Kto zamieszka w glinianym domu we wsi Potoczek?

Kto zamieszka w glinianym domu we wsi Potoczek? (fot. materiały prasowe)

trend

Dom z gliny, kamieni i słomy. W Sudetach powstała prawdziwie ekologiczna budowla

Budujemy dom naturalny - ta akcja Weroniki Siwiec, absolwentki architektury i projektowania użytkowego, oraz duetu architektów Mech Build, Anki Zawadzkiej i Jana Dowgiałło, od razu przykuła uwagę ekomaniaków, wielbicieli pięknych krajobrazów i alternatywnego stylu życia. Czy grupowa budowa domu z gliny, kostki słomianej i paździerzy konopnych w Kotlinie Kłodzkiej ma sens - użytkowy i ekonomiczny? Czy może być nowoczesna w formie? Kto zamieszka w glinianym domu we wsi Potoczek?

Kto był inicjatorem projektu?

Weronika Siwiec: - Ja. Ten pomysł to cała droga, bardzo długi proces. Zaczęło się od buntu i zagubienia po studiach architektonicznych, kiedy wszystko, co wiązało się z tym zawodem, wydawało mi się bez sensu. Myślałam o tym, że wszystkie powstające budowle są wielkie, brzydkie, pozbawione ładu i składu.

Anka Zawadzka: - Serio? Nie myślałam, że i to nas łączy.

Weronika: - Wtedy w ogóle rzuciłam architekturę. Dopiero inne zajęcia naprowadziły mnie z powrotem na ten tor. Poszukując informacji o ekologicznych projektach, natrafiłam na termin architektura naturalna. Nigdy wcześniej go nie słyszałam...

Rozumiem, że nie uczą was o tym na studiach?

Weronika: - Co ty! Na wydziałach architektonicznych w Polsce króluje beton, szkło i styropian. Kiedy odkryłam, że naturalnymi metodami da się zbudować piękne rzeczy o dowolnej funkcji i formie, byłam zachwycona. Zaczęłam zgłębiać temat i stwierdziłam, że większość realizacji w tym nurcie w Polsce to chatynki, nieomal lepianki.

Tak będzie wyglądał gotowy dom (fot. materiały prasowe)Tak będzie wyglądał gotowy dom (fot. materiały prasowe)

Tą metodą powstają głównie domy prywatne?

Jan Dowgiałło: - Wyłącznie. Taki budynek może powstać tylko w sytuacji odstępstwa podpisanego przez architekta na jednostkowe dopuszczenie materiału do użycia.

Anka: - Nie można w ten sposób wznosić budynków użyteczności publicznej, bo materiały naturalne nie mają jeszcze certyfikatów.

Weronika: - Przyglądając się istniejącym realizacjom, zauważyłam, że niewiele z nich jest nowoczesnych. Słoma czy glina równa się chatynka, organiczne kształty. A z tych materiałów da się zbudować absolutnie wszystko. Zamarzyło mi się też, żeby stworzyć coś własnymi rękami, od zera. Żeby ten dom zaistniał w rzeczywistości, nie tylko na wizualizacji. I od tego się zaczęło - od słowa do słowa mój pomysł spuchł do rangi „projektu”. Nim zaprosiłam Ankę i Janka do współpracy, pozyskałam dzięki crowdfundingowi fundusze na część przedsięwzięcia. Jednym z założeń tej zbiórki społecznej było, że projekt domu będzie udostępniony na zasadach open source'owych. Oznacza to, że każdy będzie mógł go wykorzystać i zbudować samemu podobną konstrukcję. Dlatego chcieliśmy stworzyć bryłę dość uniwersalną, choć pewnie nie dałoby się jej zaadaptować do każdych warunków.

Jak trafiliście z budową do agroturystyki U Lokusza we wsi Potoczek?

Weronika: - Studiowałam na ASP z Kasią Kędzior, tutejszą gospodynią. Po zmianie pierwotnych planów dotyczących lokalizacji budowy panicznie szukaliśmy miejsca. Kasia zaproponowała fragment swojej działki, a jako że ją znałam i wiedziałam, że to przepiękne miejsce, szybko się zdecydowałam. Wiedziałam też, że Kasia i Lokusz będą do tego projektu nastawieni przyjaźnie, że będą go wspierać i się o niego troszczyć. Mamy tu komfortowe warunki, bo obóz jest wysoko, z domu go nie widać, a przede wszystkim nie słychać i oboje mogą sobie prowadzić swoje życie bez problemu. Okupujemy tylko ich kuchnię na biuro budowy.

Jaki był podział obowiązków?

Weronika: - Wspólnie stworzyliśmy koncepcję domu.

Anka: - Nad jego architekturą też pracowaliśmy wspólnie. Weronika wzięła na siebie organizację tego przedsięwzięcia - pozyskanie sponsorów, zorganizowanie warsztatów, w ramach których dom powstaje, zaproszenie do współpracy podwykonawców.

Jaki był zamysł? To dom mieszkalny, całoroczny? Iluosobowy?

Jan: - Całoroczny, dwuosobowy, docelowo wykorzystywany jako domek na wynajem i model pokazowy. Chodziło o to, żeby jego powierzchnia - 35 m kw. - wystarczyła do wygodnego życia i zmieściła pokój, sypialnię, kuchnię, łazienkę, przedpokój. Miał zajmować jak najmniej miejsca i mógł stanąć gdziekolwiek bez zbędnych formalności, bez pozwolenia na budowę.

Anka: - Teraz trochę zmieniły się regulacje i dom jednorodzinny można już zbudować na zgłoszenie. W przypadku naszej budowy jest mniej formalności projektowych, a co za tym idzie, mniej kosztów. Dla mnie najistotniejsze było wykazanie, że na bazie ekologicznych, zdrowych materiałów można zbudować coś za bardzo rozsądne pieniądze. I tak jak mówiła Weronika, o nowoczesnej formie. My z Jankiem, przeżywając już od jakiegoś czasu fascynację tym typem architektury, bardzo ubolewaliśmy, że w tym nurcie buduje się tylko chatki Hobbita. Trudno przekonać do tej technologii nawet odważnych inwestorów, bo zwyczajnie nie istniały projekty, które można by im wskazać jako wzorcowe. Zależało nam, żeby zademonstrować, że dom z kostki słomianej i gliny może być równy, a myszy nie będą wychodziły ze ścian.

Jan: - Estetyka estetyką, ale forma naszego domu w 100 procentach wynika z funkcji, czyli z orientacji geograficznej, z widoku, powierzchni, z przepisów prawnych, z użycia materiałów ekologicznych i tych dostępnych na miejscu.

Projekt domu (fot. materiały prasowe)Projekt domu (fot. materiały prasowe)

Lokalizacja była ważna?

Anka: - Jak najbardziej. Dom jest tak zorientowany względem stron świata, by jak najpełniej wykorzystać naturalne walory terenu. Ale wyobrażamy sobie też, że w wielu miejscach, gdzie występują podobne, ale nie identyczne warunki, będzie mogła powstać podobna konstrukcja.

Weronika: - Chcieliśmy, by mimo rozmiarów nie sprawiał wrażenia klitki, by otwierał się na przestrzeń wokół, stąd pomysł przeszklonej ściany frontowej. Zakładaliśmy, że nasz dom będzie wysoki, jasny, przestrzenny.

Jan: - A jednocześnie przytulny i gwarantujący prywatność.

Mógłby stanąć w mieście?

Weronika: - Myślę, że tak, np. jako dobudówka na dachu. Nie wyobrażam sobie za to naszego domu na bardzo płaskim terenie.

Czy open source'owość tego projektu zakłada, że każda budowa powstająca na tym wzorze będzie z wami konsultowana?

Jan: - Każdy projekt musi być absolutnie dopasowany do finalnego miejsca budowy pod względem technologii i dostępnych materiałów. Ale liczymy na to, że z tego pomysłu zrodzi się wiele innych domów - mniejszych, większych, inaczej zorientowanych w terenie. To, co na tym etapie podlega eksperymentowi, to aspekt społeczny tego przedsięwzięcia: czy da się zbudować taki dom w ramach warsztatów, skrzykując w zasadzie obcych ludzi i zbierając od nich fundusze - a także łatwość budowy. Projekt cały czas się trochę zmienia, różne jego aspekty odbiegają nieco od pierwotnego planu.

Anka: - Nie wykluczamy, że osoba chcącą wykorzystać nasz projekt otrzyma ostateczne rysunki dopiero, gdy spełni pewne warunki.

"Na bazie ekologicznych, zdrowych materiałów można zbudować coś za bardzo rozsądne pieniądze" (fot. materiały prasowe)

A jakie lokalne surowce wykorzystujecie przy budowie w Potoczku?

Jan: - Chociażby fundamenty. To kamienne bloki, które stanowiły fragment nieistniejącego już domu.

Weronika: - W zasadzie wszystko oprócz gliny, którą sprowadzaliśmy z odległości kilkudziesięciu kilometrów, jest lokalnym surowcem. Kamienie na fundamenty leżały nieopodal finalnej lokalizacji domu, drewno - rosnąca w Kotlinie Kłodzkiej daglezja - pochodzi z tutejszego tartaku, czyli de facto z okolicznych lasów, słomę mamy od dwóch sąsiadów rolników.

W jaki sposób do budowy wykorzystujecie słomę?

Anka: - Nasz surowiec to kostka słomiana, która wychodzi z kombajnu. Rolnicy przechowują w tej formie słomę dla zwierzaków. Jest naturalna, więc gdy dom ulegnie kiedyś rozpadowi, wróci do środowiska.

Jan: - To surowiec ogólnodostępny, właściwie odpad. To taka słoma, jaką pamiętamy z dzieciństwa ze stodoły u babci. A tak się składa, że jest też fantastycznym materiałem budowlanym. Jest łatwo dostępna, szybka w budowie, bardzo tania, dobrze izoluje.

Weronika: - Nie wymaga żadnej obróbki - jedyny proces potrzebny, by ją uzyskać, to żniwa, które i tak się odbywają, niezależnie od tego, czy wykorzystamy słomę czy nie. To oznacza, że ma ujemną emisję CO2. Odwrotnie niż beton, cegły, pustaki, które produkuje się przy dużych nakładach energii. Mieliśmy szczęście, że obaj sąsiedzi dysponowali kostką dobrej jakości. Słoma nie może być zawilgocona. Przed wykorzystaniem jej na budowie trzeba włożyć rękę do środka, pomacać, sprawdzić, czy nie ma kropek, szarości, grzyba, czy nie jest zbutwiała. Do tego powinna być solidnie sprasowana. Nasi sąsiedzi oszczędzali akurat na sznurku, więc mocno prasowali, a do tego mieli niemieckie prasy, czyli mamy surowiec pierwszej jakości (śmiech).

Tylko glinę trzeba było sprowadzić, pozostałe materiały to surowce lokalne (fot. materiały prasowe)Tylko glinę trzeba było sprowadzić, pozostałe materiały to surowce lokalne (fot. materiały prasowe)

Skoro to takie proste i ekologiczne, czemu wszyscy nie budujemy z kostek słomianych?

Anka: - Bo nie są jeszcze dopuszczone do użycia. W stowarzyszeniu Budownictwa Naturalnego, w którym wszyscy działamy, zapoczątkowaliśmy badania, które mają doprowadzić do certyfikacji słomy jako materiału budowlanego. Musi uzyskać odpowiednie parametry pożarowe i cieplne. Wtedy to zdejmuje z nas, architektów, konieczność świadczenia własnym podpisem o jej cechach, jeśli cokolwiek poszłoby nie tak. Teraz to nadal my ręczymy za taki materiał budowlany i to do nas klient może mieć pretensje. A musisz wiedzieć, że parametry przeciwpożarowe skompresowanej kostki słomy, dodatkowo zabezpieczonej, jak na naszej budowie, warstwami tynku glinianego, są bardzo dobre. Taka kostka się nie pali, opieramy się na niemieckich badaniach, ale liczymy na to, że niedługo i u nas będzie można tworzyć za jej pomocą budynki publiczne o większej liczbie kondygnacji.

W jakiej perspektywie czasowej to się może wydarzyć?

Weronika: - Niestety bardzo długiej, bo to niezwykle kosztowne badania. OSBN (Ogólnopolskie Stowarzyszenie Budownictwa Naturalnego) przeprowadziło już kilka analiz, ale przed nami jeszcze sporo kroków. Trzeba też podkreślić, że budownictwo naturalne nie jest tanie. To, że sama kostka kosztuje niewiele, nie zmienia znacznie ogólnych kosztów projektu. Postawienie chałupy z pustaków na pewno jest tańsze i szybsze.

Jan: - Jeśli mówimy o budownictwie socjalnym, które mogłoby powstawać również wspólnymi siłami mieszkańców, to całość robi się tania.

Weronika: - No tak, ale wtedy mówimy już o długofalowym projekcie, zaangażowanym na wielu frontach. Nie będzie na to stać żadnej małej firmy produkującej słomiane prefabrykaty. Oni nawet nie dadzą rady sfinansować odpowiednich badań. Poza tym nie zapominajmy też, że istnieje całkiem spore lobby tradycyjnych materiałów budowlanych. Żadne duże pismo architektoniczne czy budowlane nie napisze o budownictwie naturalnym, bo ich reklamodawcom nie zależy na tym, by ludzie znali alternatywne techniki budowlane.

Tak powstaje dom naturalny (fot. materiały prasowe)Tak powstaje dom naturalny (fot. materiały prasowe)

Czy gdzie indziej wygląda to inaczej?

Weronika: - To zawsze będzie nisza, nawet w krajach, gdzie istnieją przedszkola, szkoły czy wielki supermarket zbudowany w zgodzie z ideą budownictwa naturalnego. Cohabitat, czyli fundacja, z którą współpracuję, wydała podręcznik budowania z kostek słomy. To pokazuje, że na tę wiedzę istnieje zapotrzebowanie.

Jan: - Autorem książki jest niemiecki profesor. W zasadzie w całej Europie istnieją kręgi, w których ta koncepcja architektoniczna jest bardzo żywa. W Hiszpanii działa Śródziemnomorskie Stowarzyszenie Architektów Naturalnych, które zbudowało swój pawilon ze słomy w centrum Barcelony.

Weronika: - W Wielkiej Brytanii powstało ostatnio osiedle deweloperskie ze słomy, ale nawet tam budzi to dużo emocji, co świadczy wciąż o niszowości tego przedsięwzięcia. A tymczasem budowanie tą metodą ma już sto lat.

Jan: - Dokładnie metodą kostek słomianych umieszczanych w drewnianej konstrukcji, bo przecież tradycja budowania domów ze słomy połączonej z gliną liczy sobie tysiące lat.

Anka: - Ja z kolei spędziłam trochę czasu w Ameryce Południowej i tam budownictwo naturalne boryka się z jeszcze innymi wyzwaniami. Rozmawiałam z architektem, który zajmuje się budownictwem z gliny w Córdobie, drugim co do wielkości mieście Argentyny. Prowadzi zajęcia na architekturze, organizuje warsztaty, ale spotyka się z niechęcią osób zamożnych, którym taka budowa kojarzy się z biedą. Osoby dobrze sytuowane chcą się budować światowo, ze styropianu, stali i betonu.

U nas też pewnie pokutują różne mity na ten temat?

Weronika: - Tak, istnieje przekonanie, że to coś taniego, nietrwałego. A zupełnie tak nie jest. Najstarszy budynek z kostek słomianych w Europie stojący we Francji kończy właśnie sto lat. I nic mu nie dolega.

Jan: - Ta technologia powstała wraz z narodzinami kostkarek do słomy, ale przekonanie, że należy budować z tego, co jest dostępne, jest tak stare jak człowiek. Słoma i ziemia zawsze były pod ręką.

Powstająca właśnie budowla jest bardzo trwała - najstarszy budynek z kostek słomianych w Europie stojący we Francji kończy właśnie sto lat (fot. materiały prasowe)Powstająca właśnie budowla jest bardzo trwała - najstarszy budynek z kostek słomianych w Europie kończy właśnie sto lat (fot. materiały prasowe)

Co jeszcze oprócz słomy i gliny składa się na wasz dom?

Jan: - Drewniany szkielet, który nadaje formę. Wypełnia się go kostkami słomy, które dodatkowo usztywniają konstrukcję. Tak wyglądają trzy pełne ściany, czwarta jest przeszklona. Dach ociepliliśmy wełną drzewną. Jest zdrowa, naturalna, lżejsza i łatwiejsza w montażu niż wełna mineralna, można ją po prostu przewiązać sznurkiem.

Weronika: - Dysponujemy wełną z włókna drzewnego i konopi przemysłowych. Ma podobne właściwości do wełny mineralnej, ale jest też niestety sporo od niej droższa, za to bardzo trwała i ognioodporna.

Konopie są też wykorzystywane w innej części domu.

Jan: - W podłodze. Dom ma formę skrzynki: jest dno, drewniana struktura, którą wypełnia się konopnym paździerzem, a na wierzchu drewniana podłoga.

Weronika: - W zasadzie to nie same konopie, ale beton konopny, czyli kompozyt z paździerza konopnego i wapna.

Jan: - Dla mnie to była największa niewiadoma, nigdy tego jeszcze nie widziałem w praktyce. To też przykład ewolucji naszego projektu - początkowo w podłodze miała być słoma, ale kiedy pojawiła się możliwość wykorzystania konopi, chcieliśmy spróbować.

Weronika: - To nowa technologia, a paździerz jest w zasadzie odpadem produkcyjnym, pozostaje po wykorzystaniu różnych części rośliny. Ma bardzo ciekawe właściwości, jest lekki, tani i wytrzymały. Wymieszany z wapnem zyskuje odporność na szkodniki i ogień. Z tego co wiemy, w Polsce jest tylko jeden budynek, który ma izolację z wapna konopnego.

Anka: - Wykorzystujemy trzy nowe materiały izolacyjne, z których każdy jest innowacyjny i eko.

Weronika: - Dzięki temu nasz dom to taki showroom budownictwa naturalnego.

A jakie właściwości ma tynk gliniany?

Jan: - Służy ochronie przed ogniem i owadami, żeby w słomę nic nie właziło. Sprawia, że dom „oddycha”. Wewnątrz, dzięki utrzymywaniu wilgoci przez grubą warstwę gliny, tworzy się mikroklimat.

Anka: - Warstwa tynku w połączeniu ze słomą reaguje na poziom wilgoci, utrzymując go na stałym, zdrowym poziomie. W takim wnętrzu nie rozwijają się grzyby czy roztocza, więc sprzyja osobom cierpiącym na alergie.

Jan: - Ma też bardzo miłe właściwości społeczne - trzeba go nałożyć co najmniej cztery warstwy, co generuje bardzo miłą, integracyjną pracę.

Weronika: - Nie wymaga przy tym żadnej precyzji, łatwo i bezpiecznie się nakłada, nawet dzieci mogą to robić. Choć oczywiście można to zrobić też na elegancko, bardzo finezyjnie.

Nawet ja skusiłam się na tynkowanie.

Anka: - Takie budownictwo ma dla wielu ludzi walor integracji ze swoim miejscem w przyrodzie. Znamy osoby, które zbudowały sobie podobny domek, nauczywszy się wcześniej na warsztatach, jak to się robi. Zrobili sami całą konstrukcję drewnianą, jestem dla nich pełna podziwu. Jeździliśmy do nich tylko dopomóc w stawianiu ciężkich elementów, np. komina, albo jako nadzór budowlany.

Tynk gliniany sprawia, że wewnątrz domu tworzy się mikroklimat (fot. materiały prasowe)M.in. tynk gliniany sprawia, że wewnątrz domu tworzy się mikroklimat (fot. materiały prasowe)

Ostatnim materiałem jest daglezja. Finalnie nie użyliście drewna z rozbiórki starej stodoły, jak zakładaliście?

Weronika: - Nie, to były założenia do poprzedniej lokalizacji, która nie wypaliła. Poza tym okazało się, że drewno rozbiórkowe wcale nie wala się po łąkach i lasach, trzeba je kupować, i to za niemałe pieniądze.

Jan: - Zdarza się, że w niektórych regionach faktycznie leży odłogiem i wtedy jego wykorzystanie jako materiału z odzysku ma sens. Ale tuż obok naszej budowy jest tartak, który sprzedaje tańsze nowe drewno, absurdem byłoby szarpać się na rozbiórkowe. Dzięki temu mogliśmy je zaimpregnować po swojemu naturalnymi olejami, mogliśmy położyć je w dwóch motywach - jednym na dach, innym na ścianę.

Anka: - Dla nas to bardzo fajne, móc zweryfikować pierwotne założenia. Widzimy, co się sprawdza, a jakie rozwiązania wykonawca pominął. Zyskujemy wiedzę na przyszłość.

Jan: - To też jest piękne, że na naturalnej budowie istnieje taka różnorodność materiałów. Drewno można wykończyć na pięć różnych sposobów, to zależy od wizji cieśli. Tynk będzie bardziej żółty lub czerwony, zależnie od liczby warstw i jakości gliny. Na standardowej budowie, wykorzystującej przemysłowy styropian czy pustaki, nie ma takiej dezynwoltury, tej różnorodności życia. To jest piękne. Dom będzie się też zmieniał w czasie, nawet w zależności od stron świata i natężenia wiatru.

Kim byli wasi budowniczowie?

Weronika: - Mieliśmy trzech specjalistów budowniczych i jednego cieślę z ekipy Biohabitat Opole. Oni nadzorują warsztaty, uczą innych. Reszta to warsztatowicze, którzy przyjeżdżali na tygodniowe „turnusy” i najczęściej po raz pierwszy w życiu mieli styczność z takimi materiałami. Na każdym z warsztatów przez te półtora miesiąca budowy znajdowali się ludzie, którzy sami planują podobną zabudowę. Ale najwięcej było architektek. Zdarzyło się, że siedzieliśmy przy ognisku w dwanaście osób i osiem z nich to były architektki. Uważam, że postępy prac nad naszym domkiem powinna dokumentować jakaś ekipa telewizyjna, z tego powstałby świetny reality show.

Jan: - Do tego drobne wpadki na budowie, katastrofy naturalne, jak niedawna trąba powietrzna nad Kotliną Kłodzką, która na szczęście ominęła domek Dużo się działo!

Dom budują uczestnicy warsztatów. Wielu planuje podobne inwestycje (fot. materiały prasowe)Dom budują uczestnicy warsztatów. Wielu planuje podobne inwestycje (fot. materiały prasowe)

To ile kosztuje wybudowanie tego domu?

Weronika: - Na razie 50 tysięcy bez robocizny. Tak jak mówiliśmy, nie mieliśmy założeń, by był on najtańszy. Robociznę wyceniamy na 20-30 tysięcy. To też jest oczywiście kwestia wyboru. Wiele zależy od tego, jak się buduje: można zatrudnić jednego specjalistę, który na początku poprowadzi warsztaty i wszystkich nauczy, albo wynająć go do zrobienia szkieletu, a resztę skończyć samemu.

Jan: - To i tak wychodzi dosyć tanio, nieco ponad 2 tysiące za metr kwadratowy. To mimo wszystko ciut mniej niż w przypadku standardowej budowy.

A jaką część funduszy pozyskaliście z crowdfundingu?

Weronika: - 20 tysięcy, czyli mniej niż połowę. Oprócz kosztów domu dochodzi też organizacja obozowiska, transport materiałów etc. Reszta funduszy pochodzi od sponsorów i z konkursu na zorganizowanie warsztatów dla lokalnej społeczności, który wygraliśmy.

Jan: - Warsztaty też są źródłem finansowania, prawda?

Weronika: - Pewnym. Ludzie jednak jedzą więcej, niż zakładałam. (śmiech)

Czy w domku będzie toaleta?

Weronika: - O tak. Jest tam w pełni funkcjonalny prysznic, kuchnia, gdzie można będzie gotować, no i toaleta kompostowa. Ale to ulubiony temat Janka.

Jan: - Ja nie przepadam za zastosowanym rozwiązaniem, to efekt kompromisu.

Weronika: - Janek nie chce się pogodzić z faktem, że ludzie wydalają... Ale skoro mamy misję edukacyjną, nie ukrywamy tego, jak wygląda naturalny proces obsługi kanalizacji. To, co jemy, jest tym, co wydalamy. Dlatego odchody zdrowej osoby, która dobrze się odżywia, zwłaszcza jeśli nie je mięsa, po kilku miesiącach leżenia w kompoście są bardzo wartościowym nawozem. Jeśli ktoś się nie brzydzi, może go nawet rozsypywać w ogródku warzywnym. W przeciwnym razie - po lesie albo łące.

Jan: - Co i tak jest dość obleśne!

Weronika: - Janek, a jak myślisz, co dzieje się z odchodami ludzkimi w przyrodzie?

Jan: - Zjada je porcelanowy potwór. (śmiech)

Weronika: - No to u nas zamiast porcelanowego potwora jest wiadro. Oczywiście elegancko obudowane, które opróżnia się do kompostownika. Toaleta jest w domku, ale robimy separację frakcji - oddzielnie odpady ciekłe, oddzielnie stałe - co niweluje większość nieprzyjemnych zapachów. Najwięcej azotanów powstaje z ich wymieszania. Jest wentylacja z odpływem na zewnątrz. Oprócz tego zasypujemy wszystko trocinami, które dodatkowo chłoną zapach. Można było zainstalować systemową kompostową toaletę

Jan: - Tyle że one kosztują tyle co cały ten domek.

Anka: - Przyglądaliśmy się takim rozwiązaniom, ale koszty przekonały nas do rozwiązań nieekskluzywnych. Domek nie będzie też funkcjonował na okrągło, więc jeśli dwie osoby przyjadą tu na kilka dni, będą pewnie zmuszone opróżnić toaletę raz.

Jakie idealne życie widzielibyście dla swojego domku?

Jan: - No, idealnie, gdyby było tu nasze biuro

Weronika: - Gdyby nie ta toaleta.

Anka: - Super, że to miejsce będzie wynajmowane, liczymy na to, że dzięki temu wiele osób zapozna się z tymi innowacyjnymi technologiami.

Weronika: - Marzy nam się wysyłać tu sceptyków, żeby doświadczyli na własnej skórze, jak działają ekorozwiązania. Niech sprawdzą, jak się tu żyje, oddycha, jaki jest widok.

Będą projekty edukacyjne? Wycieczki szkolne?

Jan: - To wszystko jest jeden wielki projekt edukacyjny, za tydzień Weronika organizuje parapetówkę, która będzie dla projektu takim „balem debiutantek”.

Weronika: - Przez to, że na warsztatach było tylu architektów, ciągle słyszałam, że dla nich to pierwsza okazja, by otrzaskać się z prawdziwą budową, że nigdy wcześniej nie trzymali młotka w ręku. Ludzie chcą się ubrudzić, coś budować. To świetne miejsce dla architektów, by się przekonali, jak to jest naprawdę stworzyć coś od zera. Będziemy ich tu w dalszym ciągu zapraszać. W naszym stowarzyszeniu natomiast chcemy organizować kolejne warsztaty w tym kierunku, by mieć styczność z budowaniem. Często praca architektów kończy się wraz z oddaniem projektu, oni nawet nie przychodzą na budowę. A tymczasem tacy ludzie jak np. nasz cieśla - prosty chłop - mają gigantyczną wiedzę, której nie uzyska się, siedząc za biurkiem. Kontakt z kimś takim na budowie jest bezcenny.

Anka: - Architekci, którzy pracują z takimi wykonawcami, wiedzą, co rysują, a jakie detale i wykończenia są bez sensu.

Jan: - Albo kiedy odpuścić i dać wolną rękę wykonawcy.

Od kiedy będzie można wynająć dom?

Weronika: - Zobaczymy. Musimy odrobić nieco strat spowodowanych trąbą powietrzną i wykończyć dom. W tym pomoże parapetówka 1 sierpnia, na którą bilety można jeszcze kupić. Zapraszamy! A najpewniej na jesieni będzie już można bookować noclegi.

 

Weronika Siwiec. Architektka, projektantka, graficzka. Jak nie buduje, najchętniej rysuje i ilustruje. Inicjatorka projektu Budujemy dom.

Jan Dowgiałło&Anna Zawadzka. Architekt i architekta/socjolożka, współautorzy projektu domu. Działają na pograniczu architektury, sztuki, przyrody i nauki. Projektują w duchu zrównoważonego rozwoju, chętnie stosując naturalne lub recyklingowe materiały, ekologiczne i energooszczędne rozwiązania.

Agata Michalak. Redaktorka naczelna magazynu „KUKBUK”, z wykształcenia kulturoznawczyni. Szefowała miesięcznikowi „Aktivist”, pisywała do berlińskiego dwutygodnika „Zitty”, „Wysokich Obcasów” czy „Exklusiva”. Współtworzyła dział kultury w portalu naTemat.pl, współprowadziła autorską audycję gastronomiczno-miejską w Radiu Roxy. Prowadzi blog o ekodesignie w serwisie He!!o Zdrowie, moderuje spotkania i konferencje.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (112)
Zaloguj się
  • jad120262

    Oceniono 175 razy 129

    Fajna forma, ciekawa technologia (znana zresztą od tysięcy lat) i niepotrzebna ideologia. Czemu gwno niejedzących mięsa ma być lepsze od gwna z odżywiania tradycyjnego? I na Boga! bądźcie konsekwentni! po co "robić" do wiadra - lepiej od razu za stodołą, tradycyjnie.

  • taglinda

    Oceniono 231 razy 127

    dwa wyznaczniki kompetencji zawodowych: toaleta na wiadro oraz wizualizacja z hamakiem podwieszonym do sufitu. Oraz nowopolskie marzenie, żeby pierwszy raz chwycić w dłoń młotek zamiast smartfona.
    Kto tym dzieciom tak spaprał dzieciństwo?

  • jasio1231

    Oceniono 89 razy 75

    " W stowarzyszeniu Budownictwa Naturalnego, w którym wszyscy działamy, zapoczątkowaliśmy badania, które mają doprowadzić do certyfikacji słomy jako materiału budowlanego."

    Co za bzdury w tym artykuliku!!. Prawdziwy dom zbudowany z "glinobitki", czyli kompozytu glinowo-slomianego podziwialem kiedys (lata siedemdziesiate ubieglego stulecia) w Jurze Krakowsko czestochowskiej. To byl duzy, pietrowy dom. To byla prawdziwa ekologiczna konstrukcja. Spedzilem w tym domu dwie noce. Gdzies jeszcze powinienem miec slajdy z tej wycieczki.
    Pozdrawiam czytelnikow.
    JasioWedrowniczek

  • zuuuraw

    Oceniono 76 razy 70

    Dom z gliny, kamieni i słomy w tytule, a ja na zdjęciu widzę typowego "kanadyjczyka" z patyków i duże przeszklenia też w drewnianych, a nie glinianych ramach. W Polsce północnej mamy setki domów w konstrukcji drewnianej szkieletowej z wypełnieniem z tego co było pod ręką, więc pokazany tu "kanadyjczyk" nie jest żadną rewelacją czy tym bardziej nowością.
    Nie doczytałam się co architekci proponują na dachu. Na Zachodzie, gdzie podobnych realizacji są setki, jeśli nie tysiące, dach przykrywany jest zwykle ziemią i zielskiem, żeby było "ekologicznie", ale to wymaga solidnej konstrukcji.
    Teraz cena, 2300/m2 w przypadku takiego domku kempingowego z toaletą z wiadrem do wynoszenia na dwór to jakaś pomyłka, w tej cenie stawia się normalny, energooszczędny dom z pełnymi instalacjami !
    Ogólnie podejrzewam, że autorzy coś tam słyszeli ale nie bardzo wiedzą o co w tym wszystkim chodzi, ale to wystarczy żeby niedouczona stażystka z GieWu rozdziawiła japę.

  • ltte

    Oceniono 78 razy 68

    "Ludzie dobrze sytuowani chcą się budować światowo, ze styropianu, stali i betonu''.

    Najwidoczniej p. Michalak wydaje się, co ludziom dobrze sytuowanym się wydaje. A prawda jest zupełnie inna. Jak zwykle zresztą.

  • ltte

    Oceniono 106 razy 66

    Ja tu widzę przede wszystkim drewnianą konstrukcję szkieletową. I tego drewna jest całkiem sporo. Taki pruski standard, w wersji ubogo-śmieciowej. Ekoświrom polecam dom z bali, jest o niebo lepszy.

  • banan125

    Oceniono 92 razy 62

    "...Nasz surowiec to kostka słomiana, która wychodzi z kombajnu..." - ŻENADA !
    niby wykształceni i ekolodzy, a nie wiedzą że kostka słomy nie wychodzi z kombajnu, ale ze specjalnej prasy ..... ale tak to już w tej Polsce jest - ludzie grają niby takich kompetentnych ....

    poza tym tę technologię wykorzystywałem 40 lat temu w Polsce - a znana jest od ponad 2000 lat

  • korollaq

    Oceniono 53 razy 41

    Jak w bajce o trzech świnkach, tutaj eko- architektki zbudowały słomiany domek z wiadrem zamiast łazienki. Nie mają kompletnie pojęcia o budownictwie, o materiałach, która uczelnia wypuszcza takich "architektów"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX