Pomysłodawcy Bednarskiej Szkoły Realnej, od lewej: Filip Haka, Janusz Fiett, Dorota Fiett (dyrektor), Jan Wróbel

Pomysłodawcy Bednarskiej Szkoły Realnej, od lewej: Filip Haka, Janusz Fiett, Dorota Fiett (dyrektor), Jan Wróbel (fot. Agata Grzybowska)

trend

Technikum w liceum, czyli Bednarska Szkoła Realna. Jak "wykształciuch" ma obronić się na rynku pracy?

Etyka i efektywność, psychologia stosowana, podstawy prawa, a nawet "portfolio". Poza tym do wyboru trzy specjalistyczne ścieżki rozwoju: techniczno-informatyczna, biznesowo-ekonomiczna i multimedialno-artystyczna. A jakby tego było mało - praktyki w firmach i instytucjach. I zamiast trzech - cztery lata nauki. Tak w zarysie prezentuje się unikatowa na skalę Polski oferta nowego liceum, które ma powstać w Warszawie - Bednarskiej Szkoły Realnej.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (131)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • mr.pen

    Oceniono 20 razy 12

    Niech sie zapisze do PO lub GW to wystarczy, nic ni trzeba umiec.

  • boras1691

    Oceniono 14 razy 12

    Może i krytycy mają rację ale nikt nie powiedział na czym mają polegać te zmiany systemowe w szkolnictwie. Co to znaczy "dostosować do rynku pracy" jeśli ten się zmienia tak szybko?
    U nas to jest regułą że zamiast proponować realne rozwiązania krytykuje się proponowane.
    A tymczasem masa uczniów pcha się na kierunki studiów ktore produkują bezrobotnych bo nie mają pojęcia co by chcieli robić bo nie wiedzą w czym mogą się sprawedzić. Jest to pewnie spowodowane złym "rozpoznaniem" talentów (lub ich braku) u swoich dzieci. Rodzice często formalnie odnoszą się do wychowania międląc do nudności formułki które dzieciom nie pomagają określić samych siebie. Jedną z nich jest "najważniejsze żeby był szczęsliwy i robił to co lubi". Niby słusznie ale co to znaczy dla każdego konkretnego nastolatka? Spełnianie oczekiwań rodziców czy pójście na łatwiznę i studiowanie czegoś co wymaga najmniej wysiłku?

  • roztoka

    Oceniono 27 razy 11

    @student_zebrak wypowiada sie już któryś raz na forach internetowych jak oczywista .. k a n a l i a...
    Zadaje skandaliczne oraz wybitnie kłamliwe i parszywe pytanie:

    "Jaki cymbal katolicki ograniczyl liczbe przedmiotow, ograniczyl wymiar godzin przedmiotow scislych z matematyka na czele?"

    No kto, ty łobuzie wykańczał i wykańcza polską edukację, poczynając od 2001 roku? Kto poczynając od upadku rządów AWS w 2001 zasiedla Ministerstwo Edukacji Narodowej najpierw na stanowiskach wiceministrów i dyrektorów departamentów, a potem ministrów? (odpowiedź - ludzie Agory i GW, tacy jak Mirosław Sawicki, Włodzimierz Paszyński, Marciniak itp).

    Kto mimo masowych protestów opinii publicznej wprowadza nowa maturę razem z osławionym kluczem egzaminacyjnym niszczącym jakąkolwiek kreatywność i rozwój ucznia. Klucz np. ustalał jakie słowa ma obowiązkowo maturzysta użyć w swoim wypracowaniu, jeżeli innych niz przewidziane, nie dostawał żadnych punktów. Ustalał nawet dokładną liczbę (!!!) słów, bodajże 750, z których ma sie składać jego wypracowanie !!! Maturzysta zamiast myśleć o koncepcji wypracowania, o pomysłach, o argumentacji, musiał się skupiać na liczeniu słów, bo groziło mu za przekroczenie limitu słów o bodajże jedno (może kilka?) nie otrzymanie odpowiednich punktów.

    KTO ZLIKWIDOWAŁ LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE wraz z naukami ścisłymi, z chemią, biologią, fizyką
    i KTO ROZWALIŁ SZKOLNICTWO ZAWODOWE ???? NO KTO?

    P L A T F O R M A .. z .. CZASÓW TUSKA z MINISTER … H A L L ..., z … S Z U M I L A S, a teraz z KLUZIKOWĄ

    (GW na swoich łamach na pokaz roni krokodyle łzy nad stanem oświaty, gdy tymczasem jej ludzie w ścisłej współpracy z Platformą rujnowali i dobijali polska edukację)

  • antey

    Oceniono 12 razy 10

    Polsce NIE JEST potrzebne szkolnictwo zawodowe !
    [1] w Polskich firmach NIE MA KULTURY planowania ścieżki kariery (w znaczeniu anglosaskim czyli po prostu planu zatrudnienia). Mechanik samochodowy może i będzie zdolny do pracy do 70-tki - jak zadba o zdrowie. Spawacz, pracownik produkcji,budowalniec ? Wątpliwe. Żeby nie było, "biurowców" to też dotyczy.
    [2] Absolwent zawodówki może pracować albo "na własnym" ( co jest potępiane durnym argumentem "nie każdy może mieć firmę, bo kto by pracował" ) albo w przemyśle którego NIE MA. Są tylko dotowane z pensji kruczącej się mniejszości pracującej produktywnie MONTOWNIE w rodzaju PESY czy Opla
    [3] W Polsce jest kult wyższego wykształcenia - sprzataczka musi mieć dyplom, znać 2 języki .... po co ?
    [4] Kto będzie egzaminował i nadawał świadectwa - leśne dziadki ? Jeżeli szkola nie zapewni minimum 50% odrzutu, to znaczy że będzie wypuszczać nieprzygotowanych absolwentów. A w takich sytuacjach z polska mentalnością nie będzie chętnych.

    Podobnie jak poprzednie reformy, to tylko małpowanie - na zasadzie kultu kargo - modelu niemieckiego tym razem. Gdzie Ci wszyscy wykształceni za ciężkie pieniądze (bo porządne kształcenie zawodowe KOSZTUJE - materiały, sprzet, czas fachowców) znajdą niedotowane państwowo zatrudnienie ?

  • chrisraf

    Oceniono 9 razy 9

    A dlaczego nie podgladnie sie systemow edukacji w krajach od dziesiatek lat slynacych z doskonalych fachowcow?
    Mam tutaj na mysli Niemcy. Jakims "dziwnym" zbiegiem okolicznosci zajmuja oni regularnie podia mistrzowskie w roznych dyscyplinach zawodowych od kucharzy po mechanikow. Wieskzosc w Polsce nawet nie wie, ze regularnie odbywaja sie mistrzostwa Europy i mistrzostwa swiata w zawodach... ;(

  • Magdalena Żurek

    Oceniono 11 razy 9

    Nie jestem przekonana. Liceum ma dawać wykształcenie ogólne, a nie konkretne umiejętności. Temu swego czasu służyły technika i szkoły zawodowe. Odbudować szkolnictwo zawodowe, dostosować profile techników (i program nauczanych tam przedmiotów) do potrzeb rynku pracy. Czy absolwent BSR, po podstawach psychologii i praca nabędzie konkretnych umiejętności??? W czym??? Recenzji posłuchamy za 4 lata... A swoją drogą, co ma w głowie pracodawca, który od 19-letniego absolwenta liceum oczekuje "konkretnych umiejętności"???

  • rosfita

    Oceniono 11 razy 9

    Przepraszam a co w tym pomyśle jest nadzwyczajnego. Nie widzę tu niczego nowego. Więcej w tym piany niż faktycznie nowej jakości.

  • fjestis

    Oceniono 10 razy 8

    W momencie, gdy będzie w Polsce praca umożliwiająca wychowanie dzieci i normalne żcyie dla ludzi po zawodówkach, to te uczelnie same się odrodzą.

  • gdabski

    Oceniono 36 razy 8

    "Założenie jest następujące: jeśli ktoś pracuje w grupie, jest oceniany tak samo jak cała grupa. I uczeń musi się tak dzielić zadaniami i planować efekty, żeby później nie mieć pretensji, że „grupa dostała czwórkę, a ja zasłużyłem na piątkę”. Chcemy przygotować uczniów na to, że w pracy zawodowej często liczy się efekt pracy zespołu, a nie jednostek. I dlatego trzeba się umieć dogadać."

    W pracy zawodowej może i tak, ale, u licha, nie w szkole!

  • zagonczyk_jaremy

    Oceniono 21 razy 7

    Jeżeli Bednarska się za to zabierze - to mamy gwarantowaną porażkę.
    Co innego uczyć i wychowywać, a co innego podpowiadać jak tworzyć sitwę
    i manipulować zasobami ludzkimi.
    Bednarska zrodziła się idei i dobrych zamiarów, lecz przez lata stoczyła się
    do poziomu bezideowego liberalizmu połączonego z semitofilstwem.
    Piszę to z poziomu płacącego czesne przez wiele lat (gimnazjum/liceum).
    Nauczyciele merytorycznie (przedmioty ścisłe) poniżej poziomu,
    na poziomie jeżeli chodzi
    o wazeliniarstwo w stosunku do sponsorów - rodziców.
    To nie jest szkoła zdolna do nauki realnego, uczciwego świata.
    Za to znakomicie sobie radzi z kursami tworzenia koterii, partii,
    grup interesów - patrz parlament szkolny. Także w pewnym sensie
    zrównanie ucznia z nauczycielem bije w podstawy wychowania.
    W naukach ścisłych nie ma miejsca na negocjacje, to nie sklepik.
    Co do próby odbudowy szkolnictwa zawodowego - po prostu
    trzeba było go nie niszczyć. Wzorce są, nie trzeba nowych eksperymentów.
    Współpraca z "Kopernikiem", ASP, czy giełdą stworzy jedynie pozory
    kontaktu młodego człowieka z zawodową "rzeczywistością".
    Polski "operator trzonka łopaty" nie potrzebuje centrum nauki i złudzeń
    bardziej niż praktyk budowlanych w upale, które pozwolą rozwinąć mięśnie.
    Oderwani od życia intelektualiści o rozmytych poglądach nie są w stanie
    stworzyć systemu który opiera się na czystym "konkrecie".
    Dlatego - jak na wstępie. Porażka. Ale zarobić na niej się da........
    Uśśś...

  • student_zebrak

    Oceniono 17 razy 7

    na tym zdjeciu to raczej laboratorium pigularzy, a nie liceum.
    tak trudno pogrzebac w archiwum?

  • aron2004

    Oceniono 14 razy 6

    Prawda jest taka że Polacy wolą pracować za 1500 zł za biurkiem niż za 2500 zł na budowie, na deszczu, wietrze i śniegu. Dlatego ludzie idą na studia, bo mają nadzieję na znalezienie pracy umysłowej.

  • wacek321

    Oceniono 5 razy 5

    Solidaruchy twierdzą,ze podstawą jest historia.Bo jak zapomina sie historie to wracają jej najgorsze doświadczenia.A więc powinno się stworzyć historię zniszczenia szkolnictwa zawodowego ( a że zostało zniszczone to solidaruchy nie negują),ukarać winnych i zatrudnić do odbudowy fachowców a nie dalej brnąć w realizację czegoś niby nowoczesnego,stworzonego przez nieudaczników, nieuków o mentalności naszego mędrca.

  • lechutek69

    Oceniono 9 razy 5

    Poradnictwo zawodowe w Polsce to teoria bez realnych możliwości realizacji. Podobnie, jak działalność urzędów pracy, które nic nie oferują poza zasiłkami i kilkoma stanowiskami pracy dla urzędników. Nawet najlepsze rady psychologów, znawców uzdolnień zawodowych i pedagogów nic nie pomogą naszej młodzieży, kiedy szkoły nastawione są na wyciąganie kasy za papierek nazywany świadectwem ukończenia, dyplomem, itd. Uczeń ze znajomością czytania i pisania szybciej nauczy się wykonywania konkretnej pracy, na konkretnym stanowisku zaczynając od stażu na tymże stanowisku pod okiem fachowca. Po jaką cholerę kształcić wszystkich (a takie ambicje maja rodzice) nieuków zasłaniających się dysleksją, dysgrafią i innymi dysfunkcjami, aby później i tak szukali pracy jako sprzedawcy, brukarze, posadzkarze, tynkarze, ochroniarze, sprzątacze, roznosiciele gazetek marketowych, itp. Pytam po jaką cholerę i za czyje pieniądze? Wróćmy do obowiązkowego podstawowego kształcenia 8 letniego dla wszystkich i dobrowolnego licealnego dla zdolnych przyszłych kandydatów na studia wyższe. Zróbmy wolny wstęp na pierwszy rok studiów wyższych na podstawie świadectwa maturalnego i naturalną selekcję w późniejszych latach studiów.

  • ks-t

    Oceniono 7 razy 5

    Też jestem zdegustowany krytyką"ekspertów". Woda. Być może redakcyjny skrót. Warto próbować zmian choć nie do końca w nie wierzę. Prywatna, droga szkoła może eksperymentować ale siłą rzeczy nie musi się to przełożyć na sukces systemu. Tym niemniej praca zespołowa to jest to czego brak w naszym systemie edukacji. Ze względów ideologicznych zlikwidowano harcerstwo i masowy sport nie dając nic w zamian. Zlikwidowano naukę matematyki. Zaczęło sie to od nieudanej reformy z lat 70tych gdzie praktyczne zadania zastąpiono działaniami na zbiorach. A "za wolności" jako niepraktyczną zlikwidowano niemal całkowicie. Dobrze że coś sie odradza, nie śledzę systemu i nie bardzo wiem dlaczego. Jednakowoż testy PISA pokazują wzrost kompetencji arytmetycznych (co cieszy). Niestety inne testy pokazują znaczne cofnięcie się w dziedzinie rozwiązywania problemów, rozumienia tekstów itp. Odbudowanie kompetencji matematycznych (generalnie ścisłych), zespołowych i społecznych to powinny byc te priorytety. Inicjatywie BSR życzę powodzenia.

  • psi_zgryz

    Oceniono 12 razy 4

    Byłem kiedyś na wykładzie Jana Wróbla. Gość próbował nas przekonać, że Wałęsa wcale Polski nie zdradził. On po prostu zaczął kooperować po tym jak oficer go przesłuchujący powiedział mu, że wie co jada jego kotka i że to są sardynki. Wałęsa wtedy się załamał i stwierdził, że skoro wiedzą co moja kotka je to już wszystko wiedzą o mnie i trzeba kooperować. Taki to ten Wróbel przebiegły.

  • mniklasp

    Oceniono 3 razy 3

    Jestem za elitarnoscia szkoly , pauperyazacja w tej dziedzinie doprowadzila do bylejakosci i braku motywacji . Musza byc wyksztalceni hydraulicy oraz technicy komputerowi ,musza byc inzynierowie elektronicy i elektromechanicy, technik komputerowy jezeli chce i ma ambicje moze zostac naukowcem , sa to tzw late bloomers. System ogolniakow z najlepsza kadra byl najlepszy systemem, zawodowek z ksztalceniem elektrykow ,budowlancow i rowniez elektronikow do instalacji komputerow i technika dla specjalistow zawodowych np elektrykow wysokich napiec , specjalistow od rozwiazywania problemow technicznych,jak rowniez obslugi i naprawy urzadzen cyfrowych do diagnozy samochodowej itp.. Ministrestwo powinno przygotowac pomysly i przeorac je przez panele specjalistow z roznych krajow gdzie szkolnictwo odnosi sukcesy.

  • je.oleg

    Oceniono 5 razy 3

    Czysta utopia! Dziś - prawie nikt ni przychodzi "po wiedzę", a "po papierek".

  • ergosumek

    Oceniono 2 razy 2

    "Entuzjastyczna reakcja ministerstwa
    Innowatorski pomysł pedagogów z Warszawy zyskał akceptację w kuratorium i ministerstwie."

    Cieszą sie jak głupi do sera?
    To oni powinni stymulować zmiany, a nie szkoły.
    Tylko kogo mamy za ministra edukacji?
    Edukacją powinni kierować fachowcy od edukacji, z pedagogicznym autorytetem, a nie politycy.
    "Takie będą Rzeczpospolite, jak ich młodzieży kształcenie."
    Obecny system kształcenia nadaje sie tylko do likwidacji.
    Koniec gimnazjów, powrót liceów 4 letnich, technikow i zawodowek, zgodnie z programem PIS, koniec z 6 latkami w szkołach.

  • sselrats

    Oceniono 6 razy 2

    Przeciez w Polsce szkola nie nauczy nawet umiejetnosci przeczytania ze zrozumieniem umowy, ktora sie podpisuje.

  • sselrats

    Oceniono 8 razy 2

    Problem jest w Polakach a nie polskim szkolnictwie. Za komuny w Polsce bylo szkolnictwo zawodowe podobne do niemieckiego a i tak absowenci byli gamoniami w porownaniu do ich niemieckich kolegow - co stawalo sie oczywiste gdy komus udalo sie wyemigrowac wtedy do Reichu i musial douczac sie zawodu od Niemcow.

  • mr.superlatywny

    Oceniono 2 razy 2

    Polecam "Realschule" oraz "Wirtschaftsgymnasium", kilkujezykowe, a potem studia jednoczesnie z kilkoma dyplomami ("róznonarodowymi"). Takich jest cala masa, np. pomiedzy Hiszapani, Francuzami, Niemcami, Anglikami. Jest tez kilka fajnych rzezcy na G.Slasku, np. informatyka po polsku i niemiecku, oczywiscie tez z angielskim, z kontaktami i praktykami(stazami zagranica.

  • Szymon Konkol

    Oceniono 6 razy 2

    Wywołany do tablicy... witam Państwa.
    Zostałem poproszony o wyrażenie swej opinii w w/w temacie.
    Prawa "wolnego rynku" w realiach oświaty w naszym grajdołku zaczynają przypominać przepychankę szkół do absurdu wręcz innowacyjnych i nowoczesnych.
    Czytając oferty handlowe tych placówek dostajemy niejednokrotnie kolorowego zawrotu głowy, jest tak pięknie, tak nowocześnie i tak światowo że wręcz nierealnie...
    A może to tylko gra pozorów - swoisty edujarmark i wabik dla uczniów - potencjalnych klientów tych (często) pseudo nowoczesnych i innowacyjnych placówek?
    Każdy z nas chce by jego dziecko uczyło się w szkole najlepszej z możliwych... Jednak jak odróżnić fikcję od faktów? Jak odróżnić rzetelną ofertę od steku banałów i nic nie znaczącej ideologicznej papki okraszonej sosem frazesów i błyszczącą technologicznymi świecidełkami.
    Moje spostrzeżenia odnoszące się do BSR z (mam nadzieję) przyczyn obiektywnych zostały znacznie okrojone i skrócone. Nie poddaję krytyce powstającej placówki, jednak zwracam uwagę na pewne symptomy obserwowane na polskim rynku edukacyjnym. Dla ścisłości i z szacunkiem wolności mediów cytuję w całości mój komentarz dotyczący tego tematu: "Rosnące niezadowolenie z realiów funkcjonującego obecnie systemu edukacji stało się motywacją do poszukiwań nowych, alternatywnych rozwiązań i nowego modelu szkoły. Bednarska Szkoła Realna jest jednym z przykładów takiego działania.
    Model Szkoły Realnej nie jest wynalazkiem nowym. Koncepcja tego systemu oświaty powstała w XVIII i nawiązuje do pruskiego modelu edukacji (czyli dokładnie tego jaki obecnie, powszechnie funkcjonuje).
    Założenia koncepcji działania zakładają położenie głównego nacisku na kształtowanie umiejętności praktycznych ucznia z zastosowaniem szeroko rozumianych technik informacyjno komunikacyjnych. Takie podejście nie stanowi jednak zwiastuna rewolucyjnych zmian a jedynie jest próbą dostosowania znanej nam szkoły do wyzwań jakie niesie ze sobą XXI wiek. „Urealnianie” XVIII wiecznego modelu szkoły do realiów XXI wieku musi budzić i budzi wątpliwości.
    Każda próba zmian w systemie edukacji jest pożądana i jako taka inicjatywa Szkoły Realnej rozumiana jako alternatywa i eksperyment pedagogiczny zasługuje na uznanie jednak polskiej szkole, tkwiącej w modelu pruskim nie wystarczają już kolejne jej reformacje, tutaj potrzebna i oczekiwana jest rewolucja u samych jej podstaw."
    Pozostawiam Państwa z otwartym pytaniem o sens kultywowania szkoły zamkniętej w przestrzeni klasy i ograniczonej tzw podstawą programową stawiając jako alternatywę szkołę rozumianą jako "akademię mistrzów", otwartą dla wszystkich i dostosowaną do indywidualnych oczekiwań i potrzeb jednostki.

  • lukasgld

    Oceniono 6 razy 2

    Moim zdaniem jest już coraz lepiej szczególnie w technikach i zawodówkach. Uczniowie na praktykach w szkole mają coraz lepszy sprzęt praktycznie taki jaki używają obecnie w firmach. Głównie dzięki pieniądzom z Unii, choć wiadomo, że Unia nie wykłada całej sumy trzeba mieć wkład własny. Ja chodziłem do technikum lata 1999-2004 i patrząc jaki sprzęt w pracowniach na warsztatach i laboratorium szkoła posiada teraz, a kiedyś jak ja tam chodziłem to niebo i ziemia bez porównania.

  • pas964

    Oceniono 1 raz 1

    Jakby państwo dawało realne zabezpieczenie socjalne (jak w Anglii, Francji czy Niemczech) w wypadku utraty pracy to praca nie byłaby tak stresująca. Bo jak wyciskający pracownika szef jest nie do wytrzymania można spokojnie coś zmienić w swoim życiu a nie lądować pod mostem lub na garnuszku u bliskich. Nooo ale wtedy nie bylibyśmy zielona wyspą tylko państwem z rankingiem śmieciowym.

  • gladi7

    Oceniono 7 razy 1

    jaka to dzisiaj szkoła, że nie uczy nawet umiejętności pisania, prawidłowego formułowania zdań i umiejętności logicznego redagowania jakiejś myśli ? Dzisiaj bywa niemożliwym odczytanie odręcznego pisma maturzysty, nie mającego pojęcia o okresach historycznych w polskiej literaturze ani znajomości geografii, nie mówiąc już o matematyce czy chemii. Brak takiemu maturzyście też jakiejś specjalizacji tematycznej, którą chciałby dalej pogłębiać na studiach.

  • acc4

    Oceniono 11 razy 1

    Czteroletnia "szkoła realna". Jej absolwenci będą mieli 20 lat w momencie opuszczania jej murów. Dla mnie to jeszcze jeden sposób przetrzymywania młodych ludzi w pampersach tak długo jak tylko się da.

  • wujek_skrudz

    0

    Ja bym tylko prosił o odpowiedź pana Wróbla, jak to robi, że szkoła na Bednarskiej jest normalna, a nawet jakaś taka ucząca samodzielności, odpowiedzialności, myślenia i takie tam. Bo moje doświadczenia ze szkołami niepublicznymi to mniej więcej tak wyglądały, że "pan każe, sługa musi". A uczeń robi mniej więcej to, co chce. No i nawet niektórym zdarzało się chcieć uczyć. Ale większość mniej więcej jak z amerykańskiego filmu typu "wieczny student" i temu podobne. Może jakiś rąbek tajemnicy a propos czesnego...?

  • pacta

    Oceniono 2 razy 0

    Drodzy Państwo, bohaterowie artykułu!
    Wasze opinie i pozy na złączonej fotografii wydają się pasować bardziej do świeżo upieczonych laureatów Nagrody Nobla. Archeologia edukacyjna, którą uprawiacie, która w odróżnieniu od prawdziwej archeologii nic odkrywczego nie przynosi, powinna bardziej znaleźć się w dodatku specjalnym do "Strażnicy"
    Jeżeli chcecie poznać know-how w kwestii organizacji Państwa szkoły, zapraszam do Bielska-Białej, gdzie na ul. Piastowskiej gdzie działa wieloprofilowa szkoła zawodowa: www.szkolnictwo-zawodowe.mzo.bielsko.pl/
    Proszę, nie odkrywajcie Ameryki. Są grube pieniadze do wydania i zamiast wziąć się za solidna robotę, to marniutkim artykułem zajmujecie miejsce w sieci. Do roboty!

  • pata.m

    Oceniono 4 razy 0

    "Wykształciuch" - inwektywa, która ma rację bytu tylko w naszym sfrustrowanym kraju, używana głównie przez ludzi, którzy mówią "Poszłem po browara, wina Tuska".

  • almagus

    Oceniono 10 razy 0

    Można finansować naukę.

    W stanie poczęcia, bankrut do wzięcia.

    Samotny wieczór w hotelu.
    Łóżka użytkowane przez wielu.
    Telewizor zepsuty.
    Instytut przyjechał do huty.

    Żelazostopy pokleją.
    Inni byli z kaznodzieją.
    Obracali piramidką.
    Energię ściąga kosmiczną.

    Państwowa spółka akcyjna.
    Rządzącym atrakcyjna.
    Posady krewnych, wzajemne.
    Czy mają wiedzę? Tajemne.

    Biskup poświęcił wydziały.
    Zakład jest doskonały.
    Prezes po teologii.
    Aby opatrzność też zmogli.

    Na efekt liczą od razu.
    Z modlitwą przy ołtarzu.
    Ale jak się nie uda.
    Przecież zdarzają się cuda.

    Straty do odzyskania.
    Służ panu przykazania.
    Zwolniona wredna załoga.
    Oni są bliżej Boga.

    2015-01-24 almagus
    almagus.blox.pl/html

  • pas964

    Oceniono 3 razy -3

    Finlandia ma najlepszy (w badaniach) system edukacyjny. Dzieci zaczynają naukę od 7 roku życia a nie od 6 jak u nas. Poza tym u nas tak naprawdę moglibyśmy zaczynać naukę od 10 roku życia i edukacja państwowa mogłaby trwać sześć lat 2 lata nauki na testy do gimnazjum, 2 lata na testy do liceum i dwa lata na testy do matury. Potem dopiero przez 3-4 lata szkoła przygotowawcza do studiów, prowadzona przez uczelnie - oczywiście odpłatna lub korki - też płatne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX