Dorota Wellman

Dorota Wellman (fot. TVN / Krzysztof Dubiel)

wywiad gazeta.pl

Dorota Wellman: Niektórzy dziennikarze za głęboko weszli w politykę

Dziennikarz powinien być ponad podziałami. Ma prawo do informacji, ma prawo wejść wszędzie. Jak to możliwe, że ktoś dziennikarzowi - bez względu na to, z której jest stacji - nie odpowiada na pytania? To jest chore, mam nadzieję, że to minie - mówi Dorota Wellman, przyzwoity "zwierz telewizyjny".

Co by pani zrobiła, gdyby pani została prezesem telewizji?

- Publicznej?

Tak.

- Jeśli publicznej, tobym ją zburzyła i stworzyła od nowa.

Łącznie z gmachem przy Woronicza?

- Nie, gmach jest nawet niezły, chociaż dziwny i pokręcony. Myślę, że trzeba by budować od środka, od początku. Oparłabym się na standardach BBC, bo uważam, że one są najbliższe ideału. Nie zapraszałabym polityków do komentowania polityki, tylko specjalistów. Politologów, socjologów, psychologów. Obiektywnych obserwatorów życia politycznego. Co to za pomysł na program, że kłóci się dwóch polityków przeciwnych opcji? To dziennikarskie pójście na łatwiznę.

Dorota Wellman (fot. TVN / Krzysztof Dubiel)Dorota Wellman (fot. TVN / Krzysztof Dubiel)

Kogo by pani zatrudniła?

- Dobrych dziennikarzy.

W pani najnowszej książce „Jak zostać zwierzem telewizyjnym” jest lista osób, które pani ceni. Znaleźli się na niej m.in. Marcin Prokop, Magda Mołek, Paulina Młynarska, Krzysztof Ibisz, Kuba Wojewódzki, Tomasz Lis, Marcin Meller, Bartosz Węglarczyk, Elżbieta Jaworowicz i Piotr Najsztub. Kto z nich dostałby u pani pracę?

- Myślę, że wszyscy z tej listy. Bo to są dziennikarze, którzy robią dobrą robotę i robią na mnie dobre wrażenie.

Odwrotnie niż politycy?

- Zupełnie nie pozwoliłabym ingerować politykom w funkcjonowanie telewizji publicznej. Nad drzwiami zawiesiłabym taki ogromny napis: „Politykom wstęp wzbroniony”. I na pewno nie odbierałabym telefonów z naciskami. A jakby ktoś próbował naciskać, tobym pogoniła. Zrobiłabym telewizję publiczną z prawdziwego zdarzenia. I o takiej telewizji publicznej marzę.

Jakiej?

- Takiej, która nie zmienia się co cztery lata, po kolejnych wyborach.

Z misją?

- Bardzo chętnie. Z misją nowocześnie pojętą. Telewizja jest bardzo wygodnym medium, by misję szerzyć. Jest przecież ogólnodostępna, a misja łatwo wchodzi w głowę widzom. Tak, bardzo chciałabym mieć telewizję z misją.

A konkretnie?

- Kultury byłoby w niej bardzo dużo. Dużo informacji, dobrze robionej. Sporo publicystyki. I tematyki społecznej, bo uważam, że ta leży w wielu stacjach, a jest bardzo potrzebna. Byłoby mnóstwo nowych filmów, nie powtarzałby się „Kevin sam w domu” co Święta. Na antenie zaroiłoby się też od reportaży, które są czasami bardziej interesujące niż fabuły. O ludziach, o ważnych zjawiskach, o świecie. Dobra mieszanka, dla każdego coś miłego.

Dorota Wellman u Kuby Wojewódzkiego (fot. TVN / FremantleMedia Polska / Wojciech Kurczewski)Dorota Wellman u Kuby Wojewódzkiego (fot. TVN / FremantleMedia Polska / Wojciech Kurczewski)

A seriale?

- Byłyby.

„M jak miłość” czy „Krew z krwi”?

- Och, i „M jak miłość”, i „Krew z krwi”. Dobre zagraniczne seriale, takie, które teraz w ogóle do nas nie docierają. Norweskie, amerykańskie, z różnych stron świata. I nie pojawiałyby się kilka lat po premierze.

A programy talent show też by pani puszczała?

- Tak, w mojej telewizji byłyby też dobre polskie formaty rozrywkowe, bo uważam, że Polacy są zdolnymi scenarzystami i twórcami telewizyjnymi. Żeby to się nie nazywało „MasterChef”, „SuperChef” czy „ExtraChef”.

Bez zagranicznych formatów?

- Skąd, zmieściłabym i zagraniczne, i polskie. Ważne są proporcje. Przecież w polskiej telewizji musi być też to, co Polacy wymyślili sami. Bo potrafią. Nie są takimi jełopami, żeby nie wymyślić programu telewizyjnego! Jeśli znajdzie się dobry zagraniczny format i da się go przetworzyć, to owszem, ale to nie może być recepta na wszystko.

Dziś wracamy we wspomnieniach do „Pegaza” czy „Za chwilę dalszy ciąg programu”. Dlaczego te programy utkwiły nam w pamięci? Bo były dobre. Mamy wielu obiecujących twórców, kończą filmówki i produkcję telewizyjną. Gdzie oni są?

Seriali paradokumentalnych pewnie by w tej telewizji nie było. Czytając pani książkę odniosłam wrażenie, że ich pani nie lubi.

- Nie znoszę! Uważam, że wypaczają obraz świata. Dla mnie są głupie, a jak ktoś lubi takie rzeczy oglądać, to nie świadczy to o nim najlepiej. To tak, jakby podglądać sąsiadów. W co się sąsiadka ubrała, z kim zdradza męża. To nic dobrego nie wnosi. Co najwyżej zajmuje czas.

A czy telewizja pod pani rządami to by była telewizja narodowa?

- Narodowa to jest flaga. Pozostańmy przy określeniu telewizja publiczna. Polska telewizja, w której, jak wspomniałam, byłyby programy rodzime i zagraniczne. Słowo narodowa źle mi się kojarzy... Z rzeczy narodowych, poza flagą, lubię jeszcze Stadion Narodowy. I poruszenie narodowe, to też lubię. A telewizja ma być publiczna i służyć dobru obywateli. Informować, edukować i dawać rozrywkę.

MediaTory 201528.Dorota Wellman właśnie odebrała nagrodę (fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta)MediaTory 2015. Dorota Wellman właśnie odebrała nagrodę (fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta)

Nie widzi pani nic złego w rozrywce, a jednak gdy Mariusz Walter zaproponował, by w nowo tworzonej telewizji TVN prowadziła pani program o show-biznesie, odmówiła mu pani.

- Ta decyzja była głupia, przyznaję. Nie chciałam robić programu o bankietach. Nie powiedziałam wtedy tego szczerze i bardzo żałuję. Przez lata Bożena i Mariusz Walterowie byli na mnie cięci.

Znalazłoby się dla nich miejsce w pani stacji?

- Z przyjemnością zatrudniłabym Mariusza Waltera jako konsultanta do spraw telewizji, bo on naprawdę wie o telewizji bardzo dużo. Miał i ma wyczucie telewizji. Zresztą przydałaby się w telewizji taka rada mędrców. Zaprosiłabym do niej Edwarda Mikołajczyka, który dużo o telewizji wie, a jest niewykorzystany, i wielu innych dziennikarzy, prawdziwych fachowców. Przecież prezes telewizji nie ma patentu na mądrość. Trzeba podpierać się mądrzejszymi, szukać rady, konsultować.

Dużo by pani płaciła?

- Ludzie zarabialiby porządnie, na umowach o pracę, a nie śmieciowych. Dostawaliby dobre pieniądze. Za dobre pensje mieliby jednak dużo pracy i musieliby robić dobre programy. Proste.

A propos zarabiania - zostawiłaby pani abonament?

- Na dobrą telewizję warto płacić abonament. Dzisiaj nie jest on specjalnie wysoki, więc ludzie nie płacą go nie dlatego, że ich nie stać. Nie płacą go tak po prostu.

Można by się też zastanowić nad reklamami w trakcie filmów czy programów. Uważam jednak, że abonament nie jest złym pomysłem. Powinien dawać telewizji publicznej pewien rodzaj zabezpieczenia. Jeśli oczywiście telewizja naprawdę jest publiczna, a nie służy jakimś partyjnym interesom.

Hm, gdyby jednak na panią naciskano, to...

- To spie***lać.

Od razu leci mocne słowo?

- Zdecydowanie.

Nawet gdyby padło ultimatum: „Albo Wellman ulegniesz, albo dziękujemy”?

- Cóż, wtedy trudno. Dziękujemy to dziękujemy. Uważam, że prezes telewizji publicznej nie powinien być zdejmowany ze stanowiska wraz ze zmianą opcji politycznej. To by zapewniło i obiektywizm, i ciągłość rozwoju. W obecnej sytuacji nikt nie zrobi nic dobrego, tylko kombinuje: Dobra, jeszcze parę miesięcy, w listopadzie już mnie nie będzie. Po co się starać.

Tak sobie myślę, czy jednak nie wolałaby pani zostać prezesem radia? Przychodziła pani do radia z mamą, która pracowała przy Myśliwieckiej. Sama pani zresztą zaczynała w radiu.

- Już raczej nie. Od dawna nie pracuję w radiu, dużo rzeczy mi po drodze umknęło. Tęsknię za radiem, brakuje mi gadania w radiu, ale myślę, że jednak nie mam o zarządzaniu radiem takiego pojęcia jak o telewizji po tylu latach pracy.

A czy po tylu latach pracy nie ma pani przypadkiem wrażenia, że ludzie nie lubią dziennikarzy?

- Nie mam. Moim zdaniem problem leży w tym, że niektórzy dziennikarze zaczęli się ludziom kojarzyć politycznie. A dziennikarz powinien być ponad podziałami. Ma prawo do informacji, ma prawo wejść wszędzie. Nie rozumiem, czemu partie nie wpuszczają niektórych dziennikarzy na konwencje, spotkania czy konferencje prasowe. Jak to możliwe, że ktoś dziennikarzowi - bez względu na to, z której jest stacji - nie odpowiada na pytania? To jest chore, mam nadzieję, że to minie.

Ale zanim to się stanie, zacytuję słowa Konrada Piaseckiego: dziennikarz jest po to, by obserwować świat. Może niektórzy dziennikarze za głęboko weszli w politykę?

Szczególnie ci informacyjni, którzy - jak sama nazwa wskazuje - mają informować obiektywnie. Może tak jest? Myślę, że trzeba mówić o polityce bez osobistych emocji i jest wielu takich, którzy to potrafią. Należy do nich niewątpliwie Konrad Piasecki. Dociśnie każdego. Często słychać jak jego gość aż piszczy i wije się pod obcasem. Nieważne, czy jest z prawa, z lewa, czy ze środka. To, czy Konrad go lubi, czy nie, nie ma żadnego znaczenia.

Chyba mam już kandydata na szefa informacji w pani telewizji!

- Jestem za. Konrad Piasecki na pewno by to robił dobrze. I w wywiadach radiowych, i w telewizyjnych zachowuje obiektywizm. Może być przykładem dla innych dziennikarzy, by za bardzo nie opowiadać się po którejś stronie.

Pani czuje się lubiana?

- Ja sama, choć pracuję w telewizji, która nie jest kochana przez wszystkich, spotykam się z dowodami sympatii.

Na przykład?

- Jechałam ostatnio taksówką w Gdańsku. Kierowca od razu mnie poznał i zaczął dopytywać. - Czy pani jest żoną Prokopa? - Nie. - Umie pani gotować, czy tylko pani udaje w tej reklamie? - Umiem. - Czy ma pani udane życie rodzinne? - Tak. To zabawne, że ludzie są tacy odważni i dociekliwi. Odpowiadałam na wszystkie pytania i ubawiło mnie to. Pomyślałam, że to zwykle ja pytam, a teraz, fiku miku - jest dokładnie odwrotnie.

Odbieram takie sytuacje jako dowód sympatii, bo jakby nas ktoś nie lubił, toby się nami nie interesował. Nie zdarza mi się, by ktoś napluł na mnie, gdy idę ulicą, albo zrobił mi krzywdę.

- Czy pani jest żoną Prokopa? - pytał Dorotę Wellman taksówkarz (fot. Jan Kucharzyk / DDTVN / East News)- Czy pani jest żoną Prokopa? - pytał Dorotę Wellman taksówkarz (fot. Jan Kucharzyk / DDTVN / East News)

Choć raz było niebezpiecznie.

- Któregoś ranka pod budynkiem, w którym jest studio DDTVN, czekał na mnie wysoki mężczyzna w ciemnej kurtce. - Mówiłaś wczoraj do mnie z ekranu, żebym przyjechał, no to jestem - oznajmił. Przestraszyłam się, ten człowiek był chory. Cóż, i tak się zdarza.

Raz jakaś pani stukała mnie palcem po twarzy, sprawdzając, czy jestem prawdziwa. Często zdarza się też, że ludzie stojący obok mnie rozmawiają o mnie, jakbym była za szybą: - Ty, popatrz, to ona. Szczuplejsza niż w telewizji i bez makijażu. Patrz, bułki kupuje. Jak je te bułki, to tyje.

Zresztą widziałam wczoraj bardzo śmieszny skecz. Pan rysował różne postaci i miał zrobić obrazek, który prezentuje Polskę. Narysował trzy kółka i mówi: - O kurczę, bałwanek mi wyszedł. A nie, to nie bałwanek, to Dorota Wellman. Jak jest Wellman, to musi być ten na „p”. Ale jemu to wystarczy narysować takie długie nogi. Jeśli więc jesteśmy z Marcinem [Prokopem - przyp. red.] parodiowani, to znaczy, że gdzieś się zapisaliśmy, jesteśmy kojarzeni. I zupełnie mi nie przeszkadza porównanie z bałwankiem. Obśmiałam się jak norka. To też rodzaj popularności.

Bywa jednak, że mylą panią z kimś innym.

- Kiedyś prowadziłam bal i pan pijany jak bela poczuł do mnie miętę. Wdarł się na scenę i zabrał się do całowania. Musiało to wyglądać naprawdę komicznie, gdy uciekałam po całej scenie przed facetem z czerwoną twarzą i rozpiętym rozporkiem. Czyli mogło się nie skończyć tylko na całowaniu! Na szczęście do akcji wkroczyła jego żona i zakrzyknęła z całych sił: - Zostaw panią Bem w spokoju!

Na koniec proszę powiedzieć szczerze - czy „zwierz telewizyjny” może być przyzwoitym człowiekiem?

- Jestem przyzwoita i uczciwa. Pracując w telewizji można być kimś porządnym, lojalnym, lubić ludzi. A nawet trzeba. Zresztą taki powinien być dziennikarz i taki, najzwyczajniej w świecie, powinien być człowiek.

(fot. mat. prasowe)(fot. mat. prasowe)

 

Dorota Wellman. Jedna z najbardziej lubianych dziennikarek. Zaczynała w radiu, później trafiła do TVP, a stamtąd do TVN. W duecie z Marcinem Prokopem prowadzi Dzień Dobry TVN. Laureatka wielu nagród, m.in. Wiktorów, oraz autorka felietonów i książek - najnowsza nosi tytuł „Jak zostać zwierzem telewizyjnym”. Prywatnie żona fotografika Krzysztofa Wellmana, mają syna Jakuba.

Angelika Swoboda. Ekspertka showbiznesowa portalu Gazeta.pl. Komentuje życie gwiazd w Polsat Cafe, TVN i Superstacji. Zaczynała jako dziennikarka kryminalna w „Gazecie Wyborczej”, pracowała też w „Super Expressie” i „Fakcie”. Pasjonatka mądrych ludzi, kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (125)
Zaloguj się
  • olias

    Oceniono 298 razy 124

    to nie objawy schizofrenii?
    skarżyć się że "niektórzy" dziennikarze są zbyt polityczni a potem podawać Lisa jako dobrego dziennikarza?
    kobieto - święta są, czas kiedy nawet Gazeta nie powinna pierd...ć

    wiem, wiem ... dziś lepsza kasa

  • semeon

    Oceniono 180 razy 94

    Ta pani chyba nie wie co mówi lub też mówi wszystko co wie. Lis i dobre, obiektywne dziennikarstwo do tego bez nadmiernego wtrącania się do polityki. Z tego nawet koń by się nie uśmiał.

  • panzerfaust39

    Oceniono 211 razy 87

    Ja też życzę sobie TVPublicznej która nie zmienia się po przegranych wyborach i gdzie apolityczni dziennikarze Wojewódzki Lis Żakowski Węglarczyk Meller Gugała Olejnik Wołek Paradowska Lewicka będą dalej robić dobrą robotę i dobre wrażenie BUUUUUUHAHAHAHA

  • white_lake

    Oceniono 109 razy 57

    co za nudna rozmowa o niczym
    a ile rzeczy ja bym chciała, a ile filmów fajnych bym puściła w telewizji - tylko co z tego?

  • asior34

    Oceniono 92 razy 54

    Po tej liście dobrych dziennikarzy przestałem czytać. Co za farsa, np. Lis to zwykły funkcjonariusz partyjny, jak choćby Sakiewicz tylko z drugiej strony. Jak można być tak ślepym.

  • berek-oberek

    Oceniono 141 razy 49

    Marcin Prokop, Magda Mołek, Paulina Młynarska, Krzysztof Ibisz, Kuba Wojewódzki, Tomasz Lis, Marcin Meller, Bartosz Węglarczyk, Elżbieta Jaworowicz i Piotr Najsztub?

    "Bo to są dziennikarze, którzy robią dobrą robotę i robią na mnie dobre wrażenie." Bracia Karnowscy robią równie dobrą robotę i też są szczuplejsi.

  • mietekkowalski

    Oceniono 72 razy 48

    Początkowa lista "dobrych" dziennikarzy ustawiła wywiad:)

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 97 razy 47

    Nie wiem, co jej się nie podoba w telewizji, zważywszy, że wszyscy cenieni przez nią... hmmm... dzienikarze nadają tejże telewizji ton. Co tu zmieniać?

  • 1janeczek2

    Oceniono 58 razy 40

    Kolejny wywiad z dziennikarzem, który jest od zadawania pytań, a nie "mądrzenia się". Po co to komu ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX