Budynki mieszkalne, tzw. sedesowce na Placu Grunwaldzkim we Wrocławiu

Budynki mieszkalne, tzw. sedesowce na Placu Grunwaldzkim we Wrocławiu (fot. Filip Springer )

historia jednego miejsca

Total Grunwald. Jak powstał i niszczał wrocławski Manhattan

Na początku budynki postawione przy placu Grunwaldzkim robią na wrocławianach piorunujące wrażenie. Osiedle zaprojektowane przez Jadwigę Grabowską-Hawrylak szybko staje się jednym z symboli miasta. Z czasem euforia mija - kompleks mieszkalny starzeje się i zyskuje coraz gorszą sławę. Długo jest przykładem na to, jak brutalnym okresem w historii architektury był modernizm, zwłaszcza ten bezkompromisowy. Dopiero współcześnie pojawiła się koncepcja, by przywrócić mu minioną świetność. I odświeżyć śmiałą wizję architektki, która go stworzyła.

Kobiety w historii polskiej architektury były i są niedoceniane. Te, które jakoś w niej funkcjonują, często umieszczono w przypisach u boku ich mężów. Tak było z Heleną Syrkus, Barbarą Brukalską czy Zofią Hansen. Zbyt często mówiło się o Syrkusach, Brukalskich i Hansenach, zbyt rzadko o kobiecych pierwiastkach tych duetów. Podobny los podzieliła Halina Skibniewska, choć akurat w jej przypadku zasługi architektoniczne przypisywano nie tylko wysoko postawionemu mężowi, Zygmuntowi Skibniewskiemu, ale też jej pozycji politycznej (o Sadach Żoliborskich Skibniewskiej pisałem TUTAJ).

Tymczasem Jadwiga Grabowska-Hawrylak występuje w historii polskiej architektury bez przypisu. Jest ona i tylko ona. I z pewnością nie dlatego, że jej mąż, profesor Henryk Hawrylak, był specjalistą w dziedzinie górnictwa odkrywkowego. Przyczyna jest zupełnie inna. Jadwiga Grabowska-Hawrylak jest architektonicznym gigantem i nikt ani nic jej tej pozycji nie odbierze.

To spod jej ręki wyszedł w 1960 roku słynny wrocławski Mezonetowiec, budynek, którego istnienie przy ulicy Kołłątaja dziwi nawet dziś. Oto bowiem w czasach ciągłych niedoborów mieszkań (to akurat się nie zmieniło poza skalą) powstaje obiekt z dwupoziomowymi mieszkaniami typu maisonette. To głęboki ukłon w stronę corbusierowskich rozwiązań rodem z klasycznej Unite d'Habitation, przyczółek do dyskusji nad standardem mieszkań oferowanych przez państwo Polakom. Swoim projektem Jadwiga Grabowska-Hawrylak dowiodła, że należy im się on taki sam jak mieszkańcom Berlina czy Marsylii.

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

Krótko po oddaniu Mezonetowca do użytku architektka staje przed nowym, o wiele większym wyzwaniem. Wraz z zespołem (Zdzisław Kowalski, Włodzimierz Wasilewski) ma zaprojektować osiedle mieszkaniowe przy placu Grunwaldzkim. Starszym mieszkańcom Wrocławia miejsce to znane jest przede wszystkim z działającego tu przez lata szaberplacu, a później targowiska. Teraz wzdłuż tak zwanej osi grunwaldzkiej mają stanąć nowoczesne bloki z wygodnymi mieszkaniami - między innymi dla kadry naukowej rozbudowujących się wokół uczelni.

Do swojego zadania Jadwiga Grabowska-Hawrylak przystępuje bez jakichkolwiek kompleksów. Projektuje sześć wysokich na szesnaście pięter punktowców połączonych na poziomie niższych kondygnacji zespołem pawilonów handlowo-usługowych oraz uniesionym ponad poziom gruntu spacerowym pasażem. Pod nim znalazło się miejsce na parkingi obsługujące wszystkie budynki.

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

Nie tylko rozmiar przedsięwzięcia zwraca tu uwagę, ale też i jego forma. Jadwiga Grabowska-Hawrylak wraz ze swoim zespołem postanawiają, że elewacje budynków zostaną rozrzeźbione prefabrykowanymi profilami o muszlowatym kształcie. Przykryją one balkony i dadzą osadzenie części okien. W zamierzeniu architektów elementy te mają być wykonane z białego cementu, który będzie przyjemnie kontrastował z klinkierową cegłą i zielenią, jaką balkony mają być obsadzone. W ten sposób chcą stworzyć coś na kształt pionowych, pnących się ku niebu ogrodów. Nie wiedzą, że tak się nigdy nie stanie, żadna zieleń się tu nie pojawi, a obłości na elewacji skłonią mieszkańców Wrocławia do nadania blokom niechlubnego miana sedesowców.

Nie zazielenią się też nigdy dachy budynków, a to tam zaprojektowano przestrzenie społeczne. Grabowska-Hawrylak projektując to osiedle, zdawała sobie sprawę, że terenów zielonych w najbliższej okolicy kompleksu nie będzie zbyt wiele. Chciała efekty tej uciążliwości zminimalizować, projektując nie tylko przestronne tarasy na dachach, ale również lokując tam niewielkie pawilony, które w zależności od woli mieszkańców mogły być adaptowane na świetlice, kluby młodzieży czy kawiarnie. Z tych planów również niewiele wyjdzie.

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

Budowa osiedla trwa długo, bo aż dziesięć lat. Budynki mieszkalne zostają oddane do użytku dopiero w latach 1976-1978. Nie wszystkie założenia projektantów udało się zrealizować. Biały cement nie do końca jest biały. Na początku budynki robią na wrocławianach piorunujące wrażenie, osiedle szybko staje się jednym z symboli miasta.

Mieszkańcy bloków chwalą sobie bliskość centrum i widoki roztaczające się z wyższych kondygnacji. Narzekają na nieustawność i ciasnotę mieszkań oraz balkonów. Z czasem wrocławski Manhattan zyskuje coraz gorszą sławę. Elewacje z roku na rok będą przytłaczały coraz głębszą szarością. Osiedle postarzeje się w najgorszy z możliwych sposobów - wadliwe wykonawstwo i marne materiały będą tu o sobie dawać znać przez całe dekady. Podziemny parking stanie się scenerią, w której będzie można kręcić filmy grozy. Totalność tej architektury zostanie spotęgowana skalą zaniedbania, brudu i niechlujstwa. Osiedle Grabowskiej-Hawrylak będzie można wkrótce podawać za przykład tego, jak brutalnym okresem w historii architektury był modernizm, zwłaszcza rozumiany tak bezkompromisowo jak tutaj.

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

I gdy wydawało się, że historia ta będzie miała fatalne zakończenie, pojawiło się światełko w tunelu. Zapewne dzięki skomplikowanej konstrukcji i bogatym w detale elewacjom osiedle oparło się pierwszemu termomodernizacyjnemu szałowi, jaki ogarnął Polskę. Gdyby próbowano je ocieplić z takim wdziękiem, z jakim zrobiono to na wielu polskich osiedlach w pierwszej dekadzie XXI wieku, można by spokojnie ogłosić osiedle na placu Grunwaldzkim najszpetniejszym kompleksem mieszkaniowym w Polsce. Na szczęście było to prawdopodobnie zbyt trudne.

Dziś zarządzająca osiedlem spółdzielnia Piast, owszem, planuje modernizację, jednak wiele wskazuje na to, że zostanie ona przeprowadzona z poszanowaniem praw autorskich architektki. Projekt przygotowali bowiem architekci skupieni we wrocławskiej fundacji Jednostka Architektury, działającej pod patronatem samej Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak. Elewacje na osiedlu odzyskają swoją biel, odświeżone i zaopatrzone w zieleń zostaną przestrzenie między blokami oraz przestrzenie na dachach. Podziemny parking zostanie ucywilizowany.

(fot. Filip Springer)(fot. Filip Springer)

Osiedle przy placu Grunwaldzkim jest więc nie tylko dowodem, że w czasach typizacji można było projektować nietypowo, oryginalnie i z rozmachem. Jeśli jego modernizacja przebiegnie w myśl nowych założeń projektowych opracowanych przez Jednostkę Architektury, już nikt i nigdzie nie będzie miał wytłumaczenia, by podobne remonty przeprowadzać bez klasy i szacunku dla pierwotnych projektów. Jeśli uda się to tutaj, to uda się wszędzie. A to polskiej przestrzeni z pewnością wyjdzie na dobre.

 

Filip Springer. Reporter, fotograf, współpracuje z "Dużym Formatem", "Polityką", "Tygodnikiem Powszechnym". Autor książek reporterskich poświęconych przestrzeni, między innymi "Zaczynu. O Zofii i Oskarze Hansenach" (Karakter) oraz "Wanny z kolumnadą. Reportaży o polskiej przestrzeni" (Czarne). Stypendysta Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego.

Zobacz także
Komentarze (25)
Zaloguj się
  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 190 razy 178

    to nie jest kwestia 'brutalnego modernizmu' tylko polskiego syfu.
    projekt jest świetny, ale od początku oszczędzano - dosłownie na wszystkim. wykonanie jest tandetne, blogi, parkingi, promenada - to wszystko zaczęło walić się już w kilkanaście lat po oddaniu do użytku.
    brak było również odpowiednich technologii - np. wykonania okien.
    i nie ma tutaj żadnego pocieszenia, czy happy endu - teraz jest jeszcze gorzej. deweloperzy wyciskają kasę z metra, architektura nie ma już w ogóle żadnego znaczenia.

  • gdsta

    Oceniono 110 razy 98

    wspaniale by było gdyby udało się pokazać jak miało wyglądać to miejsce
    to był fenomenalny projekt i bardzo szkoda, że zmarnowano taką szansę

    trzymam kciuki za sukces

  • tygrysio_misio

    Oceniono 74 razy 58

    Tak w zasadzie to szczenka opada.... ten blok jest fantastyczny.....

  • mejerewa

    Oceniono 50 razy 44

    "Muszlowate osłony" z zewnątrz tak ciekawie wyglądające zabierają sporo światła i w mieszkaniu już tak ciekawie nie jest. Bloki są w złym stanie, ale pokażcie we Wrocławiu kilkunastopiętrowy bok z lat 70. w dobrym stanie. Klatki - molochy, z anonimowymi mieszkańcami, a obecnie głównie z najemcami - studentami, nigdy nie będą oazą spokoju i czystości.
    Modernistyczne osiedle razem z okolicznymi pięknymi ponad stuletnimi kamienicami (wciąż w części mającymi mieszkania komunalne) stanowi rejon slumsów. Niestety.

  • firaneczka

    Oceniono 24 razy 24

    fajnie by było jak by został umieszczony np. rzut piętra - człowiek mógłby zweryfikować koncepcję autorki:)

  • mumel4

    Oceniono 70 razy 10

    Jedyny fajny budynek zaprojektowany przez p. Hawrylakową znajduje się przy skrzyżowaniu ulic Kołłątaja i Kościuszki : zawiera dwupoziomowe i funkcjonalne mieszkania . Natomiast ..sedesowce'' to ewidentna porażka ! Nie dość , że są z paskudne z zewnątrz to mieszkania w nich zawate są koszmarne : podłogi mogą mieć kilka poziomów , pokoje nawet pięć kątów , widziałem też pomieszczenie udające kuchnię , na planie rombu ! Masakra ! Robienie z tego projektu ,,megaarchitektury'' to zwyczajna ściema . Rewitalizację tego paskudztwa (za chore pieniądze) popiera syn projektantki ( w cywilu szef SARP-u we Wrocławiu) oraz aktualny architekt miejski , umoczony również i w ten układ .

  • tarapaci

    Oceniono 13 razy 5

    Jakim ona jest, przepraszam, "gigantem" architektury? O ciasnotę nie mam pretensji - takie czasy. Ale projektowanie nieustawnych mieszkań i przepychanie rozwiązań, dla których brakowało technologii i materiałów to ewidentne błędy architekta.

  • kor-ka

    Oceniono 11 razy 5

    Jak je sensownie odnowią i dodadzą wreszcie tę planowaną od początku zieleń, to może być naprawdę ciekawie. Nie zrobi się od tego obszerniej, ale może się zrobić atrakcyjniej, znacznie.

    --
    kor.blox.pl/html

  • Ania Witkowska

    Oceniono 1 raz 1

    Podrzucam trochę linków: www.tvn24.pl/wroclaw,44/wyremontuja-wroclawskie-sedesowce,281945.html
    www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=708268&page=3

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX