Kadr z filmu

Kadr z filmu "Walka z szatanem" (fot. HBO)

wywiad gazeta.pl

Współczesna walka z szatanem. ''Dziewczyny za mną szaleją, ludzie mnie podziwiają, bo wyrzucam diabła...''

Słyszenie głosów, wykrzywianie ciała, toczenie piany z ust. Klasyczne objawy opętania? Niekoniecznie, chociaż tak utrzymują samozwańczy egzorcyści. Sprawują posługę, do której są nieprzygotowani - dyskutują z szatanem, wywołują objawy zniewolenia, ignorują choroby psychiczne. Czy prawdziwe opętania istnieją? Jak powinien wyglądać egzorcyzm? Pytamy o to specjalistę.

Trzy bohaterki najnowszego dokumentu HBO „Walka z szatanem” Konrada Szołajskiego trafiły do egzorcystów z różnych powodów: jedna utraciła wiarę, druga była skrajnie nadwrażliwa, a trzeciej ciążył homoseksualizm. Wszystkie wierzyły, że są opętane. Wierzyli w to również księża, którzy odprawiali nad nimi egzorcyzmy.

O to, czy prawdziwe opętania istnieją i kogo atakuje diabeł, zapytaliśmy ks. dr. Stanisława Radonia, psychoterapeutę, który został konsultantem i bohaterem filmu „Walka z szatanem”.

Marta Pawłowska: Wierzy ksiądz w istnienie szatana?

Ks. dr Stanisław Radoń: Wierzyć, a mieć argumenty naukowe to są dwie różne sprawy. Wiara opiera się na Piśmie Świętym i Objawieniu. Moim zdaniem jej korzenie tkwią w nauce. W Piśmie Świętym diabeł jest postacią poboczną, głównym przedmiotem jest Bóg i jego działanie. Myślę tutaj o koncepcji judaistycznej i chrześcijańskiej Pisma Świętego. Na pytanie: Skąd wzięło się zło? Pismo Święte odpowiada: Bóg stworzył dobry świat, nie stworzył zła, pojawił się szatan, wąż, który je spowodował. Są więc dwie koncepcje, judaistyczno-chrześcijańska oraz występująca w innych religiach, w których zło występuje od początku stworzenia. Według tej ostatniej od początku były dwa elementy: ten boski i drugi - zły.

Pismo Święte nie zakłada natomiast wiecznego istnienia zła. Szatan to przecież anioł zbuntowany. Lucyfer był najmądrzejszy, na początku był dobry, niósł samo światło. Koncepcja żydowsko-chrześcijańska jest bardziej wyrafinowana niż w innych religiach, w których zakłada się odwieczne istnienie zła. To jest dość skomplikowana odpowiedź na pytanie, czy wierzę w diabła.

Pod kątem religijnym ksiądz wierzy, pod kątem naukowym - nadal ksiądz szuka dowodów. Dobrze rozumiem?

- W obszarze wiary w szatana nie szukam dowodów, natomiast jeśli pojawia się problem opętania, oceniam kategoriami naukowymi. Niektórzy fascynują się szatanem - sataniści, również niektórzy wierzący, a to zupełnie nie jest pierwszorzędna kwestia religii judaistycznych i chrześcijańskich. W odróżnieniu od religii perskich, w których zakłada się odwieczne istnienie dwóch równie mocnych sił, stąd nie wiadomo, która z nich ostatecznie wygra. W religii judaistycznej i chrześcijańskiej jest Bóg, który jest od początku i jest potężny, a szatan to ten 666, niedorobiony, który przegra.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Walka z szatanem", ks. dr Stanisław Radoń po lewej (fot. HBO)

Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę egzorcystów, można mieć wątpliwości co do siły zła. Jak rozmawiałam dwa lata temu z naczelnym miesięcznika „Egzorcysta”, powiedział mi, że 10 lat temu było w Polsce czterech księży egzorcystów, a teraz - 130. Te liczby są dziś pewnie podobne.

- Możliwe, ale chciałbym wiedzieć, skąd pan redaktor miał te dane i jak to sprawdził, bo to jest bardzo trudne do weryfikacji.

Ksiądz ma jakieś oficjalne dane w tym zakresie?

- Nie i ciągle próbuję „łapać” tych, którzy się przyznają do bycia egzorcystami, a większość księży utrzymuje, że ma do tego prawo. Tu jest właśnie pomieszanie pojęć. Prawdziwy egzorcysta ma zgodę, delegację i zlecenie od biskupa. Natomiast ci, którzy tylko mienią się egzorcystami, odwołują się do potocznego rozumienia tego pojęcia. Parę lat temu ktoś anonimowo opublikował w internecie listę egzorcystów, która jest absolutnie nieprawdziwa.

Skoro coraz więcej księży utrzymuje, że zajmuje się egzorcyzmami, skoro pojawiają się ich książki-wyznania, filmy o nich, to można odnieść wrażenie, że tego zła jest jednak więcej. To złudzenie? Na takie myślenie jest popyt?

- Popyt to dobre słowo.

Ksiądz nie ma poczucia, że jest więcej zła?

- Moja diagnoza jest taka, że ludzie potrzebują dopieszczenia. Zwłaszcza histerycy i osoby z borderline mają takie potrzeby. Histeryk chce zwrócić na siebie uwagę, a może to zrobić na wiele sposobów. Po kobiecemu może kusić zaczepnym strojem lub mdleć na zawołanie, oczywiście w taki sposób, żeby nie uderzyć się zbyt mocno. Lub bardziej po męsku - ogłosić, że jest straszny, dziwny, szalony, opętany.

Masa ludzi z zaburzeniami osobowości i borderline wchodzi do ruchów religijnych, coaching też przyciąga takie osoby. A jak ksiądz czy coach zajmie się kimś takim, okaże mu zainteresowanie, to już jest pełnia histerycznego szczęścia.

Czyli w większości te przypadki opętania to histerie i zaburzenia psychiczne?

- Oprócz zaburzeń to rozbudowane potrzeby psychiczne.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Walka z szatanem" (fot. HBO)

Czy granica między zaburzeniem psychicznym a opętaniem jest wyraźna? Objawy opętania są przecież zbliżone do niektórych rodzajów schizofrenii, choroby dwubiegunowej - te wszystkie stany lękowe, pojawianie się nieistniejących osób i rzeczy itd. Mógłby ksiądz zdefiniować opętanie? Jak się ustala, czy ktoś jest opętany?

- Fachowiec bez problemu rozpozna dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, tzw. osobowość mnogą, chorobę dwubiegunową, zaburzenia schizoafektywne, epilepsję, niektóre typy schizofrenii, które objawowo są najbardziej podobne do opętania. Każdy człowiek ma dwie osobowości - pozytywną i negatywną - tylko u niektórych osób, zwłaszcza tych, które przeżyły traumę, np. były molestowanie w dzieciństwie, pojawiają się specyficzne mechanizmy obronne: Na tatę, który mnie krzywdzi, nie mogę popatrzeć źle, bo to mój tata, nie może być zły, ale żeby sobie poradzić z tym złem, które mi robi, włączę sobie blokadę. W sytuacji zagrożenia człowiek to zło wypiera i przestaje czuć. Później, często po latach, w sytuacji stresu te emocje wybuchają. Czasami jest to agresja, złość, dziwne zachowania, utrata panowania nad sobą.

W dysocjacyjnym zaburzeniu tożsamości czy osobowości mnogiej jedna z osobowości jest zawsze nadrzędna, i ta pozytywna wie o podrzędnej negatywnej, ale podrzędna nie wie o nadrzędnej. A przy opętaniu - prawdopodobnie, bo nie ma na to przekonywających argumentów - obie osobowości się kontrolują, wiedzą o sobie. Człowiek zachowuje dystans nawet w tych najgorszych stanach.

Czyli osoba z zaburzeniem psychicznym nie zdaje sobie sprawy z „ataku”, w trakcie którego kontrolę przejęła osobowość podrzędna, a osoba opętana w tej samej sytuacji ma świadomość, że tak się dzieje, tylko nie może tego kontrolować?

- Mniej więcej tak, ale dużo zależy od rodzaju i nasilenia symptomów chorobowych. W przypadku osoby opętanej obie osobowości zdają sobie sprawę ze swojego istnienia.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Walka z szatanem" (fot. HBO)

Osoba, która trafia do księdza i mówi, że wie, kiedy te stany następują, jest opętana?

- Jeszcze trzeba ją popytać. Nie wprost, bo jak ja coś zasugeruję, to taka osoba zaczyna kluczyć. W schizofrenii pojawiają się często tzw. głosy, np. nakazujące, dyskutujące, oceniające itd.

Przy opętaniu takich głosów nie ma?

- Trudno powiedzieć, na pewno są czasem podobne, natomiast przy schizofrenii te głosy są czasem bardzo dziwaczne. Człowiek opętany jest trzeźwy, zdaje sobie sprawę z tego, co robi, doskonale wie, że na przykład chce walnąć tego księdza w twarz, jest świadomy.

Schizofrenicy mają natomiast bardzo dziwaczne pomysły, np. dowodem na to, że ktoś ich prześladuje czy coś im nakazuje, jest to, że szklanka piwa przesuwa się na drugi koniec stołu. Przy schizofrenii głosy są konkretne, nakazujące: Zrób to! Weź nóż i zabij ojca! Albo głosy dyskutujące: Jaki ty jesteś zły, wredny, zrobiłeś to i to. Klinicysta rozpozna objawy schizofrenii. Jeśli objawy nie pasują mu do schizofrenii czy innego zaburzenia, wtedy może dopuścić możliwość opętania.

W obowiązującej w Polsce Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób (ICD-10) oraz w amerykańskim „Diagnostycznym i statystycznym podręczniku zaburzeń psychicznych” [DSM IV to klasyfikacja zaburzeń psychicznych opracowana i wydawana przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne - przyp. red.] jest dokładnie opisane, jak różnicować przypadek opętania w stosunku do zaburzenia dysocjacyjnego, schizofrenii itd.

Są jeszcze objawy fizyczne, które też są zbliżone do niektórych chorób.

- Tak, np. wykrzywianie ciała, toczenie piany z ust, wywracanie oczu można przypisać również epilepsji. Ale w przypadku opętania posiadają nieco inną formę.

Niech mnie ksiądz poprawi, jeśli się mylę, ale procedura jest taka, że jeśli przychodzi do księdza osoba, która mówi, że coś jest z nią nie tak, że ma wrażenie czyjejś obecności, to powinien ją ksiądz skierować na konsultację psychiatryczną. Takie jest zalecenie biskupa, prawda?

- Okazuje się, niestety - co zweryfikowałem u prawdziwego egzorcysty, czyli człowieka oddelegowanego do tej funkcji przez biskupa, a nie jedynie kogoś tak się tytułującego - że w obowiązującym podręczniku nie ma nakazu, a jedynie zalecenie, żeby wysłać taką osobę na konsultację psychiatryczną. Nie ma wyraźnego sformułowania, czyli jeśli ksiądz ma moralną pewność, że to jest opętanie, może przeprowadzić egzorcyzmy bez konsultacji z psychiatrą.

Parę lat temu opublikowano w Hiszpanii artykuł lekarzy ["Practicing exorcism in schizophrenia. BMJ Case Reports" z 2011 roku - przyp. red.], z którego wynikało, że w Madrycie księża wręcz zakazali kontaktu z psychologiem i psychiatrą. To zdumiewające.

I absurdalne, biorąc pod uwagę, jak zbliżone są objawy i jak łatwo można popełnić tu błąd diagnostyczny.

- W Stanach Zjednoczonych czytałem dwa lata temu artykuł opisujący przypadek sprawy sądowej, którą wytoczyła u protestantów jedna kobieta ["Injured body, injured mind: Dealing with damages for psychological harm" w "The Jury Expert" - przyp. red.]. Oskarżyła pastora i jego dwóch pomocników o egzorcyzmy, które na niej przeprowadzono. Ofiara dowodziła w trakcie procesu sądowego, że podczas egzorcyzmu była kaleczona i drapana, co było bezpośrednią przyczyną różnych jej problemów, między innymi mentalnych cierpień, pojawienia się zespołu stresu pourazowego, objawów depresji i tendencji samobójczych. Powodem postawienia zarzutów były: zaniedbanie w wypełnianiu obowiązków, intencjonalne narażenie na szkody fizyczne i emocjonalne, nadużycie wobec nieletnich, czynna napaść i niesłuszne pozbawienie wolności.

Sąd uznał zasadność dwóch ostatnich roszczeń, tj. czynną napaść i niesłuszne pozbawienie wolności. Wyrok ten oraz jego uzasadnienie może stanowić precedens do stosowania podobnej interpretacji w innych przypadkach oraz innych krajach. Zapłacili tej kobiecie odszkodowanie. To sądowy przykład, że niestety pojawiają się nadużycia wręcz karalne.

Biorąc pod uwagę to, co powiedział ksiądz wcześniej, że wielu księży podaje się za egzorcystów, nie mając do tego żadnych uprawnień, można podejrzewać, że tych nadużyć może być więcej.

- Ci księża robią dużo szkody, bo mieszają ludziom w głowach. Oni nie przeprowadzają egzorcyzmu, tylko modlitwę o uwolnienie, a nazywają to egzorcyzmem. Większość tych ruchów nazywa to egzorcyzmem, bo to jest przecież nobilitacja dla takiego duchownego. Dziewczyny za mną szaleją, ludzie mnie podziwiają, bo wyrzucam diabła...

Kadr z filmu Kadr z filmu "Walka z szatanem" (fot. HBO)

Na czym właściwie polega egzorcyzm? Albo może zapytam inaczej: na ile egzorcyzm jest działaniem kapłana, a na ile Boga?

- To bardzo ważna kwestia. Egzorcyzmy pokazane w „Walce z szatanem” były przeprowadzane z zaskakującą pompą. Te krzyki, te wzniesione oczy, te tłumy ludzi dziwnie się zachowujących... A Konrad Szołajski wielu scen przecież w filmie nie pokazał, z szacunku do osób w nim występujących.

Pół biedy jeszcze te egzorcyzmy, ale jest tam wątek młodej dziewczyny znad morza, której ksiądz ma udzielić komunii. Widać, że dziewczyna jest już spanikowana, lękowa, a ksiądz w ogóle nie zauważa jej stanu. Plus jest tylko taki, że on chociaż nie zmuszał jej do tego fizycznie. To, co tam się dzieje później, kiedy podczas egzorcyzmów księża wlewają jej wodę święconą do ust, wciskają jej krzyż w czoło... No, to tylko ma się ochotę ich bić po pysku! To jest indukowanie objawów opętania.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Walka z szatanem" (fot. HBO)

Jest jeszcze drugi problem zaprezentowany w filmie, czyli dyskutowanie i spieranie się z szatanem. Podczas prawdziwego egzorcyzmu ksiądz ma przeczytać modlitwę z księgi i zakończyć: W imieniu Jezusa Chrystusa wyjdź z niego. Nie prowadzi się żadnych dialogów.

W książce przewodniczącego Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów Gabriele'a Amortha „Wyznania egzorcysty” jest taki fragment, w którym Amorth zwraca uwagę, że we Włoszech jest niewielu egzorcystów, a przygotowanych do tej posługi już naprawdę bardzo mało. W innych krajach jego zdaniem jest jeszcze gorzej. Zastanawia się, czy to jest niedbalstwo ze strony biskupów i kapłanów, czy raczej niewiara w skuteczność egzorcyzmów. Księdza zdaniem z czego to wynika? Przecież z perspektywy Kościoła to ważna kwestia i powinna być uporządkowana.

- Nie uważałbym tego za niedbalstwo. Nie mówi się o tym publicznie, ale większość księży nie uważa, żeby opętania były dużym problemem. Z kolei ci nieliczni, którzy problem widzą, wyolbrzymiają go. Są bardzo „uduchowieni”, tropią wszędzie diabła, mają taki napęd duszpasterski. To niedojrzała wiara.

Ksiądz nie wierzy w to, że zdarzają się prawdziwe opętania?

- Nie spotkałem takiej osoby i ci prawdziwi, oddelegowani do tego egzorcyści, z którymi rozmawiałem, też nie są przekonani, że przypadki, z którymi mieli styczność, to są stuprocentowe opętania.

A przypadki opisywane w książkach autorstwa egzorcystów?

- Wielu nie polecam, bo autorami są duchowni, którzy właśnie wszędzie widzą diabła. Polecam książkę Malachi Martina [były jezuita, prywatny sekretarz kardynała Augustina Bei w Rzymie, asystował przy kilku egzorcyzmach jako pomocnik - przyp. red.] z 2000 r. „Zakładnicy diabła”. Opisał tam pięć egzorcyzmów, nie wszystkie były udane, trzech księży zginęło w dziwnych okolicznościach. Jest w niej też opisany przebieg egzorcyzmów i jest stosunkowo zgodny z tym, co znajduje się w podręczniku ICD-10 i DSM IV.

Takie opisy nie budzą w księdzu strachu?

- Osobiście mnie to nie przeraża, choć czasem podczas prowadzonych przez innych grupowych egzorcyzmów ciarki mi przechodziły po plecach. A naukowo mnie to naprawdę ciekawi.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Walka z szatanem" (fot. HBO)

Czy jest typ osobowości bardziej podatny na opętanie?

- To osoba wrażliwa, ale na pewno nie może być zaburzona, lękowa. Bo tak na chłopski rozum, jaki pożytek z zaburzonej, lękliwej osoby miałby szatan? Ciężko na nią wpłynąć, bo się za bardzo boi.

Czyli szatan wybiera osoby silne i samodzielne?

- I nawet dobre. Badania neurologiczne [P. McNamara, "Spirit Possession and Exorcism: History, Psychology, and Neurobiology" z 2011 roku - przyp. red.] pokazują, że podatny na opętanie wcale nie jest ten, kto się źle prowadzi moralnie czy zahacza o jakieś wróżkarstwo i tego typu rzeczy. Badania osób opętanych pokazują coś odwrotnego.

A co z przekonaniem powtarzanym w środowisku kościelnym, że szatan nie zaatakuje człowieka, jeśli ten nie da mu przyzwolenia na to działanie?

- Tu jest mi ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, bo trzeba by znaleźć konkretny przypadek, który można by przestudiować. W tym kontekście książka Martina jest ciekawa. Jest tam opisany cały proces egzorcyzmu.

Ksiądz wchodzi do pomieszczenia, gdzie jest osoba opętana i zaczyna modlitwę, a ta osoba jest zdumiona, zachowuje się zupełnie normalnie, dopytuje go, co on robi i o co chodzi, przekonuje, że przecież wszystko jest w porządku. W tym wypadku zasady są jasne: nie wolno wdawać się w dyskusje, bo szatan przejmie władzę, podważy przekonanie tego egzorcysty co do diagnozy. Na drugim etapie, kiedy już ksiądz nawiąże dialog z szatanem, np. pytając go o imię, pojawia się zimno, głos straszny, groźby. Ksiądz może spanikować. A trzeci etap jest chyba najbardziej przykry dla egzorcysty, bo kapłan słyszy od szatana odwołania do własnych zachowań: Ty chcesz mnie wyrzucić, a co robiłeś wtedy i wtedy? To pokazuje, że ma się do czynienia z tą siłą nadnaturalną, i znów egzorcysta może spanikować.

I panikują w tej książce?

- Tak. Trzy z pięciu opisanych egzorcyzmów się nie udały.

A te opisane przypadki nie są dla księdza dowodem?

- No nie. Tak twierdzą niektórzy, ale ja mam spore wątpliwości. To nie jest książka naukowa, tylko literacka, ponadto jest przesycona sensacją.

Ksiądz jest takim niewiernym Tomaszem - „Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę”?

- Dokładnie (śmiech).

A w Boga ksiądz wierzy, a go ksiądz nie widział.

- Wiara ma to do siebie, że jest wiarą, pewności nie ma.

 

Premiera dokumentu „Walka z szatanem”  w reżyserii Konrada Szołajskiego 4 października w HBO.

 

Ks. dr Stanisław Radoń. Teolog, psychoterapeuta. Pracownik naukowy Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Ukończył studia teologiczne na Papieskiej Akademii Teologicznej, a psychologiczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (Podyplomowe Studium Psychoterapii i Poradnictwa Psychologicznego). Odbył praktykę psychologiczną w Katedrze Psychiatrii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor książki „Religijność potencjalnych artystów w kontekście preferowanych wartości” (1999) i „Czy medytacja naprawdę działa? Specyfika, typologia, uwarunkowania, funkcje i efektywność uważności oraz chrześcijańska kompatybilność” (w druku), współautor „Przeżycia religijne młodzieży uzdolnionej artystycznie” (2006). Jego główne zainteresowania naukowe skupiają się wokół zagadnień twórczości, psychologii religii, duchowości, medytacji, uważności i doświadczeń mistycznych. Koordynuje prace dotyczące utworzenia ośrodka naukowo-badawczego w Krakowie Instytutu Psychoterapii i Rozwoju Integralnego, który opiera się na technikach uważności.

Marta Pawłowska. Dziennikarka i redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl. Wcześniej m.in. wydawczyni i reporterka serwisu naTemat.pl. Publikowała m.in. w „Dzienniku”, „Gazecie Wyborczej” i „Metropolu”. Realizowała projekty dziennikarskie dla ONZ-u i PARP-u. Niecierpliwa fascynatka podróży i kryminałów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (165)
Zaloguj się
  • episkopatszatana777

    Oceniono 149 razy 121

    Na chłopski rozum opętanie to anachroniczny sposób pojmowania choroby psychicznej, tak, jak interpretacja skutków przyjmowania halucynogenów jako wędrówki duszy po innych wymiarach. Kościół jednak nie może się z tego wycofać, dlatego opętania są uznawane obok chorób psychicznych.

    Mit Lucyfera wywodzi się z zaratustriańskiej bajki o zepchnięciu Arymana w otchłań, zapewne w związku z utratą atrybutów uranicznych przez Nergala. Pięcioksiąg został napisany w VI wieku pne, a wiąże się to z tzw niewolą babilońską i kontaktem politeistcznych wcześniej Hebrajczyków z zaratustrianizmem i innymi religiami. Z czym tu się kłócić, wiadomo, że judaizm to eklektyczna religia, łącząca zaratustrianizm z sumeryjskim eposem o Gilgameszu pokutującym w niezliczonych wersjach oraz elementami wierzeń semickich i egipskich. Trzeba dodać jeszcze do bajki o Szatanie ofiary poświęcane bóstwom chtonicznym (świat podziemi) i koziołka ofiarnego, na którego projektowano wszystkie wypierane, nieakceptowalne społecznie cechy inazywano to wypędzaniem złych duchów.

    O ile bez odpowiednich narzędzi poznawczych trudno wyjaśnić pewne zjawiska, i tamtych ludzi nie należy traktować do końca jako wariatów, to współczesnych, którzy chcą interpretować rzeczywistość zgodnie z ukutymi trzy tysiące lat temu założeniami, należy traktować jako osoby prezentujące objawy paranoi indukowanej.

  • sorrry

    Oceniono 135 razy 111

    To znakomity przykład na to, do jakich dewiacji umysłowych prowadzi religia. Nie tylko u "opętanych" ale także u tych, którzy ich "odpętują" i tych którzy wierzą w te brednie. A już rozmawiać o tym na poważnie to prawdziwy kabaret:)

  • humanista123

    Oceniono 108 razy 94

    Wywiad bardzo ciekawy. Ksiądz doktor odważnie stawia czoło katolickiej "popkulturze" opętań... Jako niewierzący gratuluję śmiałości.

    Ale jak dla mnie zabrakło wyraźnie jednego - jasnej deklaracji, że obecność w podręcznikach diagnostycznych takiej odrębnej kategorii jak "stany transowe i opętanie" zupełnie nie oznacza, że w świetle współczesnej nauki czynnikiem wywołującym takie stany jest zły duch...

  • Agata Puma

    Oceniono 137 razy 93

    szkoda, ze swietny rezyser konsulatntem filmu uczynił laika, ktory bredzi (miesza pojecia badz ich nie rozumie, wierzy (?) w opetenie itd.) - konsultantem takiego filmu powinien być dobry lekarz psychiatra a nie ksiadz psycholog, zwlaszcza po KUL-u...

  • minkat

    Oceniono 79 razy 73

    ci wszyscy ludzie zachowuja sie dokladnie tak, jak osoby opetane w horrorach i filmowi egzorcysci. zenada. gdyby w filmach znakiem opetania byloby przebieranie sie za bialego kroliczka to panny by kicaly az milo.
    kosciol powinien jasno wypowiedziec sie przeciwko tym cyrkom, inaczej bedzie wiecej takich przypadkow jak ta rodzina z lublina co wyladowala w szpitalu z psychoza religijna.

  • guru133

    Oceniono 69 razy 47

    Smutne że w XXI wieku ludzie wierzą w takie bzdury jak opętanie przez szatana i egzorcyzmy. W pierwszym odruchu chciało by się odesłać wszystkich propagatorów egzorcyzmów i ich wykonawców do dobrego psychiatry, ale po zastanowieniu możemy jednak dojść do wniosku iż ci ludzie nie są niespełna rozumu, tylko są to cyniczni cwaniacy, wykorzystujący dla swoich przyziemnych celów - mamona, poczucie władzy - strach i niewiedzę ludzi, którzy maja jakieś problemy ze swoją osobowością.

  • esmeras

    Oceniono 65 razy 47

    Hej księże doktorze, mnie ten wasz szatan rozśmiesza.

    Jakby autobus połknął, albo zeżarł Pendolino i lekko beknął to rozumiem, że można się bać.

    Ale krzyczącej i wierzgającej kobiety?

    Wstyd.

    Nie rozumiem po co mamy sponsorowac organizację, która rzekomo chroni nas przed czymś na co wystarczy pułapka na szczury.

    A a propos "opetanych" pań - próbował ksiądz pokazać im zwykłą mysz? Może zadziałac lepiej niz księdza woda święcona i modlitwa, większośc kobiet boi się myszy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX