Ludzie uzależnieni od kochania tworzą relacje, które bolą i kaleczą

Ludzie uzależnieni od kochania tworzą relacje, które bolą i kaleczą (fot. pixabay.com)

psychologia

Uzależnieni od kochania. Gdy miłość staje się obsesją

Łączą się w pary: Nałogowcy Kochania i Unikający Bliskości. Jedni poświęcają całą swoją uwagę kochanej osobie, drudzy przyjmują postawę chłodnego opiekuna. Łączą ich lęki: przed bliskością i przed odrzuceniem jednocześnie. Tworzą relacje, które bolą i kaleczą, ale tylko w takich odnajdują swoje spełnienie. O niebezpiecznych związkach rozmawiamy z psychoterapeutką Katarzyną Kucewicz.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (120)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • lanou

    Oceniono 98 razy 4

    Dla mnie w artykule opisana jest nie żadna patologia, tylko zwykły, normalny świat. Odkąd pamiętam, zawsze kobiety wolały "złych", a faceci "pokrzywdzone". Odkąd pamiętam w związku zawsze ktoś musiał zdobywać, bo inaczej nic się nie kręciło.

  • kamcha84

    Oceniono 7 razy 3

    A ja mam do Pani Katarzyny Kucewicz pytanie...
    A co jeśli niegrzeczne dziewczynki kochają grzecznych chłopców???
    Ja tak mam zawsze... a potem cierpię, że jestem niegrzeczną dziewczynką, bo skrzywdziłam grzecznego chłopca...

  • nit21

    Oceniono 2 razy 2

    Naiwna psychologia, a może wersja psychologii serwowana dla naiwnych?

  • ateofi

    Oceniono 46 razy 2

    Proszę wyobrazić sobie kobietę, która ma trzydzieści lat, jest piękna, inteligentna i wykształcona, pracuje na wysokim stanowisku i pochodzi z zamożnej rodziny. Związuje się z chłopakiem z blokowiska, bez średniego nawet wykształcenia i pracy. Ten chłopak robi z nią, co chce: żyje na jej koszt, okrada ją, czasem bije. Pewnego razu uderza ją tak mocno, że w wyniku powikłań dziewczyna musi zostać poddana specjalistycznemu leczeniu. A ona, mimo że jest ofiarą przemocy - fizycznej, psychicznej, ekonomicznej - za żadne skarby nie chce się z nim rozstać. Wyczekuje nocnych telefonów od niego i jeździ po całym mieście, by wyrywać go pijanego z nieciekawego towarzystwa.
    ------------
    O takiej panin można tylko powiedzieć, że jest zakompleksioną idiotką, pozbawioną godności i poczucia własnej wartości. Ale takie podejście wynosi się z domu, więc trzeba przyjrzeć się rodzicom tej pani i ich wzajemnym relacjom.

  • pamejudd

    Oceniono 44 razy 2

    "W psychologii taki fenomen nazywamy uzależnieniem od miłości".

    W psychologii wymyślacie sobie zjawiska i nazwy dla nich, najczęściej przy luźnym ich związku z rzeczywistością...

  • tam_gdzie_zomo

    Oceniono 9 razy 1

    Ten hipsterek z kubeczkiem na pierwszym zdjęciu to silny mężczyzna? Bo padnę ze śmiechu...

  • gdsta

    0

    wcale nie trzeba się zgadzać z tymi tezami, wystarczy wziąć je pod uwagę;
    równie dobrze można zacząć od pytań czy we dwoje jest taniej, spokojniej, pewniej, stabilniej żyć? weselej, raźniej? - po ki diabeł nam partner? bardzo dobre pytanie :)
    czasem bezcenne jest uwieszenie się na nim swoimi pretensjami do świata, zamiast rozliczać dzień ze sobą samym, odpowiedzialność wywalmy na zewnątrz; 'dbamy' o wady partnera, by nie zajmować się swoimi nieznośnościami;
    czasem, gdy coś jest źle warto wystartować z pytaniem, czy my chcemy się zmienić, czy mamy pomysł paradoksalny; nie zgadzam się na rozwód, on/ona ma się zmienić :) :) :)
    w parach uzależnionych od siebie buduje się nieznośne napięcia, ekstremalne i w destrukcyjny sposób je rozładowuje, często poniżający; ring, wykorzystywanie, ogrywanie, nadużywanie, wkręcanie, manipulowanie - w grze ktoś musi przegrywać;
    w miłości chodzi o to by oboje wygrywali, zyskiwali
    co nam ma załatwić związek? - to najlepsze pytanie na start i na koniec; :)

  • ada.p1

    Oceniono 4 razy 0

    OPiSane tak skrupulatnie schematy funkcjonowania i osobowości mają chyba pewien brak. Noe podoba mi się takie mieszanie ludziom (czytelnikom) w głowach i uruchamianie jakichś fantazji, itp.
    Tak daleko posunięty brak racjonalności w pobudkach i zachowaniu wskazuje na osobowość zaburzoną czyli głęboko neurotyczną.
    Powinno się wyraźnie to zaznaczyć przynajmniej w tekście jeśli nie w tytule, który bzdurzy na temat "za mocna kochających" chociaż ani mowy tu nie ma o prawdziwym, głębokim uczuciu (psychopaci nie są zdolni do miłości) ani o uzależnieniu od niego (ponieważ go nie ma).
    Klu nie stanowi tu nawet relacja tylko problem zaburzonej osobowości.
    Chyba, że sam schemat zawiera jakąś pomyłkę, braki.

  • Oceniono 1 raz -1

    Załamałam się czytając ten artykuł.. Mimo, iz sama skończyłam psychologię, wpadłam w alkoholizm i jestem po długiej terapii, to nadal i nieustannie wchodzę w takie związki i to z pozycji Nałogowca - wypisz wymaluj dwie moje ostatnie relacje obydwie jakby odbić na ksero. Mężczyźni prawie, że identyczni, nawet konfiguracja ich przyjaciół była identyczna. Typowi unikający bliskości, manipulujący ciszą.... Wszystko, absolutnie wszystko jest prawdą w tym artykule.

  • marta.wolowska

    Oceniono 7 razy -1

    Warto dodać, że wpływ mają pierwsze lata życia dziecka i relacja jaka tworzy się z matką. Od 0 do 3lat kształtuje się wzorzec więzi relacji z obiektem. Później to co znane, staje sie pozornie bezpieczne. Relacja z ojcem ma ogromne znaczenie (często NK sa dziewczyny tęskniące za tatą), jednak chronologicznie rozgrywa się później. Zapraszam do poczytania na wolowska.pl

  • grupalakatuz

    Oceniono 16 razy -4

    No ale że co?

  • drkulczyk

    Oceniono 29 razy -5

    Myślałem, że o Kijowskim piszecie, a tu nuda.

  • kimdongun

    Oceniono 31 razy -7

    Stek bzdur.

  • mniklasp

    Oceniono 21 razy -7

    marginesy dewiantow, jest ich niewielu

  • puch-atek

    Oceniono 57 razy -13

    wedle tych bzdurnych teorii wysnuwanych w tym artykule, to Einstein miał inklinacje psychopatyczne bo nie życzył sobie zbytniej bliskości z żoną, i w ogóle trzeba by zaklasyfikować sporą ilość geniuszy i artystów, a zatem osiągnięć kulturowo-cywilizacyjnych, do...... destrukcyjnych a ich twórców do toksycznych wariatów tylko dlatego że potrzebowali własnej przestrzeni a nie bezustannej współobecności kobiety. Nic dziwnego że mężczyźni dawno temu zbuntowali się wobec matriarchatu, tego infantylnego okresu.

  • jake210

    Oceniono 133 razy -21

    Problem polega na tym, że 99% zapytanych na ulicy kobiet i mężczyzn tak naprawdę nie zna zasad relacji damsko-męskich. Feminizm, współczesne komedie romantyczne i książki kładą nam do głowy, że facet powinien być miły, delikatny wobec kobiet, a kobieta silna, niezależna. Nasz świadomy umysł może i naprawdę tego chce, tylko to nie ma on zupełnie nic do gadania - o miłości decyduje tzw. gadzi mózg - część odpowiedzialna za odczuwanie i generację stanów emocjonalnych, która kształtowała się przez miliony lat. Ten właśnie umysł podpowiada każdej kobiecie, że "bad boy" będzie świetnym partnerem,a ulega kobieta dobrą żoną. Związek to relacja osoby silniejszej i słabszej, tak jak ogień i woda. Nie ma miejsca dla dwóch silnych osobowości albo dwie fajtłapy. Dlatego pokoleniu rozemłanych, miłych, spokojnych facetów oraz niezależnych korpo-bitch będzie coraz ciężej wejść w relacje. Społeczności muzułmańskie, w których kobieta jest z definicji dużo niżej od mężczyzny mają dużo większą dzietność i o dziwo większość tamtejszych kobiet jest szczęśliwa. U nas to idzie w drugą stronę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX