszkańców. Do nich doklejono wyremontowane, niezbyt zresztą szczęśliwie, klatki schodowe. Całość robi przygnębiające wrażenie.

Mieszkańcy od lat dokonywali zmian w obiekcie, bez konsultacji z architektami (fot. Filip Springer)Mieszkańcy od lat dokonywali zmian w obiekcie, bez konsultacji z architektami (fot. Filip Springer)

Jadwiga Grabowska-Hawrylak jest jedną z bohaterek architektonicznego programu Europejskiej Stolicy Kultury, którą w 2016 roku jest przecież Wrocław. 17 czerwca w Muzeum Architektury zostanie otwarta poświęcona jej twórczości duża wystawa. Mezonetowiec również został uwzględniony w programie ESK.

Jak można przeczytać na stronie "Jednostka Architektury", jego modernizacja ma się teraz już odbywać z poszanowaniem oryginalnego projektu i praw autorskich architektów. Czuwać nad tym procesem ma Fundacja Jednostka Architektury, której skuteczność można było poznać przy okazji niezwykle udanej modernizacji Osiedla Grunwaldzkiego. Można mieć więc nadzieję, że dla mezonetowca w końcu nadejdą lepsze czasy. Na razie zachwycanie się nim utrudnia silne łzawienie oczu.

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

Książki Filipa Springera są dostępne w Publio.pl>>>

Filip Springer. Reporter, fotograf, współpracuje z „Dużym Formatem”, „Polityką”, „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książek reporterskich poświęconych przestrzeni, między innymi „Zaczynu. O Zofii i Oskarze Hansenach” (Karakter) oraz „Wanny z kolumnadą. Reportaży o polskiej przestrzeni” (Czarne), „13 Pięter (Czarne) i Księgi zachwytów (Agora SA). Stypendysta Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

***

Wszystkim czytelnikom dziękuję za czujność. W tekście rzeczywiście wystąpił błąd. Mezonetowiec nie jest oczywiście jedynym blokiem w PRL, w którym są mieszkania dwupoziomowe. Jest natomiast pierwszym tego typu obiektem w Polsce (projekt z roku 1956, realizacja 1958-1960).

Za błąd przepraszam. Filip Springer

Zobacz także
Komentarze (106)
Zaloguj się
  • choir

    Oceniono 318 razy 284

    A Pana reportera nikt nie chciał wpuścić do mieszkania żeby pokazać to co najważniejsze w tym "reportażu", czyli mieszkanie ?

  • alexcomp

    Oceniono 115 razy 105

    Panie Filipie chałturzy Pan jak ta lala, nie wystarczy napisać, ze coś jest jedyne w Polsce, trzeba jeszcze to sprawdzić. Warszawa, Wolska róg Płockiej, dokładnie Wolska 56, tylko oczęta trzeba unieść go góry, bo chodzi o to co jest nad pocztą. A są tam mieszkania dwupoziomowe w budynku z okresu PRL. Poniżej cytat z ogłoszenia sprzedawanego tam mieszkania: "Atrakcyjne mieszkanie położone w centrum Woli przy ul. Wolskiej 56, usytuowane na 4 i 5 pietrze w 7 piętrowym budynku z cegły. W całym budynku znajdują się dwupoziomowe mieszkania co powoduje klimat jak w segmencie.

    Na pierwszym poziomie znajduje się salon z balkonem o powierzchni 17m.2 (południe) z wyjściem na balkon 4m.2 , kuchnię widną o powierzchni 7m.2 ze spiżarką 1,5m.2 (północ), WC 1,5m.2 oraz przedpokój 3m.2.

    Drugi poziom to dwie rozkładowe sypialnie 14m.2 z oknem na południe oraz 11m.2 z oknem na północ, łazienka 3,5m.2 w glazurach i terakotach starszego typu, przedpokój 3,30m.2 z głębokimi szafami wnękowymi, które nie wchodzą w metraż mieszkania. W pokojach na podłodze klepka dębowa, w kuchni glazury i terakoty. Okna wymienione na PCV. Drzwi starszego typu ........". Pozdrawiam i na przyszłość większej rzetelności dziennikarskiej życzę.

  • mirrandel

    Oceniono 75 razy 63

    Wielokrotnie zwracałam uwagę na ten budynek, głównie do myślenia dawał mi podział bryły na "dziuple", nawet nie wiedziałam, że mieszkania są 2-poziomowe. Fajnie, że go odremontują zgodnie z pierwotnym projektem, może nie grozi mu "styropianoza". Budynek obecnie straszy, a może być wizytówką ulicy. Trzymam kciuki za rewitalizację!

  • hannes_k

    Oceniono 47 razy 43

    Bzdura - to nie jest jedyny PRLowski blok z moeszkaniami dwupoziompwymi. W Gliwicach też taki budynek stoi, trochę póżniejszy , ale to też jak najbardziej PRL bo lata 70.

  • kieliszki

    Oceniono 50 razy 40

    W serialu "Siedem życzeń" główni bohaterowie mieszkali w dwupoziomowym mieszkaniu w bloku.

    tagi: dwupoziomowiec, mieszkaniowiec, blokowiec, serialowiec, siedmiożyczeniowiec, bohaterowiec.

  • do100jnik

    Oceniono 34 razy 26

    może ktoś, kto nawet dobrze pisze przygotuje sie do tematu, co najmniej w latach 60-tych i- 70-tych na warszawskim Ursynowie budowano mieszkania dwupoziomowe, wystarczy włączyć google i zajrzeć do obecnej oferty sprzedaży mieszkan dwupoziomowych, ale to za trudne

  • wiadomosc.mail

    Oceniono 33 razy 25

    Wiele budynków mieszkalnych miało w PRLu mieszkania dwupoziomowe - choćby Gwiażdzista i Klaudyny w Warszawie...

    Co za poziom dziennikarski - na pewno nie dwupoziomowy, a raczej poniżej poziomu...

  • rechts

    Oceniono 26 razy 24

    dwupoziomowe mieszkania były na ulicy Lazurowej w Warszawie i na Wojska Polskiego w Kielcach (wybudowane przez Exbud w PRLu)
    ;)

  • justas32

    Oceniono 20 razy 18

    To kłamstwo. W Warszawie - róg Żelaznej i Al. Solidarności - stoją wybudowane za komuny bloki z dwupoziomowymi mieszkaniami. Więc co to znaczy jedyny ???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX