To wróbel jest prawdziwym

To wróbel jest prawdziwym "kogutem" (fot. Mieczysław Miachalak / Agencja Gazeta)

Ornitolog o tajemnicach ptasiego seksu: Jeśli chodzi o "osiągi", to wróbel bije koguta na głowę

Zdrada. Gwałt. Poligamia. Interesowność. Pakty między klanami. Walka o władzę. Mowa o finale "Gry o tron"? Nie. To świat ptaków, zaskakujący skomplikowanymi powiązaniami, kipiący od emocji i pełen seksu. W rolach głównych: remiz - właściciel haremu, albatros - związkowy długodystansowiec, kaczor - seksualny agresor oraz perwersyjna perkozica. A także filuterne kawki i niedoszły dzieciożerca małpożer filipiński. O tych i wielu innych bohaterach ptasiego świata opowiada nam Jacek Karczewski, Prezes Stowarzyszenia Ptaki Polskie.

- Poszczególne gatunki ptaków funkcjonują jako symbole - na przykład ciekawości czy wręcz wścibstwa albo seksualnej sprawności. I tak naprawdę mało który z tych symboli nie jest związany z człowiekiem. Tymczasem my, ludzie, oderwaliśmy się od świata przyrody. Nie pamiętamy, że kiedyś toczono zażarte spory o pióra. Pióra napędzały niektóre gospodarki, były walutą na giełdzie i nieomal doprowadziły do wojny między Anglią i Francją! Były tym, czym dziś jest ropa - mówi Jacek Karczewski. Dziś o ptakach myślimy co najwyżej na wiosnę, gdy ich śpiew zwiastuje nadchodzące ocieplenie. Ich losami emocjonujemy się nieco, gdy w Afryce zestrzeliwuje się bociany. Wielki błąd.

Z Jackiem Karczewskim spotkaliśmy się w Polskiej Szkole Reportażu, gdzie przyszedł opowiedzieć o ptakach. Odczarować wizję siedzącego w krzakach przez wieczność nudziarza z lornetką. Przez pierwsze dziesięć minut na sali panowała ogólna obojętność. Lekkie poziewywania, niski poziom energii. Półtorej godziny później z wypiekami na twarzy oglądaliśmy film... o kurze. Ptaki okazały się dziwnie bliskie. - Im dłużej obserwuję i analizuję ptasie ścieżki, tym bardziej dociera do mnie, jak zwierzęcy są ludzie lub ludzkie zwierzęta. Nie chodzi tylko o fizjologię, ale kwestie społeczne i to, co nazywamy kulturą - mówi Karczewski, który zanim zajął się ornitologią, skończył studia psychologiczne.

Anna Tatarska: Powiedział mi pan wcześniej, że jesteśmy - my, ludzie, i ptaki - tacy sami.

Jacek Karczewski: Bo w gruncie rzeczy to prawda. Pomijając wszelkie nadbudowy ideologiczne, przedmioty czy technologie, którymi lubimy się otaczać - nasze życiowe instynkty i motywacje, a nawet relacje społeczne okażą się zaskakująco zbieżne do ptasich.

Jacek Karczewski (fot. Arek Glaas)Jacek Karczewski (fot. Arek Glaas)

Zacznijmy od miłości.

- U wielu ptaków z miłością jest podobnie jak u nas. Tym bardziej że w 90 proc. są monogamistami - na jeden sezon, często na całe życie. A niektóre dożywają sędziwego wieku, na przykład taki albatros. Prawdziwy kolos w powietrzu! Może żyć i sześćdziesiąt lat. Najstarsza zarejestrowana samica, zwana „Babcią”, miała co najmniej 65 lat, gdy zmarła! I kiedy np. albatros wędrowny - największy z rodziny albatrosów, ponad cztery metry rozpiętości skrzydeł! - ma kilkanaście lat, spotyka swoją drugą połówkę i się z nią wiąże. Już sam proces wzajemnego poznawania się, który my, w swoim świecie, nazywamy „chodzeniem ze sobą”, jest całkiem długi i skomplikowany. Jeśli dopisze im szczęście, para zostanie razem do końca życia, czyli przez kilkadziesiąt lat.

Co sprawia, że ptaki chcą ze sobą zostać na całe życie?

- Szczerze? Znowu mniej więcej to samo, co u ludzi. Na wstępie pozwolę sobie na mały komentarz: wierzę w tzw. prawdziwą miłość, która z biegiem lat staje się coraz mocniejsza i pozbawiona wątpliwości. Zdarza się nam jednak pomyśleć po latach związku: A może to nie jest partner na całe życie? Ale pomimo naszych wątpliwości musimy myśleć praktycznie. Przecież my, ludzie, tyle inwestujemy w nasze relacje. Okazuje się, że nasz związek to nie tylko ty i ja oraz nasze romantyczne uczucie. Są też dzieci, rodziny, znajomi, wspólny dom, oszczędności, schematy... Musimy to wszystko wyważyć.

Z ptakami jest podobnie. Partner musi zapewnić wsparcie i bezpieczeństwo. U gatunków łączących się na wiele lat lub na całe życie najważniejsze przy wyborze „drugiej połówki” jest to, czy i na ile sprawdziła się w sezonie lęgowym Nie lubię tego zwrotu, ale tak ten okres nazywamy i, co najważniejsze, życie ptaków w znacznym stopniu kręci się wokół niego! Jeśli więc partner sprawdził się w jednym, drugim, trzecim sezonie lęgowym i zapewnił zdrowe potomstwo, jedzenie dla niego, dobry rewir, to znaczy bezpieczne i zasobne w pożywienie miejsce na gniazdo...

...czyli dobrą dzielnicę?

- Dokładnie, u niektórych ptaków to, jakie gniazdo jest w stanie zapewnić samczyk, przesądzi o tym, czy jakaś samiczka go wybierze! Na przykład remizy: on buduje śliczny domek w charakterystycznym kształcie rękawicy bokserskiej, zwisającej gdzieś z gałęzi nad wodą. Gniazda są bardzo ciepłe i przytulne - powstają z materiałów roślinnych połączonych pajęczyną, co nadaje im dużej elastyczności, i są wyściełane pierzem. W dawnych czasach chłopi używali gniazd remiza jako zimowych rękawic, skarpet, kapci, onucy... I taki remiz samczyk buduje w każdym sezonie nowe gniazdko. Na nie „podrywa” pierwszą partnerkę, potem zostaje ojcem jej dzieci. Zanim ta pierwsza zacznie wysiadywać jajeczka, on już buduje następne gniazdo i próbuje na nie „złapać” drugą partnerkę. Najlepsi budowniczy zdobywają w ten sposób trzy, a nawet cztery „dziewczyny” w sezonie.

Remiz wylatuje ze swojego gniazda (fot. Mateusz Matysiak)Remiz wylatuje ze swojego gniazda (fot. Mateusz Matysiak)

Majestatyczny albatros jest monogamiczny, a niepozorny remiz ma harem?

- Rzeczywiście, remizy nie są monogamiczne. Do samca, a właściwie kolejnych jego gniazd, przylatują różne samiczki, ale one są bardzo wybredne. Byle gniazdo im nie wystarczy! Sprawdzają, wyciągają elementy konstrukcyjne, przeprowadzają bardzo skrupulatną inspekcję i wizję lokalną. W końcu kładą na szali naprawdę wiele - jeśli wybiorą niewłaściwego partnera, mogą stracić sezon. Samiczki są bardzo pragmatyczne. Ale nie dziwmy się, bo w końcu wychowanie potomstwa spoczywa na ich barkach.

Remizów nie posądzałbym o romantyzm, w przeciwieństwie do już wspomnianych albatrosów, których zachowań trudno nie antropomorfizować. Para ptaków całymi godzinami przytula się do siebie, iska sobie pióra, wpatruje się w oczy. Zachowania te szczególnie nasilają się po dłuższej rozłące - no i zanim w gnieździe pojawi się głodne młode, które skutecznie zajmie czas rodzicom. Ale wracając do remizów - tutaj też następuje niespodziewany zwrot akcji...

Mianowicie?

- Pan remiz budowniczy zostaje z ostatnią dziewczyną

Zawsze? Nie ma znaczenia, która jest najfajniejsza, liczy się tylko kolejność?

- Jego cel jest prosty: chce pozostawić po sobie jak najwięcej śladów genetycznych w danym sezonie. Opłaca mu się więc związać, choćby na krótko, z kilkoma samiczkami. Najciekawsze jest jednak to, że w ostatnim swoim gniazdku okaże się fajnym tatą i wspólnie z partnerką wychowa swoje dzieci. Niektórzy faceci też tak mają. Różnica między nimi a remizami polega na tym, że u tych ostatnich schemat powtarza się każdego roku.

Czy partner musi być płci przeciwnej?

- Homoseksualizm u zwierząt nie jest zjawiskiem rzadkim. Zdarzają się trwałe jednopłciowe związki. Na przykład u gęsi, flamingów albo papug. W przypadku papug bywa to problemem dla hodowców i szmuglerów tych niezwykle drogich, egzotycznych ptaków. Albo nabywców, którzy płacą sto kilkadziesiąt tysięcy dolarów za zakochaną, czulącą się parę na przykład ar hiacyntowych, a okazuje się, że te słodko gruchające ze sobą ptaszki to dwa samce albo dwie samice. Zwierzęta, w przeciwieństwie do ludzi, nie robią z tego problemu.

Gęś białoczelna (fot. Cezary Korkosz)Gęś białoczelna (fot. Cezary Korkosz)

Ptaki są ze sobą nie tylko dla reprodukcji, ale i dla przyjemności, więzi.

- Jestem o tym przekonany. Widzi pani te dwie kawki bawiące się za oknem? To para. Spędzą ze sobą kilka lub nawet kilkanaście lat. Będą razem zasypiały i budziły się u swego boku, wspólnie poszukiwały jedzenia, którym się podzielą. Będą się iskały, przytulały, ogrzewały... To są niezwykle silne więzi. Utrata partnera może wywołać długotrwałą depresję.

Wracając do związków jednopłciowych - one mogą też mieć aspekt czysto praktyczny. Tam, gdzie brakuje „facetów”, ptaki, na przykład mewy srebrzyste, chętnie łączą się w pary lesbijskie. Żeby nie zmarnować sezonu, obydwie „panie” odwiedzają „męża” sąsiadki, gdy tej akurat nie ma w pobliżu. A potem razem zgodnie dbają o gniazdo, wysiadują jaja i wychowują młode.

Równie ciekawe, chociaż mniej „niewinne”, obyczaje mają łabędzie czarne. Tu w pary stosunkowo często łączą się faceci - w niektórych koloniach nawet 25 proc. Jak to u wszystkich łabędzi, często są to związki na całe życie. W sezonie lęgowym „przygruchują” sobie samicę, która im znosi jaja, a potem ją wypędzają i przejmują całą kontrolę rodzicielską. Mało romantyczne, ale - z ewolucyjnego punktu widzenia - skuteczne, bo okazuje się, że dwa większe i silniejsze samce lepiej bronią gniazda i młodych, zapewniając im większe bezpieczeństwo i lepsze miejsca do żerowania.

Czy tylko „pan ptak” może być poligamistą?

- W sferze seksu i wszelkich relacji intymnych przyroda nie zna granic. Ptaki tym bardziej! Bywa, że dochodzi do szybkiego zbliżenia, po czym (zwykle mijają 24 godziny, ale mogą być nawet 72) dziewczyny znoszą jajo i lecą dalej, a faceci zajmują się całą resztą.

U strusi na przykład samce próbują zachęcić jak największą liczbę przechadzających się samic do zbliżenia i do tego, aby złożyły jajo w przygotowanym przez nich gnieździe. Szczególnie przedsiębiorczy panowie mogą w swoim gnieździe zgromadzić nawet kilkadziesiąt jaj, które będą pochodzić od różnych samic.

Podobne zwyczaje i poliandryczne układy zaobserwujemy u wielu innych gatunków. U długoszponów dochodzi nawet do regularnych orgii, gdzie obowiązuje tylko jedna zasada: każdy z każdym. I oczywiście nie tylko w tradycyjnej dla ptaków „pozycji misjonarskiej”.

Pozycja misjonarska u ptaków?

- A konkretnie jej ptasi ekwiwalent: on wchodzi na jej kuper i całują się kloakami. Przy czym na przykład u perkozów jest pełne równouprawnienie i ona może też wejść na grzbiet jemu. U większości ptaków nie dochodzi do penetracji, bo tylko niektóre mają penisy - gęsiory, kaczory, łabędzie i strusiowate. Narząd jest schowany w ciele i pojawia się tylko w momentach strategicznych. Cała ewolucja ptaków miała jeden cel: latanie. Stąd też wiele charakterystycznych cech budowy i taki, a nie inny układ narządów rozrodczych - są pochowane lub zintegrowane z innymi organami. Chodzi o to, aby ograniczyć ciężar. W końcu gdy my wybieramy się w podróż samolotem, też największą uwagę zwracamy na wagę bagażu... A poza tym chyba nikt nie chciałby być typowo zbudowanym samcem i latać na dużych wysokościach, gdzie temperatury spadają kilkadziesiąt stopni poniżej zera, że o sile wiatru nawet nie wspomnę. Albo przeciwnie - przeciskać się nieustająco w gąszczu niskich, ale bardzo kolczastych krzewów.

Oddalając się na chwilę od zagadnień pozycji misjonarskiej i ptasich narządów - u zwierząt, tak jak u ludzi, seks lub tylko jego symulacja mogą też być formą dominacji lub walki o władzę. Gwałty bynajmniej nie należą do rzadkości.

Różeńce (fot. Cezary Korkosz)Różeńce (fot. Cezary Korkosz)

Gwałty to realny problem na przykład u kaczek.

- Proszę sobie wyobrazić staw, a na nim pełno kaczorów - choćby naszych swojskich krzyżówek w warszawskich Łazienkach. Bez partnerek, które gdzieś w ukryciu siedzą na jajach. Dookoła wiosna w pełni, a we krwi poczciwych kaczorów trwa w najlepsze najprawdziwsza burza hormonów! To nabuzowane męskie towarzystwo jest jak beczka prochu. Nagle na wodzie pojawia się kaczka. Zeszła z gniazda - musiała rozprostować kości, ochłodzić się, coś zjeść, napić się... Jest sama. Może być tak, że całe to stado kaczorów rzuci się na nią, aby dać upust swojej chuci. Zaskakująco wiele kaczek każdego roku ginie w ten sposób. Kolejne, brutalne próby kopulacji kończą się utonięciem kaczki. Nawet jeśli jej partner będzie jej bronić, nie opanuje hordy nieprzytomnie napalonych konkurentów.

To wszystko hormony”. Brzmi znajomo.

- Ptaki są niezwykle emocjonalne. To ma związek z ich układem krwionośnym, bo te dwie sfery z fizjologicznego punktu widzenia są ze sobą silnie powiązane. Jeśli człowiekiem czy ptakiem targają uczucia, od razu szybciej bije nam serce, reaguje ciało. U ptaków np. wiosenna burza hormonalna powoduje, że ich wewnętrzne narządy rozrodcze powiększają się nawet o pięćset razy! Ptaki są niejako fizjologicznie predysponowane do bardzo żywych reakcji. My po prostu nie umiemy tego rozpoznawać. Wiele sygnałów, które sobie wysyłają, jest dla nas zbyt subtelnych, a przez to niewidocznych - jak czytanie z ruchu źrenic czy zmiana w położeniu piór. Gęsi np. wyewoluowały na szyi specjalne pióra o rowkowatej strukturze. Wszystko wskazuje na to, że służą wyłącznie komunikowaniu stanów emocjonalnych. Pióra są w ogóle słusznie uważane za cud ewolucji. Choć ja osobiście nie chciałbym być pokryty piórami... W każdym razie za najdoskonalszy na Ziemi układ krążeniowo-oddechowy związany ze zdolnością latania ptaki płacą swoją cenę: najmniejsze nawet uderzenie może u nich spowodować udar, zator, zakrzep. Są jakby zbudowane z podzespołów, dlatego tak trudno się je leczy.

Czy ptaki odczuwają inne emocje, które postrzegamy jako ludzkie? Czy tęsknią? Przechodzą żałobę?

- Tak. Wspominałem o gęsiach. Są niezwykle społeczne, rodzinne, znają swoich sąsiadów, rodzeństwo z poprzednich sezonów, żyją w monogamicznych związkach całe życie. Potrafią się z inną gęsią przyjaźnić przez lata, ale też pokłócić i taką przyjaźń z hukiem zerwać. Zdarzają się zdrady i rozwody, a potem powroty. Gęsi żyją długo, w niewoli nawet trzydzieści kilka lat. Życie na wolności jest bardziej niebezpieczne, więc statystycznie krótsze. Kiedy umiera partner, druga gęś często popada w długą żałobę, nawet w depresję. Podobnie dzieje się u kruków czy srok. Pamiętam sroczą parę na ruchliwej ulicy. Jedną przejechało auto, druga próbowała ją obudzić, ocucić. Wracała na jezdnię, żeby ściągnąć z niej rannego ptaka.

Sroka (fot. Cezary Korkosz)Sroka (fot. Cezary Korkosz)

Ptaki rozumieją śmierć?

- Wszystko wskazuje na to, że tak. Niektóre ptaki doskonale rozumieją wiele zjawisk. Na przykład sroki, papugi, kruki, patrząc w lustro, wiedzą, że to ich odbicie. W świecie zwierząt oprócz nich swoje odbicie rozpoznają tylko niektóre ssaki - szympansy, słonie.

A czułość?

- Są oczywiście ptaki praktyczne, na przykład dzięcioły. Strasznie konkretne. Kują w tym drzewie, mają twarde głowy i brak im czasu na romantyczne pierdoły (śmiech). Typ: „łączy nas chałupa”, konkretnie dziupla. Oczywiście schludna, zadbana i dobrze wykuta. Poiskać pióra czy „z dzióbka do dzióbka” - co to, to nie. Ale wśród ptaków, które wiążą się w trwałe związki, wiele gatunków okazuje sobie niesamowicie dużo czułości.

Ptaki są bardziej społeczne od innych zwierząt?

- Zdecydowanie. I mają też wiele wzorców, zachowań, rytuałów, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. W tym tak skomplikowane informacje jak trasy wędrówek, które ciągną się wiele tysięcy kilometrów. Być może najbardziej uderzające jest to, jak bogata jest wymiana międzygatunkowa. Ptasie kultury są w praktyce multikulturami. Proszę sobie wyobrazić typowe ptasie zimowisko - tam jest przecież kilkadziesiąt gatunków. W takich miejscach spotykają się ptaki z wielu stron świata i one się ze sobą komunikują.

W jakim języku mówią?

- Mają coś, co nazywam ptasim „basic english”. Jest pewna pula komunikatów, które dla wszystkich, bez względu na gatunek, będą zrozumiałe. Komunikaty wzrokowe są stosunkowo proste, ale istnieją też dźwiękowe. Oczywiście potrzeba czasu, by się takiego „obcego” języka nauczyć.

A propos międzynarodowych związków: świetny PR zrobiła Polsce jakiś czas temu niewiele większa od wróbla, niepozorna wodniczka.

- Proszę sobie wyobrazić, że japońscy obserwatorzy ptaków czarterowali samoloty, żeby „zaliczyć”, czyli zobaczyć, wodniczkę. Takie zachowania najczęściej charakteryzują ekstremalną odmianę „ptasiarzy”, tak zwanych twitcherów. Rasowy twitcher nie jest biedny. Ma pracę, która daje mu dochody i możliwość podróżowania. Zawsze wychodzi z domu z paszportem i ze zwojem pieniędzy oraz notesem, tzw. listą, na którą wciąga obejrzane ptaki. Do tego oczywiście luneta lub lornetka.

Oni ze sobą konkurują, ale też się komunikują. Jeśli np. w Belize pojawi się gatunek X, natychmiast się o tym dowiadują i ruszają w trasę. Pod koniec roku robią zawody, kto „zaliczył” najwięcej gatunków. Najcenniejsze są te niezwykle rzadkie. Wodniczka przez jakiś czas należała do ich celów. Wszystko wskazywało na to, że 90 proc. tego globalnie zagrożonego gatunku żyje na polskich Bagnach Biebrzańskich. Potem okazało się, że wodniczki jest trochę więcej - występuje także na Ukrainie i Białorusi, więc przestała być aż tak popularna wśród twitcherów. Nie zmienia to faktu, że większość wodniczek zimuje tylko w jednym miejscu w Senegalu. A Afryka jest bardzo niestabilna - wystarczy, że ktoś osuszy albo zatruje bagno, i cała populacja znika.

Bielki (fot. Cezary Korkosz)Bielik (fot. Cezary Korkosz)

Pasjonaci ptaków są równie emocjonalni jak ptaki?

- O tak. Pamiętam historię pasjonatki, która zachorowała na raka. Diagnozy nie dawały nadziei. Zostawiła wszystko - pracę, rodzinę - i postanowiła zrobić to, na co zawsze miała ochotę, a brakło jej odwagi: za oszczędności życia jeździła po całym świecie i oglądała ptaki.

Zostawmy jeszcze na chwilę ludzi i wróćmy do ptaków. W języku polskim funkcjonuje wiele powiedzeń przypisujących ptakom dane cechy. Niektóre są całkiem fałszywe. Na przykład koguty wcale nie są w seksie niezłymi „ogierami”.

- Kogut, ze względu na swoją dumną posturę i oryginalne ozdoby - ten czerwony grzebień i „loki” w ogonie - na pewno nadaje się na dobry symbol. Ale jeśli chodzi o osiągi, to mały i niepozorny wróbel jest przy nim prawdziwym „kogutem” (śmiech).

Zatem: namiętny jak...?

- Chyba jak wodniczka. No bo żeby tarzać się w trawie pośród bagiennych łąk przez 45 minut, to naprawdę trzeba seksualnej pary.

Ciekawski jak...?

- ...sroka. Osoby, które żyły z oswojonymi srokami, mówią, że nie sposób je opanować, są strasznie ciekawe świata i robią w domu okropną rozpierduchę. Żadne dziecko nie jest w stanie zrobić takiego bałaganu jak sroka. Mówi się, że sroki lubią błyskotki - ale nie dlatego, że się błyszczą, a dlatego właśnie, że się wyróżniają. Tak samo zachowują się np. ich kuzyni - kruki.

Ekscentryczny jak...?

- Oj, to krukowate. I papugi. I gęsi! Skoro mowa o stereotypach, jednym z najbardziej nietrafionych powiedzeń jest „głupi jak gęś”. O ich pełnym subtelności świecie już zresztą mówiliśmy.

Jak kura pazurem”. Prawda?

- Powiedzenie zapewne wzięło z tego, że kury tak lubią grzebać - pozornie chaotycznie i bez sensu. Zresztą pewien hiszpański pisarz zasugerował, że my, ludzie, nie pochodzimy od małpy, lecz właśnie od kury - bo tak jak one lubimy we wszystkim grzebać i rozgrzebywać na nowo.

Na koniec chciałam jeszcze wyjaśnić jedną prywatną wątpliwość. Hitchcockowska wizja chmary ptaków atakujących człowieka, zadziobujących go na śmierć - jest się czego bać?

- W nowożytnej historii jest tylko jeden udokumentowany przypadek zabicia człowieka przez ptaka i jedna próba. Oraz domniemanie trzeciej. Jedynym ptasim zabójcą w historii był kazuar hełmiasty. To ptak mniej więcej naszego wzrostu, waży około 60 kg, szybko biega, a z postury podobny jest do strusi. Wegetarianin! Te niezwykłe zwierzęta, bardziej pasujące do świata dinozaurów, żyją w północnej Australii i na Nowej Gwinei. Kiedyś kilku australijskich nastolatków poszło na spacer do lasu. Zobaczyli flegmatycznie przechadzającego się kazuara - one nie mają tam naturalnych wrogów, są więc na co dzień dość wyluzowane. Postanowili się zabawić i pogonić kazuarowi kota. Z okrzykami ruszyli na niego biegiem. Speszony wielki ptak oczywiście zaczął uciekać. W pewnym momencie któryś z tych nastolatków się potknął i przewrócił. Ptak postanowił wykorzystać sytuację i w jednej chwili z ofiary zmienił się w oprawcę. Długim na 12 cm pazurem i kilkoma kopnięciami rozorał chłopcu plecy. Skończyło się śmiercią.

Nigdy nie gonić kazuara.

- Nigdy. Teraz próba zabójstwa. W Norwegii w 1932 roku czteroletnia Svahilda Hansen bawiła się na podwórku swojej rodzinnej farmy. Nagle nadleciał wielki ptak, porwał dziecko i odleciał. Była to samica bielika. Dziewczynka okazała się jednak za ciężka i ptak tuż przed gniazdem upuścił ją na ziemię, szczęśliwie na bujny dywan z mchów i porostów. Tam, całą i zdrową, tylko nieco podrapaną, odnaleźli mieszkańcy wsi. Ludzie zniszczyli gniazdo i prawdopodobnie zabili ptaki. Ale całe wydarzenie nie wywołało żadnej traumy u Svahildy, która dożyła bardzo sędziwego wieku i trzymała na pamiątkę tamtą dziecięcą sukienkę w różyczki ze śladami po szponach.

A domniemanie morderstwa?

- W gnieździe pewnego filipińskiego małpożera - wyjątkowej urody, wielkiego i niezwykle już rzadkiego drapieżnika, herbowego ptaka Filipin - znaleziono kiedyś czaszkę dziecka. A że małpożery znane są z tego, że nigdy nie jedzą padliny, jest mało prawdopodobne, że ptak porwał martwe dziecko. Ale małpożerów jest kilkadziesiąt sztuk i tylko na Filipinach. Zatem szanse na śmierć z ramienia... to znaczy skrzydła ptaka są zdecydowanie niewielkie.

Trwa trzecia odsłona Ogólnopolskiej Społecznej Kampanii Wiedzy i Edukacji Przyrodniczej „Jestem na pTAK”, realizowanej przez stowarzyszenie Ptaki Polskie. Twarzami tej edycji są Hanna Banaszak, Marek Piekarczyk, Czesław Mozil, Urszula i Andrzej Krzywy. Szczegóły kampanii można znaleźć na stronie projektu: www.jestemnaptak.pl

(fot. www.jestemnaptak.pl)(fot. www.jestemnaptak.pl)


Jacek Karczewski. Prezes Stowarzyszenia Ptaki Polskie. Z pierwszego wykształcenia psycholog. Studiował także m.in. ochronę przyrody. Znawca i pasjonat ptaków. Ekolog. Od lat z powodzeniem działa na rzecz ochrony przyrody. Autor wielu artykułów prasowych publikowanych m.in. w „Gazecie Wyborczej”. Można go też usłyszeć w radiu - najczęściej w TOK FM.

Anna Tatarska. Dziennikarka pisząca dla polskich i amerykańskich mediów. Absolwentka Filmoznawstwa i Wiedzy o Kulturze, studentka Polskiej Szkoły Reportażu. Z Tomaszem Raczkiem spiera się o filmy w onetowym "Tatarska kontra Raczek". Ceni wolność w pracy i życiu. Za dużo mówi. Jej pasją są wywiady, wegetariańskie kulinaria i podróże, ale najbardziej lubi innych ludzi.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (10)
Zaloguj się
  • fafarafafafa

    Oceniono 83 razy 83

    Wreszcie jakiś interesujący artykuł.

  • karburator_1

    Oceniono 52 razy 52

    Dzięki!

  • dtx75

    Oceniono 39 razy 37

    Dzizas, jest w końcu o czym poczytać! W końcu nie o mokrych pachach tej czy owej. Nie można tak?

  • mozart

    Oceniono 10 razy 8

    Obejrzyjcie sobie "Krucze opowieści" na YT
    www.youtube.com/watch?v=PpgB96UMaSU

  • bren666

    Oceniono 4 razy 0

    Homoseksualizm u zwierząt nie występuje, ponieważ zwierzęta inne niż homosapiens nie posiadają orientacji seksualnej- pojęcie takie nie ma wobec nich zastosowania. Owszem, zachowania, które mozna interpretować jako homoseksualne, zdarzają się ale z różnych powodów. Często mylnie interpretowanych z powodu pryzmatu naszego ludzkiego postrzegania i przekładania wszystkiego "na swój sposób myślenia". Raz chodzi o bezpieczeństwo, innym razem o dominację jeden nad drugim. Nie ma to nic wspólnego z jakimś romantycznym gejowskim seksem i miłością- przykro mi :p I nie, nie jestem homofobem.

  • dlaczego_jaa

    Oceniono 30 razy -16

    Wstrętne zboczone ptaszydła bez wstydu!
    I tyle w temacie.

  • garmazeryjnystworca

    Oceniono 74 razy -58

    ...a miało być o wróblach. Opcja znajdź na stronie i tylko 3 pozycje, z czego 2 to tytuł i opis pod zdjęciem. Ehhhh... tak tak droga gazeto, cenię cenię dobre...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX