Autor i Rolls-Royce Wraith

Autor i Rolls-Royce Wraith (fot. Konrad Konstantynowicz)

fenomen

Jak zostałem szoferem Rolls-Royce'a

- Jedź płynnie, spokojnie, ale zdecydowanie. Bez szarpania. Twoim celem jest komfort pasażera - instruuje mnie Andi McCann. Człowiek, który o Rolls-Royce'ach wie wszystko. Musi, bo szkoli ich szoferów. Na jeden dzień jego uczniem zostałem ja.

Basowy szum potężnego silnika dociera do kabiny jako ledwo słyszalny pomruk. Ale gdy nacisnę mocniej na pedał gazu, pięcioipółmetrowy potwór, jakim jest Rolls-Royce Ghost, błyskawicznie przyspiesza do aż nazbyt dużej prędkości. Zwalniam więc, ale płynnie i łagodnie. Inaczej nie będę dobrym szoferem. - Najważniejszy ma być dla ciebie komfort pasażera - mówi Andi McCann, główny instruktor programu Rolls-Royce'a dla szoferów „Jazda w Białych Rękawiczkach”.

(Rolls Royce Series II Phantom Coupe)Rolls Royce Phantom II (fot. James Lipman/Rolls-Royce Polska)

Nic dziwnego, że zmylił mnie pozorny spokój jednostek napędowych Ghosta i Wraitha. Konstruktorzy tych aut zbudowali je tak, by przejazd był dla przewożonego - co wręcz obsesyjnie podkreśla firma - chwilą odpoczynku, odcięcia od bodźców świata zewnętrznego. Strefą komfortu.

Co wchodzi w ów komfort? Oczywiście łagodne hamowanie, płynne przyspieszanie, spokojna, zdecydowana zmiana pasa - elegancka, precyzyjna, opanowana, ale nie nazbyt spokojna jazda. Tylko przyspiesz, człowieku, łagodnie, takim Wraithem, pod którego maską czai się 12-cylindrowa widlasta bestia o mocy 632 KM.

A to nie wszystko. Jeżeli myśleliście, że zadania szofera ograniczają się do przywitania pasażerów, wrzucenia ich kufrów do bagażnika i zapytania: „to dokąd dzisiaj, proszę Państwa?”, jesteście w błędzie grubym jak portfele tych, którzy mogą pozwolić sobie na Rollsa.

Rolls-Royce WraithRolls-Royce Wraith (fot. Konrad Konstantynowicz)

Co musi umieć szofer? Prawie wszystko

Szofer nie ma prawa być nieprzygotowany do podróży, źle ubrany i niegrzeczny. Przeciwnie - musi mieć strój dobrany do okoliczności wydarzenia, na które wiezie pasażera i dostosowany do kraju, w którym przebywa - choć według Andy'ego McCanna idealny strój szofera to czarny garnitur, czarny krawat i czarne buty. Musi mieć też rozplanowaną w szczegółach podróż, jeśli to możliwe - sprawdzone ewentualne przeszkody na drodze, musi też być chodzącą encyklopedią wiedzy o samochodzie, który ma prowadzić. I tak jest od 1910 r., kiedy powstała Akademia Szoferów Rolls-Royce'a.

Akademia Szoferów Rolls-Royce'a, 1912 r.Akademia Szoferów Rolls-Royce, rok 1916 (fot. Rolls-Royce Polska)

To szofer ma dopilnować, by jego samochód był perfekcyjnie przygotowany do podróży. Myślicie, że wiecie, co to znaczy perfekcyjne przygotowanie? Zatankować, sprawdzić stan ogumienia, umyć, sprawdzić światła i poziom oleju? To nie wszystko.

Wyliczmy: siedzenia na początku jazdy muszą być w identycznym ułożeniu, pokrętła urządzeń klimatyzacyjnych ustawione równolegle, temperatura - troszkę poniżej średniej. W aucie powinny być butelki z wodą. Pas bezpieczeństwa nie ma prawa być skręcony. Szyberdach musi być - przynajmniej na starcie - dokładnie zamknięty. I tak, oczywiście: rączka od parasola, z wygrawerowanym podwójnym „R”, musi być ustawiona tak, by litery były pionowo.

O takich oczywistościach, jak nieskazitelna czystość miękkich, grubych dywaników z cudownej w dotyku owczej wełny czy dosłownie zerowa ilość kurzu na szlachetnym drewnie i skórze we wnętrzu auta oraz na karoserii w wybranym przez nas kolorze nawet nie ma co wspominać.

Zaprojektuj Rolls-Royce'a różowego jak paznokcie kobiety. W 2 minuty

Zaraz, zaraz, jak to „w wybranym przez nas kolorze”? Dobrze rozumiecie: Za pomocą aplikacji Phantom możemy zaprojektować właściwie od podstaw naszą własną wersję modelu Phantom. Od faktury szlachetnego drewna i skóry w kabinie aż do jednego z 44 tysięcy kolorów karoserii. Można nawet zrobić zdjęcie koloru paznokci koleżanki obok i... po chwili mieć projekt Phantoma w soczystym różowym kolorze.

Koniec marzeń, wróćmy do szofera. To on czeka przed autem na lotnisku na przylot pasażera, następnie najpierw chowa jego bagaż do bagażnika, a dopiero potem zaprasza do środka. Nigdy odwrotnie. Dlaczego? - Wyobraźcie sobie taką sytuację - opowiada Andi. - Odstawiasz drogą jak diabli torbę podróżną gwiazdy czy bogatego biznesmena na ziemię, odwracasz się, zapraszasz do auta, zamykasz za pasażerem drzwi, odwracasz się znowu... a torby nie ma. Są takie lotniska, gdzie złodzieje są sprytni. Kto jest winny? Szofer.

Andi McCann, instruktor programu Andi McCann, instruktor programu "Jazda w Białych Rękawiczkach" (fot. Konrad Konstantynowicz)

Parasol? Tak. W prawych drzwiach Rolls-Royce'a jest schowany parasol. - Nie tylko przeciw brytyjskiej pogodzie - żartuje Andy McCann. Po czym już całkiem na poważnie wyjaśnia, do czego jeszcze może przydać się szoferowi parasol:
- Wiozę gwiazdę Hollywood. W przykrótkiej sukience. Bardzo, bardzo nie chciałaby, żeby zdjęcia pokazujące nieco za dużo ukazały się jutro w tabloidach. Więc wychodzę pierwszy, otwieram parasol i... doprowadzam paparazzich do szału.

Parasol? Tak. W prawych drzwiach Rolls-Royce'a jest schowany parasol. - Nie tylko przeciw brytyjskiej pogodzie - żartuje Andy McCann. Po czym już całkiem na poważnie wyjaśnia, do czego jeszcze może przydać się szoferowi parasol: - Wiozę gwiazdę Hollywood. W przykrótkiej sukience. Bardzo, bardzo nie chciałaby, żeby zdjęcia pokazujące nieco za dużo ukazały się jutro w tabloidach. Więc wychodzę pierwszy, otwieram parasol i... doprowadzam paparazzich do szału.

Akademia Szoferów

100 lat temu założyciele Rolls-Royce'a stwierdzili, że podniosą prestiż swoich aut, jeśli będą one znane z tego, że ich kierowcy nie tylko dobrze jeżdżą, ale odznaczają się dobrymi manierami i wiedzą, jak obchodzić się z samochodem. I założyli szkołę dla szoferów. Były w niej egzaminy, a rekruci podlegali bardzo surowej ocenie.

Jeden z kandydatów z lat 30. jeździł tak źle, że jego karta ocen zawiera m.in. sugestię, żeby wycofał się z kursu, a firma mu za niego zwróci. Nic dziwnego - tydzień kursu kosztował 10 funtów - wówczas sporą sumę pieniędzy. Inny niedoszły szofer z kolei dobrze radził sobie z tak poważną wówczas sprawą, jak zmiana biegów, dużo gorzej za to z dobrymi manierami i ogólną ogładą.

Karta ocen i instrukcja dla kandydata na szofera Rolls-Royce'a (fot. Rolls-Royce Polska)Karta ocen i instrukcja dla kandydata na szofera (fot. Rolls-Royce Polska)

Komu szofer otwiera drzwi? - Najczęściej siedzącej za jego plecami kobiecie, ponieważ mężczyźni - siedzący po skosie z prawej - wolą sami wysiadać ze swojej limuzyny - tłumaczy Andi McCann. Obowiązkiem szofera jest oprowadzić pasażerkę - jeśli wysiadała z przeciwnej strony do chodnika - wokół auta. Okrążając auto z pasażerem, którego prowadzi, szofer idzie bliżej samochodu. - Pani może mieć przecież długą suknię, iść prosto na przyjęcie. I nie daj Boże zawieje wiatr, i obetrze jej suknię o zabrudzony po podróży zderzak - wyjaśnia McCann.

No i okrążamy auto tylko z tyłu. Dlaczego? Spójrzcie na maskę Rollsa. Znajduje się tam figurka zwana Spirit of Ecstasy, która jest dla Rolls-Royce'a tym, czym czarny koń dla Ferrari czy szykujący się do skoku dziki kot dla Jaguara - symbolem. Zasada jest prosta: nigdy nie wolno omijać - czyli przecinać drogi - Spirit of Ecstasy, ponieważ symbol ów jest prawdziwą damą - wzorem dla figurki była wieloletnia miłość pioniera automobilizmu Johna Waltera Montagu, Eleanor Velasco Thornton.

Spirit of Ecstasy, symbol Rolls-Royce'a (fot. Konrad Konstantynowicz)Spirit of Ecstasy, symbol Rolls-Royce'a (fot. Konrad Konstantynowicz)

Kogo w Polsce stać na Rolls-Royce'a?

Zapytacie: a kogo w Polsce stać na Rolls-Royce'a? Okazuje się, że światowy kryzys finansowy i ogólny kryzys branży motoryzacyjnej kilka lat temu niespecjalnie odbił się na segmencie samochodów luksusowych. Brytyjska firma zanotowała w 2015 r. drugi najlepszy rok w swojej historii, a w Polsce, jak wynika z informacji firmy AutoFus, przedstawiciela Rolls-Royce'a w Polsce - pobiła rekord - pierwszy raz sprzedała się dwucyfrowa liczba aut.

A klientela Rolls-Royce'a w Polsce? To niekoniecznie najbogatsi z pierwszych stron gazet. - Wśród naszych klientów są zarówno ci mieszkający w dużych miastach, jak i w mniejszych miejscowościach. Ich cechą wspólną jest to, że przez wiele lat ciężko pracowali i dziś mogą pozwolić sobie na wydatek części swoich zarobionych własną pracą pieniędzy - podkreśla Tomasz Fus, dyrektor Rolls-Royce Polska.

Rolls-Royce (fot. Konrad Konstantynowicz)Rolls-Royce (fot. Konrad Konstantynowicz)

Między dzisiejszymi właścicielami tych diabelnie drogich aut (ot, taki Wraith w podstawowej wersji kosztuje - bagatela - 1,5 miliona zł) a tymi sprzed kilkudziesięciu lat jest zasadnicza różnica - obecnie wielu z nich woli prowadzić samemu.

- Poznałem człowieka, który przyjechał z Utrechtu na salon samochodowy do Genewy swoim samochodem, choć stać go było, żeby w każdej chwili wsiąść w samolot. Ale on odparł, że za kółkiem Rollsa odpoczywa psychicznie. Potem pojechał dalej - na Lazurowe Wybrzeże - opowiada McCann.

Szoferzy przed hotelem Peninsula, Hongkong, lata 80. XX w. (fot. Rolls-Royce Polska)Szoferzy przed hotelem Peninsula, Hongkong, lata 80. XX w. (fot. Rolls-Royce Polska)

Dziś prawdziwych szoferów już nie ma? Wręcz przeciwnie

Dlatego stary budynek, w którym przyszli szoferzy kształcili się w swoim zawodzie, nie służy już dziś tym celom. Stacjonarna szkoła nie istnieje. Ale wciąż jest zapotrzebowanie na zawodowych szoferów, dlatego w 2014 r. Rolls-Royce wskrzesił ducha szkoły pod postacią programu „Jazda w białych rękawiczkach” (White Glove Program). Na koniec mojej jazdy dostaję pamiątkowy certyfikat, ale oczywiście szkolenie dobrego szofera trwało i trwa nieco dłużej.

Wbrew nazwie nie chodzi tu bowiem wyłącznie o białe okrycie rąk trzymających kierownicę. Profesjonalni szoferzy na wszystkich kontynentach uczą kierowców stylu jazdy, obchodzenia się z autem - i obchodzenia się z pasażerem. Jazda w białych rękawiczkach oznacza, że szofer i auto są do tej jazdy przygotowani w najdrobniejszych szczegółach.

- Na przykład takich, że jeśli przyjeżdżasz po pasażera o czasie - mówi McCann - to znaczy, że jesteś spóźniony.

Rolls-Royce (fot. Konrad Konstantynowicz)Rolls-Royce (fot. Konrad Konstantynowicz)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl, wcześniej pracował w Gazeta.pl, Dzienniku.pl i tygodniku "Newsweek". Pisze o sprawach zagranicznych i fotografii. Rozmawiał m.in. z Richardem Bransonem, Benjaminem Barberem, Robertem Biedroniem i Andrzejem Dudą. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze i na Instagramie. Gdy nie pracuje, chodzi po górach i robi zdjęcia.

Zobacz także
Komentarze (56)
Zaloguj się
  • login-xyz

    Oceniono 89 razy 59

    Ciekawe, czy Rydzyk ma w drzwiach swojego Maybacha taki parasol? On tez nosi sukienki..

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 24 razy 22

    >Myślicie, że wiecie, co to znaczy perfekcyjne przygotowanie? Zatankować, sprawdzić stan ogumienia, umyć, sprawdzić światła i poziom oleju?<< - wiecie. Ja, na ten przykład, oglądałem "Co ludzie powiedzą". Richard jest niezastąpiony.

  • siwywaldi

    Oceniono 28 razy 16

    Czyżby pan Redaktor szykował się na etat kierowcy u Ojca Muchomorka?
    Bo myślę, że z 27 baniek "dotacji" coś tam na jakąś furę skręcić się da... :-)

  • acototak

    Oceniono 14 razy 12

    zmałpowali po Skodzie Superb :)

  • mistermadmat

    Oceniono 10 razy 10

    Dla Polskiego Janusza passat tdi i tak jest lepszy , a lampucera Grażka sama wysiada , drzwi zamyka ,i siatkę z Biedry dżwiga.

  • lolik52

    Oceniono 27 razy 7

    - Poznałem człowieka, który przyjechał z Utrechtu na salon samochodowy do Genewy swoim samochodem, choć stać go było, żeby w każdej chwili wsiąść w samolot. Ale on odparł, że za kółkiem Rollsa odpoczywa psychicznie. Potem pojechał dalej - na Lazurowe Wybrzeże - opowiada McCann.

    - i ja go rozumiem!jak raz w miesiącu nie pojadę w jakąś dłuuugą trasę(co najmniej ok 2000km) to czuję się źle!
    pieprzę pociągi,samoloty itp. ja chcę być panem sytuacji,chcę to jadę,chcę to sie zatrzymam i w ogóle kręci mnie jazda samochodem,tj. chciałem powiedzieć mercedesem ,bo dla mnie są tylko dwie marki pojazdów,mercedes i inne samochody:)))
    za kierownicą,zwłaszcza w długiej trasie, odpoczywam,odłączam się od problemów i różnych spraw ,przy czym lubię jechać tak że spać idę jak już muszę...

  • oneofthepeople

    Oceniono 9 razy 5

    - siedzenia w identycznym ułożeniu
    - pokrętła klimatyzacji równolegle
    - okrążamy auto tylko z tyłu bo się figurka obrazi
    ...

    Takie małe radości dla najbogatszych - niech się plebs dziwuje. Dobrze, że nikt nie pokusił się o nazwanie tego ceremonią wejścia do samochodu.

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 11 razy 5

    @123jakkolwiek
    "Fajne zdjęcia, momentami ciekawy tekst, który kompletnie niszczy wymuszona grafomania od samego początku." - a trzeba było na stopkę zerknąć, to byś wiedział, że szkoda oczu. Ja się po leadzie zorientowałem, jeszcze zanim przeedytowano tekst.

  • siwywaldi

    Oceniono 5 razy 5

    Kogo w Polsce stać na Rolls-Royce'a?

    Otóż kilka lat temu w warszawskim autokomisie na rogu Towarowej i Grzybowskiej stał RR na angielskich tablicach. Ponieważ był w ogólnie sfatygowanym stanie i miał coś ok 25 lat, jego cena wynosiła o ile pamiętam - około 20 tys. zł.
    I wbrew pozorom stał bardzo długo, nawet nie jestem pewien czy w ogóle znalazł nabywcę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX