Zuch Kazik

Zuch Kazik (fot. SP Records)

wywiad gazeta.pl

Zacier: Ta żenada* trwa od wieków. Zawsze śmieszne były dowcipy o pierdzeniu i gołej du**e

W zeszłym roku wydał dwie płyty: "Skazany na garnek" jako Zacier i "Zakażone piosenki" w ramach projektu Zuch Kazik z interpretacjami najpopularniejszych w Polsce propagandowych utworów z lat 40., 50. i 60. A teraz zaprasza na Zacieralia, czyli legendarny już Festiwal Twórczości Żenującej. Zwróćcie uwagę na nazwy - zagrają m.in. Krwiokał, Grupa Pieseek, Deuter, Zuch Kazik, Deriglasoff i Płonąca Pyta Nerona. Czyli żart i żenada przede wszystkim? Nie do końca, bo głupkowate przyśpiewki to tylko fragment jego świata, cała reszta ma mobilizować do refleksji i zastanowienia się nad sensem istnienia, walki ze złem, przemijania - podkreśla Zacier, po godzinach muzyk, na co dzień doktor nauk medycznych i lekarz nefrolog.

Po dyżurze?

- Dzisiaj akurat miałem normalny dzień pracy, czyli zajęcia ze studentami, seminarium.

Dzień zaczynasz...

- ... o szóstej rano. Jadę autobusem i czytam książkę lub słucham muzyki, później spacer w parku - to jest moja codzienna droga, medytacja, bardzo ważne chwile w życiu. Później robota.

Autobus zamiast samochodu - świadoma decyzja?

- Absolutnie. Kiedyś miałem przez chwilę samochód, ale uznałem, że ten tryb życia, ten rodzaj „wolności” nie za bardzo mi odpowiada. Stać w korku, irytować się, złorzeczyć? Nikt by mnie do tego nie zmusił.

Zacier (fot. SP Records)Zacier (fot. SP Records)

Co dalej?

- Dalej zaczyna się odprawa, obchód i rozmowy z pacjentami. Później zazwyczaj pracuję ze studentami - czasami z polskimi, czasami z anglojęzycznymi grupami. Ale 24-godzinne dyżury lekarskie też się zdarzają.

I wtedy rodzą się teksty?

- Teksty zasadniczo rodzą się, kiedy chcą. To nie jest tak, że piosenka powstaje na żądanie, kiedy mam ochotę zabrać się do pisania. Sama musi przyjść - inaczej nic z tego nie będzie. Teraz mam taki czas, że nic mnie nie dopada, żadna melodia nie dźwięczy w głowie. Wciąż czekam. A może już się nie doczekam?

Ktoś już wam powiedział, że wasza nowa płyta jest żenująca?

- To ciekawe, ale jeszcze nie słyszałem takiego głosu na jej temat.

No to ja to powiem: strasznie żenująca ta płyta!

- Wiem. I dziękuję.

Nie obrazisz się?

- Nie, bo rozumiem, do czego nawiązujesz. Przewrotne pojęcie żenady wprowadziłem sam, aby określić swoje zapatrywania na muzykę. W mojej działalności jest dużo elementów, które mogą żenować. Jestem mistrzem żenady. Zażenowanie wynika z niepewności, bezwstydu, szczerości i odwagi tworzenia i prezentacji swojej sztuki, a więc z bezkompromisowej wizji artystycznej. Chodzi o fakt tworzenia czegoś de novo, podejmowanie ryzyka, unikanie zbyt sztywnych i zdefiniowanych ram formalnych, nadmiernej kosmetyki muzycznej... Nie bardzo wiem, co teraz powiedziałem, ale pewnie jest w tym dużo prawdy.

Zuch Kazik, Zakażone Piosenki (fot. SP Records)Zuch Kazik, Zakażone Piosenki (fot. SP Records)

ZACIER, czyli inaczej Zrzeszenie Artystów Cierpiących i Entuzjastycznie Rżnących. Rżnących - niech będzie, ale cierpiących?

- Nie da się ukryć, że „skrót” został dla hecy wtórnie rozwinięty, a nie odwrotnie. To cierpienie jest umowne, bo natywny Zacier to przede wszystkim radosna twórczość, chociaż przesztyletowana różnymi wydarzeniami z lat 80., wycieczkami alkoholowymi, młodzieńczymi przemyśleniami, rozterkami egzystencjalnymi, niepowodzeniami miłosnymi. Podobno każdy artysta musi cierpieć, aby jego przekaz był prawdziwy.

A ciebie co żenuje?

- Sztampa, naśladownictwo, bohaterskie zaśpiewy, powielanie wzorców, granie pod publikę. Żenujące są dla mnie stylizacje na „światowego” artystę - zawodzenie zgodne z muzycznymi trendami. Udawanie, wchodzenie w czyjąś skórę, wtórność i pseudogwiazdorskie pojękiwania.

Nazwiska?

- Nie chcę nikogo skrzywdzić. Przecież nie twierdzę, że mam rację. Wyrażam swoje zdanie. Poza tym każdy ma takie swoje zespoły, które uwielbia, i takie, które wprawiają go w zażenowanie.

Zacier (fot. Jarek Talacha)Zacier (fot. Jarek Talacha)

„Nic dla mnie nie znaczą twoje kuwertury/ Dupę nimi wytrę, ty chuju ponury” - śpiewasz w „Fortepianie” o Chopinie. I pada tam nazwisko! Zdarza się, że w którymś momencie stwierdzasz, że jednak trochę przegiąłeś?

- Rzadko, bo staram się nikogo nie obrażać, a to akurat jedna z nielicznych spośród moich 200 piosenek, gdzie padają bluzgi. Chodzi tu o prowokacyjne podeptanie ideału. Skandal. Zresetowanie moralności do poziomu zero, od którego można ponownie zacząć. Trzeba to oceniać z dystansu, z przymrużeniem oka. Wiem, że nie każdy to zrozumie. Ale nie lubię się powtarzać i obecnie raczej skłaniam się w stronę repertuaru wyważonego i refleksyjnego.

A bohaterskie zaśpiewy na zadymiarskim marszu 11 listopada cię żenują?

- Staram się trzymać z daleka od wszelkich objawów fanatyzmu, skrajnego nacjonalizmu, braku tolerancji, zadymy o podłożu politycznym. Ludziom najwyraźniej brakuje kogoś do bicia - nie ma stanu wojennego, nie ma wroga zewnętrznego, no to trzeba go sobie wymyślić.

„Zabrali nam jaja”?

- „Zabrali mi jaja” to parodia odnosząca się do kilku piosenek z lat 80. Nie jest to szczytowe osiągnięcie mojej myśli twórczej. Często naśmiewam się z frazesów i oklepanych grepsów, jednak przede wszystkim rozliczam się z sobą, ubliżam sobie, a dopiero w drugiej kolejności dokuczam komuś. Ale jeśli już dokuczam, to za bardzo poważne wykroczenia.

Na przykład jakie?

- Wywoływanie wojen, krzywdzenie innych, brak tolerancji, fanatyzm religijny. Na to nie pozwalam i z tym walczę - walczę ironią, czasami zadumą, czasem zwykłymi wulgaryzmami desperacji i rozpaczy.

W czasach, kiedy wszystko wyśmiewamy? Nie ma dnia, żeby ktoś nie wysłał linka do filmiku z jakimś wygłupem, pustym żartem, „internauci się śmieją”, a my zamiast czytać wiadomości - wolimy oglądać memy. To internet nas dziś śmieszy i żenuje.

- Internet stwarza ogromną przestrzeń dla wszelkiego rodzaju jarmarcznej rozrywki. I pornografii całego świata. Poza tym to jednak niewyobrażalny dostęp do informacji, coś, o czym przez tysiąclecia marzyli filozofowie. Żartuję, że to ja pierwszy wymyśliłem YouTube'a - 20 lat temu w rozmowie z przyjacielem wyobrażałem sobie, że w przyszłości tak właśnie będziemy korzystali z muzyki: nie będziemy kupowali płyt, mając dostęp do ogromnej bazy za darmo albo za drobną opłatą.

Ale YouTube to przede wszystkim wielki cyfrowy śmietnik - królują filmiki ze śmiesznymi kotkami, psami przebranymi za pająka, parodiami, wulgaryzmami. Ty to wszystko robiłeś, kiedy internetu w ogóle jeszcze nie było!

- Na szczęście wszystkiego nie robiłem. Ameryki też nie odkryłem. Wielu z nas bawiło się parodiując zespoły lub kręcąc filmy. I myślę, że nie było w tym nic oryginalnego. Wygłupiamy się wszyscy, zwłaszcza kiedy jesteśmy dziećmi - jedni po prostu z tego wyrastają, inni nie. Ja najwidoczniej nie wyrosłem. Nadal na przykład kręcę filmy w ramach zespołu filmowego Gruszka Szczepana, tyle że teraz w towarzystwie synów.

A ty jakie filmiki lubisz sobie obejrzeć?

- Szczególnie filmiki o kotach, które bawią się, dajmy na to, z wiewiórką.

Nowy teledysk Masłowskiej?

- Nie widziałem. Nie wiem też, kto to Masłowska.

Nagranie z marszu niepodległości, na którym mylą dziennikarza TV Republika z dziennikarzem TVN-u?

- Nie widziałem. Ja też mylę ludzi, dziennikarzy znam mało.

Właściwie dlaczego tak bardzo lubimy się żenować?

- Ale my przecież „żenujemy” się od wieków - taka jest i była natura jarmarcznej rozrywki. Internet jest tylko doskonałym narzędziem do jej rozprzestrzeniania. Zawsze śmieszne były dowcipy o pierdzeniu i gołej dupie - niektórzy starają się od tego zdystansować i utrzymują, że to nie jest godna rozrywka, ale na tym dokładnie polegał teatr uliczny: na gagach, na biciu się patelnią po głowie, na jakichś bardzo prostych i żenujących żartach. To cieszyło lud.

Ty też próbujesz ten lud zabawiać.

- Cieszy mnie, gdy ktoś słucha moich nagrań, lubię też performance, występy na żywo. Nasze koncerty są spontaniczne i nieprzewidywalne - zawsze wydarzyć się może jakaś grubsza wpadka, są też chwile uniesienia i heroicznego spełnienia. Bo sztuka powinna być uliczna, nieokiełznana, pod żadnym pozorem nie czysto rzemieślnicza. Zatem nie mamy wielkiej publiczności, bo większość lubi formy wygładzone, niewymagające analizy, podjęcia trudu.

Niedźwiedź Janusz wciąż „mieszka w bloku i czasem słucha hip-hopu”?

- Ta piosenka to perełka. Nie wiem, czy nie najfajniejszy numer, jaki udało mi się napisać.

Dlaczego?

- Bo opowiada o schizofreniku naszych czasów - mieszańcu posklejanym z różnych skór. Sam jestem zaangażowany w różne subkultury, obracam się w różnym towarzystwie, co innego robię w pracy, co innego poza nią. I niedźwiedź Janusz jest takim człowiekiem (zwierzęciem?) - zagubionym, niejednoznacznym, ale podążający za głosem swojego serca. Każdy z nas jest po trosze niedźwiedziem Januszem. Dzisiaj nie martwimy się o etykietę, „stosowny” ubiór, nie ma wyraźnego podziału na klasy społeczne, jest przyzwolenie na różne zachowania, nastał czas większej tolerancji i wyrozumiałości.

Szukamy rozpaczliwie swojej tożsamości?

- Każdy może sobie swoją tożsamość wypracować sam i może być ona zupełnie dowolna. Jesteś sobą, ale jednocześnie nie działasz na niekorzyść innych, nie kradniesz, nie wyrządzasz nikomu krzywdy. Wszystko jest wtedy w porządku.

A tekst: „Antek, podaj cegłę, Antek, bo cię jebnę”?

- Mam wrażenie, że niesłusznie skupiłeś uwagę na tych utworach z ciemnej strony mocy. Akurat wybrałeś piosenkę „Pieśń Solidarności Murarzy” skomponowaną na najniższym poziomie rdzenia przedłużonego, wypełniacz, ale też żart nawiązujący do „Pieśni Solidarności Partyzantów” z mojej pierwszej płyty „Konfabulacje”. Tutaj nie ma czego tłumaczyć. To czysta żenada.

„Popatrz ziom na dupę tego wokalisty, ciągle się w nią drapie, pewnie ma glisty”.

- To jest z kolei z piosenki napisanej na zamówienie. Dr Yry, kiedy nagrywał płytę z zespołem Pieseek [pisownia oryginalna - przyp. aut.], poprosił: Napisz taką piosenkę, w której nam naubliżasz, z błotem zmieszasz. Zapytałem: Na pewno tego chcecie?Na pewno. No to proszę bardzo. Ktoś chciał, żeby go zwyzywać, i ja to uczyniłem.

I to jest pomysł na biznes!

- Byłoby ciężko z tego żyć, a ja ubliżam głównie kanaliom i przyjaciołom na życzenie.

Prowokujesz?

- Tak, do myślenia, do śmiechu, wspomnień, ale nic na siłę. Nie chcę pouczać, wymądrzać się. Robię to, na co mam ochotę w danej chwili. Przede wszystkim dla siebie. To ze mnie się wylewa, a ja staram się tego nie cenzurować. Pisałem już o wszystkim, w każdym stylu, na różnym poziomie. Żenada jest prowokacją. Może kiedyś wyczerpią się inspiracje.

I co wtedy?

- Nic wtedy, bo mam mnóstwo innych hobby. Staram się prowadzić życie na wielu frontach.

Zacieralia 2014 (fot. Konrad Jaraszek)Zacieralia 2014 (fot. Konrad Jaraszek)

Zacieralia 2014 (fot. Konrad Jaraszek)Zacieralia 2014 (fot. Konrad Jaraszek)

Takich właśnie osób doktor nauk medycznych szuka na Festiwalu Twórczości Żenującej „Zacieralia”?

- Szukam tych, którzy mnie szukają. I muzyków, których bawi granie. Ludzie do mnie piszą, dzwonią - mówią, że chcieliby zagrać na Zacieraliach i, co więcej, nie chcą za to żadnych pieniędzy. Czyli kieruje nimi entuzjazm. Są jeszcze nasi przyjaciele, nasze gwiazdy: Kuba Sienkiewicz, Piotrek Łojek, Kazik Staszewski, Janusz Zdunek, którzy na Zacieraliach grają regularnie, bo należą do tej samej rodziny. Kazik Staszewski, wielki mecenas i entuzjasta Zacieru i Zacieraliów, nie wyobraża sobie nowego roku bez udziału w tym festiwalu, nomen omen Festiwalu Twórczości Żenującej.

Dokonujesz selekcji zespołów?

- Selekcja jest konieczna, bo i chętnych wielu. Jeśli ktoś chce na Zacieraliach zarobić pieniądze, to raczej się nie zgłosi. Jeśli ktoś uważa, że chodzi tylko o dosłowną żenadę - wydzieranie mordy, robienie rozpierduchy i puszczenie paru bluzgów, no to przykro mi, ale to też nie wystarcza. Musi być entuzjazm, musi być pomysł, chęć podzielenia się swoim światem z publicznością.

Zacier z synem (fot. Konrad Jaraszek)Zacier z synem (fot. Konrad Jaraszek)

Wciąż podbierasz garnki żonie?

- Nie, bo mam swój własny arsenał garnków. Nieustannie poszukuję nowych, gdyż część z nich zwyczajnie tracę na koncertach. Kilka poszło na aukcje charytatywne, część rozdałem, kilka porwał tłum.

I jeszcze syna w to wszystko angażujesz.

- To jego wybór, żyje graniem, podobnie jak ja. Zdarza się z tego powodu trochę babskiego gderania, ale zarówno moja mama, jak i żona widzą, co się dzieje, że to nie jest tylko chodzenie na chałtury i wracanie do domu po pijaku bez gitary. Czasami słyszę od nich, że synowi zawracam głowę tym graniem: Znowu jedziecie? Znowu Michał nie ma kiedy się uczyć. Ale ostatecznie rodzina popiera to, co robimy, cieszy się razem z nami. I stara się nie przeszkadzać. Wszyscy wiedzą, że to stracona walka, a działalność muzyczna, choć pracochłonna, jest pożyteczna i rozwija. Michał gra ze mną już 10 lat. Żałuję, że drugi syn, Tomek, nie chce, przynajmniej na razie, do nas dołączyć.

 

Zacieralia, VIII Festiwal Twórczości Żenującej, 9-10 stycznia 2015, klub Progresja, Warszawa, ul. Fort Wola 22

ROZKŁAD JAZDY:
PIĄTEK - 9 STYCZNIA (17:00):
(pomiędzy koncertami zespołów - 10-minutowe przerwy z projekcjami filmowymi)
CZZK 17:10-17:50, VOA 18:00-18:40, smkkpm Ultra 18:50-19:30, Kazik i Proforma 19:40-20:20, Kabanos 20:30-21:20, Zuch Kazik 21:30-22:10, GKS 22:20-23:00, Speculum 23:10-23:50
SOBOTA - 10 STYCZNIA (17:00):
(pomiędzy koncertami zespołów - 10-minutowe przerwy z projekcjami filmowymi)
Krwiokał 17:10-17:50, Pieseek 18:00-18:40, Deuter 18:50-19:30, TPN 25 19:40-20:20, Kasia i Wojtek 20:30-21:10, Zacier 21:20-22:00, Deriglasoff 22:10-22:50, Zdunek + Goście 23:00-23:40, PPN 23:50-00:10

ROZKŁAD JAZDY:

PIĄTEK - 9 STYCZNIA (17:00):

CZZK 17:10-17:50, VOA 18:00-18:40, smkkpm Ultra 18:50-19:30, Kazik i Proforma 19:40-20:20, Kabanos 20:30-21:20, Zuch Kazik 21:30-22:10, GKS 22:20-23:00, Speculum 23:10-23:50

SOBOTA - 10 STYCZNIA (17:00):

Krwiokał 17:10-17:50, Pieseek 18:00-18:40, Deuter 18:50-19:30, TPN 25 19:40-20:20, Kasia i Wojtek 20:30-21:10, Zacier 21:20-22:00, Deriglasoff 22:10-22:50, Zdunek + Goście 23:00-23:40, PPN 23:50-00:10

 

Mirosław „Zacier” Jędras. Doktor nauk medycznych, lekarz nefrolog, autor tekstów, kompozytor, wokalista. Czasami gra na instrumentach klawiszowych, czasami na fujarce, skrzypcach albo gitarze. Autor utworu „Odpad atomowy”, który znalazł się w repertuarze Elektrycznych Gitar i Kazika Staszewskiego. Na scenie obecny od lat 80. Nagrał blisko 200 piosenek, kilka albumów oficjalnych i drugie tyle nieoficjalnych. Twórca i organizator festiwalu Zacieralia. Wierny piewca artystycznego nonsensu. Jak pisały o nim media: zażenowanie podnosi do rangi sztuki, a potem strąca w otchłań radości.

Mariusz Wiatrak. Dziennikarz - kiedyś muzyczny, dziś gość od wszystkiego. Kiedyś m.in. „Gazeta Wyborcza” i „Machina”, dziś redaktor Kultura.gazeta.pl. Dwukrotnie wylądował na okładce „Tygodnika Powszechnego” - raz jako apostata, a raz jako dziecko, które przestaje wierzyć.

Komentarze (31)
Zaloguj się
  • xxl184

    Oceniono 39 razy 17

    Zacier jest genialny :) "To zima" to mój ulubiony numer :D

  • maggi9

    Oceniono 31 razy 13

    "Zwróćcie uwagę na nazwy - zagrają m.in. Krwiokał, Grupa Pieseek, Deuter, Zuch Kazik, Deriglasoff i Płonąca Pyta Nerona. Czyli żart i żenada przede wszystkim?"

    Deriglasoff to jest nazwisko, geniusze. Co w nim żenującego i żartobliwego?

  • Piotr Kula

    Oceniono 17 razy 3

    Poznałem go oglądając ,, Sarnie żniwo '' i sie zakochałem w tym człowieku. Zacier podziwiam i zawsze będę Cię kochał za twoja twórczość. Dziękuję

  • amitodynda

    Oceniono 21 razy 3

    Genialne Bumcen bumcen szprycen szprycen hajdi hajdi hajdi hoo z Generała Italia i narracja Wściekłych pięści Węża - uwielbiam tę ekipę

  • Michał Dolinowski

    0

    Wiekszosc z ludzi wypowiadających się to Snoby. Skwituje to słowami piosenki pt. Snob

    Snob Snob Snob
    Oświecony w gustach
    On ma te właściwe
    Reszta się nie zna się nie zna
    Kiepska muzyka
    Żenujące słowa
    Melodia za prosta
    Boli go to, boli, boli

  • bamapo

    Oceniono 14 razy -2

    Ten "rybak" na zdjęciach to Józef Bąk?

  • Jakub Januszewski

    Oceniono 56 razy -4

    Pomijam wartość tej rozmowy, bawi mnie fakt, ze w rozmowie o kompletnie czym innym i tak prowadzącemu udało się przywołać dwukrotnie Marsz Niepodległości i go oczernić. Cudne!

  • eldemon

    Oceniono 35 razy -5

    Ludzie, zastanõwcie sié nad sobą, jeśli produkty rego żenującego zespołu, Was śmieszą!
    Może nie jest jeszcze za późno!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX