(Patrick T. Fallon / REUTERS)

ludzie

Elon Musk - geniusz czy szaleniec? Twórca PayPala, Tesli, SpaceX zmusza podwładnych do pracy ponad siły

Kontrowersyjny biznesmen, wizjoner, który goni za marzeniami, szef, który nie przebiera w słowach. A także ojciec pięciu synów i facet, który zastanawia się, ile czasu tygodniowo potrzebuje kobieta. "Może dziesięć godzin? To byłoby minimum?". Publikujemy fragmenty książki "Elon Musk. Biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX".

Dzięki SpaceX Musk stał się konkurencją dla gigantów amerykańskiej branży wojskowej i przemysłu, w tym dla Lockheed Martin i Boeinga. Rywalizuje także na arenie międzynarodowej, głównie z Rosją i Chinami.

SpaceX wyrobiła sobie markę w branży jako tani dostawca. Ale to samo w sobie nie wystarczy do zwycięstwa. Przemysł kosmiczny wymaga uwikłania w sieć polityki, kumoterstwa i protekcjonizmu, które podminowują podstawy kapitalizmu. Steve Jobs również się z nimi zmagał, gdy starł się z branżą muzyczną, próbując wprowadzić na rynek odtwarzacze iPod i iTunes. Kapryśni luddyści z branży muzycznej to pikuś w porównaniu z wrogami Muska, którzy na co dzień budują broń i decydują o powstawaniu nowych państw.

SpaceX testowała rakiety wielokrotnego użytku, które mogłyby wynosić ładunki w kosmos i lądować precyzyjnie na swoich wyrzutniach na Ziemi. Jeśli firma potrafiłaby ulepszyć taką technologię, zadałaby miażdżący cios konkurencji i niemal na pewno wypchnęłaby z branży kilku starych wyjadaczy, ustanawiając Stany Zjednoczone liderem branży lotów kosmicznych załogowych i bezzałogowych. To, zdaniem Muska, narobiło mu mnóstwo zaciekłych wrogów. - Lista ludzi, którym wcale by nie przeszkadzało, gdybym nagle zniknął, ciągle rośnie - powiedział. - Moja rodzina boi się, że Rosjanie mnie zamordują.

Elon Musk z prezydentem Barackiem ObamąElon Musk z prezydentem Barackiem Obamą (fot. NASA / Bill Ingalls / public domain)

Dzięki Tesla Motors Musk chciał zmienić sposób, w jaki produkuje się i sprzedaje samochody, równocześnie tworząc światową sieć dystrybucji paliwa. Zamiast hybryd, które w jego pojęciu stanowią kompromis częściowo do zaakceptowania, walczy o produkcję w  pełni elektrycznych aut, których ludzie pragną i które przesuwają granice technologiczne o krok dalej. Tesla nie sprzedaje ich w salonach, lecz w sieci i wzorowanych na Apple sklepach zlokalizowanych w  ekskluzywnych centrach handlowych. Nie przewiduje także ogromnych zysków z serwisowania, ponieważ samochód elektryczny nie wymaga wymiany oleju ani innych procedur konserwacyjnych koniecznych w  przypadku aut tradycyjnych. Model sprzedaży bezpośredniej przyjęty przez Teslę był potężną obrazą dla dealerów, nawykłych do targowania się z klientami i zarabiania na wygórowanych opłatach eksploatacyjnych. Stacje szybkiego ładowania działają obecnie wzdłuż wielu głównych autostrad w Stanach, Europie i Azji, umożliwiając doładowanie energii do przejechania setek kilometrów niemal co dwadzieścia minut. Są zasilane panelami słonecznymi i bezpłatne dla właścicieli aut Tesli. Podczas gdy większość infrastruktury kraju popada w ruinę, Musk postanawia zbudować futurystyczny system transportowy, który pozwoli Stanom pokonać resztę świata. Jego wizja wcielona w życie wydaje się czerpać ze spuścizny Henry'ego Forda i Johna D. Rockefellera.

Elon Musk w fabryce Tesli w Fermont w KaliforniiElon Musk w fabryce Tesli w Fermont w Kalifornii (fot. Maurizio Pesce / wikimedia.org / CC BY 2.0)

Dzięki SolarCity Musk zbudował największą firmę zajmującą się instalacją i finansowaniem paneli słonecznych dla klientów indywidualnych i biznesu. Pomógł stworzyć pomysł na firmę, a obecnie pełni w niej funkcję prezesa, podczas gdy jego kuzyni Lyndon i Peter Rive zajmują się jej prowadzeniem. Firmie udało się obniżyć ceny, dzięki czemu stała się sama w sobie jedną dużą usługą. W czasach, gdy wiele firm stawiających na utrzymanie czystości w procesie technologicznym bankrutowało, Musk stworzył dwie, które osiągnęły największy światowy sukces. Potężne imperium Musk Co. o wartości netto około dziesięciu miliardów dolarów, zatrudniające tysiące pracowników i odpowiednie osoby na stanowiskach kierowniczych, zmieniło Muska w jednego z najbogatszych ludzi na świecie.

Wizyta w Musk Landzie rzuciła nieco światła na to, jak Muskowi udało się to wszystko osiągnąć. Podczas gdy gadka o „umieszczeniu człowieka na Marsie” może wydać się niektórym zwariowana, to zyskała unikalny slogan reklamowy dla jego biznesu. To rozległy cel pozwalający określić zasadę, wokół której skupiają się wszystkie jego czyny. Wiedzą o tym pracownicy wszystkich trzech firm, jak również o tym, że każdego dnia dążą do niemożliwego. Gdy on wyznacza nierealne cele, wymyśla swoim pracownikom i zmusza ich do pracy ponad siły, wiadomo, że ma to - na pewnym poziomie - służyć powodzeniu misji dotarcia na Marsa. Niektórzy go za to kochają, inni zaś nienawidzą, ale pozostają mu dziwnie lojalni z szacunku do jego pasji i poczucia misji. Muskowi udało się rozwinąć to, czego tak wielu przedsiębiorcom z Doliny Krzemowej brakuje, mianowicie konkretny światopogląd. Jest opętanym geniuszem podążającym najwspanialszą ścieżką, jaką ktokolwiek by sobie wymarzył. Jest w mniejszym stopniu dyrektorem goniącym za bogactwem niż generałem dowodzącym wojskami, pragnącym zapewnić zwycięstwo. Podczas gdy Mark Zuckerberg chce wam pomóc udostępnić zdjęcia bobasów, Musk pragnie... cóż... ocalić ludzkość przed dobrowolnym lub przypadkowym unicestwieniem.

Elon Musk w Hong KonguElon Musk w Hong Kongu (fot. REUTERS / Bobby Yip / Agencja Gazeta)

Życie, jakie stworzył Musk, by zarządzać wszystkimi tymi przedsięwzięciami, jest niedorzeczne. Typowy tydzień rozpoczyna w swojej rezydencji w Bel Air. W poniedziałek cały dzień pracuje w SpaceX. Wtorek rozpoczyna w SpaceX, potem wskakuje w swój odrzutowiec i leci do Doliny Krzemowej. Kilka dni spędza w Tesli, która ma swoje biura w Palo Alto i fabryki we Fremont. Musk nie ma domu w Kalifornii Północnej, więc nocuje w luksusowym hotelu Rosewood albo u przyjaciół. Aby załatwić taki przyjacielski nocleg, asystentka Muska wysyła e-mail z pytaniem: „Pokój dla jednej osoby?”, a po otrzymaniu potwierdzenia gość pojawia się późnym wieczorem. Zazwyczaj zostaje podjęty w pokoju gościnnym, ale zdarzało mu się nocować także na kanapie po chwilach relaksu z grami wideo. W czwartek Musk wraca do Los Angeles i SpaceX. Wspólnie z byłą żoną Justine opiekuje się pięcioma chłopcami: bliźniakami i trojaczkami, którzy przebywają u niego cztery dni w tygodniu. Co roku przelicza liczbę godzin, które spędza w samolotach każdego tygodnia, aby zrozumieć, jak bardzo sprawy wymykają mu się spod kontroli. Spytany o to, jak znosi taki nieludzki grafik, odpowiedział: - Miałem trudne dzieciństwo, być może to mi pomogło.

Kilkuletni Musk często bujał w obłokach ignorując ludzi wokół siebie (fot. materiały prasowe)Kilkuletni Musk często bujał w obłokach ignorując ludzi wokół siebie (fot. materiały prasowe)

W trakcie jednej z wizyt w Musk Landzie musiał wcisnąć wywiad dla mnie tuż przed wyprawą na kemping do Parku Narodowego Jeziora Kraterowego w Oregonie. Była prawie ósma wieczorem w piątek, więc Musk wkrótce miał zapakować swoich synów oraz ich opiekunki do swojego prywatnego odrzutowca, a później spotkać się z kierowcami mającymi zawieźć go na miejsce kempingu. Tam przyjaciele mieli pomóc Muskom się rozpakować i zakończyć podróż w środku nocy. Na weekend zaplanowano trochę plenerowej wędrówki. W niedzielę po południu Musk odstawiłby chłopców samolotem do Los Angeles. Tego samego wieczoru miał polecieć do Nowego Jorku, przespać się, a z samego rana pojawić w porannych programach śniadaniowych. Potem w planie były spotkania, e-maile, znowu pora na sen, powrót do Los Angeles we wtorek rano i praca w SpaceX. Lot do San Jose we wtorkowe popołudnie do fabryki Tesla Motors. Lot do Waszyngtonu tego samego wieczoru na spotkanie z prezydentem Obamą. W środę wieczorem powrót do Los Angeles, kilka dni pracy w SpaceX i weekendowa konferencja prowadzona przez prezesa Google Erica Schmidta w Yellowstone. W tym czasie Musk rozstał się właśnie ze swoją drugą żoną, aktorką Talulah Riley, i próbował przekalkulować, czy gdzieś w to wszystko uda mu się jeszcze wcisnąć jakieś życie osobiste. - Myślę, że czas przeznaczony na firmy i dzieciaki jest w porządku - powiedział. - Jednak wolałbym przeznaczyć go więcej na randki. Muszę znaleźć dziewczynę. Dlatego potrzebuję wygospodarować nieco więcej czasu. Jakieś dodatkowe pięć albo dziesięć... ile czasu potrzebuje kobieta tygodniowo? Może dziesięć godzin? To byłoby minimum? No nie wiem.

Od lewej Elon Kimbal i Tosca przed domem rodzinnym w RPA. Cała trójka mieszka obecnie w Stanach Zjednoczonych (fot. materiały prasowe)Od lewej Elon, Kimbal i Tosca przed domem rodzinnym w RPA. Cała trójka mieszka obecnie w Stanach Zjednoczonych (fot. materiały prasowe)

Musk znajduje niewiele czasu na relaks, ale gdy już go znajduje, wówczas imprezuje z rozmachem równym wszystkim swoim pozostałym czynnościom. Na swoje trzydzieste urodziny wynajął angielski zamek dla około dwudziestu osób. Od drugiej w nocy do szóstej nad ranem trwała tam zabawa zbliżona do „chowanego” nazywana „sardynki”, w  której jedna osoba ucieka i  chowa się, a pozostałe szukają. Kolejna impreza miała miejsce w Paryżu. Musk wraz z braćmi i kuzynami wstali o północy i postanowili jeździć po mieście na rowerach do szóstej rano. Spali cały dzień, a wieczorem wsiedli do Orient Expressu, gdzie ponownie nie spali całą noc. Awangardowa grupa artystów o nazwie Lucent Dossier Experience wróżyła w pociągu z dłoni i wykonywała akrobatyczne popisy. Gdy następnego dnia pociąg dotarł do Wenecji, rodzina Muska jadła obiad, a  potem odpoczywała na hotelowym patio, podziwiając Canal Grande do dziewiątej rano. Musk uwielbia także bale kostiumowe. Na jednym pojawił się w przebraniu rycerza i stoczył pojedynek z karłem w kostiumie Dartha Vadera, zamiast miecza walcząc... parasolką.

Dwa małżeństwa Elona skończyły się rozwodami. Być może dlatego, że zastanawia się, czy kobiecie wystarczy, jeśli poświęci jej 10 godzin. Tygodniowo (fot. materiały prasowe)Dwa małżeństwa Elona skończyły się rozwodami. Być może dlatego, że zastanawia się, czy kobiecie wystarczy, jeśli poświęci jej 10 godzin. Tygodniowo (fot. materiały prasowe)

Na jedną ze swoich ostatnich imprez urodzinowych Musk zaprosił pięćdziesiąt osób do zamku - albo przynajmniej najlepszej amerykańskiej imitacji zamku - w  mieście Tarrytown w  stanie Nowy Jork. Motywem przewodnim imprezy był japoński steampunk, który brzmi oczywiście jak mokry sen każdego fana science fiction: mieszanka gorsetów, skóry i kultu maszyny. Musk przebrał się za samuraja.

Obchody objęły emisję spektaklu zatytułowanego „The Mikado”, wiktoriańskiej opery komediowej autorstwa Gilberta i  Sullivana z akcją osadzoną w Japonii w niewielkim teatrze w centrum miasta. - Nie jestem pewna, czy Amerykanie ją zrozumieli - powiedziała Riley, którą Musk poślubił ponownie po tym, jak jego plan o dziesięciu godzinach w tygodniu zawiódł. Wszystkim jednak podobało się to, co nastąpiło później. Z powrotem na zamku Musk założył opaskę na oczy, został popchnięty na ścianę, w obydwu rękach trzymał balony i kolejny między nogami. Miotacz nożami wziął się do roboty. - Widziałem go wcześniej, ale martwiłem się, że może mieć gorszy dzień - stwierdził Musk. - Mimo to miałem nadzieję, że dostanę w jedno jądro, a nie w obydwa. Obserwujący byli zdumieni i obawiali się o jego bezpieczeństwo. - To było dziwaczne - uznał Bill Lee, inwestor technologiczny i jeden z bliskich przyjaciół Muska. - Elon wierzył jednak w naukowe wytłumaczenie wszystkiego.

Jeśli już Elon Musk znajdzie czas na rozrywkę, imprezuje z rozmachem (fot. flickr.com / OnInnovation / CC BY-ND 2.0)Jeśli już Elon Musk znajdzie czas na rozrywkę, imprezuje z rozmachem (fot. flickr.com / OnInnovation / CC BY-ND 2.0)

Jeden z najlepszych na świecie zapaśników sumo pojawił się na imprezie wraz ze swoimi rodakami. Utworzono krąg, a Musk stanął naprzeciwko czempiona. - Ważył niemal sto sześćdziesiąt kilogramów i nie była to kupa tłuszczu - powiedział Musk. - Dostałem kopa adrenalinowego i udało mi się dźwignąć faceta z ziemi. Pozwolił mi wygrać pierwszą rundę, a potem mi natłukł. Myślę, że nadal mam schrzanione plecy.

Riley zmieniła planowanie trzech typów imprez dla męża w prawdziwe dzieło sztuki. Poznała Muska w 2008 roku, gdy jego firmy chyliły się ku upadkowi. Patrzyła, jak traci całą swoją fortunę i zostaje ośmieszony przez prasę. Wie, że piętno tych lat odcisnęło się na nim i związało z innymi przykrymi wydarzeniami z jego życia - tragiczną utratą nowo narodzonego synka i brutalnym dzieciństwem w RPA - tworząc umęczoną duszę. Posunęła się daleko, by ucieczki męża od pracy i przeszłości dały mu poczucie odświeżenia, jeśli nie ozdrowienia. - Próbuję myśleć o zabawnych rzeczach, jakich jeszcze nie robił, a które pomogłyby mu się odprężyć - mówi Riley. - Próbujemy teraz nadrobić jego stracone lata dzieciństwa.

Talulah Riley (fot. materiały prasowe filmu Talulah Riley (fot. materiały prasowe filmu "Duma i uprzedzenie" / twitter.com)

I choć wysiłki Riley z pewnością były szczere, nie były do końca udane. Niedługo po imprezie sumo odnalazłem Muska z powrotem w siedzibie Tesli w Palo Alto. Była sobota, a parking był pełen aut. W biurach pracowały setki młodych mężczyzn: niektórzy projektowali na komputerach komponenty do aut, inni przeprowadzali na biurkach eksperymenty na urządzeniach elektronicznych. Co kilka minut wybuchał donośny śmiech Muska i niósł się po całym pomieszczeniu. Gdy wszedł do sali konferencyjnej, gdzie na niego czekałem, zrozumiałem, jak wyjątkowym wydarzeniem dla wielu osób było przyjście do pracy w sobotę. On tymczasem patrzył na całą sytuację kompletnie inaczej, narzekając, że coraz mniej ludzi pracuje w weekendy. - Jesteśmy piz**mi - odpowiedział. - Właśnie miałem rozesłać e-mail do wszystkich. Zrobiły się z nas zwykłe piz*y (lojalnie ostrzegam: w tej książce będzie dużo przeklinania. Musk uwielbia brzydkie słowa, podobnie jak większość osób z jego najbliższego otoczenia).

Musk i Martin Eberhard wyjeżdżają jednym z pierwszych roadsterów na jazdę próbną. Relacje obydwu mężczyzn w kolejnych latach popsuły się. Eberhard złożył pozew przeciwko Muskowi za zniesławienie i złamanie umowy. Tematem pozwu była kwestia określenia, kto ma prawo używać tytułu „założyciela” Tesla Motors (fot. materiały prasowe)Musk i Martin Eberhard wyjeżdżają jednym z pierwszych roadsterów na jazdę próbną. Relacje obydwu mężczyzn w kolejnych latach popsuły się. Eberhard złożył pozew przeciwko Muskowi za zniesławienie i złamanie umowy. Tematem pozwu była kwestia określenia, kto ma prawo używać tytułu „założyciela” Tesla Motors (fot. materiały prasowe)

Tego typu deklaracja jest zgodna z naszym wyobrażeniem innych wizjonerów. Nietrudno wyobrazić sobie Howarda Hughesa lub Steve'a Jobsa udzielających swoim pracownikom tak ostrej reprymendy. Tworzenie, zwłaszcza rzeczy wielkich, to brudny biznes. W ciągu dwóch dekad spędzonych na budowaniu firm Musk pozostawił za sobą mnóstwo ludzi, którzy albo go pokochali, albo nim gardzą. W trakcie mojej pracy wszyscy ustawili się w kolejce, by przekazać mi swoją wersję oraz paskudne szczegóły tego, jak działa on sam i jak działają jego firmy.

Moje obiady z Muskiem i okazyjne wycieczki do Musk Landu ujawniły kilka osobnych zestawów możliwych prawd na jego temat. Pragnie stworzyć coś, co ma znacznie większy potencjał niż cokolwiek, co wyszło z rąk Hughesa lub Jobsa. Wybrał branżę kosmiczną i motoryzacyjną, na których jego kraj postawił najwyraźniej krzyżyk, i zmienił je w coś nowego i fantastycznego. W centrum tych przemian legły umiejętności Muska jako programisty oraz zdolność ich zastosowania wobec maszyn. Połączył atomy i bity w sposób, jaki niewielu wydawał się możliwy, a efekt okazał się spektakularny. Prawdą jest, że Musk wciąż ma do pokonania barierę w postaci liczby zamówień iPhone'a albo miliarda kont Facebooka. Na ten moment wciąż robi zabawki dla bogaczy, a jego rodzące się imperium może zrujnować eksplodująca rakieta albo masowe wezwania na akcję serwisową Tesli, zwiastujące upadek. Z drugiej strony, firmy osiągnęły już znacznie więcej, niż wydawałoby się to możliwe najgłośniejszym krytykom, a obietnica przyszłości pozwoliła myśleć optymistycznie w chwilach zwątpienia nawet najbardziej zatwardziałym typom. - Dla mnie Elon stanowi doskonały przykład zmian, w jakie wkroczyła Dolina Krzemowa, oraz spojrzenia szerszego niż jedynie na giełdowe zyski i pogoń za kolejnymi opłacalnymi produktami - powiedział uznany inżynier programista i wynalazca Edward Jung. - To są ważne rzeczy, ale na nich świat się nie kończy. Musimy patrzeć na inne modele, ilustrujące działanie w dłuższej perspektywie i zakładające wykorzystanie technologii. Integracja technologiczna wspomniana przez Junga, owo harmonijne połączenie oprogramowania, elektroniki, zaawansowanych materiałów i  przeliczonej mocy w  koniach mechanicznych, okazuje się być darem Muska. Wystarczy spojrzeć na to lekko z boku, a wygląda na to, że mógłby użyć swoich umiejętności, by utorować drogę epoce zdumiewających maszyn i snów science fiction.

Elon Musk (fot. NASA / Bill Stafford / public domain)Elon Musk (fot. NASA / Bill Stafford / public domain)

W tym sensie Musk bardziej przypomina Thomasa Edisona niż Howarda Hughesa. Wynalazca, celebryta, przedsiębiorca i przemysłowiec, zdolny do przekuwania wielkich pomysłów w wielkie rzeczy. Zatrudnia tysiące osób, które kują metale w amerykańskich fabrykach w czasach, gdy inni uznali to za niemożliwe. Urodzony w RPA, dziś wydaje się najbardziej innowacyjnym przemysłowcem w  swoim kraju, jednocześnie cechując się niecodziennym myśleniem, dzięki czemu to właśnie on ma szansę wyprowadzić Dolinę Krzemową na bardziej ambitną ścieżkę. Dzięki Muskowi Amerykanie mogą obudzić się za dziesięć lat z najbardziej nowoczesną autostradą świata: systemem tranzytowym sterowanym przez tysiące stacji ładowania zasilanych energią słoneczną, pełnym elektrycznych aut. Do tego czasu SpaceX może codziennie wysyłać rakiety nośne i pojazdy załogowe do dziesiątków miejsc, czyniąc przygotowania do dłuższych wypraw na Marsa. Postępy te wydają się tyleż niepojęte, co nieuniknione, o ile Muskowi uda się zyskać dość czasu, by wcielić je w życie. Jak twierdzi jego była żona Justine: - On robi, co chce, i jest w tym nieustępliwy. To jego świat, a my wszyscy po prostu w nim żyjemy.

 

Ashlee Vance (fot. materiały prasowe)Ashlee Vance (fot. materiały prasowe)

 

Elon Musk. Wizjoner, geniusz, nieznośny szef, najbardziej zuchwały przedsiębiorca Doliny Krzemowej, jeden z najbogatszych ludzi na ziemi. Człowiek stawiany w jednym szeregu z Thomasem Edisonem, Henrym Fordem i Stevem Jobsem.

Ashlee Vance. Publicysta i dziennikarz specjalizujący się w nowoczesnych technologiach. Pracując nad biografią Elona Muska przeprowadził dziesiątki wywiadów z rodziną, przyjaciółmi i pracownikami Elona Muska. Dotarł także do jego wrogów. Vance po roku pracy otrzymał telefon do Muska, który zagroził mu procesem jeśli będzie kontynuować pracę nad jego biografią. Doszło do spotkania obu Panów - Vance odmówi Muskowi prawa do przeczytania rękopisu i wprowadzenia poprawek, no co zuchwały przedsiębiorca zapytał czy Vance ma go za szaleńca. Po chwili sam Musk zgodził się na kontunuowanie pracy i zgodził się udzielić wszelkiej możliwej pomocy autorowi. To pierwsza biografia Elona Muska napisana przy jego udziale.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (64)
Zaloguj się
  • maly_zlosliwiec

    Oceniono 80 razy 58

    Ciut za maly kawalek, zeby sobie wyrobic zdanie. Ksiazka na pewno dobrze napisana.
    Moje trzy grosze. Musk jest z wyksztalcenia fizykiem. Mial kontakt z tworcami samochodow elektrycznych, juz na studiach. Ciagnie branze i podoba mi sie to. Osoby wybitne maja w USA, bardzo ulatwione zycie. I jest to powod do zazdrosci. Znakomite ksiegozbiory. Dostep do wybitnych ludzi. Slowem, wykorzystal szanse, jakiej wygrana w totka by nie dala. Musk jest chodzacym dowodem na to, jak bardzo wazna jest Matematyka.To najwazniejsza rzecz, oprocz bieglego angielskiego...))

  • stary.gniewny

    Oceniono 37 razy 33

    Za jakieś 20 lat: no ile czasu może pracownik potrzebować tygodniowo na życie prywatne? 15 minut? Eee, chyba za dużo

  • wmc-33

    Oceniono 55 razy 25

    Musk to przede wszystkim urodzony mistrz marketingu. Nikt nie wie, jak daleko zajdą jego firmy, ale pewne jest, że dzięki jego osobistym talentom w wyciskaniu pracujących dla niego ludzi i sprzedawaniu kitu, muskowe firmy wciąż idą, choć dawno powinny wyzionąć ducha i wydać ostatniego dolara, którego ktokolwiek był im skłonny pożyczyć.

    Charakterystyczne jest też, że w przeciwieństwie do wynalazców i odkrywców, do których Musk jest porównywany, on sam niczego nie wynalazł. Ani pomysł rakiety wielokrotnego użytku, ani samochód elektryczny ani Hyperloop, ani samolot elektryczny VTOL, ani inteligentny dom z ogniwami słonecznymi i akumulatorami gromadzącymi energię, nie są jego pomysłami, ani nawet nie powstały w jego firmach. To mniej lub bardziej wiekowe, ale zawsze cudze idee. Przeszkodą w realizacji bądź powszechnym zastosowaniu były zawsze problemy techniczne ważące na praktycznej sensowności tych pomysłów, bądź cena dyskwalifikująca je jeszcze na etapie koncepcji. Oczywiście wiele starych, nierealnych pomysłów w jakimś momencie zmienia status na realne i opłacalne - być może Musk jest właśnie tym, kto taki moment potrafi wyczuć za pięć dwunasta?

    Mocno niepokojący jest wzrost zawartości kitu w działalności Muska w ostatnich latach. Wprowadzenie do produkcji Tesli Model X opóźniło się o 2 lata głównie z powodu wyposażenia w spektakularne, ale absurdalne unoszone do góry i łamane drzwi, których największą zaletą jest to, że nikt wcześniej takich nie produkował (bo są bez sensu). Samochód otrzymał układ filtracji powietrza dający ochronę przed bronią biologiczną, ale tylko w formacie pptx. Ogłoszenie planów budowy systemu szybkiego transportu w kapsułach przemieszczających się w rurze pod obniżonym ciśnieniem zachwyca głównie tych, którzy nie wiedzą, że pomysł ma 200 lat, a nigdy nie został wdrożony z powodu absurdalnych kosztów realizacji, małej przepustowości, niskiej sprawności energetycznej, a także wątpliwości co do możliwości zapewnienia poziomu bezpieczeństwa takiego systemu bez dalszego odlotu kosztów w przestrzeń kosmiczną. Kompletnym absurdem, zresztą obecnie totalnie nierealnym bez względu na koszty, jest pomysł zasilanego z akumulatorów samolotu pasażerskiego pionowego startu i lądowania. Te i inne wspaniale zaprezentowane pomysły robią Muskowi świetny PR i pozwalają ściągnąć kolejne miliardy dolarów od zachwyconych inwestorów, ale nic nie wskazuje, by w perspektywie lat, a nawet dekad, mogły się przełożyć na biznesowe zyski.

    Być może wszystko co robi Musk nie ma służyć zarabianiu pieniędzy (dla inwestorów), ale realizacji idée fixe Muska: kolonizacji Marsa. Tam zarówno akumulatorowy samochód elektryczny, Hyperloop, jak i samolot pionowego startu i lądowania (gdyby wynaleziono zupełnie nowe akumulatory), miałyby sens - w przeciwieństwie do tego, z czego korzystamy na Ziemi.

    Wszystko to prowadzi do wniosku, że Muskowi bliżej raczej do Belforta (wilka z Wall Street), niż do Edisona, co wcale nie wyklucza dokonania rzeczy, których nikt inny nie był w stanie dokonać. Czas pokaże.

  • lechpolak

    Oceniono 24 razy 18

    Widziałem wczoraj tę książkę w księgarni i na stronie redaktorskiej nie widziałem nazwiska tłumacza. Protestuję przeciwko takiemu stanowi rzeczy!

  • maxgazeta.pl

    Oceniono 37 razy 13

    Geniusz a przy tym socjopata czy tez psychpata- tu by sie musiala wypowiedziec osoba z branzy. Ale to nic dziwnego, wiekszosc geniuszy miala rozne zaburzenia.

  • skrzyneczka2

    Oceniono 12 razy 10

    Akurat nie stworzył ani paypala ani tesli, dołączyl do istniejacych projektów

  • darcys44

    Oceniono 16 razy 10

    Być może wszystko czym zajmuje się Musk jest wynalezione - podobnie jak Gates nie "wynalazł" systemu operacyjnego ale go udoskonalił. Rzecz w tym że jest mało ludzi którzy potrafią scalić w jedną całość rzeczy które funkcjonują jako odrębne byty uzyskując nową jakość. Wyobraźmy sobie takiego "wizjonera-scalaka" w Polsce - najpierw rozbroją go "chłopaki ze skarbówki", później biznesmeni ukryci za prokuratorami i służbami WSI, i w końcu chłop skończyłby jak Kluska lub przeszedłby jakąś nieudaną operację. Co do cech patologicznych jego charakteru to takich typów ci u nas dostatek - od prezesów po kierowników dużych jednostek. Bieda w tym że bez wizji ale ze sprytem "robienia" kasy w ustawianych przetargach i łapówkarskich szwindlach ...

  • slate69

    Oceniono 7 razy 3

    Niech się teraz zajmie przedłużaniem życia ludzkiego, to będzie miał więcej czasu na kolejne firmy.

  • eend

    Oceniono 4 razy 2

    Z tą "siecią stacji szybkiego ładowania" to pojechaliście po bandzie. Sprzedaż Tesli w Europie nie powala, powodem jest....mizerna sieć stacji doładowania akumulatorów. Bajka o braku konieczności robienia czegokolwiek w samochodzie ważącym 2 tony i sto kilogramów jest tylko bajka. Cena tego auta od min.100 tys.dolarów też jest zachętą i gwarantuje dobrą sprzedaż itd. itp. Tekst jest mocno naciągany, lobby paliwowe jest na tyle mocne , że skutecznie przykręca zapędy producenta Tesli. Jeżeli uda się zrobić akumulatory o połowę lżejsze, ładowane w kilkanaście minut lub po prostu wymieniane na każej stacji a stacje będą w tych miejscach w których dzisiaj sprzedają benzynkę jest szansa. Oczywiście samochód musiałby kosztować max 1/3 obecnej ceny a na to się szybko (o ile w ogóle) nie zanosi. Więc sprawa Tesli jest marketingowo pompowana i polski przeciętny Kowalski za swojego życia Teslę będzie oglądał czasem w mediach. Podobno w 2015 miało być wybudowane w naszym kraju aż ....pięć stacji obsługujących samochody elektryczne. W tym tempie nic nam nie grozi, żadne samochody elektryczne. Reszta zasług gościa to nie wybitny umysł a dobry czas i dobre otoczenie oraz chyba najważniejszy element dobry pijar ......

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX