Matchmaking to nie randki w ciemno

Matchmaking to nie randki w ciemno (fot. Shutterstock.com)

wywiad gazeta.pl

Katarzyna Gajek: Małżeństwa aranżowane są trwalsze, a małżonkowie darzą się w tych związkach silniejszym uczuciem

W kwietniu w telewizji Lifetime ruszył program "Małżeństwo od pierwszego wejrzenia", który pokazuje ciekawy eksperyment społeczny - dobieranie samotnych ludzi w pary na podstawie indywidualnych rozmów z nimi. Nie są to jednak randki w ciemno, z których w razie czego można się wywinąć. Twórcy projektu są tak pewni sukcesu w "naukowym swataniu", że pary od razu skłaniają do ślubu. Katarzyna Gajek, która zawodowo zajmuje się matchmakingiem - poznaje i bada potrzeby ludzi, a jeśli jest przekonana, że jakaś dwójka do siebie pasuje, proponuje jej spotkanie - została poproszona o zaopiniowanie programu. Pytamy ją, czy takie swatanie ma w ogóle sens.

Miłość od pierwszego wejrzenia - strzała Amora i romantyczne początki związku, które przeradzają się w zażyłość i prowadzą do ślubu. Cieszymy się, że w naszej kulturze pielęgnuje się taką wizję miłości. Poznawanie wybranka czy wybranki w dniu ślubu wydaje nam się czymś absurdalnym i nierealnym. A tu taki program...

- Początkowo podeszłam do niego z dużym dystansem. Już sam tytuł mnie trochę przerażał - „Małżeństwo od pierwszego wejrzenia”, czyli spotkanie z przyszłym mężem lub z przyszłą żoną po raz pierwszy na ślubnym kobiercu? Przecież to kompletne wariactwo. Telewizja nastawiona jest na kontrowersje i szokowanie widza, obawiałam się więc, że to jeden z tych programów, który powstał tylko po to, by wywołać wiele szumu. Ale jestem pozytywnie zaskoczona.

Okazało się, że to działa?

- Twórcy programu spojrzeli na zagadnienie z naukowej strony. Zaprosili do udziału w eksperymencie singli bezskutecznie poszukujących partnerów na życie. Poddali ich masie testów przeprowadzonych przez ekspertów - socjologa, psychologa, seksuologa i doradcę duchowego, a następnie wybrali trzy pary, które według nich do siebie pasowały. Ale czy to może zadziałać w naszej kulturze, w której przekonani jesteśmy, że o tym, czy znaleźliśmy właściwego partnera, decyduje iskra, chemia? I tu może zaskoczę, ale jestem przekonana, że tak. Bo naukowe podejście nie wyklucza miłości.

Katarzyna Gajek (fot. archiwum prywatne)Katarzyna Gajek (fot. archiwum prywatne)

 

Ale przecież w miłości chodzi o to trudne do zdefiniowania „coś”! Jak to się ma do naukowego dobierania partnera? W oparciu o jakie kryteria? Obawiam się, że tego nie da się zbadać.

- Dobranie potencjalnego partnera na bazie przeprowadzonych z nim rozmów czy wyników badań socjologiczno-psychologicznych, którym zgodził się poddać, nie wyklucza pojawienia się podczas spotkania tego tajemniczego „czegoś”! Podejście naukowe pozwala na znalezienie dwójki osób, które prezentują podobny światopogląd, które będą w stanie się porozumieć. Przecież poszukując partnera, świadomie wybieramy miejsca, gdzie chcemy go znaleźć. Pani profesor będzie szukać przyszłego męża wśród osób o podobnym poziomie wykształcenia. Idąc do klubu, gdzie możemy spotkać kogoś interesującego, wybieramy lokal, w którym sami dobrze się czujemy i gdzie przychodzą ludzie do nas podobni. Kiedy decydujemy się na poważnie szukać partnera na portalu randkowym, najczęściej opłacamy opcję premium, która w naszym przekonaniu odsiewa kandydatów lub kandydatki, którymi na pewno nie bylibyśmy zainteresowani. W kwestionariuszach w biurach matrymonialnych zaznaczamy cechy, jakich szukamy u partnera. Mamy przecież pewne wyobrażenie, nie polegamy wyłącznie na „iskrze” i „motylach w brzuchu”.

Ważniejszy od tego „czegoś” i tak jest zestaw konkretnych cech?

- Matchmaking czy naukowy dobór partnera to kolejny krok w kierunku dopasowania potencjalnego kandydata na małżonka jeszcze zanim „ugną nam się kolana”. Świadomie zaprogramowana miłość jest trwalszym fundamentem dla związku niż nagłe olśnienie - tak uważa Robert Epstein, potwierdza to prof. Wojciszke, a ja się pod tym podpisuję. Jeśli zakochujemy się świadomie, to zaczynamy od budowania trwałych, intymnych kontaktów, a namiętność rozwija się z czasem.

Czyli taka miłość na chłodno?

- W ubiegłym roku na 181 tys. zawartych związków rozstało się 66 tys. par. Najczęstszą przyczyną rozwodów jest „niezgodność charakterów”. Ludzie podejmują decyzje o ślubach czasem zbyt pochopnie, w fazie bardzo wstępnej, wierzą że „wszystko po ślubie się ułoży”. A problemem jest niewłaściwy dobór partnerów. Małżonkowie do siebie nie pasują. Nie potrafią podołać trudnościom życia i są niedojrzali emocjonalnie. Pewne jest to, że jeśli ludzie chociaż tyle zrobią, że zaczną dobierać się w pary bardziej świadomie, to trwałość związków powinna się wydłużyć.

Małżeństwa aranżowane są trwalsze (fot. Shutterstock.com)Małżeństwa aranżowane są trwalsze (fot. Shutterstock.com)

Kiedyś swatanie to było coś naturalnego. Dziś jednak pielęgnujemy wizję miłości romantycznej. Czy swatanie we współczesnych realiach, w naszej kulturze ma rację bytu?

- Większość z nas, przedstawicieli tzw. zachodniej cywilizacji, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że na świecie wciąż ponad połowa małżeństw jest aranżowana. Rosnąca liczba singli, wśród których wielu chce znaleźć partnera na życie w stałym, udanym związku, ale bezskutecznie go poszukuje, sugeruje, że może czas przyjąć nową, bardziej nowoczesną definicję małżeństwa, czy związku aranżowanego.

Ale jak to brzmi! „Poznałam mojego męża dzięki specjalistycznej opcji swatania”!

- Przydałaby się definicja nieobarczona stereotypami. Zwłaszcza że, jak wskazuje wiele badań prowadzonych wśród małżeństw aranżowanych, są one trwalsze, a małżonkowie darzą się w tych związkach silniejszym uczuciem.

Może więc nie jest to takie złe, choć romantykom się źle kojarzy...

- Warto podkreślić, że te nowoczesne związki aranżowane to małżeństwa z własnej i nieprzymuszonej woli dwojga dorosłych ludzi. Nie chodzi tu o podtrzymanie statusu finansowego czy społecznego wielopokoleniowych rodzin.

Dziś ważne jest dopasowanie i partnerstwo - w każdym czasopiśmie o tym przeczytamy.

- Współcześnie ludziom zależy, żeby dobierać się ze względu na wiek, wykształcenie, zasoby finansowe, wzorce rodzinne i spójną wizję przyszłości. Moją rolą, podobnie jak rolą ekspertów w programie, jest pomagać w znalezieniu odpowiednich kandydatów, spełniających te oczekiwania. Myślę, że o parach czy małżeństwach aranżowanych będziemy mówić coraz częściej. Liczba singli co roku rośnie, więc nowe sposoby poszukiwania partnerów będą potrzebne. A takim sposobem jest z pewnością opcja aranżowanych związków. Profesjonalni, wnikliwi matchmakerzy będą coraz bardziej potrzebni.

Rozumiem, że tak właśnie narodził się pomysł na tę działalność?

- Powodów było kilka. Od 2005 roku organizuję śluby i wesela. Byłam jedną z pierwszych osób w Polsce, które zaczęły profesjonalnie organizować takie uroczystości i propagować zawód konsultanta ślubnego. Jednakże nasz klient w większości korzysta z proponowanych usług jednorazowo. Szukaliśmy pomysłu, w jaki sposób rozwinąć usługi, korzystając z kontaktów, które nawiązujemy.

W ciągu każdego roku mamy do czynienia z paroma tysiącami gości weselnych, pośród których jest bardzo wielu singli, bardzo wielu cudzoziemców zainteresowanych poznaniem partnerek w Polsce. Poznając historie większości naszych klientów, słuchając relacji znajomych, czytając dane na temat serwisów randkowych uznałam, że jest miejsce na polskim rynku na tego rodzaju usługę i prędzej czy później stanie się ona powszechna. Bo zmieniają się miejsca i styl, w jakich poznajemy ludzi. Nie zawsze dobrze widziane jest podejście na ulicy i spontaniczne zaproszenie nieznajomej kobiety na kawę; w większości takich przypadków kobiety dają kosza z ostrożności. Nie każdy może sobie pozwolić na swobodę działania także w internecie. A nasza propozycja jest bezpieczna, zweryfikowana, anonimowa i spersonalizowana. Ludzie zawsze będą się dobierać w pary. Ja chciałabym to robić skutecznie, a następnie organizować dla nich wymarzone śluby (śmiech).

W ubiegłym roku na 181 tys. zawartych związków rozstało się 66 tys. par (fot. Shutterstock.com)W ubiegłym roku na 181 tys. zawartych związków rozstało się 66 tys. par (fot. Shutterstock.com)

Platońska wizja dwóch połówek - gdzieś na świecie jest ktoś stworzony dla ciebie. Czy na takim założeniu opiera się matchmaking?

- Wizja dwóch połówek wydaje mi się jednak zbyt bajkowa. Jest dobra dla twórców amerykańskich komedii romantycznych. Klienci, którzy zgłaszają się do nas po pomoc w znalezieniu partnera na życie, nie wierzą w bajki. I też nie bajki szukają.

Wybieram więc osobę i uznaję - o, to moja połówka! To działa?

- Prof. Bogdan Wojciszke twierdzi że „gorące uczucie można wykrzesać z siebie na życzenie nawet do kompletnie nieznanej osoby”. Nasz mózg to niesamowita maszyna - gdy zachowujemy się jak zakochani, zakochujemy się naprawdę. Od lat 80. psychologowie nie są zgodni i nie wypracowali „norm”, zestawienia cech charakteru, które gwarantowałyby powodzenie w związkach, harmonię w małżeństwie. Od cech charakteru większe znaczenie ma to, co małżonkowie robią dla podtrzymania trwałości ich związku.

Przejdźmy do praktyki. Jak wygląda proces profesjonalnego swatania?

- W Polsce matchmaking jest dość młodą praktyką, głównie kierowaną do grona osób, dla których dyskrecja i utrzymywanie jak najdłużej anonimowości są bardzo ważne. Jesteśmy profesjonalnymi doradcami, „headhunterami”, aktywnie wyszukujemy kandydatów, korzystając z różnych ścieżek kontaktów, wnikliwie analizujemy profile klientów. Naszym celem jest sprawienie, żeby klient poświęcił tej sprawie trochę więcej czasu, by na różnych poziomach przygotował się do poznania partnera życiowego. Bywa, że konieczne jest wprowadzenie do własnego życia nieco porządku.

I potem przyprowadzacie wyselekcjonowanego kandydata lub kandydatkę i mówicie: poznajcie się?

- Aranżujemy spotkania potencjalnych partnerów zarówno indywidualnie, jak i podczas spotkań w większym gronie, w czasie wspólnego gotowania czy uprawiania sportu. Wierzymy, że ludzie w naturalnych, niewymuszonych warunkach będą mogli lepiej się poznać i dostrzec w sobie nawzajem cechy, na które być może nie zwróciliby wcale uwagi w innych okolicznościach.

Na czym polega wywiad, który jest początkowym elementem współpracy?

- Jest to wnikliwa rozmowa na temat przeszłości klienta, jego doświadczeń, wykształcenia, wzorców rodzinnych, poprzednich związków etc.; dotyczy ona także oczekiwań co do przyszłego związku. Dopiero podczas takiej rozmowy klient często zaczyna sobie zdawać sprawę, czego oczekuje, jakiego modelu związku szuka. Zachęcamy także naszych klientów do skorzystania z konsultacji ze specjalistami: psychologiem, coachem, stylistą, dietetykiem etc. Proponujemy, żeby zatrzymał się na chwilę, skupił na sobie: swoim umyśle, duszy, ciele. Wówczas zmienia się nieco optyka.

Od cech charakteru większe znaczenie ma to, co małżonkowie robią dla podtrzymania trwałości ich związku (fot. Shutterstock.com)Od cech charakteru większe znaczenie ma to, co małżonkowie robią dla podtrzymania trwałości ich związku (fot. Shutterstock.com)

Czym się różni aspirematchmaking.pl od wszystkich innych serwisów dla poszukujących miłości? Czy to miejsce dla każdego?

- Aspirematchmaking.pl przede wszystkich nie jest serwisem randkowym, nie jest portalem matrymonialnym i nie jest klasycznym biurem matrymonialnym. Budujemy sieć kontaktów, osób poważnie zainteresowanych znalezieniem partnera życiowego. Charakteryzuje nas indywidualne podejście do klienta, każdą osobę poznajemy osobiście. Nasi klienci mogą mieć pewność, że wszystkie przekazane nam dane są poufne i będą wykorzystane wyłącznie w jasno określonym celu.

Wyróżnia nas także to, że poszukujemy aktywnie. Nie czekamy, aż zgłosi się do nas osoba spełniająca oczekiwania czy wymagania jednego z naszych klientów. Mamy swoich ambasadorów w różnych środowiskach i stale poszerzamy ich grono - ludzi, którzy aktualnie już sami się do nas zgłaszają, by w ramach swoich środowisk selekcjonować osoby potencjalnie interesujące dla naszych klientów.

Brzmi to wszystko dość ekskluzywnie.

- Bo tak jest. To usługa dla wymagających i świadomych osób, które ukończyły 25. rok życia, ceniących wysoką jakość, posiadających wyższe wykształcenie. Ofertę kierujemy głównie do właścicieli firm, biznesmenów i bizneswoman, menedżerów, reprezentujących wolne zawody, artystów, polityków, sportowców, naukowców. A mówiąc mniej formalnie - to coś dla ludzi, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli chcą wejść w związek, w którym nie chodzi o podtrzymanie statusu finansowego czy społecznego; oni poszukują wartościowych partnerów na życie. Choć bywa i tak, że na etapie badań i spotkań z profesjonalistami okazuje się, że klient lub klientka tak naprawdę nie szukają partnera do stałego związku, że wcale nie chcą tworzyć wspólnego życia, budować wspólnego domu, zakładać rodzimy. Wychodzi, że szukają partnera czy przyjaciela do spędzania wolnego czasu i wakacji. Inni, kilka lat po rozwodzie, którzy po rozstaniu poświęcili się wyłącznie pracy zawodowej, potrzebują przewodnika, który im „przypomni”, jak to jest randkować. Zdarza się, że słyszę: „Pani Kasiu, ale co ja mam robić na tej randce, jak się zachowywać? Ostatni raz na randce byłam 15 lat temu”.

W tym też pomagacie. Choć przyznam, że to wydaje mi się sztuczne - idę na randkę, którą zaplanowała osoba trzecia, nie partner, który mnie na nią zaprasza. Doradzacie mu też, jak ma się ubrać, przygotować... Czyli spotykam się z kimś wykreowanym?

- Pomoc profesjonalistów, którą oferujemy naszym klientom, to nie jest pomoc doraźna, do zastosowania przed pierwszą randką z potencjalnym wybranym przez nas partnerem. Nie chodzi przecież o to, by klientom założyć przed spotkaniem jakiś kostium, by ich odmienić po to, żeby spodobali się tej drugiej osobie. To byłoby zaprzeczenie idei matchmakingu.

Jesteśmy dziś wszyscy bardzo zabiegani. Brakuje nam czasu i pomysłu na przygotowanie czegoś wyjątkowego dla najbliższych. Pomiędzy spotkaniami czasem zapominamy lub nie mamy możliwości zarezerwowania stolika w restauracji, kupienia biletu do teatru czy wybrania prezentu dla partnera czy partnerki. Stąd wziął się pomysł na usługę Rendez-vous Concierge. Ułatwiamy organizację życia prywatnego, m.in. dobierając i rezerwując hotele i restauracje, kupując kwiaty, prezenty, bilety na różnego rodzaju wydarzenia kulturalne.

Wierzy pani w taką skuteczność, jaką deklarują twórcy programu „Małżeństwo od pierwszego wejrzenia”?

- Wierzę w skuteczność przemyślanego wchodzenia w związki, poprzedzonego analizą, a nie tylko mierzeniem szybkości latania motyli w brzuchu i porywami serca. Nie jest sztuką się zadurzyć, zakochać i być w „jakimkolwiek” związku. Sztuką jest mądrze ulokować swoje uczucia, emocje i świadomie zadecydować, czy chcę z tą osobą spędzić życie, mieć dzieci, kredyt...

Żyjąc w związku, najczęściej wiedzę, która pomaga nam taką decyzję podjąć, nabywamy z czasem, przez obserwacje partnera. I zdarza się, że jest już za późno, by się z czegoś wycofać. My jako matchmakerzy dajemy sobie prawo do zdefiniowania pewnych wartości, obszarów, cech, różnic mogących rzutować na porozumienie w związku. Zanim zrobi się za późno. Do takiego stanowiska dojrzewają osoby, które już się rozczarowały, popełniły błędy. I nie chcą ich powtórzyć. Mnie także takie błędy nie ominęły i staram się odrobić życiową lekcję. Nie jestem ekspertem od miłości, jestem ekspertem od kojarzenia ludzi wedle tego, czego poszukują, potrzebują i planują. Pomagam im poznawać ludzi, których na co dzień, w swoim otoczeniu by nie poznali. A to, czy przekształcą to w miłość i związek - zależy od samych zainteresowanych.

 

Katarzyna Gajek. Z wykształcenia psycholog. Od 2005 roku propaguje w Polsce zawód wedding plannera, czyli ślubnego concierge'a. Prowadzi agencję wedding plannerską www.aspire.pl. Jest także profesjonalną matchmakerką, czyli personalnym doradcą w kwestiach związanych z doborem towarzysza życiowego - www.aspirematchmaking.pl.

Małgorzata Tchorzewska. Dziennikarka i sekretarz redakcji serwisu Foch.pl. Po pracy idzie do pracy i opowiada o filmach w Radiu Kampus. Uważa, że narzekanie może być niezwykle konstruktywną techniką dochodzenia do mądrych wniosków.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (119)
Zaloguj się
  • airwire

    Oceniono 310 razy 308

    "Od 2005 roku propaguje w Polsce zawód wedding plannera, czyli ślubnego concierge'a."
    No to wytłumaczyli po polsku co to ten wedding planner...

  • parsom

    Oceniono 297 razy 271

    "zawodowo zajmuje się matchmakingiem"

    Czas zmienić zawód. Zajmę się chyba jakimś zjebingiem.

  • white_lake

    Oceniono 288 razy 230

    matchmakerka znajdzie partnera i urządzi ślub, surogatka urodzi dziecko, a niania je wychowa - ideał życia rodzinnego klasy aspirującej

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 147 razy 145

    A tak z ciekawości, ile kosztuje taka reklama natywna? Pytam, bo może mi się to kiedyś przydać.

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 139 razy 131

    Jesteśmy dziś wszyscy bardzo zabiegani. Brakuje nam czasu i pomysłu na przygotowanie czegoś wyjątkowego dla najbliższych. Pomiędzy spotkaniami czasem zapominamy lub nie mamy możliwości zarezerwowania stolika w restauracji, kupienia biletu do teatru czy wybrania prezentu dla partnera czy partnerki. Stąd wziął się pomysł na usługę Rendez-vous Concierge. Ułatwiamy organizację życia prywatnego, m.in. dobierając i rezerwując hotele i restauracje, kupując kwiaty, prezenty, bilety na różnego rodzaju wydarzenia kulturalne"

    Otóż jeśli ktoś nie jest w stanie znaleźć czasu na co dzień, żeby pogadać, zjeść razem posiłek (żadna tam restauracja! Mowa o normalnym, domowym śniadaniu), zrobić coś razem, pomóc bliskiej osobie, wysłuchać - to żaden kulturalny event, żaden dining, teatring, a nawet ekspensywny gifting nie pomoże. Tym bardziej ten, który został zrobiony przez kogoś.

  • ciotka_ltd

    Oceniono 171 razy 117

    Jako osoba z urodzenia germanojezyczna, z drugim jezykiem angielskim zgryzliwie zamieszczam ten cytat - z przekladem na polski:
    >>Od 2005 roku propaguje w Polsce zawód wedding plannera, czyli ślubnego concierge'a. Prowadzi agencję wedding plannerską www.aspire.pl. Jest także profesjonalną matchmakerką<<
    Kobieta robi za "weselna recepcjonistke" (w tradycji ludowej taka funkcje pelnila baba od organizacji wesel, zwykle kuma, tj. chrzestna mlodej, choc nie zawsze), i jest zawodowa swatka. Nic nowego w polskiej historii - wystarczy "Chlopow" Rejmonta przeczytac. ;)
    Nadal sie goly na rogu stodoly.. Jesli gowno nazwac roza (oby w jezyku obcym) to polski leming wychowany przez Agore od razu zacznie je wachac, a nawet sie zachwycac zapachem.:)

  • jaklucz

    Oceniono 105 razy 97

    Droga Gazeto, coraz lepiej.
    Z niecierpliwością czekam na wywiad z food makerem, robiącym pyszności z human shitu, pomidorka koktajlowego i listka mięty.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 83 razy 75

    Jeśli już jesteśmy przy maczmejkingu to proponuję biznes poszerzyć o jeszcze jeden target, mianowicie pseudokibiców. Gdyby ich obadać na to kto jaki wpier.dol lubi spuszczać i dostawać, to mogłyby powstać całkiem trwałe małżeństwa homosodomaso. Bo przeciez każdy normalny chłop zamiast się napier.dalać woli wyobracać jakąś dziewoję...

  • fioletowy_pingwin

    Oceniono 73 razy 59

    Polecam odwiedziny na stronie tej firmy.

    Dyskryminują osoby z podstawowym i zawodowym wykształceniem oraz osoby bezrobotne. Młodych osób też nie lubią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX