(fot. Justyna Mielnikiewicz)

zjawisko

Polskie fotobooki wśród najlepszych na świecie

Pocztówki z obozu koncentracyjnego, życie na Kaukazie, opowieść o sześćdziesięcioosobowej rodzinie Romów, kosmiczne krajobrazy w Warszawie - to tematy poruszane przez polskich fotografów w fotobookach. Koncepty ich autorstwa zdobywają prestiżowe nagrody na całym świecie. Można je zobaczyć na Warszawskich Targach Książki Artystycznej.

 

Książki, w których historie opowiadane są przede wszystkim za pomocą obrazu, stały się jednym z bohaterów pierwszych Warszawskich Targów Książki Artystycznej. W sobotę i niedzielę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej można obejrzeć wystawę Fotograficzna Publikacja Roku,  porozmawiać ze znanymi fotografami i upolować niebanalny prezent pod choinkę.

Tym bardziej warto tam zajrzeć, że co roku polskie fotobooki dostają się do finałów międzynarodowych konkursów i zdobywają główne nagrody. Naszą specjalnością są autorskie publikacje, często o nakładzie nieprzekraczającym kilkuset egzemplarzy, wydawane zwykle metodą self-publishingu, czyli własnym sumptem, lub przez galerie i małe wydawnictwa. Te książki są często zwieńczeniem kilkuletniej pracy fotografa. Ich twórcy dopracowują je w najdrobniejszych szczegółach - liczy się rodzaj papieru, krój czcionki, rozmiar i okładka. Pieczołowitość wykonania oraz niszowość nadaje im aurę niepowtarzalności, szczególnie gdy pochodzą z serii kolekcjonerskich, sygnowanych przez autora, posiadających oryginalne dodatki, np. odbitki zdjęć.

W  „The Winners” („Zwycięzcy”) Rafała Milacha i Anny Nałęckiej każde zdjęcie doklejane było ręcznie. Tę książkę, poświęconą propagandzie we współczesnej Białorusi, niektórzy kolekcjonerzy zamawiali jeszcze zanim powstała. Publikacja uczestniczyła w zeszłorocznym konkursie Paris Photo-Aperture Foundation PhotoBook Awards. W tym roku w finale konkursu, na przerwanych z powodu ataków terrorystycznych targach Paris Photo, pojawiły się dwa  fotobooki stworzone przez Polaków - „Pozdrowienia z Auschwitz” Pawła Szypulskiego oraz „Anna Konda” pracującej w Niemczech Katarzyny Mazur. Bohaterką jej projektu jest założycielka berlińskiego fight clubu dla kobiet.

Paweł Szypulski, Paweł Szypulski, "Pozdrowienia z Auschwitz" (fot. Edition Patrick Frey/Fundacja Sztuk Wizualnych, 2015)

"Moc pozdrowień" z Auschwitz

Paweł Szypulski jest gościem Warszawskich Targów Książki Artystycznej. Jego „Pozdrowienia z Auschwitz” wydały Fundacja Sztuk Wizualnych i niezależne szwajcarskie wydawnictwo Edition Patrick Frey. Fotobook ukazał się w nakładzie 300 egzemplarzy w języku polskim i 700 w angielskim. Ten nietypowy album zawiera pocztówki wysyłane przez osoby zwiedzające obóz zagłady Auschwitz. Czytelnika może zaskoczyć ton korespondencji. „Transport gorących pozdrowień z Oświęcimia”, „Najserdeczniejsze pozdrowienia z pobytu na wycieczce”, „Moc pozdrowień” -   pisali „wycieczkowicze” na  kartach, opatrzonych z drugiej strony zdjęciem bramy obozu czy pieców krematoryjnych.

- Zbieram różne materiały wizualne i obiekty związane z fotografią. Interesują mnie obrazy, które mają potencjał do opowieści o ludziach, a nie są tylko czymś ciekawym z perspektywy estetycznej. Swego czasu szukałem książek historycznych związanych z Zagładą Żydów i przypadkowo trafiłem na pocztówkę z Treblinki, to skłoniło mnie do dalszych poszukiwań - opowiada Paweł Szypulski. - Nad projektem pracowałem osiem lat. Dwa razy w tygodniu wchodziłem na Allegro i szukałem tzw. kartek z Auschwitz wysyłanych przez turystów do rodzin i przyjaciół. Przy tworzeniu książki dbaliśmy o najmniejszy drobiazg. Koleżanka, która nadzorowała druk i oprawę, przeglądała dosłownie każdy egzemplarz. Ze względu na tematykę publikacji nie zdecydowaliśmy się jednak na tworzenie specjalnej, kolekcjonerskiej edycji - tłumaczy autor.

Fotobook Fotobook "Pozdrowienia z Auschwitz" ukazał się w nakładzie 1000 egzemplarzy - 300 po polsku i 700 w języku angielskim (fot. Edition Patrick Frey/Fundacja Sztuk Wizualnych, 2015)

Wkrótce pojawi się kolejna książka Pawła Szypulskiego. Tym razem temat jest lżejszego kalibru, ale równie zadziwiający. - Mój kolega, który jest kolekcjonerem sztuki, trafił kiedyś na podręcznik wydany przez Leicę w latach 40. Znalazłem w nim zdjęcie, na którym widać było nazistowski wiec. Zaciekawiło mnie to i zacząłem przeglądać inne książki instruktażowe dla fotografów. Okazało się, że w polskich historia też jest obecna. Mamy zdjęcia z budowy ikonicznych socrealistycznych osiedli - Muranowa i Nowej Huty; jest Jan Paweł II i Lech Wałęsa. „Jak zrobić dobre zdjęcie” będzie opowieścią o tym, jak polityka, ideologia i historia odciskają swój ślad na czymś z pozoru tak neutralnym jak podręcznik fotograficzny - zdradza Paweł Szypulski.

Fotobook Fotobook "Pozdrowienia z Auschwitz" (fot. Edition Patrick Frey/Fundacja Sztuk Wizualnych, 2015)

Tegoroczny konkurs Paris Photo w kategorii First PhotoBook wygrał Daniel Mayrit. W „You Haven't Seen Their Faces” („Nie widziałeś ich twarzy”) przedstawił stu najbardziej wpływowych londyńczyków.

 

 

W paryskich targach uczestniczyło w tym roku dwadzieścia siedem wydawnictw, prezentujących swoje sztandarowe pozycje i nowości, w cenach od kilku aż do kilku tysięcy euro. Na przykład wznowiony przez Aperture „Volume II”, holenderskiego fotografa i reżysera Erwina Olafa, kosztuje około 50 euro, podobnie jak „Genesis” Sebastiao Salgado, ale już artystyczne edycje tej książki, prezentowane w różnych wersjach, wyceniane są na 8,5 tys. euro.

Taschen promował w Paryżu przepiękny album „Bettina Rheims”. Książka z najlepszymi zdjęciami słynnej francuskiej fotografki kosztuje 500 euro, tyle samo co „Mick Rock. The Rise of David Bowie”. Ta gratka dla fanów wokalisty ma już w 2016 r. kosztować o 250 euro więcej.

Spojrzenie na wschód

W wydanym w tym roku przez Aperture Foundation „The Photobook Review”, dystrybuowanym w czasie Paris Photo, Anna Nałęcka, jedna z najbardziej utalentowanych polskich projektantek książek, opowiadała o swojej pracy z kolektywem fotograficznym Sputnik Photos, o korzyściach płynących z pracy w grupie i współpracy pomiędzy artystą, projektantem, kuratorem i pisarzem.

- Projektowanie książek to wysłuchanie czyjejś historii, zrozumienie jej na poziomie obrazu, konceptu, emocji i przełożenie tego na książkę - opowiada Nałęcka, która również pojawi się na warszawskich targach. - Są to decyzje takie jak: wielkość książki, proporcje, relacje: zdjęcie - strona, zdjęcie - tekst, okładka - właściwa historia, wybór papieru itd. Ale dla mnie przede wszystkim jest to opowiadanie historii czy pewnego rodzaju przeprowadzanie czytelnika przez  nią, gdy ten bierze książkę do rąk, otwiera ją i przekłada kartki - dodaje.

Anna Nałęcka zaprojektowała wiele nagradzanych na świecie fotobooków. Jest laureatką prestiżowych konkursów organizowanych m.in. w Nowym Jorku, Paryżu, Bratysławie i Łodzi. Wśród docenionych projektów znajduje się m.in. książka „Karczeby” Adama Pańczuka.

Adam Pańczuk „Karczeby” (fot. materiały prasowe)

Fotobook zwyciężył w 71. konkursie Pictures of the Year International i został uznany za Najlepszą Książkę Fotograficzną Roku 2013. Seria czarno-białych portretów przedstawia mieszkańców wsi położonych na wschodzie Polski i jest magiczną opowieścią o zespoleniu człowieka z ziemią, którą uprawia i do której po śmierci wraca. Tytułowe „karczeby” to właśnie tkwiące w niej korzenie. Na ciemnoszarej, płóciennej okładce widać zarysy jednego ze zdjęć. Przedstawia ono mężczyznę dzierżącego w dłoni gałąź i jakby wyrastającego z ziemi. Wystawę dokumentującą wędrówkę Adama Pańczuka po terenach, z których pochodzi, można obecnie oglądać w łódzkim hotelu Andel's.

Adam Pańczuk „Karczeby” (fot. materiały prasowe)

Inne znane projekty Anny Nałęckiej to: „7 Pokoi”, „W samochodzie z R” Rafała Milacha, „Brutal” Michała Łuczaka, „ Martwa fala” Mateusza Sarełło, „Boiko” Jana Brykczyńskiego, „Die Mauer ist weg!” Marka Powera, „PKiN” Jacka Foty oraz „Przeczucie” Yulii Krivich.

- Yulia pochodzi z Ukrainy, w Polsce studiowała na ASP. Teraz trochę czasu spędza w naszym, a trochę w swoim kraju. To daje jej perspektywę, z której ukazuje świat pogrążony w schizofrenii. Opowiada o kraju, na którego wschodniej granicy trwa oficjalnie nieistniejąca wojna. W Kijowie czy Odessie życie toczy się jak w innych europejskich miastach, a jednocześnie do mieszkańców docierają wiadomości o tym, że zginęła kolejna osoba z kręgu znajomych. Yulia, opisując siebie i swoje doświadczenia, używa języka wizualnego swojego pokolenia, którego cechą jest coś, co można by nazwać „nieznośną lekkością bytu”. Ten język zderza się z ciężarem tematu wojny, braku poczucia bezpieczeństwa, opresji - opowiada Anna Nałęcka.

Yulia Krivich. „Przeczucie” Fundacja Sztuk Wizualnych, 2015 (fot. materiały prasowe)

Projektem, nad którym obecnie pracuje Anna Nałęcka, są „Stracone Terytoria”, realizowane przez Sputnik Photos w byłych krajach Związku Radzieckiego. Spotkanie z jego twórcami odbędzie się na Targach Książki Artystycznej, w sobotę, 28 listopada, o godz. 17.30.

- Obszerny, zebrany przez Sputnik Photos materiał na temat byłych republik Związku Radzieckiego będzie przedstawiony tak, by pokazać złożoność tematu, ale również trudność w ogarnięciu i zrozumieniu go. Kurator Paweł Szypulski ma pomysł na serię wystaw, więc najprawdopodobniej przełoży się on też na publikacje. Może powstanie kilka książek. Bazujemy na puli zdjęć, które mogą występować równocześnie w wielu „czytaniach” - wystawach czy książkach, za każdym razem w nieco innych kontekstach - zdradza projektantka.

Miasto od innej strony

Jedną z uczestniczek „Straconych Terytoriów” jest fotografka Agnieszka Rayss. Jeszcze przed świętami pojawi się jej najnowszy fotobook „Tu się zaczyna koniec miast”, z tekstami własnymi i Filipa Springera oraz projektem Anny Nałęckiej. Nakład będzie liczyć tylko 350 egzemplarzy, w części z nich znajdą się odbitki kolekcjonerskie.

Agnieszka Rayss, Agnieszka Rayss, "Tu się zaczyna koniec miast", Sputnik Photos, 2015 (fot. materiały prasowe)

Na pomysł sfotografowania miasta od innej strony, sportretowania miejsc, na które rzadko zwracamy uwagę, Agnieszka Rayss wpadła w 2012 r., gdy wspólnie z kolegami ze Sputnik Photos robiła zdjęcia do fotobooka o Wiśle w Warszawie, przygotowywanego na zlecenie Centrum Nauki Kopernik. Stworzyła cykl zdjęć o wymianie wody między miastem a rzeką. Praca wciągnęła ją tak bardzo, że postanowiła dalej dokumentować miejsca związane z funkcjonowaniem miasta.

- Zdjęcia robiłam wieczorem, kiedy światło dnia zaczyna zanikać, dzień łączy się z nocą, co daje ciekawy wizualnie efekt. Dzięki temu uzyskałam niemal księżycowe obrazy. Takie miejsca jak okolice Siekierek, Żerania, góra śmieci Radiowo i zarośnięte brzegi Wisły wyglądają na zdjęciach jak z innej planety - opowiada Agnieszka Rayss.

W konkursie Grand Press Photo w 2013 r. otrzymała za te fotografie pierwszą nagrodę w kategorii „środowisko”, a rok później znalazła się w finale Grand Prix łódzkiego Fotofestiwalu.

Agnieszka Rayss, Na fotografiach Agnieszki Rayss Warszawa wygląda jak miejsce z innej planety (fot. materiały prasowe)

- Rzeczywistość równoległa w Warszawie istnieje. Nie podejrzewałam wcześniej, jak wielki obszar ukrywa się przed naszymi oczami. Skoro już byłam na tropie, postanowiłam dalej szukać zaplecza miasta, miejsc obsługi milionowego organizmu, które pozwalają nam żyć bezpiecznie i ciepło - opisuje Agnieszka Rayss we wstępie do swojej książki.

Wreszcie w Warszawie

Na Warszawskich Targach Książki Artystycznej swoje publikacje oferuje kilkadziesiąt wydawnictw z Europy i Stanów Zjednoczonych, zaś Azję reprezentuje między innymi kolekcja japońskich fotobooków. Jedną z głównych atrakcji jest wystawa Fotograficzna Publikacja Roku, na której można zobaczyć prace nagrodzone w konkursie pod tą samą nazwą.

- Cieszę się, że wreszcie zawita ona do Warszawy. Wcześniej, oprócz Fotofestiwalu w Łodzi, jej fragmenty pokazywane były tylko we Wrocławiu - stwierdza Joanna Kinowska, współorganizatorka targów. O samych pracach mówi: - Młodzi fotografowie mają czasami tendencję do przeładowywania formy, a dla jurorów ważne jest to, żeby nie nadużywać środków i umiejętnie dostosowywać je do przekazu. Projekt powinien być przemyślany, a grafika - odpowiadać charakterowi publikacji. Kinowska dodaje, że w tym roku dało się zauważyć wzrost jakości uczestniczących w konkursie książek.

Tym razem Fotograficzną Publikacją Roku okazała się książka Justyny Mielnikiewicz „Woman With a Monkey - Caucasus in Short Notes and Photographs” („Kobieta z małpą - Kaukaz w notatkach i fotografiach”).

Fotografka stworzyła dedykowane Kaukazowi wizualne arcydzieło - efekt jej kilkuletnich powrotów do tego regionu. Starannie wykonany fotobook jest wysmakowany i wieloaspektowy; ukazuje specyfikę Kaukazu, komentując jego życie codzienne i politykę. To praca doskonała w warstwie wizualnej i tekstowej.

Zdjęcie z fotobooka Justyny Mielnikiewicz Zdjęcie z fotobooka Justyny Mielnikiewicz "Woman With a Monkey - Caucasus in Short Notes and Photographs" ("Kobieta z małpą - Kaukaz w notatkach i fotografiach") (fot. Justyny Mielnikiewicz)

W sprzedaży pozostały już tylko wersje kolekcjonerskie z oryginalnymi odbitkami i papirusowymi harmonijkami wewnątrz, wypełnionymi tekstami partnera fotografki i współpodróżnika Paula Rimple'a. Książkę można oglądać na targach oraz na wystawie w Leica Gallery (do 29 listopada).

Pierwszy dzień wojny. 8 sierpnia 2008 r. (fot. Justyna Mielnikiewicz)Pierwszy dzień wojny. 8 sierpnia 2008 r. (fot. Justyna Mielnikiewicz)

Wystawę Justyny Mielnikiewicz w Leica Gallery poprzedziła ekspozycja Jacka Foty „Some Things are Quieter than Others” („Niektóre rzeczy są cichsze od innych”). Towarzysząca jej  publikacja znalazła się na liście nominowanych do Fotograficznej Publikacji Roku. Jest efektem czterech podróży Jacka Foty do Stanów Zjednoczonych, odbytych w latach 2012-2013. Fotograf cały czas pracuje nad edycjami kolekcjonerskimi - dokleja do nich odbitki własnoręcznie wykonane na najlepszym papierze fotograficznym. Jeden z fotobooków artysty zaprojektowała Anna Nałęcka - to „PKiN”, wydany gdy Pałac Kultury i Nauki obchodził swoje sześćdziesięciolecie. Książka towarzyszyła zorganizowanej w tym gmachu wystawie fotografii Jacka Foty.

Jacek Fota, „PKiN”, Fundacja Centrum Architektury, 2015 (fot. materiały prasowe)Jacek Fota, „PKiN”, Fundacja Centrum Architektury, 2015 (fot. materiały prasowe)

Na wystawie Fotograficzna Publikacja Roku prezentowana jest również „Stigma” Adama Lacha z agencji Napo. Za książkę, której zbiorowym bohaterem jest sześćdziesięcioosobowa rodzina Romów, fotograf otrzymał pierwszą nagrodę w prestiżowym konkursie International Photography Awards.

Kolejną fotograficzną opowieścią prezentowaną na Warszawskich Targach jest „Boiko” Jana Brykczyńskiego - bajkowa opowieść o mieszkańcach ukraińskich Karpat, widzianych z perspektywy mieszczucha. Jej autor ukończył właśnie pracę nad swoim kolejnym projektem „Gardener” (ogrodnik), w którym przedstawił ludzi uprawiających poletka na obrzeżach wielkich miast.


Tym, którzy cenią stare fotografie, spodobają się publikacje Fundacji Archeologia Fotografii. Na liście nominowanych do Fotograficznej Publikacji Roku znalazł się „Industrial” zawierający czarno-białe, artystyczne zdjęcia obiektów przemysłowych, wykonane w latach 60. przez Tadeusza Sumińskiego. O życiu fotografa i jego podróżach po Polsce opowiadają teksty Wojciecha Wilczyka i Marty Przybyło-Ibadullajev, która jest autorką koncepcji i projektu graficznego „Emulsji” - najnowszej pozycji fundacji. Książka stanowi refleksję nad materialnością fotografii. Na kilkudziesięciu archiwalnych i współczesnych fotografiach zaznaczone są procesy prowadzące do zniszczeń, eksperymenty lub przypadkowe sytuacje, których estetyzacja nadaje pracy nową, artystyczną treść.

"Emulsja", praca zbiorowa, Archeologia Fotografii 2015 (fot. materiały prasowe)

Spotkania

Warszawskie Targi Książki Artystycznej są oczywiście okazją do bliższego poznania ludzi z branży wydawniczej i fotograficznej.

Poza anonsowanym już spotkaniem ze Sputnik Photos, również w sobotę, ale o godz. 15, dyskusję o miejscu książki artystycznej w świecie sztuki poprowadzą Dawid Misiorny i Michał Grochowiak z magazynu „Magenta Mag”.

W niedzielę, 29 listopada, o godzinie 13, Patryk Karbowski opowie o swojej książce. W tytułowej połowie drogi są małe polskie miasteczka, żyjące w stanie zawieszenia pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, Wschodem a Zachodem. Na ich przykładzie fotograf pokazuje, jak dzięki rozwojowi techniki i środkom z Unii Europejskiej powoli zmieniamy się i jak jednocześnie zapatrzeni jesteśmy w minioną epokę.

Fotobook Patryka Karbowskiego „Halfway” (fot. materiały prasowe)Fotobook Patryka Karbowskiego „Halfway” (fot. materiały prasowe)

Godzinę później, o 14,  rozpocznie się zupełnie inna opowieść - o Indiach. „317 days to Mars” („317 dni do Marsa”) Macieja Jeziorka to 121 fotografii wykonanych w New Delhi w latach 2013-2015. Tytuł odnosi się do prowadzonej przez ten kraj polityki kosmicznej - dwa lata temu, po ponad trzystu dniach lotu, indyjski statek kosmiczny dotarł do Marsa. Drugim skojarzeniem jest nieziemska dla wielu Europejczyków atmosfera Orientu. Fotograf zaskakuje, pokazując Indie od mniej znanej i stereotypowej strony.

Zdjęcie z fotobooka

Kolejnym gościem targów będzie Magdalena Buczek, laureatka nagrody specjalnej za self-publishing w konkursie Fotograficzna Publikacja Roku 2014. Jej „Justina&co.uk” została wydana tylko w ośmiu egzemplarzach i jest egzemplifikacją długotrwałego projektu opisującego intensywne życie kuzynki autorki. Książka aż kipi od ozdób - na okładce różowe usta, w środku zdjęcia niczym wydarte z „Bravo Girl!” i brokat, którym można pobrudzić sobie ręce. Są obrazki z imprez, z Ibizy, Londynu, życie wibruje kolorami. Spotkanie z autorką w niedzielę o godz. 17.30.

Specjalnym gościem targów będzie Andrew Hansen, dyrektor kreatywny brytyjskiego wydawnictwa Prestel Publishing. W sobotę, 28 listopada, o godz. 18.30, zdradzi, jak wydawać książki artystyczne. Podobno kilka pozycji zabrał ze sobą i będzie je rozdawać w czasie spotkania. Jednym z opublikowanych przez Prestel hitów jest album „A Year in Photography - Magnum Archive”, zawierający 365 zdjęć wykonanych przez fotoreporterów Magnum Photos.

Książki Artystycznej w Muzeum Sztuki Nowoczesnej potrwają do godz. 20 w niedzielę. Opis pozostałych wydarzeń i listę wydawnictw można znaleźć na stronie www.artbookfair.pl

Organizatorem targów jest księgarnia artystyczna Bookoff i rocznik Print Control poświęcony polskiemu projektowaniu drukowanemu.


Edyta Borkowska. Dziennikarka. M.in. redagowała weekendowy magazyn Gazeta.pl, prowadziła Serwis Kulturalny „Rzeczpospolitej” i pisała do „Przekroju”. Potrafi godzinami oglądać fotografie, lubi ludzi ciekawych świata i wierzy w polskie młode kino. Kocha psy i współpracuje z warszawskim konceptem Pies Czy Suka oraz prowadzi serwis wsk.waw.pl.

Komentarze (13)
Zaloguj się
  • ar.zielinski

    Oceniono 64 razy 46

    Czy to się już nie da po polsku? "fotobooki", "koncepty", a słowo "album"? Korporacyjna nowomowa niczym się nie różni od tej którą pamiętam z PRLu...

  • dr_nauk

    Oceniono 31 razy 21

    Aaa, wreszcie wynaleziono cos dla tych, ktorzy chca sie czuc intelektualistami ale czytanie jest dla nich zbyt meczace.

  • cezaryk

    Oceniono 11 razy 11

    Autorko, idz powtórzyć język polski w gimnazjum.
    Nauczysz się tam trudnego słowa „ALBUM”, może także „album fotograficzny” obije ci się o uszy – to drugie już tylko dla zaawansowanych.

  • carolina_reaper

    Oceniono 10 razy 10

    Da sie, a jakze np: "Das Photobuch"

  • leeterat

    Oceniono 9 razy 9

    Zdecydujcie się. Albo piszecie 'albumy ze zdjęciami' - po polsku, albo po angielsku 'photobooki'. 'Fotobooki' to równie poprawne słowo co określenie 'kiszone cucumbery'.

  • cromio

    Oceniono 11 razy 9

    Poza powrotem do gimnazjum, zalecam ałtorce również wizytę w pierwszej lepszej księgarni artystycznej. Przekona się, że albumy fotograficzne, również artystyczne, tematyczne, czasem awangardowe i nie dla każdego, wydawane są od wielu dziesięcioleci i nie trzeba modnym słówkiem "photobook" sugerować, że to zjawisko nowe, związane z komputerem, internetem, PhotoShopem. Więcej wiedzy i pokory zalecam.

  • Marek Dyjor

    Oceniono 8 razy 8

    Droga autorko... nie wiem ile masz lat ale w Polskim języku jest słowo Album... co więcej książki ze zdjęciami są wydawane od bardzo dawna, to nie żadna nowość. Używanie słowa fotobook jest pretensjonalne i obnaża delikatnie mówiąc zaściankowość autora. Już pomijam że pojęcie fotobook w Polsce kojarzy się raczej z takim badziewiem co się zamawia w punkcie foto a nie z poważną publikacją.

  • Kama Rokicka

    Oceniono 1 raz -1

    Nie powstało jeszcze polskie słowo, trafnie określające świeże, ale mocno już powszechne na świecie zjawisko - fotobook. Fotoksiążka brzmi niezgrabnie i też byłaby zapewne krytykowana.Fotobook to nie album. Album to duży, ciężki, często nieprzyjazny przedmiot - kolekcja dzieł zebranych. Album to raczej RODZAJ fotobooka. Wszystko to się właśnie kształtuje i to jest fascynujące. Język się zmienia. Zjawiska zachodzą. Wszystko płynie.
    Fotobook zwykle stawia wyzwanie, skłania do refleksji, zupełnie podobnie jak książka do czytania. Intelektualistom przydaje się i jedno i drugie. Radykałom też polecam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX