(fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

zjawisko

Marta Szarejko: Okropne słowo ''słoik'' kojarzy mi się pozytywnie. Z zaradnością, pracowitością, siłą

To przyjezdni utrzymują Warszawę - mówi Marta Szarejko, autorka książki ?Zaduch?, zbioru reportaży o ludziach z małych wsi i miejscowości, którzy musieli odnaleźć się w wielkim mieście. Dodaje jednak, że napływowym nie jest łatwo. Borykają się z poczuciem winy wobec rodziców, są wyobcowani, wstydzą się zapraszać mieszczuchów w rodzinne strony.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (257)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • gorillaglu

    Oceniono 29 razy 19

    Tu naprawdę nie chodzi o jakąś genetyczną wrogość do przyjezdnych. Problem jest w skali i chwili. Słowo "słoik" pojawiło się dopiero niedawno....mniej więcej z kryzysem gospodarczym. Jak wszędzie, przyjezdny, by nie musieć wracać do siebie, zgadza się na gorsze warunki. W Polsce, gdzie pracodawca i tak pomiata pracownikiem, oznacza to niemal zawsze ostateczne poniżenie, na jakie osoba mająca "sieć bezpieczeństwa" w rodzinie na miejscu by się nie zgodziła. Więc i tak niska kultura pracy i płace idą w dół, bo zawsze znajdzie się imigrant z Polski B gotowy robić za duponurka. Ja rozumiem, czemu to robią, ale robiąc to, krzywdzą całą "klasę pracującą" w mieście. A od tego już niedaleko do uogólnienia, że zabierają pracę, korkują miasto i stoją jak ta krowa na środku schodów ruchomych zamiast z prawej.

  • mille666

    Oceniono 21 razy 19

    problemy małych ludzi: kto ma coś w głowie ten leje na opinie debili

  • popis.pasozyty

    Oceniono 21 razy 17

    Mnie słoik kojarzy się z tym, co wyrabia się na rondach na Ursynowie.

  • 5678ms

    Oceniono 30 razy 16

    W niedzielę po południu wsiadłem do PKSu i pojechałem do miasteczka, skąd miałem pociąg do domu. Przychodzę na stację a tam prawdziwa sodoma i gomora bo tłumy studentów i pracowników firm z kapitałem zagranicznym po weekendzie wracają do Warszawy z domów rodzinnych. Stoję w tym tłumie na peronie obok grupy dobrze ubranych pracowników korporacji i showbiznesu, którzy śmieją się, żartują, komentują wydarzenia na giełdzie, opowiadają sobie o projektach jakie robią w pracy. A jeden z nich to był znany celebryta Jakub Wesołowski i się zachowywał jak dusza towarzystwa i opowiadał jakiś kawał i gestykulował trzymając w ręku teczkę aktówkę z eleganckiej skóry brązowej i jak machał tą aktówką to nagle coś zabrzęczało. Wszyscy znajomi zamilkli i patrzą na niego, on cały czerwony, też zamilkł i tak stoją. On się nerwowo śmieje pod nosem i mówi, że mu matka staruszka dała tam jeden czy dwa słoiki z jedzeniem i on wziął dla świętego spokoju żeby mu matka dupy nie truła bo do niej to już nic nie dociera.
    Znajomi się uśmiechają pod nosem, porozumiewawcze spojrzenia wymieniają. On jeszcze bardziej spięty, nie wie co zrobić i nagle mówi, że jemu te słoiki to nie są do niczego potrzebne bo on sobie przyjedzie do Warszawy i jeszcze dzisiaj zamówi chińczyka z dostawą do domu, dostawcy kod poda do furtki od osiedla zamkniętego i mu pod same drzwi przyniesie na czwarte piętro, skąd ma widok na Stadion Narodowy jak się dobrze wychyli. I wyjął z teczki słoik z ziemniaczkami z koperkiem i potłukł o ziemię pod nogami swymi. Na cały peronie cisza grobowa zapanowała i wszyscy się patrzą na te ziemniaczki na ziemi w szkle. I stoją tak wszyscy w ciszy, czuć napięcie w powietrzu, aż nagle jakaś znajoma Wesołowskiego mówi, że jej też rodzice jakiegoś żarcia tłustego napchali na siłę do torby ale ona i tak by tego do ust nie wzięła bo się odchudza i ona sobie prosto z Dworca Centralnego pójdzie do MG EAT na sałatkę z mango bo to mało ma kalorii i w Cosmopolitanie czytała, że dobrze na paznokcie i włosy działa.

  • play100cen

    Oceniono 29 razy 15

    Mnie nie dziwi postawa mieszczan z Warszawy do przybyszy z zewnątrz, z prowincji, ze wsi. W końcu te 1,7 mln rodowitych warszawiaków to czysta krew książąt mazowieckich od średniowiecza zasiedlająca te wiekowe, od stuleci stojące mury stolicy.

  • 2.big

    Oceniono 45 razy 15

    Wielkie larum jak na targu w Biłgoraju :-) słoiczki naród krzywdzi :-) nikt by wam złego słowa nie powiedział gdyby nie wasza kultura osobista. Niestety to się dziedziczy w genach i nie można się nauczyć bycia człowiekiem na poziomie.
    Cytat z wiersza Juliana Tuwima, który każdy słój powinien wsiąść sobie do serca:
    "I ty fortuny sku...synu,
    Gó...arzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej,
    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
    A sr... chodziłeś pod chałupę,
    Ty, wypasiony na Ikacu,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę."

  • guestowiec1

    Oceniono 22 razy 14

    A mnie kojarza sie z cwaniactwem i brakim zahamowania w lamaniu zasad spolecznych i pewnej etyki w kontaktach miedzyludzkich oraz zawodowych. I niestety mam na to nieco przykladow, co nie znaczy ze wszyscy tacy sa.

  • eryklot

    Oceniono 21 razy 13

    Oj niech żyje to klasyczne doszukiwanie się traum i blokad psychicznych z każdego, mniej lub bardziej wydumanego powodu.
    Jak przyjechałem do Krakowa z małej, zapyziałej wioski to przez pierwszy miesiąc bałem się tramwajów, bo ich masa i gwałtownie zamykające się drzwi mnie przestraszały.
    Ale po miesiącu poczułem, że to jest moje miejsce na ziemi i zostałem.
    Jak mnie ktoś pyta skąd jestem to odpowiadam, że z Krakowa.
    Od początku byłem akceptowany przez miejscowych i czułem się w tym mieście dobrze.
    Żadnych traum, żadnych blokad. Przybyłem, zobaczyłem, zostałem :-)

  • postalot

    Oceniono 51 razy 11

    A najśmieszniejsze jest to, że część z tych słoików, mimo tej świadomości rozdarcia i wyobcowania, nie potrafi zrozumieć, czemu taki uchodźca z Afryki się nie integruje w pełni w Europie.

  • lakman

    Oceniono 34 razy 10

    Z czym kojarzy mi się słoik? Z chamstwem, prostactwem, nadrabianiem braków intelektualnych bezczelnością. Wszystko to dla kariery choćby po trupach. Są znakomitymi kierownikami średniego szczebla. Nikt jak oni nie potrafią "zagonić" podwładnych do roboty. To reguła, od ktorej są oczywiście wyjatki.

  • Pisul Maximus

    Oceniono 26 razy 8

    Jedno co zauważyłem pracując ponad 3 lata w Warszawie to duża liczba ludzi w okularach przeciwsłonecznych która chodzi w nich podczas pochmurnych dni, wieczorem a bawet w nocy. Nawet swego czasu było o tym w gazecie która pisała że warszawiacy nawet w kinie oglądają film w okularach przeciwsłonecznych. Druga różnica to że obcy ludzie nie szanują sie i przy prawie każdej rozmowie czy to na ulicy czy w sklepie krzyczą na siebie. Kilka km od Warszawy już jest normalnie i można czegoś ciekawego sie dowiedzieć czy zamienić kilka słów z obcym i być happy. W Warszawie prędzej obcy zwyzywa Cie od h...i niż powie coś ciepłego

  • wranek

    Oceniono 7 razy 7

    Najwięcej słoi jest w Londynie. Gdyby oni wyjechali, tak , na raz, to Londyn trzeba by było zamknąć. Podobnie Nowy Jork, Paryż. Połowa "New York, New York", to wiocha.

  • williamadama

    Oceniono 53 razy 7

    Wiem o co chodzi, bo poznałam parę osób ze wsi. Oni mają kompleks pracy. Ich rodzice karmili świnie, doili krowy, paśli owce, orali pole i co tam jeszcze na wsi trzeba robić. Słoiki "som" niby lepsze, bo nie muszą tego robić. Pracują przy komputerze. Biada tym, którym się nie udało wyjechać.

  • rownowaznik

    Oceniono 10 razy 6

    Oni idąc rozdepczą nawet najlepszego przyjaciela (jak wiedzą co to znaczy), nawet jak się z kimś dosyć blisko zadaje, to można być pewnym, że w ciężkich chwilach 100% z nich zrobi wszystko by siebie wybielić kosztem innych (bez względu na to kto ma racje i jakie są okoliczności) - bo przecież mnie nie mogą zwolnić bo mieszkanie, co powie rodzina itp itd...Ja tam im za grosz nie ufam, i nikt mi nie powie że tacy nie są - to są moje obserwacje poczynione po 13 latach zawodowej pracy.
    Do tego w większości jest im wszystko jedno czy to Warszawa, Poznań, Kraków czy może Londyn albo Hamburg. Zero przywiązania, to i zero zasad.

  • zizotrzy1

    Oceniono 10 razy 6

    A najszybciej warszawiaka to można spotkać np w święto zmarłych,lub inne święta,bo oni zostają w domu)))

  • rwakulszowa

    Oceniono 30 razy 6

    nie lubię a nawet nie znosze słoików z jednego ale wystarczającego powodu: dlatego ze nienawidzą Warszawy i pluja na nią , miasta w którym się urodziłem gdzie znam kazda ulice i które uwielbiam, a widziałem cały swiat zachodni i mogłem tam zostać bez żadnych problemów materialnych. Wróciłem do Warszawy i przez wiele lat nie miałem gdzie mieszkac i nie mogłem się w niej zameldowac.

  • ltte

    Oceniono 14 razy 6

    - Ileż można wysłuchiwać, kto, gdzie, ile zarabia?
    - Ileż można spędzać czasu się na tłuczeniu garnkami w kuchni, żeby ugotować dobry obiad? (w kontekście, że lepiej spędzić wspólnie czas inaczej, kosztem jedzenia zakalcowatej pizzy).
    - Ileż można tolerować odrzucanie ciekawych idei oraz przedsięwzięć, bo nie starcza wyobraźni?
    - Jak długo można nie akceptować kosztów i próbowanie robienia wszystkiego we własnym zakresie (systemem gospodarczym)?
    - Jak można nie mieć zainteresowań?

  • onduma

    Oceniono 11 razy 5

    A mnie kojarzy sie z taka "wiejska mafią" co popiera sie nawzajem. Z cwaniactwem i bezwzglednoscia. Z unizonoscia wobec przelozonych plywowych i chamstwem wobe podleglych i zaleznych

  • feelek

    Oceniono 7 razy 5

    Warszawa to fajne miejsce:
    tu kazdy jest u siebie,
    kazdy jest warszawiakiem od momentu, gdy uzna, ze nim jest,
    i nikt mu tego nie odmowi - nie ma jak,
    cos takiego jak " wyzszosc warszawska" nie istnieje jako zjawisko socjologiczne,
    czasem spotyka sie nieuzasadniona zawisc niewarszawiakow wobec warszawiakow,
    ale to coraz wieksza rzadkosc

  • wranek

    Oceniono 7 razy 5

    Znajomy, Urodzony Warszawiak, podobno od pokoleń, twierdzi, że jego przodkami są niepiśmienny rybak i pijanica Wars oraz szczerbata dójka krów, Zawa. Wołali na nią Safka. A mieszkali oni na Szmulach( szmule). Stad, prawdziwi Warszawianie wywodzą się z Szmulowizny. Prawdziwi Warszawianie gardzą resztą, znaczy Lewą Stroną Warszawy. I resztą Świata.

  • lubie-czytac

    Oceniono 5 razy 5

    Ja tez nie odpisalabym Nic konkretnego na pytanie co mnie interesuje w znajomych ze wsi, Bo pytanie jest zle postawione.

  • baby1

    Oceniono 7 razy 5

    Sztuczny problem.

  • carolina_reaper

    Oceniono 9 razy 5

    Sloikiem jest ten kto wypiera sie i wstydzi swojego pochodzenia, tak wiec: sloiki wstydzcie sie.

  • hrabia_piotr

    Oceniono 13 razy 5

    Hej, jeślibym traktował ludzi ze wsi i małych miast inaczej, niż ludzi z dużych miast, ze względu na pochodzenie, to byłby rasizm i ksenofobia. Teraz okazuje się, że jeśli traktuję ich tak samo, to też źle.

    Niektórym nie dogodzisz...

  • wycofany

    Oceniono 20 razy 4

    Znowu ten temat zastępczy. Cała masa socjologów i innych pie...logów musi coś robić, więc wymyśla zjawiska, które może "bada c". Jeśli twoi rodzice i dziadkowie zmieniali miejsce zamieszkania kilka, kilkanaście razy, było miasto, wieś, zagranica, to kim jesteś? Ani warszawiak, ani słoik? Trudny orzech do zgryzienia dla pie...loga.

  • menago1916

    Oceniono 54 razy 4

    Kolejny tekst nobilitujący bandę wieśniaków. 'Poszlem', strach przed winda, nieumiejętność jazdy w ruchu miejskim, brzęczące walizki w niedzielny wieczor - to napływu portret własny. Dodałbym jeszcze jedna cechę: brak zasad w dążeniu do sukcesu za wszelka cenę. Małe wszy, ktore wciskają sie wszedzie.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 52 razy 4

    "słoiki nie płacą podatków w Warszawie, choć tu pracują, kiepsko jeżdżą tymi swoimi autami na niewarszawskich numerach, nie angażują się w działania charytatywne, nie są społecznikami, aktywistami, korzystają ze stolicy, ale nie dają od siebie nic w zamian."

    Za to wszyscy moi warszawscy znajomi z dziada pradziada w czynie społecznym zrobili kupę. Na trawnik po pijaku...

  • wranek

    Oceniono 11 razy 3

    Warszawiacy to fajni i wcale nie zarozumiali ludzie. Gębe "zarozumiałych" dorabiają im niedoszacowani i zakompleksieni prowincjusze, którym nie udało się wyjechać do dużych miast( w tym, Stolic). Że ktoś, gdzieś, rozrabia? Pierdziwólka tez rozrabia, wystarczy, że zbierze się 5-ciu Pierdziwólczan i wypija wino. Warszawiaków cechuje jedna właściwość: możesz mówić wszystko o mnie, o Warszawie... Ale, co się tyczy Warszawy-Stolicy, to uważaj, za obrazę Stolicy dostaniesz w mordę, bez uprzedzenia !!! Od słoja, też!

  • culebre

    Oceniono 2 razy 2

    Zdecydowanie ograniczyłem wchodzenie na ten portal od czasu wprowadzenia cenzury w wiadomym temacie. A teraz na głównej wywiad-szczujnia z kompletną idiotką. Wy już nawet nie jesteście dnem intelektualnym, to jest poziom najpodlejszych komentarzy na kafeteria.pl.

  • bonifacy_40

    Oceniono 8 razy 2

    słoki to ...większe chamstwo , bezwzględność ,arogancja, mniej cech społecznych . a wszystko to bo czują sie gorsi

  • awtart

    Oceniono 6 razy 2

    Niestety ale słoiki to samo zło przyjerzdżają,pracę zabierają, bo za pół ceny będą pracować (firmy, które 10 lat temu na danym stanowisku płaciłyn 10 tysięcy/miesiąc, teraz płacą 6 tysięcy), kosztów nie mają , bo słoiki przywożą i mieszkają po 5 osób w jednym pokoju, samo zło mówię Wam i jeszcze z akcentem z Białegostoku mówią. Samo zło. Biedni jesteśmy, naprawdę biedni

  • tuvalu1

    Oceniono 12 razy 2

    Słoik to fizyczny dowód miłości matki do dziecka. W tych którzy słoika nie posiadają budzą się wątpliwości "Mnie chyba nawet własna matka nie kocha". Stąd agresja, frustracja i depresja której nie wyleczy się dżemikiem z marketu. I ta sina zazdrość o słoiczek smalcu na cebulce ;-)

  • scibor3

    Oceniono 12 razy 2

    Tobie się kojarzy z zaradnością a mi z wystawionymi butami i torebką ze śmieciami na korytarz, wyrzucaniem śmieci przez okno albo parkowaniem na trawniku "'bo miasto nie zapewniło miejsc do parkowania". Zgadzam się, że jest to pewnego rodzaju "zaradność". Tego samego rodzaju co obrabowanie staruszki.

  • zigzaur

    Oceniono 6 razy 2

    Wielu tego nie pamięta, ale za komuny w Warszawie (i paru innych wielkich miastach) był zakaz meldowania się bez zgody. A te zgody wydawano nie każdemu. Musiało być po linii, z nomenklatury i przeważnie ze środowiska robotniczo-chłopskiego.

  • carolina_reaper

    Oceniono 12 razy 2

    Przeciez na tym forum 99% komentujacych to sloiki a najwieksze te , ktore najbardziej krytykuja innych, ze nimi sa. Slome powyciagali jakos ale kompleksy zostaly.

  • s0nar

    Oceniono 30 razy 2

    A mi "słoik" kojarzy się z zakompleksionymi wieśniakami, którzy na każdym kroku próbują udowodnić jacy są "miastowi", ale efekt jest przeciwny do zamierzonego. Słoiki kojarzą mi się z wynajmowanymi mieszkaniami, pod drzwiami których owe słoiki wystawiają swoje śmierdzące buty oraz worki ze śmieciami. Słoiki kojarzą mi się z cuchnącymi trampkami oraz zdezelowanymi, kopcącymi złomami (że niby samochody). Słoiki kojarzą mi się z totalną indolencją na drodze, bo pierwszy raz w życiu widzą tramwaj, trolejbus albo więcej samochodów niż pod swoją oborą, więc od razu są spanikowani oraz posikani. Mógłbym tak do rana pisać, ale niestety nie znalazłbym w swoim opisie wspomnianej przez autorkę artykułu zaradności. Bo co to za zaradność jak starzy dają kasę na wynajem mieszkania oraz otrzymanie i wysyłają do miasta na jakieś śmiechu warte studia, po których większość ludzi i tak wyjedzie do UK zmywać gary albo będzie sprzedawać frytki w pobliskim fastfoodzie, bo powiedzmy to sobie szczerze - do niczego więcej się nie nadają.

  • zibi_zd

    Oceniono 30 razy 2

    Zaradny, wykształcony i ambitny słoik ... ok, może być nawet super geniuszem bądź tytanem pracy. Jednak nie pozbędzie się tej swojej wsiowo - małomiasteczkowej mentalności. Na to trzeba kilka pokoleń.

  • alco86

    Oceniono 9 razy 1

    Warszawa jest naprawdę specyficzna. W żadnym innym polskim mieście nie ma tak pogardliwego stosunku do przyjezdnych. Ot, po prostu przyjechałeś z innego miasta i tyle, Nawet na Śląsku bycie tzw. gorolem, nie jest tak stygmatyzowane jak w Warszawie słoikiem. Jest to tym bardziej dziwne, że przecież zdecydowana większość tych rodowitych warszawiaków to potomkowie ludzi, którzy przyjechali po wojnie do zniszczonej i wyludnionej stolicy. Nierzadko ze wsi i małych miasteczek. Pomijam już rzecz oczywistą, że fakt urodzenia w danym miejscu to żadna nasza zasługa tylko czysty przypadek. Co ciekawe, ci sami warszawiacy, którzy tak napiętnują tych "słoików", sami często wyjeżdżają np. za granicę. Czy też chcieliby tam być ludźmi drugiej kategorii? Nie sądzę.

  • slepowronska

    Oceniono 1 raz 1

    To jak emigrancja polska w ENg? Czyż nie?Polacy tego pokolenia mooim zadniem to niedouki, przede wszytskim, życiowe!!!

  • tytus14

    Oceniono 9 razy 1

    najlepszym przykładem bezmózgiego słoika jest pewien buc z tvn

  • poparzony

    Oceniono 15 razy 1

    Pchajcie się słoiki do miast. Dopiero tu zrozumiecie jak ciężko się żyje w miastach.
    Wasze rodzeństwo POzostałe na morgach będzie miało po czworo dzieci i przestrzeń życiową, a was w tych klitkach z kredytem będzie stać góra na jedynaka i słoiki zwożone od rodziny. cha, cha, cha

    Rozejrzyjcie się dokoła wśród swoich znajomy z pracy i dalszej rodziny. Przygrywacie!

  • gauga

    0

    Sory, ale to zadanie "To przyjezdni utrzymują Warszawę - mówi Marta Szarejko", trochę mija się z prawdą. Przyjezdni są tutaj od poniedziałku do piątku, podatki płacą w swoim miejscu zameldowania, korzystają ze wszystkiego w naszym mieście i jedyne co potrafią to narzekać i pogardliwie wyrażać się o naszym mieście. Więc po co tutaj przyjeżdżacie, do tej znienawidzonej "Warszawki"?
    Jadą na urlop - płacę tzw. " klimatyczne", a Wy?

  • guestowiec1

    0

    Kolejny dzień z rzedu wywiad z tą kret ynką na pierwszej. Same słoiki w tej redakcji. Cenisz dobre dziennikarstwo ? Omijaj gazeta.pl.

  • mniklasp

    Oceniono 4 razy 0

    Przedwojenni Warszawiacy , ci zamozni , to przewaznie Zydzi ktorzy zostali wymordowani, biali ,mieszczani Polacy zostali wybici przez Niemcow, reszta to biedota z Pragi i Powisla. Po 1945 roku nieliczna biedota i mala gupa inteligencji warszawskiej wrocila do miasta. Wraz z odbudowa Warszawy zaczeli przyjezdzac wsiowi ze wsi kieleckiej i lubelskiej. I tak Warszawa zaludnila sie z ludnosci wiejskiej, ludzi bez wyksztalcenia i kultury , obycia i oglady. Przyjechalo duzo chamstwa i chuliganerii. Warszawa jest chuligansko - cwaniackim miastem

  • episkopatszatana777

    Oceniono 6 razy 0

    Prawdziwi Warszawiacy i Nieprawdziwi Krakowiacy, Półprawdziwki, Rydze i Rydzyki. Mit Warszawiaka stworzyli sobie ludzie spoza Warszawy, a ja nauczyłem się tego, że zwiedzając nasz ukochany kraj nie warto mówić, że jest się ze "stolycy". Za to kiedy ktoś tu przyjeżdża, trzeba go witać z chlebem i solą, mówiąc o sobie jak nagorzej, odejmując sobie od ust i przepraszając za to, że się żyje. Pamiętam bardzo dobrze szczególnie w czasach, kiedy byłem nastolatkiem i naprawdę w ogóle nie myślałem o takich rzeczach, jak padałem ofiarą mechanizmu identyfikacji projekcyjnej, poddawany stereotypizacji, połowy w sumie nie rozumiałem, ale niesmak pozostał. A jaka radość, kiedy się okazywało, że moja rodzina nie żyje tu od dziesięciu pokoleń: i co tak nosa zadzierasz? Hehehe, WTF? Swobodna dyskusja nagle okazywała się spowiedzią, jakbym ujawniał wstydliwe tajemnice. Dla słoja to najwyraźniej przyznawanie się do słabości. "Widzisz, nic nie znaczysz tak jak ja, chorujemy na tę samą chorobę." Rozumiem, że w całej Polsce mieszkają normalni ludzie, którym zdarza się przenieść do Wawy, i słoje, którym nigdy mało, chorują z ambicji i kompleksów, nikogo nie szanują, myślą, że wszystko im wolno, a u siebie "na wiosce" cichutko i grzeczniutko wsuwają mamusiny rosołek. Ch...j z nimi, nie interesuje mnie w nich nic. Nie zabije mnie poczucie winy, jak sobie to wymyśliła nasza specjalistka od kulturoznawstwa.

  • juzstarsza

    Oceniono 8 razy 0

    " Słoik zdrowszy od plastiku " trzymany w ręce tej, pewnie wieśniaczki , jest odpowiedzią co one, te słoiki tak naprawdę w Warszawie szukają.

  • episkopatszatana777

    Oceniono 8 razy 0

    Nie chodzi o wartościowanie ludzi, ale pewne zjawiska determinujące do przyjęcia pewnych postaw: człowiek z zapleczem materialnym wynajmuje mieszkanie w Wawie i robi co chce, bo nie jest u siebie. Znam sporo takich osób, które o pracy po zajęciach nie musiały w ogóle myśleć, kiedyś na ich rodziców mówiło się badylarze, dziś po prostu przedsiębiorcy. Szczerze powiedziawszy, na moich studiach pracowali chyba tylko ludzie z Warszawy, którzy mieli dość starych.

    A jeszcze mentalność typu: chłop żywemu nie przepuści, i wszystkie wojny o miedzę, to się przekłada na bardzo agresywną rywalizację, w takim stylu trudno zdobyć mój szacunek.

    Zresztą, warto rozróżnić uwarunkowania kulturowe: zaścianek i drobnomieszczaństwo. Zaścianek (potomkowie chłopstwa i szlachty zagrodowej, jak piszący te słowa) mają więcej respektu dla prywatności, ale często są dziwaczni, koturnowi, nieprzystosowani, specyficzni, skostniali i anachroniczni, drobnomieszczanie są bardziej uspołecznieni, ale wścibscy, skorzy do plotkowania, podatni na konformizm normatywny, często odwołują się do społecznego dowodu słuszności. Życie w dużym mieście narzuca styl zupełnie inny, ale wydaje mi się, że nawet do kilku pokoleń pozostają pewne rodzinne mity stworzone w zupełnie innej sytuacji, co zresztą zauważyłem na przykładzie własnej rodziny.

    Swoją drogą, wolałbym mieszkać na wsi, cała ta "stolyca" w ogóle mnie nie interesi.

  • admcanarisfanclubpoland

    Oceniono 30 razy 0

    Sloik nawet "bardzo dobrze wyksztalcony" i z "wielkim doswiadczeniem" w wieku 30 lat nie ma odpowiedniego backgroundu i to skresla go na cale jedno pokolenie.
    Dopiero dzieci "sloika" jesli beda mialy szczescie zalapia bakcyla wielkomiejskiego :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX