Andrea, Sofie i Annie - ofiary gwałtu w uniwersyteckim kampusie

Andrea, Sofie i Annie - ofiary gwałtu w uniwersyteckim kampusie (fot. kadr z filmu 'The Hunting Ground' / materiały prasowe)

społeczeństwo

Amerykańskie uniwersytety kontra zgwałcone studentki. "Ofiarą pada jedna na cztery"

Amerykańskie uczelnie, również tak prestiżowe jak Harvard czy Berkeley, są tylko z pozoru bezpieczne. Na terenie kampusów dochodzi do regularnych gwałtów, które są przemilczane. Władze najpotężniejszych uniwersytetów w USA bardziej dbają o wizerunek niż o ludzi - relacjonują nam ofiary - bohaterki filmu ?The Hunting Ground? w reż. Kirby'ego Dicka. Zgwałcone studentki rozpoczęły walkę o prawdę.

Ten film tylko z pozoru zaczyna się radośnie. Młodzi Amerykanie na informację o przyjęciu do college'u w jednym z najlepszych uniwersytetów w kraju reagują euforią. Ich rodzice pękają z dumy, która wkrótce ustąpi syndromowi opuszczonego gniazda. Ani oni, ani ich pociechy nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, że to nie rozstanie będzie teraz najtrudniejsze. Że w murach uczelni i kampusów uchodzących za bezpieczne czai się zło, którego ofiarą może paść każdy. I nie ma przed nim ochrony.

- Problem gwałtów jest wszechobecny i dotyczy prawie wszystkich kampusów uniwersyteckich w Stanach. Mało tego: college'e i uniwersytety, zamiast zająć się rozwiązaniem problemu, udają, że go nie widzą - mówi w rozmowie z Weekend.Gazeta.pl Amy Ziering, producentka filmu „The Hunting Ground” („Pole walki”), który znalazł się w programie tegorocznego American Film Festivalu we Wrocławiu. Opisuje walkę między zgwałconymi studentkami (i studentami) a najważniejszymi uniwersytetami w USA.

Czarną listę otwierają uczelnie marzeń, takie jak Harvard, Berkeley, Columbia University czy Uniwersytet Karoliny Północnej w Chapel Hill. - Amerykańska kultura zawiodła w wykreowaniu pojęcia o zdrowych relacjach i seksie pełnym wzajemnego szacunku. Za zgodą obu stron - mówi nam Sophie Karasek, jedna z bohaterek dokumentu i współtwórczyni studenckiego ruchu na rzecz przeciwdziałania gwałtom na uniwersytetach.

Do gwałtów dochodzi także na prestiżowych amerykańskich uczelniach jak Harvard czy Berkeley (fot. kadr z filmu „The Hunting Ground” / materiały prasowe)Do gwałtów dochodzi także na prestiżowych amerykańskich uczelniach jak Harvard czy Berkeley (fot. kadr z filmu „The Hunting Ground” / materiały prasowe)

„Gwałt jest jak futbol”

- W pierwszych tygodniach zajęć zyskałam najlepszych przyjaciół. Ale zanim zajęcia zaczęły się na dobre, dwie z nas zostały zgwałcone - zaczyna swoją opowieść w filmie jedna z głównych jego bohaterek, Annie Clark, absolwentka Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill. Andrea Pino, absolwentka tego samego uniwersytetu, druga bohaterka filmu, została zgwałcona przez znajomego, któremu ufała. „Dobry chłopak” zaprosił ją na imprezę. - Wciągnął mnie do łazienki, przycisnął do płytek. Nie mogłam się ruszyć. Słuchałam, jak za drzwiami ludzie tańczą i śmieją się, i zastanawiałam się, dlaczego nikt nie wchodzi, czemu nikt nie widzi, co się dzieje. I jeszcze: dlaczego ja nie krzyczę. Bo kiedy tak bardzo się boisz, gdy nie wiesz, co się z tobą dzieje, po prostu tam jesteś i masz nadzieję, że nie umrzesz - dodaje Andrea.

Tak jak w jej przypadku, uczelnianym gwałcicielem często okazuje się osoba dobrze ofierze znana. Taka, którą następnego dnia spotyka się w drodze do szkoły albo w czasie przerwy na stołówce.

- Kampusowy gwałciciel, jak zresztą każdy inny, nie mieści się w żadnym konkretnym profilu. 30 proc. napastników to uczelniani sportowcy, członkowie studenckich bractw, przeważnie z tzw. dobrych domów. Ponad 97 proc. uczelnianych gwałcicieli to mężczyźni - mówi nam Sophie Karasek, przytaczając rezultaty badań Davida Lisaka, psychologa klinicznego, który wypowiada się w „Polu walki”. Wynika z nich także, że 90 proc. tych przestępstw popełnia dokładnie 8 proc. mężczyzn. To znaczy również, że część z nich gwałci wielokrotnie.

Andrea Pino (fot. kadr z filmu „The Hunting Ground” / materiały prasowe)Andrea Pino (fot. kadr z filmu „The Hunting Ground” / materiały prasowe)

Annie i Andrea przez długi czas milczały. Chodziły na zajęcia, próbowały zapomnieć, omijały miejsca, w których stanęłyby oko w oko ze swoim oprawcą. Z czasem myśl o gwałcie rosła i odbierała im siły do życia. Wreszcie Annie zdecydowała się na konkretny ruch: poszła do administracji uczelni i opowiedziała o tym, co przeżyła. - Pracownica powiedziała mi: „Gwałt jest jak futbol, Annie. Jeśli popatrzysz wstecz na tamtą sytuację, co zmieniłabyś w swoim postępowaniu?” - relacjonuje dziewczyna. - Zasugerowała, że jestem sama sobie winna - kończy Annie.

- Powiedzieli mi, że powinienem rzucić szkołę do czasu, aż wszystko ucichnie - mówi Ryan Clifford z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Jeden z kilku męskich przedstawicieli ofiar gwałtu w filmie „The Hunting Ground”. - Tak, mężczyźni również padają ofiarą przestępstw na tle seksualnym, a ich sprawcami są głównie inni mężczyźni. Ofiarą jest jeden na 33 mężczyzn, a wśród kobiet - jedna na cztery - tłumaczy nam aktywistka Sophie Karasek. W anonimowych ankietach przeprowadzanych na terenie całych Stanów jedna na cztery studentki przyznawała, że była już ofiarą gwałtu lub próby gwałtu. Te dane pojawiają się w badaniach z lat 80.* i potwierdzenie znajdują w kolejnych publikacjach już z lat 2000* i 2006*.

Uprawnieni do seksu

Dlaczego studenci gwałcą? - Seks jest często traktowany jak trofeum, a o tym, jak powinien wyglądać, coraz więcej mężczyzn dowiaduje się z filmów pornograficznych i mass mediów. Skoro nasi mężczyźni wzrastają w przekonaniu, że są uprawnieni do seksu, kiedy i jak chcą, a kultura tylko ich w tym utwierdza, pytanie kogoś o zgodę wydaje im się zupełnie zbędne - mówi Sophie Karasek.

Twórcy „The Hunting Ground” rozmawiają z dziesiątkami ofiar, i za każdym razem scenariusz jest taki sam. Gwałt lub molestowanie seksualne w uczelnianym kampusie, milczenie, depresja, ataki paniki, próby samobójcze, w jednym z  przypadków - samobójstwo. Rzadko: próby zainteresowania sprawą uczelni i policji. Niemal za każdym razem bezskuteczne.

Dlaczego? Wypowiedzi specjalistów przytoczonych w filmie i cytowanych przez amerykańskie media nie pozostawiają złudzeń: amerykańskie uczelnie ponoszą pełną odpowiedzialność za przemoc seksualną w kampusach, lecz próbują to przykryć. Są jak przedsiębiorstwa, dla których liczy się marka produktu i dobry PR. Dlatego istotne jest, by statystyki dotyczące gwałtów były jak najniższe i by zniechęcać pokrzywdzonych do zgłaszania się na policję. Ofiary, obwiniane o to, co się stało, zamykają się w sobie. To z kolei znajduje odzwierciedlenie w liczbach: z badań amerykańskich naukowców** wynika, że 16-20 procent studentek przed otrzymaniem pierwszego stopnia naukowego pada ofiarą gwałtu. 88 procent z nich w ogóle nie zgłasza tego faktu.

Jedna na cztery amerykańskie studentki pada ofiarą gwałtu (fot. kadr z filmu „The Hunting Ground” / materiały prasowe)Jedna na cztery amerykańskie studentki pada ofiarą gwałtu (fot. kadr z filmu „The Hunting Ground” / materiały prasowe)

Ci, którzy wierzą w swoją uczelnię, mogą wynająć prawnika i zażądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec gwałciciela. Praktyka pokazuje jednak, że to nic nie daje: student gwałciciel, wyrzucony ze studiów, może się odwołać i bez problemu wrócić na uczelnię. - Przesłanie jest jasne: nie celuj w postępowanie dyscyplinarne, bo nieważne, co zrobisz - i tak nie wygrasz z uniwersytetem - mówi w filmie adwokatka Colby Bruno, która broniła klientki w postępowaniu o gwałt toczącym się na Uniwersytecie Harvarda.

Title IX

Zanim Andrea Pino poznała Annie Clark, postanowiła zorganizować na uczelni projekt, w którym publicznie wyznała, że została zgwałcona. Zgłaszało się do niej coraz więcej dziewcząt i wszystkie opowiadały analogiczne historie. Obie dziewczyny przyznają dziś, że słuchanie historii kolejnych studentów, którzy zostali zlekceważeni przez swoje uczelnie, jest dla nich trudniejsze niż to, przez co przeszły same.

Andrea i Annie zjednoczyły siły. Próbowały rozmawiać z administracją swojej uczelni - Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill. Gdy to nie przyniosło skutków, zaczęły analizować amerykańskie prawo, przeglądać ustawy i czytać wyroki sądów w sprawach o molestowanie seksualne.

I wtedy Andrea wpadła na Title IX, fragment amerykańskiego prawa dotyczącego edukacji, który zapewnia m.in. równy do niej dostęp, bez względu na płeć. Powołując się na złamanie tego prawa, napisały skargę na szkołę. Uniwersytet oskarżył studentki o zniesławienie, a sprawa wyciekła do mediów. Dziewczyny trafiły na okładkę „The New York Timesa”. Ich skrzynki mailowe zapełniły się wiadomościami od osób z całego kraju, które chciały podzielić się swoją historią.

Ofiary gwałtów zjednoczyły siły, żeby walczyć o sprawiedliwość razem, bo uważają, że władze tych uczelni bardziej dbają o wizerunek niż o ludzi (fot. kadr z filmu Ofiary gwałtów zjednoczyły siły, żeby walczyć o sprawiedliwość razem, bo uważają, że władze tych uczelni bardziej dbają o wizerunek niż o ludzi (fot. kadr z filmu "The Hunting Ground" / materiały prasowe)

W tym samym czasie dziesiątki maili zaczęły też napływać do producentki Amy Ziering. Jej poprzedni film, „The Invisible War”, poświęcony problemowi molestowania seksualnego w amerykańskiej armii, zaowocował burzliwą dyskusją i skłonił Pentagon do wprowadzenia istotnych zmian w polityce wobec przestępców seksualnych w armii. - Pisały do nas ofiary przemocy w kampusach, które błagały, by zrobić film o ich problemie. Zainteresowaliśmy się tym, zaczęliśmy bliżej przyglądać sprawie - mówi nam Amy i dodaje, że razem z reżyserem Kirbym Dickiem szybko zdecydowała się na realizację filmu. - Zaczęliśmy kręcić film niemal rok przed tym, jak sprawa stała się głośna. Podjęliśmy największe dotąd śledztwo w sprawie gwałtów na uczelniach i towarzyszyliśmy z kamerą powstaniu nowego studenckiego ruchu - relacjonuje Amy.

Przez rok Andrea, Annie i twórcy filmu jeździli po uniwersytetach i słuchali opowieści studentów. Dziewczyny zachęcały do organizowania konferencji prasowych i ujawniania swoich nazwisk. Amerykańskie uczelnie zalała fala protestów, które relacjonowały największe media w kraju.

Ale nie wszyscy byli zainteresowani rozgłosem, jaki sprawa zyskała. Annie i Andrea - już nie ofiary gwałtu, lecz obrosłe w siłę aktywistki - zaczęły otrzymywać regularne pogróżki.  Nie tylko one. - Tak, spotkałam się z ostrym sprzeciwem. To w sumie smutne, że uczciwy akt zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, który powinien służyć ogólnemu poczuciu bezpieczeństwa, rodzi tak agresywną, pełną złości reakcję. Dziwi mnie też, że stawanie po stronie ofiary we współczesnym społeczeństwie może być postrzegane jako coś kontrowersyjnego. Ewidentnie władza nie lubi być wystawiana na próbę - mówi nam producentka Amy Ziering.

Powstanie filmu poprzedziło największe dotąd śledztwo w sprawie gwałtów na uczelniach (fot. kadr z filmu Powstanie filmu poprzedziło największe dotąd śledztwo w sprawie gwałtów na uczelniach (fot. kadr z filmu "The Hunting Ground" / materiały prasowe)

Nie ma jednej metody

To jednak nie przeszkodziło dziewczętom w osiągnięciu kolejnego sukcesu. Sprawa trafiła do amerykańskiego Senatu, poparł ją sam prezydent Obama. Dziewczyny - Annie, Andrea i Sophie - założyły organizację End Rape On Campus. - Naszą wizją jest silna organizacja, która walczy z gwałtami na uczelniach za pomocą różnych środków. Wspieramy ofiary, edukujemy, walczymy o prawo, które będzie się wsłuchiwało w głos pokrzywdzonych, zarówno na szczeblu uczelnianym, jak i federalnym czy państwowym - mówi Sophie Karasek. Dodaje, że nie ma jednej prostej metody na ten problem. I chwali pracę EROC za niewątpliwą skuteczność. - Dziś toczy się w sumie 129 postępowań przeciwko college'om i uniwersytetom w całym kraju. EROC pomagał przy pracach nad 31 skargami. Punktem wyjścia dla tych postępowań jest wykroczenie przeciwko Title IX. Ponadto oferujemy wsparcie dla setek ofiar, pomagamy im w dotarciu do pomocy psychologicznej i prawnej, stworzyłyśmy też grupę wsparcia dla rodziców tych ofiar - wymienia Karasek.

Dzięki determinacji zgwałconych dziewczyn toczy się w sumie 129 postępowań przeciwko college'om i uniwersytetom w całym kraju (fot. kadr z filmu Dzięki determinacji zgwałconych dziewczyn toczy się w sumie 129 postępowań przeciwko college'om i uniwersytetom w całym kraju (fot. kadr z filmu "The Hunting Ground" / materiały prasowe)

W lutym bieżącego roku jej koleżanki z EROC w towarzystwie dwunastu amerykańskich senatorów zaprezentowały Campus Accountability and Safety Act (Uczelniany Akt Odpowiedzialności i Bezpieczeństwa), który ma w przyszłości obowiązywać we wszystkich uczelniach w kraju i chronić przed przestępstwami na tle seksualnym.

Dzień po tej prezentacji na ekrany kin wszedł film „The Hunting Ground”. Nie tylko zyskał uznanie krytyków, ale też w dużej mierze wpłynął na debatę o gwałtach na amerykańskich uczelniach. Pokazano go na 700 uniwersytetach, w liceach, w narodowej organizacji nadzorującej międzyuczelniane rozgrywki sportowe oraz w gabinetach rządowych w całym kraju. Zaprezentowano go w Białym Domu, w Departamencie Sprawiedliwości, Departamencie Edukacji i podległym mu Biurze Praw Obywatelskich. - Do tej pory udało się przyjąć ponad piętnaście aktów prawnych. Po pokazie w Nowym Jorku tamtejsza władza ustawodawcza natychmiast przyjęła „Enough is Enough”, restrykcyjne prawo wobec przestępstw seksualnych, które obowiązuje już na terenie wszystkich kampusów w Nowym Jorku. Ale to nie wszystko - podkreśla z zadowoleniem producentka Amy Ziering.

Gdy film zaczął wędrować po światowych festiwalach, debaty rozgorzały wszędzie. - W Australii zebrano milion dolarów na rzecz pomocy dla ofiar gwałtów oraz by umożliwić jak najwięcej pokazów filmu. We Francji i Wielkiej Brytanii rozpoczęto podobne do amerykańskiej kampanie. Ponad 16 milionów wyświetleń zebrał teledysk do piosenki Lady Gagi, która pojawia się w naszym filmie [„Til It Happens To You” - red.]. Filmik jest niezwykle poruszający. To zasługa jego reżyserki Catherine Hardwicke - mówi Amy Ziering.

Terapia filmem

Ale nie tylko to jest ogromnym osiągnięciem twórców kampanii i filmu „The Hunting Ground”. - To również swego rodzaju psychologiczne wsparcie dla osób, które przeżyły gwałt na uczelni. Gdy słyszą podobne świadectwa, czują, że nie są same, że wierzy się im i że ich głos ma siłę sprawczą - mówi nam Amy Ziering. - Bardzo pomogło mi to, że mogłam opowiedzieć filmowcom historię mojego gwałtu i reakcji uniwersytetu. To sprawiło, że poczułam się silniejsza i poczucie izolacji wokół się zmniejszyło - mówi Sophie Karasek.

- Największą nagrodą są dla nas wiadomości, które dziennie otrzymujemy od osób dziękujących za film. Piszą, że film pomógł im oraz ich najbliższym - dodaje Amy. Producentka nie ma wątpliwości, że wraz z reżyserem filmu postąpili dobrze, umieszczając w filmie nazwy konkretnych uniwersytetów i nazwiska prezydentów uczelni i innych osób, które dopuściły się rażących zaniedbań, obarczały zgwałcone osoby winą, zamiatały sprawę pod dywan, wreszcie - zezwalały na ponowne przyjęcie na studia uczniów zawieszonych za seryjne gwałty.

- Mam tylko jedno marzenie. Chcę, żeby nasze problemy społeczne szybko się rozwiązały, tak żebym już nie miała wyjścia. Żeby mój następny film musiał być komedią - konkluduje Amy.

* Dane pochodzą z badań Mary P. Koss, Christine A. Gidycz i Nadine Wisniewski z 1987 roku, publikacji Fishera, Cullen & Turner z 2000 roku oraz Tjaden & Thoennes z 2006 roku

** Badania Deana G. Kilpatrick, Heidi S. Resnick, Kennetha J. Ruggiero, Lauren M. Conoscenti i Jenny McCauley z 2007 roku

6. American Film Festival odbędzie się we Wrocławiu 20-25 października 2015 r. W programie tegorocznej edycji, która będzie miała miejsce w Kinie Nowe Horyzonty, znalazło się 88 filmów: 52 z nich zostanie pokazanych w Polsce po raz pierwszy, jeden z nich ma światową, a cztery - europejską premierę. Więcej informacji o wydarzeniu znajdziecie TUTAJ

Karolina Przewrocka. Dziennikarka. Współpracowała z polskimi i niemieckimi mediami: „Tygodnikiem Powszechnym”, TVP Kultura, „Przekrojem”, „Deutsche Welle” w Bonn i „Der Freitag” w Berlinie. Bloguje dla „Polityki” o miejscach z blizną, tłumaczy z niemieckiego. Mówi kilkoma językami.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (80)
Zaloguj się
  • sir_fred

    Oceniono 136 razy 122

    Uczeń zawieszony za gwałt? A prawo karne tam w ogóle mają? Powinien gnić w pudle...

  • pijaki

    Oceniono 69 razy 41

    Wszystkim dowcipnisiom oraz tym co piszą, że gwałty to wymysł feministek proponuję proste doświadczenie myślowe:
    Wyobraźcie sobie, że ofiarą gwałtu pada wasza dziewczyna, siostra, kuzynka lub ogólnie ktoś wam bliski. Czy wtedy też byście tak żartowali?! No chyba, że nie macie takiej osoby i nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić!

  • maciek_wzwyz

    Oceniono 40 razy 30

    Do tego trzeba niestety doliczyc gwalty na mezczyznach przez innych mezczyzn. To niestety codziennosc na amerykanskich uczelniach, wszyscy o tym milcza bo temat wyjatkowo wstydliwy.

  • minkat

    Oceniono 21 razy 21

    hunting ground to tereny lowieckie a nie pole bitwy.

    oryginalny tytul duzo lepiej opisuje proble, sa lowcy-gwalciciele i zwierzyna- wszyscy, ktorzy sa normalnie/naiwni i nie wietrza niebezpieczenistwa na kazdym kroku.

  • Krytyk Robotów

    Oceniono 29 razy 11

    Włączę na chwile myślenie.
    "
    Amerykańskie uniwersytety kontra zgwałcone studentki. "Ofiarą pada jedna na cztery"
    (...)
    16-20 procent studentek przed otrzymaniem pierwszego stopnia naukowego pada ofiarą gwałtu. 88 procent z nich w ogóle nie zgłasza tego faktu.
    "
    z innych statystyk z USA... "college students: about 11.5 million females will attend in fall 2015"

    Przyjmując najniższą statystykę 16% to by znaczyło że ofiarą gwałtów padnie 1.8 miliona z nich. studia pewnie trwają 4 lata co daje jakieś 460 tys zgwałconych rocznie, co daje jakieś 1200 gwałtów dziennie (pomijam że może dochodzić do wielokrotnych gwałtów na tej samej osobie oraz osoby które odpadną z uczelni)...
    Dobrze myślę? Czy ma ktoś może jakieś dokładniejsze dane w tym temacie?

  • agnrodis

    Oceniono 14 razy 8

    Moze w koncu Europejczycy zrozumieja, ze USA to dzikie panstwo, gdzie podstawowe bezpieczenstwo jest wymuszane przez policje. Gdyby nie policja kazdy dzien w USA wygladalby jak Baltimore w czasie zamieszek, wlamania, kradzieze i gwalty. W collegeach po prostu nie ma policji, a na prawo kazdy sobie tutaj gwizdze. Kazde oskarzenie mozna zaskwestionowac, a wygrana to kwestia pieniedzy albo znajomosci. Nawet sobie nie wyobrazacie jaka Europa jest uczciwa i prostolinija a porownaniu do Ameryki. To dziki kraj, rozbestwionych, prymitywnych ludzi.

  • sonia_siemionowna

    Oceniono 3 razy 3

    The Hunting Ground to pole walki? Gratuluje wyboru tlumacza. :P

  • hankam

    Oceniono 7 razy 3

    Berkeley, nie Berkley.

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 48 razy 2

    "jedna na cztery studentki przyznawała, że była już ofiarą gwałtu lub próby gwałtu."

    A mi pod powieką pociąg jedzie.
    W Szwecji, gdzie definicja gwałtu została znacząco rozszerzona - i co roku rośnie liczba zgłaszanych gwałtów - wskaźnik gwałtów wynosi 0.063% {licząc na 100.000 obywateli}. Zakładając, że dodatkowe dwa razy tyle gwałtów nie jest zgłaszanych wskaźnik rośnie do 0.125%.
    W RPA z najwyższym wskaźnikiem to 0,132% zgłaszanych gwałtów. Przyjmując drugie tyle niezgłoszonych wskaźnik rośnie do 0.26%.
    A tu nagle w Stanach 20% w kampusach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX