Tak wygląda Lovely

Tak wygląda Lovely (fot. Bartłomiej Zimny)

trend

Lovely - seks przyszłości. Polak stworzył gadżet, który niebawem może podbić światowy rynek erotyki

W pierścieniu zamontowane są czujniki i detektory ruchu, które obserwują, jak zachowuje się nasze ciało podczas miłosnego aktu. Gadżet wszystkie informacje bacznie rejestruje, a następnie przetwarza. Po kilku chwilach sprzężona z nim aplikacja Lovely App wysyła nam raport ze spersonalizowanymi poradami, a nawet liczbą spalonych w seksie kalorii. - Używając Lovely, pary mogą w prosty sposób poprawić jakość swojego życia erotycznego - wyjaśnia Jakub Konik, pomysłodawca i współtwórca gadżetu, o którym piszą już światowe media. Teraz zbiera fundusze na jego produkcję.

Jak twoim zdaniem będzie wyglądał seks przyszłości?

- Sam seks diametralnie się nie zmieni, ale zostanie urozmaicony dzięki nowoczesnym technologiom. Pary będą chętniej korzystały z zabawek erotycznych, które będą oferowały znacznie więcej niż dotąd. Już od kilku lat widać, że zabawki się zmieniają - stają się ładniejsze, są wykonane z lepszych materiałów oraz oferują dodatkowe funkcje, jak np. sterowanie wibracjami poprzez aplikację, co wykorzystują pary mieszkające daleko od siebie.

Kończą się czasy, w których zabawki erotyczne wyglądają jak kiepska imitacja narządów rozrodczych. Zaczynają się czasy świetnie zaprojektowanych, estetycznych gadżetów erotycznych, które można położyć na szafce nocnej czy biurku bez wstydu, a odwiedzający cię goście skomplementują ich wygląd i kunszt wykonania, nie wiedząc nawet, do czego te przedmioty służą. Ciągle przytrafia mi się to z Lovely. Znajomi, którzy pierwszy raz je widzą, od razu pytają, co to jest, i ochoczo zabierają się do oglądania.

Skąd pomysł, żeby stworzyć inteligentny gadżet erotyczny? Jakie były początki Lovely?

- Po pewnej szczególnie intensywnej chwili spędzonej z moją partnerką zadałem sobie pytanie: „Ciekawe, ile kalorii spaliliśmy?”. Pomyślałem, że na pewno jest już sprzęt, który może to zmierzyć, ale po krótkich poszukiwaniach okazało się, że niczego takiego nie ma. Istnieje już technologia, która pozwoliłaby na wykonanie takiego akcesorium, ale po prostu nikt jeszcze o tym nie pomyślał.

Po konsultacjach z seksuologami okazało się, że Lovely może dać parom znacznie więcej niż tylko informacje o tym, ile kalorii spaliły podczas stosunku. Dzięki zastosowanym technologiom i wyrażanym przez parę preferencjom Lovely potrafi zrozumieć, co danej parze się podoba, a co można by poprawić, i podsuwa konkretne sugestie, jak to zrobić.

Jakub Konik, pomysłodawca i współtwórca gadżetu LovelyJakub Konik, pomysłodawca i współtwórca gadżetu Lovely

Twoim zdaniem to lepsze rozwiązanie od wizyty u seksuologa? Jeśli para przeżywa łóżkowe problemy, powinna sięgnąć po ten gadżet?

- Lovely wzbogaca to, co dobre w pożyciu każdej pary, i nie ma ambicji zastąpić seksuologów. Jeśli dana para lubi pieszczoty oralne, to Lovely nauczy się tego faktu i będzie proponować nowe, ciekawe pomysły i techniki związane z tego typu stymulacją. W aplikacji Lovely App jest ponad 120 różnych pozycji, które będą parze proponowane na podstawie tego, jakie pozycje kochankowie już znają i lubią, a jakich jeszcze nie próbowali. Lovely i Lovely App zachęcają również do rozmów na temat swojej seksualności, co pozwala odkrywać pragnienia i oczekiwania partnerów.

To wszystko razem prowadzi do wzbogacenia życia erotycznego oraz komunikacji w związku. Jednak jeśli para przeżywa poważne problemy, które zagrażają jej przyszłości, to potrzebna jest szczera rozmowa, a jeśli i to nie pomoże, najlepiej pozwolić sobie pomóc i zwrócić się do specjalisty. Dlatego współpracujemy z seksuologami i ciągle rekrutujemy nowych po to, aby Lovely i Lovely App zapewniały jak najlepsze informacje i wiedzę na temat naszej seksualności.

Ludziom trudno się przyznać, że coś z ich seksem jest nie tak?

- Większość par jest zadowolona ze swojego pożycia. Jedno z badań na ten temat, przeprowadzone przez australijskich naukowców na próbie 19 000 kobiet i mężczyzn pozostających w związkach, wykazało, że 90 proc. mężczyzn i 79 proc. kobiet uważa swój seks za ekstremalnie i bardzo satysfakcjonujący. Jeśli pojawiają się problemy, są one głównie spowodowane większymi trudnościami w komunikacji. Znacznie rzadziej jest to kwestia techniki. Czasami mogą to być również kłopoty po stronie jednego partnera, związane np. z ogromnym stresem w pracy lub niepewnością. Niezależnie od przyczyny niektórym parom trudno jest zdefiniować te problemy, dlatego bywa, że narastają one do momentu, w którym mogą poważnie zagrażać związkom.

Kobiety pierwsze wychodzą z inicjatywą i proponują wizytę u specjalisty, ale panom często nie pozwala na to duma. Cały świat wymaga od nich, że będą ogierami w sypialni. Gdy jednak takie przypadki trafiają do seksuologa, okazuje się, że problemem nie jest brak męskości, a np. ciągłe myślenie o pracy. Bernie Zilbergeld, autor bestsellera „The New Male Sexuality”, opisywał w swojej książce przypadek związku, który prawie rozpadł się z powodu kłopotów w sypialni. Jednak po kilku wizytach u seksuologa okazało się, że problem nie leżał w samym akcie, ale był spowodowany tym, że mężczyzna nie przestawał w domu myśleć o swojej stresującej pracy. Pomogła prosta zmiana zachowania - wzięcie prysznica zaraz po powrocie do domu. Okazało się, że prysznic kompletnie odstresowywał mężczyznę i pozwalał skupić mu się na innych czynnościach, takich jak seks.

Lovely spodoba się również parom, które po prostu chcą wzbogacić swoją seksualność?

- To propozycja dla osób, które lubią się kochać. Każdy znajdzie coś dla siebie - czy to dodatkową stymulację, czy też interesujące informacje na temat seksu.

(fot. Bartłomiej Zimny)(fot. Bartłomiej Zimny)

Czy płeć partnerów ma znaczenie?

- Lovely może być używane przez pary o dowolnej orientacji, a dostarczane przez Lovely App porady będą odpowiednio personalizowane w zależności od preferencji użytkowników. Oznacza to dla nas wiele dodatkowej pracy, ale nie chcieliśmy nikogo wykluczać z zabawy. Już zostało to docenione, gdyż pochlebnie pisały o nas największe media środowisk LGBTQ, takie jak „Out.com”, „The Advocate Magazine” czy „Pride.com”.

Opowiedz, jak zabrałeś się do realizacji swojego pomysłu. Słyszałam, że projekt długo był trzymany w tajemnicy.

- Tak, bo czułem, że jest to coś wielkiego, a konkurencja w branży wearables oraz gadżetów erotycznych jest potężna. Postawiłem na zespół specjalistów i pasjonatów, którzy pomogli stworzyć Lovely. Nad jego ergonomią pracowała para najlepszych projektantów produktu w kraju, którzy przetestowali na sobie ponad sto różnych pierścieni dla par, definiując ich plusy i minusy. Finalnych szlifów kształtu dokonali Bart Zimny i Michał Pyteraf z Vorm.pl, studia odpowiedzialnego za kilkanaście projektów, które zebrały miliony złotych na Kickstarterze. Konieczne było również znalezienie inżyniera, który potrafi tworzyć niewielkie urządzenia analizujące ruch w najdrobniejszym detalu i spiąć to wszystko z wiedzą seksuologów i biomechaników. Cały zespół Lovely pochodzi z Polski, poza seksuologami, którzy są z Ameryki - kolebki seksuologii.

Widziałam, że postawiłeś na crowdfunding, czyli finansowanie społecznościowe. Jaka była reakcja użytkowników „IndieGoGo” na twój pomysł?

- Reakcja na Lovely była i jest niesamowita - promocyjne 99 sztuk dla pierwszych wspierających nas ludzi rozeszło się w kilka godzin. Zebraliśmy już ponad 35 proc. potrzebnej kwoty, a ciągle mamy przed sobą kolejne dni kampanii.

Sypiam po trzy godziny dziennie, bo ciągle dostajemy wiadomości od wspierających nas osób, dziennikarzy i dystrybutorów, a każdemu chcę odpisać osobiście. Już w tym momencie, mimo że Lovely ciągle jest w fazie rozwoju, dostajemy oferty od największych na świecie dystrybutorów zabawek erotycznych. Piszą o nas najważniejsze media, takie jak „The Huffington Post”, „The Independent”, „International Business Times”, „The Daily Mail”, czy technologiczni giganci - „Engadget” i „Wired”. Wspierają ludzie z całego świata. Dla zespołu oraz dla mnie jest to niesamowicie pokrzepiające i daje nam mnóstwo siły i motywacji do dalszego doskonalenia naszego projektu.

Swój wynalazek promujesz głównie za granicą. W polskim internecie nie znalazłam o nim żadnej wzmianki. Nasz rynek nie jest gotowy na tego typu produkt?

- Pierwsze informacje o Lovely wysłaliśmy do mediów polskich, ale odzew był nikły. To pewnie dlatego, że pomysł jest dosyć nietypowy. Bardzo zależy nam na Polsce, dlatego Lovely będzie produkowane w polskich fabrykach oraz będzie kosztowało najmniej właśnie tutaj. Teraz można skorzystać z niższych cen, wspierając nas na IndieGoGo, gdyż po zakończeniu kampanii cena znacznie wzrośnie. Jestem pewien, że wiele polskich par będzie się świetnie bawić z Lovely.

(fot. Bartłomiej Zimny)(fot. Bartłomiej Zimny)

Lovely swoim kształtem wcale nie zdradza, że jest zabawką erotyczną. Czy to sugestia Caitlin Murphy, specjalistki od seksgadżetów, z którą współpracujesz?

- Projektując Lovely, chcieliśmy, aby było nie tylko funkcjonalne, ale i piękne. Dlatego stworzyliśmy też estetyczną stację dokującą, która ładuje baterię Lovely przez indukcję. Finalny kształt to rezultat kilkudziesięciu podejść projektowych, które zostały skonsultowane z seksuologami. W tym celu poleciałem specjalnie do Nowego Jorku z pierwszymi prototypami Lovely. Tam Caitlin Murphy pokazała mój projekt swoim współpracownicom i po jakimś czasie uznała, że zastosowany kształt i typ wibracji powinien stymulować kobietę lepiej niż jakikolwiek dostępny do tej pory na rynku pierścień dla par.

Czyli jak?

- Lovely jest wyprofilowane w taki sposób, że wysoce elastyczny pierścień doskonale opina podstawę penisa, a górna część wpasowuje się podczas stosunku w intymne partie kobiety, zapewniając bezpośrednią, ale delikatną stymulację łechtaczki. Ponad 70 proc. kobiet potrzebuje tego typu stymulacji, aby osiągnąć orgazm. Dzięki temu, że Lovely zaciska się na podstawie penisa, krew nie odpływa z ciał jamistych, co powoduje poprawienie jakości i czasu trwania erekcji. Dzięki temu partnerzy mogą odczuwać przyjemność znacznie dłużej.

To nie odziera seksu z magii i romantyzmu?

- Zabawki erotyczne to świetny sposób na dodanie magii i namiętności do seksu. O Lovely zapomina się kilka sekund po założeniu, a wszystkie jego wartości dodane - dodatkowa stymulacja, dłuższe podniecenie i personalizowane pomysły na wzbogacenie seksu - stają się naturalne i są pozytywnie odbierane przez partnerów.

(fot. Bartłomiej Zimny)(fot. Bartłomiej Zimny)

Z gadżetem związana jest aplikacja Lovely App. Jak to dokładnie działa?

- Lovely gromadzi dane, a po stosunku wysyła je do Lovely App, gdzie są natychmiast analizowane i przetwarzane. Para może wyświetlić te informacje zaraz po zabawie lub w dowolnym momencie później.

Lovely App generuje spersonalizowane sugestie i propozycje zgodne ze stylem uprawiania miłości danej pary. Przykładowo, jeśli para chce wprowadzić więcej namiętności do sypialni, Lovely App zasugeruje im pozycje, które pozwalają na głęboki kontakt wzrokowy i bardzo bliski kontakt cielesny. Może też zasugerować różne pomysły na udoskonalenie atmosfery w sypialni czy urozmaicenie gry wstępnej. A gdy ktoś woli „ostrzejsze” i bardziej dynamiczne podejście, to Lovely podpowie, co zrobić, żeby nasilić wrażenia.

Co ciekawe, po pewnym czasie Lovely nauczy się, kiedy dana para najchętniej uprawia seks i kiedy jest on dla niej najprzyjemniejszy. Na tej podstawie będzie też w stanie wyczuć odpowiedni moment i dyskretnie zachęcić oboje partnerów do zabawy, ale tylko jeśli oboje wyrażą zgodę na działanie tej funkcji.

Czy takie całkowite odkrycie kart przed partnerem wpływa dobrze na relacje?

- Lovely było testowane pod kątem ergonomii, zaś sama zasada działania została stworzona tak, aby było przyjazne i delikatne dla każdego z partnerów. Używając Lovely, nikt nie poczuje się gorzej. Nawet jeśli para chciałaby coś poprawić w sypialni, to z Lovely pójdzie to gładko, gdyż aplikacja po jakimś czasie zorientuje się, co jest nie tak, i po prostu podsunie jeden z wielu pomysłów na poprawę tej kwestii.

A to nie będzie tak, że poczujemy się trochę jak w programie typu „Big Brother”? W końcu gadżet ma nas śledzić w sytuacjach intymnych...

- Lovely nikogo nie śledzi, ono mierzy i analizuje ruch, na którego podstawie wyciąga wnioski zakodowane w Lovely App przez seksuologów. Dla Lovely wszystko jest szeregiem cyfr, wartości, wzorów i algorytmów. Może to brzmieć mało romantycznie, ale paradoksalnie - aby wzbogacić seks - musieliśmy go całkowicie zdehumanizować i rozłożyć na czynniki pierwsze. Dzięki temu zawarte w Lovely połączenie technologii i wiedzy działa bez zarzutu.

(fot. Bartłomiej Zimny)(fot. Bartłomiej Zimny)

Do aplikacji porady dodaje Reid Mihalko, amerykański seksuolog.

- Reid jest najbardziej rozchwytywanym amerykańskim wykładowcą i specjalistą od spraw związanych z seksem i związkami. Prowadzi wyjazdy szkoleniowe, wykłada na uniwersytetach i występuje w mediach, bardzo aktywnie udziela się też w mediach społecznościowych. Przeglądając jego CV, wiedziałem, że będzie zachwycony możliwościami Lovely, i nie pomyliłem się. Dogadaliśmy się po wymianie trzech maili i jednej rozmowie na Skypie. Cała jego wiedza, doświadczenie i entuzjazm wzbogacają ekosystem Lovely.

Jak zamówić Lovely? Można anonimowo?

- Tak, można to zrobić anonimowo na IndieGoGo. Gadżet wyślemy po zakończeniu zbiórki i wyprodukowaniu pierwszej serii. Sama paczka również będzie dyskretnie zapakowana. Wewnątrz znajdzie się Lovely w jednym z czterech pięknych kolorów (do wyboru!), polerowana stacja dokująca oraz krótka, ślicznie wydana książeczka produktowa. Myślimy też o specjalnym prezencie dla osób, które wsparły nas na IndieGoGo, ale póki co muszę to zachować w tajemnicy.

 

Jakub Konik. Seryjny przedsiębiorca. Przetestował ponad sto pierścieni dla par przed stworzeniem Lovely. W biznesie internetowo-technologicznym od ponad 7 lat, prowadził przedsięwzięcia na różnym szczeblu - od własnej agencji interaktywnej, poprzez doradztwo w przetargach IT, do wdrażania produktów internetowych na ponad 30 rynkach.

Magdalena Linke. Studentka historii sztuki i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Założyła i prowadzi magazyn Sezon Mag (www.sezonmag.com). Pracowała w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i w DESA Unicum w Warszawie. Dziś publikuje m.in. na łamach „Label”, „Zwykłego Życia”, „Art & Business” i vumag.pl. Uczestniczka warsztatów Fashion Writing i laureatka nagrody Kick into Fashion Industry na festiwalu Art & Fashion by Grażyna Kulczyk.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (47)
Zaloguj się
  • kwiatekkk

    Oceniono 243 razy 239

    -Kochanie, jesteś blisko?
    -Jeszcze tylko 85 kalorii, telefon mówi, że dojdę za 2 minuty i 28 sekund
    -A nie da się szybciej, chce mi się spać?
    -Poczekaj, aplikacja mówi, że jeśli zrobimy to "na koguta" na lodówce, to zyskamy 18 sekund ! Wow, super jest ta apka.
    -Kocham cię, jesteś taki romantyczny. Daj mi telefon to przy okazji zaproszę mamusię na jutrzejszy podwieczorek
    -Szybko, szybko , opada mi ! Czytaj, co robić !!!

  • tadeus72

    Oceniono 234 razy 228

    Ma szansę na sukces tylko jeśli będzie się dało raport ze stosunku od razu opublikować na Fejsie.

    :D

  • kazzem

    Oceniono 119 razy 113

    Hipsterzy i gimbaza nie potrafią nawet pierdnąć bez gadżetu "który podpowie jak"

  • splatanie.kwantowe

    Oceniono 80 razy 78

    To się gdzieś wkłada czy zakłada na mały palec u nogi?

  • mikael0

    Oceniono 69 razy 69

    Lovely zauważy co lubię bo robię co lubię i potem w kółko będzie mi podpowiadał co lubię :-)
    Gadżet dla Idiotów.

  • balajanek

    Oceniono 86 razy 64

    Odbiło wam?

  • kalinowski11

    Oceniono 58 razy 58

    A nie lepiej tradycyjnie... strzelić porządną minetkę :)

  • januszz4

    Oceniono 56 razy 52

    Zapomniano dodać, że Lovely w trakcie stosunku wyśle sygnał radiowy do Izby Skarbowej i automatycznie obciąży taki stosunek podatkiem VAT pobranym z konta każdego z partnerów.

  • login-no-name

    Oceniono 49 razy 47

    Idźmy na całość: Lovely z u.rucha.mianą zdalnie (ruchem?) kamerką 4K i stałym łączem do Instagrama. Bzykanko i od razu filmik, fotokolaże co pikantniejszych scen... Bądźmy na bieżąco z tym seksem!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX