Okrąglak - duma Poznania

Okrąglak - duma Poznania (fot. Filip Springer)

historia jednego miejsca

Na okrągło - historia Okrąglaka, architektonicznej dumy Poznania

Mało jest w powojennej polskiej historii budynków, które byłyby tak jednoznacznie doceniane i po prostu lubiane jak ten. Projekt, który wyszedł spod ręki Marka Leykama, był absolutnie ponadczasowy. Charakterystyczny walec w PRL-u pełnił funkcję domu towarowego, w okresie transformacji był między innymi wieszakiem na reklamy, a współcześnie jest biurowcem. I to nie byle jakim. Za sprawą przeprowadzonego kilka lat temu remontu poznański Okrąglak znów błyszczy.

Okrąglak jest ikoną znaną chyba wszystkim poznaniakom. To jeden z tych budynków, z którymi każdy mieszkaniec miasta ma związane jakieś wspomnienia. Ci starsi byli tu na otwarciu Powszechnego Domu Towarowego w 1955 r. Młodsi chodzili tu z rodzicami na zakupy i zaglądali z trwogą w okrągłą studnię klatki schodowej. Jeszcze młodsi bywali w dyskotekach i klubach, które otwarto tu na niektórych piętrach po 1989 r. Inni, ci mniej rozrywkowi, chodzili na lekcje języków obcych.

Nawet jednak jeśli ktoś jakimś cudem do Okrąglaka nigdy nie wszedł, to budynek ten zna. Jest to bowiem jeden z punktów orientacyjnych w mieście, miejsce spotkań i rozstań. Jest też ten budynek, od niedawna, znów architektoniczną dumą Poznania.

Kontrowersje co do jego powstania towarzyszyły mu tylko na początku. Był rok 1948, gdy ruszała budowa. W tym samym czasie ogłoszono, że stylem obowiązującym w polskiej sztuce będzie socrealizm. Marek Leykam, projektant Okrąglaka, żadnym odgórnym nakazom podporządkowywać się jednak nie zamierzał. Był wyznawcą czystego, nieskażonego ideologicznymi naleciałościami funkcjonalizmu. I architektem, który wielokrotnie udowadniał, jak trudny ma charakter.

W środowisku warszawskim słynął Leykam z kategorycznych sądów i bezkompromisowości. Ze spotkań z partyjnymi oficjelami potrafił wyjść, trzaskając drzwiami, uprzednio informując wszystkich, że nie mają pojęcia, o czym mówią.

Autorem projektu Okrąglaka jest architekt Marek Leykam(fot. Filip Springer)Autorem projektu Okrąglaka jest architekt Marek Leykam (fot. Filip Springer)

Projekt, który wyszedł spod jego ręki, był absolutnie ponadczasowy i z socrealizmem nie miał nic wspólnego. Aż trudno uwierzyć, że w czasach największego przykręcenia śruby Leykamowi udało się przeforsować taką formę budynku. Ukłonem w stronę władzy była tu właściwie jedna płaskorzeźba we wnętrzu budynku. I nic poza tym. Wytłumaczeniem tego fenomenu może być jedynie to, że budynek zaczął powstawać, zanim piewcy socrealizmu nabrali wiatru w żagle, a otwierano go dwa lata po śmierci Stalina, rok przed odwilżą.

Działka, na której stanął obiekt, jest o tyle szczególna, że zbiegają się tutaj promieniście, ale dość nieregularnie cztery ulice. Dla dwóch z nich budynek miał być zamknięciem osi widokowej. Wcześniej stał tu zniszczony podczas wojny Bank Cukrownictwa z zaokrągloną fasadą, która wpisywała się w rytm ulicznych pierzei. Leykam postanowił również sięgnąć po okrągłości, jednak poszedł dalej. Zaprojektował walec. Pierwotnie budynek miał być wyższy, jednak ze względów geologicznych trzeba go było nieco obniżyć. Przez to nie wystaje już tak bardzo ponad dachy okolicznych budynków, jak planował to Leykam. Ale i tak z jego dachu roztacza się wspaniały widok na miasto.

Działka, na której stanął obiekt, jest o tyle szczególna, że zbiegają się tutaj promieniście, ale dość nieregularnie cztery ulice (fot. Filip Springer)Działka, na której stanął obiekt, jest o tyle szczególna, że zbiegają się tutaj promieniście, ale dość nieregularnie cztery ulice (fot. Filip Springer)

Zachwyty nad formą budynku nie szły jedynie w parze z zachwytami nad jego funkcjonalnością. Nie wszyscy użytkownicy chwalili sobie układ klatek schodowych, który wymagał pewnej wprawy i obycia, zwłaszcza jeśli ktoś planował się przemieszczać tylko pomiędzy kilkoma piętrami. Problemem była też opisana na okręgu przestrzeń użytkowa budynku. Jedną ścianę, od podłogi do sufitu, stanowiły w niej okna. To nie ułatwiało zadania handlowcom, chcącym najlepiej wyeksponować swoje towary. Nie na darmo przestrzenie we współczesnych galeriach handlowych pozbawione są zwykle okien.

Te problemy dały znać o sobie po 1989 r. W Okrąglaku zaczęli pojawiać się co rusz nowi najemcy i podejmowali kolejne próby zaadaptowania jego przestrzeni do swoich funkcji. W dyskotekach i klubach zasłonięto okna, na niektórych piętrach urządzono biura i sale wykładowe. Tu i ówdzie działały sklepy i punkty gastronomiczne. Okrąglak jednak niszczał, stał się tradycyjnie już wielkim wieszakiem na reklamy. W końcu ktoś wpadł na pomysł, by go wyburzyć, rzutem na taśmę wpisano więc go na listę zabytków. To z pewnością go ocaliło, z drugiej jednak strony skazało obiekt na kilka lat dalszego niszczenia. Nie było już żadnych chętnych do działania tutaj, każda zmiana architektoniczna musiała być prowadzona pod okiem konserwatorów. Dopiero na początku obecnej dekady budynek został kupiony przez prywatnego właściciela, a w latach 2011-2012 gruntownie wyremontowany. Zmieniono mu też funkcję - z domu handlowego stał się biurowcem. I to właśnie z powodu tego remontu warto się Okrąglakowi dziś znów przyglądać.

Okrąglak z domu handlowego stał się biurowcem (fot. Filip Springer)Okrąglak z domu handlowego stał się biurowcem (fot. Filip Springer)

Budynek sam w sobie jest na tyle przecież znany, że nie trzeba go ani przedstawiać, ani nawet zachwalać. To jakość i marka sama w sobie. Jednak modernizacja, jaką przeszedł, pod wieloma względami jest po prostu wzorcowa. Obiekt unowocześniono i dostosowano do współczesnych standardów. Odmianę przeszedł też jego młodszy brat, stojący po sąsiedzku, ale nawiązujący formą tak zwany „kwadraciak”.

Oba budynki prezentują się teraz naprawdę imponująco, przede wszystkim dlatego, że ich remont został przeprowadzony z poszanowaniem pierwotnego projektu. Nikt tu nie wymyślał koła na nowo. Skoro architektura była dobra, a bez wątpienia była, to wystarczyło tylko sprawić, by znów olśniewała.

Odmianę przeszedł też jego młodszy brat, stojący po sąsiedzku, ale nawiązujący formą tak zwany „kwadraciak” (fot. Filip Springer)Odmianę przeszedł też jego młodszy brat, stojący po sąsiedzku, ale nawiązujący formą tak zwany „kwadraciak” (fot. Filip Springer)

Oczywiście puryści zżymają się, że nowy inwestor nie przywrócił stanu budynku sprzed lat. Płonne okazały się też nadzieje na otwarcie dachu obiektu dla zwiedzających i urządzenie tam kawiarni z tarasem widokowym. Mimo wcześniejszych zapowiedzi jest on zamknięty i niedostępny, a poznaniacy nadal nie mają miejsca, z którego mogliby podziwiać swoje miasto z góry. Mimo to Okrąglak powinien być dziś niezwykle ważnym elementem i argumentem w dyskusji o modernizacjach modernizmu. A w ostatnich tygodniach nabiera ona rumieńców. W samej Warszawie w najbliższym czasie zniknie przynajmniej kilka tego typu obiektów, jak choćby słynny już pawilon Emilia.

Niedawno o problemie modernizowania takich budynków pisał w ciekawy sposób na łamach „Gazety Wyborczej” krytyk architektury Grzegorz Piątek. Bo i coraz więcej budynków z tamtej epoki wymaga pilnych interwencji architektonicznych. W niektórych przypadkach nowi właściciele decydują się na kroki wręcz radykalne, by sprostać finansowym i architektonicznym wymogom konserwatorów. Wystarczy spojrzeć na to, co spotkało szczecińskie kino Kosmos, opisywane tu kilka miesięcy temu. Ale nie wszystkie, a tylko niektóre budynki powstałe w tamtym czasie mają status zabytków. Tak jest choćby z warszawskim odpowiednikiem Okrąglaka - znanym i cenionym Smykiem w Alejach Jerozolimskich. Pod opieką konserwatora jest tu tylko konstrukcja budynku. Teoretycznie więc inwestor ma tu szerokie pole do popisu i wyburzeń, które już się zresztą rozpoczęły.

Co ciekawe, za przebudowę Smyka zabrała się ta sama firma, która z taką dbałością zmodernizowała Okrąglak i oddała mu jego blask sprzed lat. Smyk pokaże, czy poznańska historia była wyjątkiem od reguły, czy raczej rozpoczęła nową epokę w historii powojennej moderny w Polsce.

 (fot. Filip Springer) (fot. Filip Springer)

Coraz więcej budynków z tamtej epoki wymaga pilnych interwencji architektonicznych (fot. Filip Springer)Coraz więcej budynków z tamtej epoki wymaga pilnych interwencji architektonicznych (fot. Filip Springer)

Okrąglak powinien być dziś niezwykle ważnym elementem i argumentem w dyskusji o modernizacjach modernizmu (fot. Filip Springer)Okrąglak powinien być dziś niezwykle ważnym elementem i argumentem w dyskusji o modernizacjach modernizmu (fot. Filip Springer)

"Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni" Filipa Springera dostępne jako e-booki w promocyjnej cenie w Publio.pl

 

Filip Springer. Reporter, fotograf, współpracuje z „Dużym Formatem”, „Polityką”, „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książek reporterskich poświęconych przestrzeni, między innymi „Zaczynu. O Zofii i Oskarze Hansenach” (Karakter) oraz „Wanny z kolumnadą. Reportaży o polskiej przestrzeni” (Czarne). Stypendysta Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego.

Komentarze (17)
Zaloguj się
  • kieliszki

    Oceniono 62 razy 56

    "Miejsce spotkań i rozstań", spoko. Jeśli poznańskie pary chcą ze sobą zerwać, to idą pod Okrąglak. Ewa była niespokojna, Krzysztof ewidentnie prowadził ją w kierunku Okrąglaka.

  • lm648

    Oceniono 12 razy 12

    ... "wspomnień czar" :) ... poznański "Okrąglak" swego czasu był wyznacznikiem "zakupowego luksusu" to właśnie tu przychodziło się po wszelkie nowinki, .... świetnie że istniej i jest zagospodarowany szkoda byłoby stracić "perełkę architektury" .... a wspomnień z tym miejscem każdy kto chociażby czasowo przebywał w Poznaniu ma mnóstwo :)

  • swojakzlazarza

    Oceniono 16 razy 8

    Do 1945 r. w miejscu Okrąglaka stał Bank Cukrownictwa. Budynek wyjątkowej urody i doskonale pasujący do ówczesnej zabudowy okolicznych ulic. Z czystej przyzwoitości warto było dołączyć do artykułu jego fotkę. Tyle, że wtedy Okrąglak nie byłby już aż tak super jak to w artykule przedstawiacie.

  • bbb52

    Oceniono 4 razy 4

    inwestor kupił na początku tej dekady?
    Inwestor ten sam co w smyku?
    Redaktor ma chyba dostęp do archiwum GW oraz historii KRS, to mógłby dojść do prawdy a nie g... prawdy.

  • Danuta Lemanska

    Oceniono 1 raz -1

    Remont w roku 2011-2012?? Jeszcze na poczatku 2014 Przejsc nie mozna bylo spokojnie obok okraglaka,bo stale cos tam sie dzialo i halas byl straszny albo sie niemilosiernie kurzylo!!! Mieszkam nie daleko to wiem...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX