Kadr z filmu promujące kampanię

Kadr z filmu promujące kampanię "Nie odkładaj macierzyństwa na potem" (fot. YouTube)

felieton

Lepiej być cierpiętnicą niż egoistką? Echa kampanii "Nie odkładaj macierzyństwa na potem"

Tempa, w jakim kampania ?Nie odkładaj macierzyństwa na potem? podbiła internet i stała się pożywką gorącej dyskusji i niezliczonej ilości memów, może jej pozazdrościć niejedna marketingowa rakieta wypuszczana co sezon przez duże koncerny. Niespodziewanie - zapewne również dla twórców kampanii - film i plakat z zadumaną panią prezes odkrywającą w sobie instynkt macierzyński objawił swój mocno wirusowy potencjał. Dosłownie i w przenośni.

Bohaterka filmu, któremu patronuje Fundacja Mamy i Taty, przechadza się w szpilkach po przepastnym domu, który mógłby posłużyć za scenografię polskiego aspiracyjnego serialu o nieistniejącej wyższej klasie średniej, i robi rozrachunek z samą sobą. Paryż - byłam, kariera - zrobiona, mieszkanie - perełka, ale dzieci - brak. W tle mignie nawet słynny fotel projektu Eamesów, który faktycznie wskazywałby na niemały sukces zawodowy. Jego cena przekracza 20 tysięcy złotych. Taki fotel wiele może wynagrodzić, ale nie brak rodziny - wzdycha w domyśle bohaterka filmu. Chciałaś, to masz, karą za zakupy w Tokio i specjalizację (ciekawe w czym?) będzie wysiadywanie w nim samotnie do końca życia.

Żarty można mnożyć, kampania daje ironistom pole do popisu. Nie zgadza się tu w zasadzie nic - ani enigmatyczna kariera, ani ton niczym z powieści dla pensjonarek. Ani, co najważniejsze, powody bezdzietności, rażąco odbiegające od deklarowanych przez Polki w wielu przytaczanych obecnie badaniach: od finansowych (przeciwieństwo kampanii) po brak odpowiedniego partnera (o panu, który też polubił weekendy w Paryżu i miałby własny gabinet, a nawet fotel, w kampanii ani słowa). Powiedzieć, że realizm nie jest mocną stroną tej akcji, to mało. 77 złotych, jakie państwo polskie miesięcznie przyznaje samotnym matkom, wystarczyłoby pewnie na taksówkę na lotnisko i gazetę ze zdjęciami Pól Elizejskich.

Warto zerknąć na stronę fundacji, która obok naświetlania poważnych zagrożeń dla prokreacji, takich jak realizacja zawodowa, widzi swoją misję w demaskowaniu negatywnej roli antykoncepcji hormonalnej. Cytuję za źródłem: Chcemy w tej kampanii osadzić antykoncepcję hormonalną w kontekście, w jakim rzadko pojawia się w dyskursie publicznym. Nie jako źródło wolności, ale jako narzędzie opresji wobec pragnienia bycia mamą. Zresztą fundacja ma na koncie już inne kampanie promujące dzietność, w tym objętą honorowym patronatem prezydenta kampanię „Pomyśl o dziecku”. Plakat do niej z dwoma radosnymi jak w reklamie soczku chłopcami wieńczy hasło: „Fajnie mieć własny pokój, ale brata fajniej”. A pod spodem dość ryzykowny headline: „Im nas więcej, tym weselej”. Nie jestem pewna, czy w kontekście trudnej ekonomicznie sytuacji rodzin wielodzietnych w Polsce jest to trafione hasło.

(fot. pomyslodziecku.pl)(fot. pomyslodziecku.pl)

Wtłaczanie kobiet w poczucie winy i pouczający wobec nich ton to w polskim krajobrazie nic nowego. Mnie jednak, z perspektywy mamy (od roku) i współwłaścicielki dwudziestoosobowej firmy, zastanawia coś innego. Przez pryzmat pracy i własnych doświadczeń z macierzyństwem przyglądam się ostatnio dyskursowi wokół rodzicielstwa i mam wrażenie, że w Polsce są trzy główne nurty pisania o macierzyństwie. Martyrologiczny, robiący z kobiet wiecznie zmęczone cierpiętnice, które dawno zamieniły ołówkową spódnicę na ogrodniczki. Pastelowy, w którym szczęśliwa wyspana mama turla się po miękkim dywanie z różowym bobasem. I żelazny, w którym kobieta to tytan(ka) i harpia, niemająca czasu dla maleństwa, za to spędzająca dni na nieustannych korpospotkaniach. Każda z wersji jest nie tylko daleka od rzeczywistości - martyrologiczny model może jest jej najbliższy, jednak nacechowany przesadą i tendencją do użalania się nad własnym losem - ale też szkodliwa dla kobiet. Dlaczego?

Żadna z trzech wersji macierzyństwa nie przystaje do tego, co znam z własnego życia i do czego moim zdaniem warto kobiety motywować. Praca na wysokich obrotach w połączeniu z wychowaniem dziecka i dbaniem o siebie - jest do zrobienia. Warto, aby mówić to głośno, a nie doradzać wieloletnie urlopy i wypadanie z rynku pracy, na którym mężczyźni świetnie funkcjonują. Wiele kobiet „wypisuje się” się z życia zawodowego, długo nie wraca do pracy po urlopie. Czasem z wygody, częściej dlatego, że brakuje im wsparcia. Tego konkretnego, na co dzień, które pozwala na przynajmniej częściowy powrót do firmy lub poszukanie lepszej pracy. Wsparcie finansowe - tu wiele zależy od momentu, w którym zaczynamy być mamami. A finanse i niezależność to podstawa, żeby decydować co dalej - czy powiększać rodzinę, czy dać sobie z tym spokój i jeździć po świecie oraz zajmować stanowiska kierownicze. Warto, by ktoś wspierał kobiety w sięganiu po wszystkie możliwe opcje, jeśli mają na to ochotę. Mężczyźni sięgają po nie od lat i nikt nie robi kampanii o tym, że nie zdążyli zostać ojcami, bo woleli zobaczyć wieżę Eiffla.

rys. Andrzej Rysuje, www.docinek.comrys. Andrzej Rysuje, www.docinek.com

Tymczasem wojna podjazdowa trwa dalej. Fundacja aktywnie uczestniczy w debacie, którą kampania wywołała. Z social mediów mają piątkę - ich profil na Facebooku pełen jest memów z kampanii, pojawił się nawet wpis z Pudelka z Agnieszką Szulim ironicznie komentującą całą akcję. Słowem, mrugamy do publiczności. Bo i tak wiemy swoje. Vox populi też jest jasno wyrażone w pełnych zapału komentarzach, na przykład jednego z użytkowników, Grzegorza, który zebrał siedemdziesiąt kilka lajków: A to ciekawe, że wypowiadają się prawie tylko i wyłącznie kobiety, których biografia przedstawiona jest w tym spocie. Ten szum to najlepszy dowód na to, że spot poruszył emocje właściwej grupy docelowej.

Ma pan rację, Panie Grzegorzu, zdemaskował pan te niespełnione, sfrustrowane, aspirujące sekretarki, którym się nie powiodło i teraz udają, że kampania do nich nie trafia. A nasza bohaterka niech osuszy łzy i poszuka jakiegoś sąsiada, który mógłby być ojcem, choćby weekendowym. Tymczasem może by się czymś zajęła, zamiast główkować. Róże w ogrodzie jeszcze nieprzycięte.

 

Alicja Wysocka-Świtała. Partner w agencji Clue PR, w której kieruje działem Brand PR. Ma 10-letnie doświadczenie w komunikacji marki. Pracowała w HAVAS w Warszawie i Nowym Jorku, m.in. dla marek: Vichy, Orange, Wedel, Heineken i Veet. W agencji Fleishman-Hillard jako account manager koordynowała działania dla Philips, Marionnaud, Chevrolet oraz była rzecznikiem prasowym kampanii Toaleta2012.pl, nagrodzonej SABRE Award 2011. Kampanie prowadzone przez nią w Clue PR otrzymały Magellan Award 2014 i nominację do SABRE Award. Absolwentka dziennikarstwa na UW, studiowała też amerykanistykę na UW i Uniwersytecie w Oslo.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (214)
Zaloguj się
  • aron2004

    Oceniono 555 razy 495

    To feministki teraz nakręcą taki spot - nie studiowałam - wolałam dziecko. Nie pracowałam w Paryżu i Tokio - wolałam dziecko. Teraz mąż mnie zostawił i wyjechał do Paryża z taką szczupłą bezdzietną po studiach, a ja jestem bezrobotna, bez wykształcenia i dostaję 150 zł zasiłku na dwoje dzieci.

  • mazuvian

    Oceniono 515 razy 387

    Fundacja Mamy i Taty to organizacja, która w sposób agresywny chciała uniemożliwić podpisanie konwencji o przemocy wobec kobiet.

    Jest to też organizacja, która oczerniała podczas parady równości w Warszawie w 2014r. osoby homoseksualne i porównywała je na swoich plakatach z pedofilami, cytując podważone badania naukowe.

    Fundacja ta ingeruje też agresywnie w prawo osób homoseksualnych do formalnego uznania związku.

  • stany1986

    Oceniono 317 razy 283

    Hmm...jestem facetem i o dziwo będę komentował artykuł jako jeden z pierwszych. Po pierwsze wkurzające w naszym kraju jest to, ze jak mamy ileś tam problemów to przykrywamy je tematem ( tu przepraszam wszystkie Panie ) damskiej du...y. Wszyscy wiemy, ze temat dzietności jest bardzo ważny, ale nie leży on tylko w gestii kobiet. Każdy zdrowo myślący człowiek zanim pomyśli o bobasku będzie chcial spełnić kilka warunkow- znalezc odpowiedniego partnera/ke, zapewnić dziecku byt ekonomiczny, socjalny itp. Nie leży to w gestii tylko kobiety równie dobrze można nagrac podobny stereotypowy klip z facetem pt" Jestem 65 prezesem nie mam dzieci bo zawsze dmuchalem kobitki w gumce i biorace tabletki" cóż spot dotyka ważny problem, ale pobieżnie...

  • mazuvian

    Oceniono 323 razy 279

    Trudno ubrać słowa co tak dokładnie nas wkurza, ale coś jest wkurrzającego.

    Moim zdaniem, udało mi się zidentyfikować, co jest kluczowym problemem spotu.

    Otóż ta kampania mogłąby zachęcać do zostawania rodzicami, do adopcji (ale Fundacja Mamy i Taty przecież mają swoje uprzedzenia w stosunku do adopcji przez pary homoseksualne), do in-vitro (ta sama fundacja jest jej przeciwna) itd.

    Problem w tym, że spot demonizuje (przez tzw. agresja pasywna) osoby, które nie mają lub nie mogą mieć dzieci z jakiś przyczyn (biologicznych, ekonomicznych lub innych). Demonizuje przez sugerowanie, że osoba, która nie ma dzieci, jest w jakiś sposób niepełnowartościowa i zakłada z góry, że ludzie chcą mieć dzieci oraz to, że ludzie bez dzieci są nieszczęśliwi. To nie jest prawda.

    W zwwiązku z tymi faktami, ta kampania jest moim zdaniem nie fair, a zatem niemoralna w moim odczuciu. I ktoś powinien za nią przeprosić.

    Z potomstwem, czy nie, wszyscy umieramy. I w tym krótkim życiu można być szczęśliwym z i bez potomstwa.

    Państwo czy kościół katolicki chcą oczywiście jak najwięcej owieczek nabijających kasę w kobzę. I to właśnie z kościołem niebezpiecznie blisko jest powiązana cała ta fundacja, o ile to w ogóle fundacja. Być może to kółko religijne?

  • papaelka

    Oceniono 286 razy 258

    Ja mam pod czterdziestkę i nie mam dzieci.
    Jako dziecko byłam wykorzystywana seksualnie. Zajęło mi dziesięć lat żeby się wyleczyć ze skutków tego. Kiedy mogę koleżanki na studiach szły do łóżka ze swoimi przyszłymi mężami, ja zamieralam ze strachu przed wypuszczeniem kogoś do łóżka. W katolickim domu o seksie się nie mówi. A jak ludzie czytają ze ktos był wykorzystywany to patrzą na niego jakby był inwalida do końca życia.
    Można się od tego uwolnić ale to zajmuje czas... I człowiek budzi się po trzydziestce juz gotowy na związek, dzieci, a tu okazuje się ze jest za późno.
    Wiec od....cie się ode mnie. Nie muszę się tłumaczyć czemu zamiaw dzieci robiłam karierę!

  • sim.salabim

    Oceniono 260 razy 242

    Katolicka filozofia kija. Zamiast zachęcać do macierzyństwa, Wzbudza sie w kobietach poczucie winy i obrzydza życie jakie wybrały. Sam fakt, ze nie wspomina sie w spocie o mężczyznach w procesie posiadania i wychowywania dzieci sprawia, ze spot jest niewiarygodny. Nie ma to jak znaleźć kolejny powód, żeby po katolicku rzucić w kobiety kamieniem. A co z bezdzietnymi mężczyznami? Nic. Oni mogą robić spokojnie karierę zawodowa i nikt im słowa nie powie, ba, jeszcze pochwali.

  • sappere_aude

    Oceniono 200 razy 176

    Glupi spot. Dlaczego? Bo kobiety sukcesu, a taka pokazano, zwykle planuja swoje zycie i realizuja ten plan punkt po punkcie. Obracam sie w takim towarzystwie. Wszystkie ktore chcialy miec mezow i dzieci - maja. Czasem maz troche na sile i nie do konca zgodny z oczekiwaniami kobiety, ale jest. Zas dzieci maja tyle ile... zaplanowaly. Tak dzialaja kobiety sukcesu.

    Co innego kobiety, malzenstwa ktore nie do konca panuja nad swoim zyciem i przyszloscia: brak stalej pracy, brak stabilizacji, zawieszenie miedzy dwoma krajami. A rownoczesnie myslacy, odpowiedzialni ludzie. Wtedy nie ma dzieci.

    Ewidentnie autorzy kampanii potraktowali temat schematycznie i stereotypowo. Kiepsko to wyszlo i teraz nad tym dyskutujemy. Ha! A nie ma o czym. Pomijając fakt, ze kobiet takiego sukcesu jak w spocie jest... ile?... 1%?

  • bene_gesserit

    Oceniono 182 razy 172

    Znajoma rodzina, realizująca nieco staroświecki model 2+2, została postawiona przed próbą: córka wylądowała na długie tygodnie - może miesiące - w szpitalu. W związku z tym obydwoje rodzice od wielu dni narażają swoje posady, urywając się z pracy jak tylko mogą.

    Dlaczego? Bo na cały wielołóżkowy oddział pełen w większości niechodzących dzieciaków są tylko 2-3 pielęgniarki. Nieszczęsne dwoją się i troją, ale po prostu nie wyrabiają. Więc jeśli nie chce się, zeby dzieciak zesikał się pod siebie albo miał regularnie kontrolowaną temperaturę, albo po prostu nie ześwirował z nudów, to trzeba przy nim być. Na szczęście jest ich dwoje, na szczęście, dziadkowie przyjechali z drugiego końca Polski, żeby pomóc. Co w takiej sytuacji robią samotni rodzice bez dziadków, nie mam pojęcia.

    Fundacja MiT powinna się odptaszkować od nieszczęsnych kobiet, tylko zając systemem. Dziwnym trafem uderza jednak tam, gdzie najłatwiej wyrazić potępienie, a nie tam, gdzie mogliby dokonać prawdziwej, budującej zmiany. Niech spadają w podskokach, razem z forsą, którą wydali na tę durną kampanię.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX