Michał Rzecznik i Mikołaj Tkacz

Michał Rzecznik i Mikołaj Tkacz (fot. Monika Jędrys)

fenomen

"Czasem, jak patrzę na nowe polskie kabarety, to wiem, jak nie żartować". Kim są twórcy "Naprawdę nieśmiesznych rysunków"?

Kim są autorzy "Naprawdę nieśmiesznych rysunków" - fanpage'a, który do czerwca polubiło ponad 20 tysięcy osób? Czemu unikają żartowania z polityki i za co cenią Sławomira Mrożka?

Komiks jest w Polsce niszą. Albumy osiągają maksymalnie parotysięczne nakłady, zagadnieniem interesuje się niewielka grupa hobbystów. Mikołaj Tkacz i Michał „Mazol” Rzecznik przez lata znajdowali się w niszy wewnątrz tej niszy.

Ich surrealistyczne komiksy znała garstka ludzi, przede wszystkim czytelnicy niezależnego magazynu komiksowego „Maszin”. Do czasu, aż założyli na Facebooku stronę pt. „Naprawdę nieśmieszne rysunki”, którą od czerwca polubiło ponad 20 tysięcy ludzi. I liczba ta bardzo szybko rośnie. Teraz Tkacz i Rzecznik muszą borykać się z komentarzami fanów, takimi jak: „Ten rysunek jest śmieszny, a miały być nieśmieszne. Czuję się oszukany”.

Monika zaraz zrobi wam zdjęcia i wasze twarze trafią do weekendowego magazynu Gazeta.pl. I wtedy skończą się żarty. Zostaniecie celebrytami.

Mikołaj Tkacz: Szkoda, bo nie jestem zadowolony z tego, jak dziś wyglądam.

Michał Rzecznik: E tam, wczoraj w Klubie Komediowym wyglądałeś pięknie w tej koszuli. Jak już wyszedłeś, rozmawiałem z Maćkiem Buchwaldem z Klancyka (stołeczny teatr improwizowany - przyp. BP). Powiedział, że wcześniej myślał, że jesteś normalnym człowiekiem, a tymczasem jesteś taki jak te twoje rysunki (śmiech).

Mikołaj: Już dawno z Danielem Gutowskim z „Maszina” stwierdziliśmy, że wszyscy rysownicy wyglądają jak swoje rysunki, i to faktycznie się sprawdza.

Postaci, które rysujesz, często posiadają zbyt duże lub zbyt małe części ciała.

Mikołaj: Sam mam duże ręce. Wiele osób mi to mówi. Głowę chyba mam normalną choć sam już nie wiem. Chyba mam dużą głowę. Zwłaszcza w porównaniu do jednego mojego przyjaciela, który jak zakłada moją ulubioną czapkę Umbro, to wygląda jak dziecko, które włożyło czapkę dorosłego. Jak dostałem od przyjaciółki tę czapkę, to musiałem poprosić znajomą, żeby mi ją poszerzyła. A i tak ledwo wchodziła mi na łeb!

rys. Michał Rzecznikrys. Michał Rzecznik

Dobra, to co? Zaczynamy wywiad?

Michał: Trochę się boję, żebyśmy nie wyszli na przemądrzałych.

Mikołaj: Ja z reguły wychodzę na śmiejącego się z siebie (śmiech).

Zdarza wam się trafić na jakąś nową polską komedię lub polski kabaret w telewizji czy na YouTube?

Mikołaj: Zdarza się, ale jakoś nigdy mnie to nie cieszy. Wtedy jestem smutny, że te rzeczy mają najczęściej dopisek HIT. Ale bardzo się kiedyś cieszyłem, jak trafiałem na Mumio. Nawet w reklamach. Uwielbiam ich poczucie humoru. I jak powtarzają „Hi Way”, to zawsze obejrzę. Jak go za pierwszym razem oglądałem w gimnazjum, to byłem dość mocno niezadowolony. Ale ten film zyskuje w moich oczach z każdym kolejnym obejrzeniem. Z biegiem lat spotykam też coraz więcej ludzi, którzy doceniają „Hi Way”, więc chyba ten film dojrzewa.

Michał: Jak trafię na jakiś polski kabaret, to bardzo chętnie oglądam. Karzę samego siebie. Bo wiesz, my z Mikołajem potrafimy usiąść i rysować przez dłuższy czas zupełnie bezmyślnie, jednym strzałem kilkanaście czy kilkadziesiąt rysunków. Przed każdym takim setem kolekcjonuję wspomnienia, również te złe. I to się wszystko wreszcie wzbiera i wypływa w takiej fali pomysłów, które czasem biorą się z tego, że coś mi się nie podoba.

Ale są też dobre rzeczy. Tydzień temu widziałem trailer polskiej komedii „Pani z przedszkola”. I wydawało mi się, że to jest śmieszne. Jestem tym trochę przerażony. No i jest film Grzegorza Jaroszuka „Kebab i horoskop”. Po zwiastunie wydaje mi się, że może być śmieszny. Co prawda gram w nim, ale (śmiech).

Mikołaj: Czasem, jak patrzę na nowe polskie kabarety, to wiem, jak nie żartować, ale też - z czego już nie musimy żartować. Bo widzimy, że inni już to robią i słabo im idzie, więc możemy skupić się na nowym temacie.

rys. Mikołaj Tkaczrys. Mikołaj Tkacz

No właśnie, w zasadzie w swoich rysunkach nie wchodzicie w humor polityczny czy też taki oparty na aktualnych wydarzeniach.

Mikołaj: Ostatnio prawie się to zdarzyło. Michał zrobił serię rysunków w pociągu, takich szkiców. Nazwał je „Notatkami z pociągu”. I tam był narysowany grób, na którym było napisane „Kolega kolegi”. I chciałem to wrzucić na koniec 11 listopada jako komentarz do wydarzeń tamtego dnia. Ale poszedłem spać i nie wrzuciłem (śmiech).

Michał: Mnie w ogóle czasem kusi żartowanie ze spraw bieżących, ale nie robię tego, właśnie dlatego, że wszyscy to robią. No i bardziej interesuje mnie to, co się działo 50 lat temu, niż to, co się dzieje teraz. Wolę nawiązywać do tamtego okresu. Więc może moje rysunki byłyby aktualne w latach 60.?

Mikołaj: Poza tym po paru miesiącach żarty oparte na polityce czy na sprawach społecznych przestają być śmieszne. Lub stają się niezrozumiałe po iluś latach.

Ja generalnie robię żarty oparte na sprawach aktualnych, ale aktualnych dla mnie (śmiech). Takich zwyczajnych sytuacjach, które akurat mnie spotykają na co dzień. Bo ja w ogóle bardzo mało żyję polityką.

rys. Michał Rzecznik/Daniel Gutowski, ilustracja pochodzi z albumu S/Nrys. Michał Rzecznik/Daniel Gutowski, ilustracja pochodzi z albumu S/N

Bliżej więc wam do Mrożka niż do Raczkowskiego czy ostatnich rysunków Janka Kozy.

Michał: Tak, to prawda. Ale na przykład Raczkowski robi i takie, i takie żarty. Ostatnio zrobił żart o Hofmanie. Że trzeba iluś tam polityków wyrzucić, a Hofmana wydalić. I się zastanawiałem, ile czasu przetrwa ten żart? To jest dobry barometr: im dłużej to działa, tym gorzej. To jest ciekawe w żartach politycznych: jeśli je rozumiesz po latach, to nie jest z nami za dobrze.

Z jednej strony żarty polityczne Raczkowskiego są bardzo popularne, ale z drugiej: z regularnie robionych badań wynika, że od wielu lat najwięcej Polaków lubi żart sytuacyjny. A żart polityczny lubi tylko 7 proc.

Mikołaj: Sandra Bullock najbardziej lubi żart sytuacyjny. Kiedyś w książeczce z dowcipami był z nią wywiad i tam tak powiedziała. A ja wtedy byłem bardzo mały i nie wiedziałem do końca, co to żart sytuacyjny. I nie wiedziałem, co muszę zrobić, żeby Sandra Bullock się zaśmiała (śmiech).

Przeczytałeś to w jednej z tych gazetek Szczepana Sadurskiego z cyklu Dobry Humor?

Mikołaj: Tak! Dużo ich kupowałem, jak byłem mały. Ale czytałem tam tylko żarty rysunkowe, często na głos członkom rodziny, natomiast dowcipów tekstowych wcale nie czytałem.

rys. Mikołaj Tkaczrys. Mikołaj Tkacz

Dopiero co pokazaliście na fanpage'u cycki z okazji 12 tysięcy fanów, a już miesiąc później jest ich ponad 20 tysięcy. Co się stało?

Mikołaj: Próbowaliśmy to zbadać i nie wiemy. Kiedyś, jak skoczyło nam 1000 fanów do przodu w jeden dzień, to odkryliśmy, że Maciej Stuhr udostępnił nasz żart o nim. Ale teraz nie możemy dojść, jak dotarliśmy do tych 20 tysięcy.

Michał: Nie chcę nam zepsuć opinii medialnej, ale mam takie podejrzenie, że ostatnich kilka tysięcy fanów to ludzie w wieku 13-17 lat.

Sprawdzałeś statystyki?

Michał: Tak. Nie wiem, jak to się stało, ale bardzo nas to cieszy. Nowe pokolenie.

Mikołaj: Mi się bardzo podoba, jak tacy oburzeni nastolatkowie komentują, że to zupełnie nieśmieszne! „Zupełnie mnie nie bawi!”.

Michał: Niektórzy ludzie pod żartem piszą: „Nie rozumiem, o co chodzi, proszę mi wytłumaczyć”. I jacyś inni ludzie tłumaczą!

Mikołaj: Tak. I to najczęściej w jakiś dziwny sposób, wykręcając żart.

Michał: Mieliśmy kiedyś jedną hejterkę. Pojawiła się pod dwoma wpisami i niestety zniknęła. A już się cieszyłem, że coś się będzie działo.

rys. Michał Rzecznikrys. Michał Rzecznik

Do tej pory trafialiście raczej do hermetycznej grupy docelowej. Jakie to uczucie: nagle zacząć trafiać do bardziej masowego odbiorcy?

Mikołaj: Parę miesięcy przed założeniem „Naprawdę nieśmiesznych rysunków” założyliśmy stronę „Kadry komiksowe”. I wtedy to było dla nas: „Łał! Zdobyliśmy ponad 1000 fanów w tak krótkim czasie!”. Fanpage „Maszina” zdobył mniej fanów przez 3 czy 4 lata.

Potem było tak, że zbieraliśmy te rysunki z Michałem w folderze na Dropboksie. I myśleliśmy sobie, że nikogo nie będą śmieszyły i tak na tym Dropboksie zostaną. Mieliśmy pewne plany wobec nich, ale nic nie wypalało. I ja w pewnym momencie piszę do Mazola: „Wstawiamy! Zobaczymy, co się będzie działo”. Wstawiliśmy i chwyciło, ale nie wiem czemu. Może fajna nazwa? Nie wiem. To był szok, ale dziś już jestem na takim etapie, że jak rysunek ma na przykład 30 polubień zamiast 100, to się martwię, że coś jest nie tak z tym żartem. (śmiech) Przyzwyczaiłem się do 100 lajków albo więcej pod każdym rysunkiem.

A do „fejmu”?

Mikołaj: Do „fejmu” ciągle nie przywykłem.

Michał: Ja się trochę czasami obawiam.

Czego?

Michał: Po pierwsze, odpowiedzialności (ogólna wesołość). Kilkadziesiąt tysięcy ludzi! Nie można im wszystkiego wcisnąć. I mam też takie uczucie - chyba każdy, kto rysuje czy w ogóle robi cokolwiek, tak ma - że skończą mi się pomysły. Na starcie „Nieśmiesznych ” tak miałem, że przestałem wierzyć, że kiedyś jeszcze narysuję coś dobrego i przestałem rysować na kilka tygodni. Z nerwów. Ale na szczęście mi przeszło.

rys. Mikołaj Tkaczrys. Mikołaj Tkacz

Od którego momentu zaczęła się wam lawina like'ów na fanpage'u? Od tego o Stuhrze?

Mikołaj: Nie, wcześniej!

Michał: Ja pamiętam dwa. Pierwszy to rysunek o smutnym człowieku, a drugi to ten, który wisi teraz na górze fanpage'a. Oś czasu „Nie żyjesz - żyjesz - nie żyjesz”.

Mikołaj: Był jeszcze ten twój rysunek o rozmowie o pracę. To był pierwszy taki rysunek, że byłem w szoku, jak bardzo stał się popularny.

rys. Michał Rzecznikrys. Michał Rzecznik

Są jacyś rysownicy, którym zazdrościcie dowcipów? Widzicie żart i myślicie: że też na to nie wpadłem

Mikołaj: Ja zazdroszczę Mrożkowi tego, że jego żarty nie są żartami w oczywisty sposób. One są czymś obok żartu, a jednak są śmieszne. Za to bardzo podziwiam jego prace.

Michał: Mam podobnie z Mrożkiem. Ale są tacy rysownicy satyryczni, którzy imponują mi graficznie. Na przykład Adam Macedoński, który w „Przekroju” rysował postaci w formie kwadratów: głowa to kwadrat, tułów to kwadrat, nogi kwadraty. I potrafił rysować całe kolejki czy tłumy z tych kwadratów. To było niesamowite!

Tak samo jak Czeczot, którego grafika jest zabawna i pomysłowa, ale jednocześnie taka ładna! Te linie, te perspektywy, które on buduje To jednocześnie żart i dzieło sztuki. Nigdy takiego poziomu nie osiągnę, więc zazdroszczę. A z młodszych twórców? Jakub Dębski jest geniuszem.

Mikołaj: O, tak! Zazdroszczę mu tego, jak w swoich „Atlasach zwierząt” przedstawia różne zwierzęta i tworzy równoległą rzeczywistość. Na przykład mówi, że wąż właściwie wygląda jak koń, tylko nie ma nóg. Bo on wszystkie te zwierzęta buduje z prostych linii. Uwielbiam takie przeniesienie żartu z naszej rzeczywistości do rysunkowej, przy jednoczesnym opowiadaniu o prawdziwej rzeczywistości. Więc jeżeli miałbym powiedzieć, czego komu zazdroszczę, to Kubie właśnie tego.

Michał: Ja jeszcze Jankowi Kozie zazdroszczę stylu. Patrzyłem kiedyś, jak on rysuje, kiedy dawał mi autograf.

Bo Koza potrafi też „ładnie rysować”.

Michał: Tak, ale te jego niby-niechlujne rysunki są tak bardzo dokładne, tak wypracowane Każda kreseczka u Kozy to jest jakiś osobny proces myślowy. A jednocześnie te postacie są tak cudownie upośledzone. Tak pięknie naturalne. Bodajże Bogusław Polch w jakimś z wywiadów opowiadał, dlaczego przestał rysować realistycznie i zaczął robić rysunki, które się ludziom nie podobały w komiksach o „Wiedźminie”. I Polch powiedział, że ludzie w tych komiksach mieli takie brzydkie twarze, bo jak kiedyś jechał tramwajem, to zauważył, że 90 proc. osób, które jadą tym tramwajem, jest strasznie brzydkich. I to jest realizm! (śmiech)

rys. Mikołaj Tkaczrys. Mikołaj Tkacz

A jacy artyści wywarli największy wpływ na sposób, w jaki rysujecie?

Mikołaj: To jest bardzo złożone, bo jak byłem nastolatkiem, to byłem fanem Gorillaz i czytałem dużo „Produktu” (kultowy magazyn komiksowy prowadzony przez Michała „Śledzia” Śledzińskiego w latach 1999-2004 - przyp. BP). Więc bardzo na mnie wpłynęła kreska Jamiego Hewletta i Śledzia. I wtedy w takim stylu rysowałem. Nieumiejętny mix Śledzia i rysunków z teledysków Gorillaz. Od tego wyszedłem i to widać we wcześniejszych moich rzeczach. Później inspirowałem się Gawronkiewiczem - to do dziś mój ulubiony polski rysownik komiksowy. A obecnie najbardziej, jeżeli chodzi o styl graficzny, inspirują mnie Picasso i Franciszka Themerson. Takie geometryczne przedstawianie postaci i rozwarstwianie ich. Nawet miałem takie dwa rysunki, które zatytułowałem „Themera Pics” - od nazwisk Themerson i Picassa.

Michał: Dla mnie na pewno Papcio Chmiel. Szczególnie bardzo wczesny Papcio i bardzo późny Papcio. Późny wcześniej na mnie działał, a wczesny później. Kiedy mówię „bardzo późny”, to mam na myśli okolice XX księgi.

Tam gdzieś był odcinek pt. „Tytus malarzem”, w którym Tytus podrywa dziewczynę z obrazu Picassa.

Michał: Tak. To już było bezpośrednio blisko Picassa. Ale jest też księga, w której Tytus był umuzykalniany. I jest narysowana na dwóch planszach dyskoteka, w której jest mnóstwo ludzi. I wszyscy są narysowani tak, że to jest pomiędzy Picassem i jakimiś prymitywistami. U niego ta kreska zawsze gdzieś zjeżdża, te postaci też są jakieś chore. To mi się bardzo podobało, ale potem odkryłem, że on był w ogóle geniuszem w latach 60., kiedy rysował wszystko grubszą kreską i robił takie bardziej kubistyczne formy.

Poza tym miał na mnie wpływ Mrożek, przez swoją prostotę. Tak samo Butenko i Jacek Świdziński. Baranowski, bo jest geniuszem kompozycji. I Wróblewski za „Kapitany Żbiki”. Czyli w zasadzie cała polska szkoła komiksu.

 

rys. Michał Rzecznikrys. Michał Rzecznik

Obaj cały czas tworzycie rzeczy na boku. Co teraz robicie oprócz „Naprawdę nieśmiesznych rysunków”?

Mikołaj: „Naprawdę nieśmieszne rysunki” bardzo nas w pewnym momencie pochłonęły. Ale myślę, że teraz ze spokojem prowadzimy fanpage i wracamy do swoich spraw. Ja w sumie robię różne projekty naraz, bo tak lubię. Nie umiem się skupić na jednej rzeczy w jednym momencie.

Oprócz mojego nowego projektu muzycznego >>bumro<< i labelu kasetowego z muzyką eksperymentalną o nazwie -Super-, bardzo chcę się skupić na mojej serii inspirowanej amerykańskim komiksem internetowym, który się ukazuje w różnych hipsterskich magazynach. Moja seria ma nazwę „Fuya Fuya Komix”. Mam w ramach niej rozpoczętych kilka cyklów i chcę wydrukować z nich dłuższe albumy. Jeden na przykład o człowieku, który wyskakuje z auta i się toczy przez cały komiks i przybiera coraz dziwniejsze kształty. Jest to pretekstem do graficznej zabawy. Opowiadałem o tym pomyśle mojej mamie przez telefon i ona powiedziała: ojej, to musi być bardzo smutny komiks (śmiech). Będzie też książeczka „Grill Romania”, o grillujących Rzymianach, którzy stoją w starożytnych szatach i rozmawiają tylko zmyśloną łaciną. Przez cały komiks.

rys. Michał Rzecznikrys. Michał Rzecznik

Michał, ty ostatnio stworzyłeś nagrodzony na festiwalu Komiksowa Warszawa album „Maczużnik”. Co robisz teraz?

Michał: Zacząłem pisać serię kryminalną w stylu „Kapitana Żbika”. Chciałbym rozdzielić te scenariusze na kilku rysowników i zrobić serię, która mogłaby się utrzymać w trybie wydawania co dwa miesiące. Ale czeka mnie trochę pracy, bo chcę najpierw stworzyć z 10 odcinków

Chcesz potraktować konwencję ironicznie czy zrobisz to na poważnie?

Michał: Całkowicie na poważnie.

Przeniesiesz akcję do współczesności czy będzie to PRL?

Michał: To się będzie działo w latach 70. Wydaje mi się, że „Kapitan Żbik” jest czymś, co można by było ożywić i Polacy bardzo by tego chcieli. To by się świetnie sprzedało. Ludzie zbierają te albumy, kupują tę nową serię, która leży w kioskach, ale też wydają jakieś ogromne sumy na stare albumy, na przykład na Allegro. Więc jest jakieś oczekiwanie.

Te nowe „Komisarze Żbiki”, które wychodziły, to były uwspółcześnione wersje. A to wtedy traci zupełnie sens. Żbik powinien rozwiązywać sprawy w latach 70. i robić to jako milicjant, nie jako policjant. I wychodząc od tego pomysłu, zacząłem tworzyć swojego bohatera, który byłby milicjantem i nazywał się jak jakieś zwierzę.

A poza tym rysuję swoje albumy z serii autobiograficznych. Zacząłem „Warszawą”, czyli komiksem bez rysunków. Teraz próbuję to rozwinąć.

rys. Mikołaj Tkaczrys. Mikołaj Tkacz

Mikołaj: Ja z takich autobiograficznych chciałbym zrobić komiks o swoich byłych dziewczynach. Ale trochę się boję.

Czego? Że brzydko je narysujesz i będzie im przykro?

Mikołaj: Nie, że ich znajomi się zorientują, że to one, i się zawstydzą. Michał mi radził, żebym zrobił komiks o jednej dziewczynie, która jest sumą wszystkich i zmienia się w kolejne. I powstałby taki komiks: „Jedna dziewczyna Mikołaja” (śmiech).

Mam też serię „Jaka ładna dziewczyna”. Że chodzę po ulicy i widzę ładne dziewczyny, ale do nich nie podchodzę. I myślę sobie: „O, jaka ładna dziewczyna, może bym podszedł? Eee, lepiej nie ”.

Co dalej z „Naprawdę nieśmiesznymi rysunkami”? Chcielibyście puścić je na przykład do prasy?

Mikołaj: No pewnie. Czekamy tylko na prasę!

Michał: A za 10 lat almanach.

rys. Michał Rzecznikrys. Michał Rzecznik

 


Bartek Przybyszewski. Dziennikarz serwisu popkulturalnego Popmoderna . Wchłania przede wszystkim komiksy (głównie europejskie) i filmy (głównie amerykańskie). Admin fanpage'a Bardzo złe filmy.

Komentarze (13)
Zaloguj się
  • mistrzunio_swiata

    Oceniono 43 razy 31

    Przejrzałem te ich rysunki i szczerze mówiąc to rzeczywiście są nieśmieszne... Ciekawe też nie. To właściwie o co chodzi?

  • cassius769

    Oceniono 31 razy 25

    raczej smutne...

  • cezar85

    Oceniono 22 razy 16

    czeski film

    polski humor

  • pinto

    Oceniono 13 razy 9

    Chciałem polubić ich fanpejdż na FB, ale te rysunki są naprawdę nieśmieszne:)

  • Gość: HopDziś

    Oceniono 8 razy 8

    A Sadurski wydaje właśnie pierwszą od 20 lat książkę ze swoimi rysunkami :-) Dziś ostatni dzień na PolakPotrafi.

  • pandada

    Oceniono 9 razy 3

    dawno się tak nie uśmiałem

  • montezuma1234

    Oceniono 9 razy 3

    ciekawe

  • yaman49

    Oceniono 1 raz 1

    Brakuje ci komentarzy ? To ja skomentuję to tak; W tym ponurym kraju, nikt a szczególnie decydenci nie maja poczucia humoru. A wszystko jest jakąś świętością. I z czegokolwiek próbujemy się pośmiać, naruszamy czyjąś świętość, a przekształca się to w następnie w prześladowania, na rynku pracy, na rynku zleceń, na rynku codzienności. a to już przestaje być śmieszne. Dlatego lepiej jest nie narażać się rządzącym, czy decydującym bałwanom i zrezygnować z wszelkich form karykatury aby mieć spokojniejsze życie. A naśmiewamy się z rzeczy nieśmiesznych udając, że są niesłychanie zabawne. Albo robimy to w ścisłym, zaufanym gronie - ryzykując, że ktoś nas kiedyś jednak ujawni.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX