(fot. Paweł Bogumił)

Zwierzęta planują, liczą, bawią się, psocą i kłamią. Jak bardzo podobne są do ludzi?

Czy można ocenić poziom intelektu małpy, porównując ją do człowieka? - Gorylica Koko badana testem na inteligencję w stanfordzkiej wersji skali uzyskała wynik 95 IQ. Przeciętny wynik dla ludzi wynosi 100. Są ludzie, którzy uzyskali gorszy wynik niż Koko - mówi dr hab. Maciej Trojan, psycholog i badacz zachowań zwierząt.

Myślę, więc jestem”. Kartezjusz, wypowiadając te słowa, prawdopodobnie nie brał pod uwagę małp?

- Nowożytna nauka, która się rodziła w XVII wieku, była zafascynowana maszyną. Matką wszystkich maszyn był zegar. W tym czasie był szczytowym osiągnięciem mechaniki precyzyjnej. Popularny był pogląd, między innymi Kartezjusza i Newtona, że w zasadzie wszechświat jest jedną wielką maszyną, ludzie też. Różniliśmy się tylko niematerialną duszą, która zdaniem Kartezjusza stykała się z materialnym ciałem w szyszynce, jedynym niepodwojonym elemencie mózgu. W tamtych czasach zwierzęta postrzegano wyłącznie jako maszyny. Według panującej wówczas kościelnej doktryny były pozbawione duszy.

Były istotami bezmyślnymi, zaprogramowanymi.

- Tak, były mechanizmami, tak jak te wszystkie stojące w XVIII-wiecznych parkach figury napędzane wodą, które wykonywały przeróżne ruchy. Człowiek natomiast był niezwykłą maszyną, bo stworzoną ręką Boga, mającą jeszcze coś, czego zwierzęta nie mają, czyli umysł. Tego typu myślenie było obecne w kulturze jeszcze przez kilka stuleci. Ów mechanicyzm był zgodny z wymogami dominującego empiryzmu i pozytywizmu, według których to, co widać, jest faktem, a reszta to są spekulacje. A przecież nauka to fakty, a nie spekulacje.

W XX wieku z psychologii, nawet tej ludzkiej, na długi czas wyrugowano takie pojęcie jak świadomość. Podobnie jak August Comte [twórca pojęcia pozytywizm - przyp. red.], twierdzono, że nie da się badać umysłu, gdyż nie da się tam zajrzeć. Uważano, że należy się zajmować tym, co mierzalne. Zachowanie było wyjaśniane na poziomie instynktu: Zwierzęta, gdy chowają pokarm na zimę, wcale nie myślą o przyszłym głodzie, czynią to dlatego, że coś je pcha do tego, by jedzenie ukrywać, a nie jeść. Nie mają przemyśleń na temat tego, że robi się zimno i trzeba gromadzić zapasy.

Zdjęcia z książki fotograficznej „inHuman”, prezentującej portrety małp wykonane w europejskich ogrodach zoologicznych przez Pawła Bogumiła (fot, Paweł Bogumił)Zdjęcia z książki fotograficznej „inHuman”, prezentującej portrety małp wykonane w europejskich ogrodach zoologicznych przez Pawła Bogumiła (fot, Paweł Bogumił)

Co sprawiło, że naukowcy zaczęli jednak zastanawiać się nad tym, czy zwierzęta myślą?

- Wpływ na to miała teoria ewolucji Darwina. To był punkt zwrotny. Zastanawiając się nad ewolucją, dochodzimy do wniosku, że to nie może tak być, że mamy podobne mózgi, podobne układy nerwowe, z wieloma zwierzętami bardzo podobną budowę i wiele zachowań, a w naszych mózgach zachodzą zupełnie inne procesy. Jednak na początku XX w. wygrywał nurt opozycyjny - mechanistyczny. Myślano: nie da się badać świadomości, jeśli ona w ogóle jest, to nie ma zbyt wielkiego wpływu na zachowanie. Skoro nawet człowiek nie zawsze jest racjonalny, świadomy tego co robi, to myślenie nie jest konieczne do życia i przetrwania.

W końcu uznano, że to jest jednak ważne.

- Sprawiło to dopiero stopniowe umacnianie się psychologii poznawczej. Zauważono, że pomiędzy bodźcem a reakcją istnieje jeszcze przetwarzanie informacji w organizmie. Pojawiało się coraz więcej danych, metod, które pozwoliły na to, żeby takie rozważania snuć. Badano na przykład przetwarzanie danych sensorycznych z oczu, z uszu, dotyczących różnych zmysłów.

W latach 70. psychologia poznawcza zachłysnęła się metaforą komputerową i zaczęła porównywać umysł do maszyny, tylko innego, bardziej skomplikowanego typu, nie skoncentrowanej na działaniach takich jak zachowanie, tylko na procesach poznawczych. Rosła liczba inicjatyw zmierzających do tego, by jednak badać, nie odkładać trudnych zagadnień do szuflady. Choć były też głosy takie jak Thomasa Nagela [amerykańskiego filozofa - przyp. red.], który zadał pytanie: Jak to jest być nietoperzem?, a potem sam sobie na nie odpowiedział: - Nikt się nigdy tego nie dowie, bo nigdy nie będzie nietoperzem. To jeden z tych argumentów, że w zasadzie badania nad innymi gatunkami nie mają sensu, bo my patrzymy na nie ludzkimi oczami, przykładamy do nich ludzką miarę i antropomorfizujemy. Ich wyniki możemy wyrzucić do śmieci. Idąc za tak paraliżującą refleksją, moglibyśmy dojść do wniosku, że wydziały psychologii trzeba zamknąć, bo tak naprawdę nie mamy pojęcia, co dzieje się w głowie drugiego człowieka.

A jednak nie zamykamy wydziałów psychologii i robimy badania.

- I uzyskujemy wyniki, które mogą z dużą predykcją pokazać, jakie będzie zachowanie ludzi w określonej sytuacji. Duża liczba obserwacji środowiska naturalnego plus badania laboratoryjne zaczynały pokazywać, że można tak aranżować sytuacje, żeby zobaczyć, czy zwierzę podejmuje jakieś decyzje przy użyciu złożonych funkcji poznawczych, czy nie. Czy potrafi liczyć, czy nie potrafi. Czy zastanawia się nad tym, co drugi osobnik sądzi i co może zrobić. Czy jest w stanie wykonać narzędzie i użyć go później.

Można to sprawdzać, obserwując zachowania świadczące o tym, że umysł został użyty, bo bezpośrednio zbadać umysłu w danym momencie się nie da. Nawet użycie do badań mózgu fMRI [funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego - przyp. red.] nie jest wiarygodne, ponieważ wymaga tego, żeby zwierzęta się nie ruszały. A więc trzeba im dać coś na uspokojenie, a to oznacza, że obserwujemy stan inny niż normalny.

(fot. Paweł Bogumił)(fot. Paweł Bogumił)

Można badać geny. W przypadku związanego z mową genu FOXP2 różnica między DNA człowieka i szympansa jest niewielka, wynosi tylko 1,24 proc. Jesteśmy blisko spokrewnieni.

- Zaraz przeciwnicy tego typu argumentów powiedzą: - No tak, a genotyp marchewki jest zbliżony do naszego w pięćdziesięciu kilku procentach. Całe życie na ziemi jest ze sobą spokrewnione i to dowodzi teorii ewolucji. Ale choć człowiek z człowiekiem jest najbliżej spokrewniony, to i tak się różnimy.

Genów nie można nie doceniać, ale przeceniać też nie wolno. W jakiś sposób nas ograniczają i ukierunkowują, ale to nie jest czysty determinizm, bardzo dużo zależy od doświadczenia życiowego i środowiska. Moi studenci są zdziwieni, gdy widzą szczury laboratoryjne mające podobne genotypy, tę samą matkę, urodzone w tym samym dniu, żyjące razem w klatce, jedzące to samo, a jednak zachowujące się różnie.

Co na to wpływa?

- Po prostu na świecie nie ma dwóch identycznych osobników. Nawet najbardziej zbliżone do siebie monozygotyczne bliźniaki nie zachowują się tak samo, ponieważ ich doświadczenia są różne. Nie ma nic bardziej indywidualnego niż umysł.

Gdy na przykład stwierdzimy, że jakiś szympans wytwarza narzędzie i go używa lub umie liczyć - a japoński profesor Tetsuro Matsuzawa wykazał, że szympansy mogą liczyć do dwudziestu - to nie uznamy przecież, że każdy szympans to potrafi, tylko że ten gatunek jest do tego zdolny. Podobnie jest z wybitnym matematykiem: nie każdy człowiek jest tak utalentowany jak on. W dziedzinie takiej jak etologia poznawcza bada się kilkoro osobników, a nie większe grupy, ponieważ nauka ma na celu udowodnić nie to, że coś powszechnie występuje w danym gatunku, tylko że ten gatunek jest do czegoś zdolny.

Czy jednak przy określaniu poziomu rozwoju jakiegoś gatunku nie brana jest pod uwagę średnia?

- Tu trzeba bardzo uważać. Na przykład w badaniach laboratoryjnych wychodzi, że zwierzęta, które w naturze nie używają narzędzi, w sytuacji gdy są do tego zmuszone, zaczynają z nich korzystać. Goryl jest tak silny, że rozłupie orzechy gołą ręką i nie potrzebuje do tego kamieni, a szympans - owszem. Prosty wniosek byłby taki: - Zwierzęta, które nie używają narzędzi, są słabiej rozwinięte. Jednak nie. Okazuje się, że w laboratorium potrafią z nich skorzystać, gdy są do tego przymuszone sytuacyjnie.

Są sprytne, nie używają, bo nie muszą.

- Ja swoim studentom mówię tak: - Czy jeśli mogę wykręcić śrubkę ręką, sięgam po śrubokręt? Czy jestem głupszy dlatego, że z niego nie skorzystałem?

(fot. Paweł Bogumił)(fot. Paweł Bogumił)

Na zdjęciach Pawła Bogumiła, pokazywanych na wystawie „inHuman” w Leica 6×7 Gallery Warszawa, widać, że małpa myśli, choćby mimika o tym świadczy. Czy można ocenić poziom intelektu małpy, porównując ją do człowieka?

- Te zdjęcia są znakomite, fotograf uchwycił osobowość swoich bohaterów. Natomiast już z ocenianiem bym uważał. Ludzie lubią kategoryzować, a ja uczę swoich studentów tego, że „inny umysł jest inny” i porównywanie ich jest trochę bez sensu, bo to trochę tak, jakbyśmy zestawili samochody z pociągami.

Mówi się, że dorosły szympans zachowuje się jak pięcio-, sześcioletnie dziecko. Strasznie tego nie lubię, to wcale nie jest prawda. Dlatego że sześciolatek zachowuje się jak człowiek w tym wieku, a dorosły szympans jak dorosły szympans. Sześcioletnie dziecko poprawnie posługuje się językiem, potrafi już całkiem nieźle kłamać. Szympans ma co prawda swój system komunikacyjny, ale nie tak rozbudowany, a jednocześnie ma pewne funkcje, na przykład znakomitą pamięć wzrokową, której to dziecko nie posiada. Więc z tym porównywaniem jest tak, że możemy spotkać kruka, który będzie sprytniejszy niż niejeden szympans, ale to nie będzie oznaczać, że wszystkie kruki są mądrzejsze niż szympansy.

Spór psiarzy i kociarzy o inteligencję ich pupilów też nie ma sensu?

- Bywają psy bardzo inteligentne i bardzo głupiutkie, to samo dotyczy kotów. Gorylica Koko badana testem na inteligencję w stanfordzkiej wersji skali uzyskała wynik 95 IQ. Przeciętny wynik dla ludzi wynosi 100. Są ludzie, którzy uzyskali gorszy wynik niż Koko. Więc lepiej nie róbmy list przebojów. Raczej należy myśleć w ten sposób, że każdy gatunek jest zróżnicowany pod kątem zdolności i zachowania. Możemy za to zmierzyć pojemność mózgu, stopień jego ukorowienia - to można sklasyfikować, wpisać w tabelkę.

Mówi się, że psy danej rasy są bardziej inteligentne od innej.

- Nie ma czegoś takiego jak inteligentniejsza rasa. Kiedyś selekcja była bardziej behawioralna. Owczarek służył do pilnowania zwierząt, nie siedział w domu. Współcześnie selekcja kynologiczna polega na tym, że osobnik ma wyglądać zgodnie z wzorcem rasy. Pierwotnie liczyło się to, że dany pies jest dobry w polowaniu, zwracano uwagę na to, czy przynosi zdobycz, czy ma tendencję do jej zjadania.

Wspomniał pan, że sześcioletnie dziecko potrafi całkiem dobrze kłamać. Czy zwierzęta kłamią?

- Kłamią, tylko ich kłamstwa są nieco innej konstrukcji. Ludzie potrafią snuć długie opowieści, komplikować intrygę. Mamy najwyższy poziom intencjonalności. Z kolei maszyny nie mają pojęcia o swojej wiedzy, czyli ich poziom intencjonalności wynosi zero. Wiele istot żyjących na ziemi ma poziom jeden, czyli zdaje sobie sprawę z tego, co wie, ale nie z tego, co wiedzą inni. Dopiero drugi poziom intencjonalności, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, co wie drugi osobnik, pozwala na skuteczne kłamanie.

Trzylatek nas nie okłamie, to dla niego za trudne. Jego historia nie będzie spójna i szybko zorientujemy się, że coś jest nie tak. Starsze dziecko będzie wiedziało, co ma nam powiedzieć, żebyśmy w to uwierzyli. Kłamstwa zwierząt są bardziej behawioralne, choć związane z fałszywymi komunikatami. To może wyglądać tak, że osobnik krzyczy: Uwaga, niebezpieczeństwo. Wszyscy uciekają, a on zostaje i zjada pożywienie. Ważne jest kiedy i jak często to się dzieje. Na tym polega cała zabawa, że kłamca musi być na co dzień prawdomówny. Wszyscy uwierzą, jeżeli ktoś kłamie od czasu do czasu, ale jak jest permanentnym kłamcą, to w końcu się okaże, że nikt mu nie zaufa.

Zwierzęta oszukują w ostateczności, gdy na przykład naprawdę głodują. Dlatego rzadko im się to nie udaje. Ludzcy oszuści zazwyczaj robią to zbyt często, tracą czujność i wpadają. To samo dotyczy postaw prospołecznych ludzi i zwierząt. Jeśli ja nie będę nigdy nikomu pomagał, to dostanę etykietę egoisty i nikt nie będzie chciał pomagać mnie. Szympansy podchodzą do tego tak, że ty iskasz mnie, a ja iskam ciebie. Jest dużo zachowań bazujących na teorii altruizmu wzajemnego, czyli nawet osobniki niespokrewnione ze sobą są skłonne udzielać pomocy innym, oczekując, że przyjdzie czas odwzajemnienia się. Czysty altruista byłby zaraz wykorzystywany przez egoistów, a czysty egoista szybko by umarł, bo nikt nie usuwałby pasożytów z jego pleców.

Wystawa „inHuman” w Leica 6×7 Gallery Warszawa (fot. Patryk Wiśniewski)Wystawa „inHuman” w Leica 6×7 Gallery Warszawa (fot. Patryk Wiśniewski)

Mówiąc o kłamstwie zatrzymaliśmy się na drugim stopniu intencjonalności, a co z trzecim i czwartym?

- Trzeci stopień intencjonalności jest potrzebny do tego, żeby mieć Boga i religię, których zwierzęta nie mają. Psycholodzy tłumaczą to tak, że dopóki horda pierwotna była mała i wszyscy mieli ze sobą codzienny kontakt, to można było łatwo karać członków grupy za ich przewinienia. Jak się grupa zaczęła rozrastać do dużej wioski, plemiona zamieszkały w różnych miejscach i ludzie stracili ze sobą kontakt, pojawiła się potrzeba, by istniał ktoś, kto zna czyny wszystkich i wymierzy karę ewentualnym odstępcom. Inaczej mówiąc, gdy Janek jest poza zasięgiem mojego wzroku, ja nie wiem, co on robi, ale obserwuje to „ten, który, wie wszystko”. Nic się przed nim nie ukryje, zna nawet moje myśli i przyszłość.

A czwarty stopień intencjonalności to po prostu kolejne piętro tej rekursywnej zabawy... Jeśli ja wiem, że mój kolega w pracy mnie oszukuje, ale jest Bóg, który to widzi, to ja pomodlę się - przekonam Boga, aby sprawił, że mój kolega złamię nogę.

Czy zwierzęta w zoo, na wybiegu nie mogą myśleć w ten sposób o człowieku?

- Jeżeli kombinują, co zrobi inny osobnik, to tylko na poziomie drugiego stopnia intencjonalności. Nie ma żadnych dowodów, że zwierzę mogłoby przeskoczyć na trzeci stopień. To jest kwestia złożoności życia społecznego. Naczelne inne niż człowiek nie wykształciły grup liczących więcej niż kilkudziesięciu osobników. Nie tworzą miast.

Ale wytworzyły hierarchię.

- To stary wynalazek ewolucyjny, porządkujący życie w grupach, które są mniej lub bardziej pionizowane. Autorytarny przywódca nie musi się zbytnio przejmować, czy on jest prospołeczny, czy nie. Podchodzi, bije po głowie i zabiera, co chce. Ale w grupie bardziej spłaszczonej, na przykład takiej jak u szympansów, lider zabiega o popleczników, musi tworzyć koterie, sojusze. Gdy młody szympans podskakuje dominantowi, ten starszy zwykle go ignoruje. Następnie idzie do swoich kumpli i dwie godziny poświęca na iskanie ich. Wchodzi z nimi w dobre relacje. Po południu we czwórkę idą do młodziaka i tłumaczą mu na swój sposób, że tak się zachowywać nie powinien. Dominant dobrze wie, że za walkę jeden na jednego z młodym, silnym osobnikiem mógłby słono zapłacić. Nawet gdyby wygrał, narażony byłby na jego ciosy.

(fot. Paweł Bogumił)(fot. Paweł Bogumił)

W książce „Małpa w każdym z nas” Frans de Waal opisuje sytuację, kiedy to dwa szympansy -  stary i mądry oraz młody i trochę głupszy - zmówiły się, żeby „zrzucić z tronu” przywódcę, silnego i lubianego w grupie szympansa. Napadły na niego w nocy. Zbiły go tak okrutnie, że zmarł. Rano, kiedy de Waal przyjechał po ranną małpę, pozostałe siedziały cicho, wystraszone i smutne. Nie chciały jeść śniadania. Jednak z czasem rządy przejął ten młody samiec, wspierany przez mądrzejszego starca.

- Ta opowieść brzmi jak historia ludzi. Małpy potrafią być zazdrosne i okrutne. Jane Goodall [brytyjska badaczka w dziedzinie prymatologii, etologii i antropologii - przyp. red.] opisywała przypadek, jak zazdrosna samica, która nie miała dziecka, porwała i zabiła małe innej samicy, kiedy ta je na chwilę opuściła. Pamiętajmy jednak o tym, że w naturze szympansa, goryla czy człowieka są różne zachowania - możemy zobaczyć zarówno agresywnych, walczących ze sobą osobników, jak i opiekuńczych, wspierających się, pomagających starcom zdobywać pokarm.

A jednak niektóre gatunki są bardziej agresywne. Bonobo jest łagodniejszym rodzajem szympansa, za to bardziej łasym na seks.

- Tak. Mamy dwa gatunki szympansa - zwyczajny i bonobo. Podobnie jak mamy dwa gatunki goryli - wyżynny i nizinny. Do człowiekowatych należą jeszcze orangutany i człowiek.

W czym małpy są najbardziej podobne, a w czym różne od człowieka?

- W przypadku funkcji mózgu możemy mówić o różnicach ilościowych. Szympansy funkcjonują tylko do drugiego stopnia intencjonalności, nie do piątego, ale coś jednak potrafią. Planują pewne czynności: Zrobię sobie narzędzie, tu, w tym miejscu, żeby za chwilę pójść i wydłubywać nim termity w innym miejscu. Jednak ich plany nie są tak dalekosiężne jak u człowieka, który może sobie powiedzieć: Za rok pojadę na wakacje na Hawaje lub pomyśleć: No dobra, ale w 2200 roku to ja na pewno nie będę już żył. Wielu badaczy twierdzi, że skoro zwierzęta nie sięgają tego pułapu, to też tak naprawdę nigdy nie muszą się przejmować własną śmiercią. Nawet ciężko chore nigdy nie popadają w depresję z powodu strachu przed umieraniem. Choć w ogóle zwierzęta czasem mają depresję.

Wystawa „inHuman” (fot. Patryk Wiśniewski)Wystawa „inHuman” (fot. Patryk Wiśniewski)

Niedawno moja koleżanka straciła kota. Mówiła, że gdy umierał, patrzył na nią tak, jakby się chciał pożegnać.

- To my to tak odbieramy. Fakt, że potrafimy dobiec myślami do naszego kresu powoduje, że zastanawiamy się nad takimi rzeczami, o których zwierzęta nie myślą. Być może powszechność występowania religii jest związana z tym, że Bóg jest nam niezbędny, bo bardzo trudno jest myśleć: Jestem, a kiedyś mnie nie będzie.

Różnimy się też na poziomie języka, który jest systemem otwartym, możemy sobie wymyślać nowe słowa, zmieniać je, a u zwierząt systemy komunikacyjne są zamknięte i ograniczone. Mają maksymalnie kilkadziesiąt komunikatów.

Czy zwierzęta pamiętają?

- Oczywiście, przecież się uczą. Spór dotyczy tego, jaki rodzaj pamięci posiadają - semantyczną czy epizodyczną, tak jak my. Pierwsza polega na tym, że pamiętamy określoną regułę, ale nie pamiętamy sytuacji. Zwierzę boi się przekroczyć elektryczny pastuch, bo wcześniej było rażone prądem. Semantycznie może sobie przypomnieć, że kontakt z takim drutem boli, ale nie wspomina konkretnej sytuacji, kiedy zostało porażone, bo to jest pamięć epizodyczna.

Dzisiaj przeważa pogląd, że jednak jakąś pamięć epizodyczną zwierzęta posiadają, tylko niekoniecznie taką jak u ludzi. Ponieważ, szczególnie w naszej kulturze, jest ona silnie sprzężona z linią czasu. Możemy sobie przypominać: To było latem, ale jeszcze przed wakacjami. Potrafimy precyzyjnie ustawiać pewne wydarzenia. Zwierzęta mają raczej rodzaj worka czy chmury, w której znajdują się przeszłe, indywidualne doświadczenia, ale one nie są posegregowane.

Potrafią rozpamiętywać, tak jak ludzie, którzy wracają myślą do przykrych lub miłych zdarzeń?

- Uważałbym z użyciem tego słowa. Gdy zwierzę zobaczy miejsce, w którym wielokrotnie odczuwało ból, zauważymy wyraźną behawioralną zmianę w jego zachowaniu. Ono sobie przypomni o tym, co tam się zdarzyło. Natomiast pytanie, czy ono to rozpamiętuje, na razie pozostaje bez odpowiedzi.

Brytyjski prymatolog Richard Wrangham twierdzi, że opanowanie sztuki kulinarnej przed milionami lat zmieniło podobne do małp dwunożne stworzenie w istotę ludzką.

- Japońskie makaki, zanim zjedzą bataty, myją je w słonej wodzie, więc można powiedzieć, że jest to jakiś rodzaj kulinarnego przygotowania posiłku. Człowiekowate, jak chcą zjeść owoce, muszą czekać, aż one dojrzeją. Zdarza się, że wybierają przejrzałe, czyli sfermentowane. Możemy spotkać orangutany, szympansy albo goryle, które są lekko wstawione.

Wystawa „inHuman” (fot. Patryk Wiśniewski)Wystawa „inHuman” (fot. Patryk Wiśniewski)

Czy zwierzęta potrafią sobie intencjonalnie poprawiać nastrój, na przykład walczyć ze wspomnianą depresją?

- Z depresją bywa różnie, trudno jest znaleźć jej przyczyny, nawet u ludzi. Zwierzęta też czasami stają się apatyczne. Nie ma danych, które mogą nam jasno określić jej źródło. Może być ono endogenne, czyli wynikające z zaburzeń układu nerwowego czy chemii organizmu. Może być też egzogenne - wiemy, że niektóre udomowione zwierzęta bardzo przywiązane do właściciela cierpią, gdy on odchodzi lub umiera. Papugi na przykład wyrywają sobie pióra. Potrafimy to zaobserwować, ale jeszcze nie wytłumaczyć. Badania laboratoryjne stanowią długą, żmudną pracę. Właśnie wybieram się do japońskiego Instytutu Badania Naczelnych w Inuyamie, tam poznam ich nowe wyniki. Jednak przełomowe odkrycia raczej zdarzają się w warunkach naturalnych.

Może pan podać przykład?

- Szympans Santino z ogrodu zoologicznego w Furuvik w Szwecji rzucał kamieniami w ludzi. Ciągle wymyślał nowe strategie, kombinował jak tu zdobyć pociski, zbierał betonowe fragmenty wybiegu. Wiedząc, że będą mu je zabierać, ukrywał je, żeby później spożytkować w wiadomy sposób. W odpowiedzi na utrudnienia ze strony dyrekcji zoo modyfikował strategie. Dzięki opisowi jego zachowania powstała dokumentacja procesu planowania i wykonywania czynności u zwierząt w celu realizowania pewnych działań w przyszłości.

Ciekawe, co nim powodowało - chęć psoty czy niechęć do ludzi? Czy zwierzęta żartują?

- Na pewno potrafią się bawić, choć nie wszystkie. Robienie sobie psikusów w zabawie można uznać za żart, ale na pewno nie rozumiany w kategoriach werbalnych. Do tego jest potrzebny bardziej skomplikowany system komunikacyjny. Ponadto, żeby zrozumieć żart, trzeba mieć wyższy poziom umiejętności poznawczych. Ludzie z zaburzeniami mózgu nie rozumieją żartów.

Dr Maciej Trojan (fot. archiwum prywatne) i okładka książki Dr Maciej Trojan (fot. archiwum prywatne) i okładka książki "inHuman" Pawła Bogumiła

Dr hab. Maciej Trojan jest autorem jednego z tekstów do książki fotograficznej „inHuman”, prezentującej portrety małp wykonane w europejskich ogrodach zoologicznych przez Pawła Bogumiła. Publikacja towarzyszy wystawie, którą do 3 kwietnia tego roku można oglądać w Leica 6×7 Gallery Warszawa przy ulicy Mysiej 3. Z czarno-białych, niezwykle naturalistycznych fotografii spoglądają na nas istoty myślące. Szczegóły na warsaw.leica-gallery.pl.

 

Dr hab. Maciej Trojan. Psycholog porównawczy, etolog. Zajmuje się problematyką ewolucji umysłu i zachowania. Jest pracownikiem Zakładu Psychologii Zwierząt Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Interdyscyplinarnego Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Należy do Międzynarodowego Zespołu Studiów nad Zachowaniem Dzikich Zwierząt Uniwersytetu Kyoto, gdzie współpracuje z pracownikami Instytutu Badania Naczelnych w Inuyamie.

Edyta Borkowska. Dziennikarka. Redagowała weekendowy magazyn Gazeta.pl, prowadziła Serwis Kulturalny „Rzeczpospolitej” i pisała do „Przekroju”. Potrafi godzinami oglądać fotografie, lubi ludzi ciekawych świata i wierzy w polskie młode kino. Prowadzi warszawski informator kulturalny wsk.waw.pl.

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (110)
Zaloguj się
  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 207 razy 161

    "Ludzie z zaburzeniami mózgu nie rozumieją żartów.'
    co wisieliśmy w tym tygodniu obserwując reakcje na Stuhra.

  • gotlama

    Oceniono 172 razy 146

    Gdyby koty potrafiły mówić, to opowiadały by piękne historie, jak wytresować dwunogi do otwierania drzwi, napełniania misek i sprzątania kuwet.

  • rikol

    Oceniono 117 razy 95

    Każdy, kto ma zwierzę w domu, widzi, że ono myśli. Natomiast zwierzęta nie mówią i nie piszą. Te dwa wynalazki pozwoliły ludziom na gromadzenie i poszerzanie wiedzy, światową dominację.

    Przesąd, że zwierzęta nie myślą i nie czują, jest bardzo wygodny, bo pozwala na oparcie cywilizacji na mordowaniu i torturowaniu zwierząt.

  • tell_me_more

    Oceniono 91 razy 63

    "Ludzie z zaburzeniami mózgu nie rozumieją żartów."
    Nic dziwnego, ze tak atakuja Stuhra.

  • natassja

    Oceniono 72 razy 58

    Całe życie obcując ze zwierzętami, rozmawiając ze starszymi rodzicami, którzy też mieli zwierzęta od dawien dawna, jest to dla mnie oczywiste, że zwierzęta myślą i czują. Naukowcom zajęło wieki, by w ogóle dopuszczać to do myśłi.

  • yokoono23

    Oceniono 54 razy 52

    Dlatego draństwem jest zamykanie ,,Naczelnych" w klatkach.obwożenie i tresura w Cyrkach i wystawianie na szyderstwo Gawiedzi.

  • Tomasz Jonasz

    Oceniono 75 razy 49

    W oczach wielu tych małp widać po prostu mądrość. Czego niestety nie widać w oczach wielu polityków PiS. Chociaż niektórzy tacy podobni, jak np. Pawłowicz ;-)
    Oczy są zwierciadłem duszy.

  • patatajmiauhau

    Oceniono 54 razy 42

    Mój kotek Tuptuś jak nie miał ochoty ze mną „gadać" to wskakiwał na szafę i spał, kiedyś jednak zauważyłem w lustrze wiszącym vis-à-vis szafy, że Tuptuś ma oczy otwarte, ale jak odwróciłem się do niego to kot znów spał, i tak kilka razy więc w końcu podszedłem do niego wymawiając jego imię, ale on poszedł w zaparte.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX