Leszek Wielki Książę Wierzchowski w Parku Kościuszki w Katowicach

Leszek Wielki Książę Wierzchowski w Parku Kościuszki w Katowicach (fot. Bartek Barczyk / bartekbarczyk.com)

Leszek Wielki Książę Wierzchowski: Polsce brakuje matki lub ojca narodu

Z Leszkiem Wielkim Księciem Wierzchowskim spotykamy się w Katowicach, gdzie mieszka. Niedawno skończył 65 lat. Pracuje w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Jednak przede wszystkim jest przywódcą Polskiego Ruchu Monarchistycznego i regentem Polski. Tytuły, które nosi, przyprawiają o zawrót głowy. Kim jest "Kniaź Imperium Rosji i Emir Tatarów"? Samozwańczym władcą? Pasjonatem? Skromnym urzędnikiem?

Jak został pan królem Polski?

Leszek Wielki Książę Wierzchowski: - Nie jestem królem Polski. Podkreślam to wszem i wobec. Jestem jedynie regentem, czyli urzędnikiem zastępującym Jego Królewską Wysokość. Początkowo nosiłem miano regenta-inicjatora Polskiego Ruchu Monarchistycznego. Tę organizację powołałem do politycznego życia w sierpniu 1991 roku. Znalazłem setki zwolenników. Z czasem zostałem przez nich wybrany regentem.

Jak brzmi pełny tytuł Wielkiego Księcia?

- Jego Królewska Wysokość Leszek Antoni Wielki Książę Wierzchowski, z Łaski Boga i Woli Narodu Regent Polski i Polskiego Ruchu Monarchistycznego, Wielki Kniaź Ukrainy - Rusi, Kniaź Imperium Rosji, Emir Tatarów, Wielki Mistrz Zakonu Rycerzy Polskiej Korony, Wielki Mistrz Kapituły Orderu św. Stanisława etc.

Leszek Wielki Książę Wierzchowski w Parku Kościuszki w Katowicach (fot. Bartek Barczyk / bartekbarczyk.com)

Kto nadał międzynarodowe godności?

- Pretendent do tronu Rosji, Paweł II Romanow, w Pałacyku Szymańskich w Zawierciu, uroczyście wręczył mi dyplom z nadaniem tytułu kniazia Imperium Rosji. Z kolei regent Ukrainy-Rusi przyjechał do Polski i nadał mi tytuł wielkiego kniazia. Tatarzy nadali mi tytuł emira, czyli tatarskiego księcia. Widocznie moja działalność spotkała się z uznaniem.

W 1995 roku kandydował pan na prezydenta Polski?

- Chciałem kandydować, ale nie udało mi się na czas zebrać wystarczającej liczby podpisów. Kiedy w 1989 roku Polska zyskała niepodległość, namnożyło się mnóstwo małych partyjek politycznych, jedni ciągnęli w lewo, drudzy w prawo, jedni z Kościołem, inni byli antyklerykalni. A ja nie mogłem się w tym odnaleźć. Zawsze ceniłem umiarkowanie. Nie jestem człowiekiem skrajnym. Staram się znaleźć złoty środek. Wiele racji ma prawica i wiele racji ma lewica. Kiedy szedłem do pierwszych demokratycznych wyborów, byłem zakłopotany. Na kogo mam głosować?

I na kogo pan w końcu zagłosował?

- To już nieistotne. Najważniejsze było to, że zadałem sobie wówczas fundamentalne pytanie, kim jestem? Pochodzę z rodziny szlacheckiej herbu Pobóg, a moi antenaci zostali odnotowani w aktach ziemskich już w 1507 roku. A zatem moim obowiązkiem, jako szlachcica, jest stać po stronie króla. Ale króla nie ma. I tak w 1991 roku, w 200. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, mimo braku monarchii w Polsce rozpocząłem działalność prokrólewską.

Co można wyczytać w Konstytucji 3 maja?

- Testament, który trzeba realizować. Konstytucja 3 maja m.in. ograniczyła demokrację szlachecką, odrzuciła wolną elekcję, a na jej miejsce wprowadziła dziedziczną monarchię konstytucyjną. Ta pierwsza konstytucja w Europie miała za zadanie ustanowić mocną władzę króla. Wprowadzała polityczne zrównanie mieszczan i szlachty oraz brała chłopów pod ochronę państwa. Znosiła liberum veto. Pomyślałem wtedy, jakże ci twórcy konstytucji byli światli! Trzeba wrócić do idei dziedzicznej monarchii konstytucyjnej. A ponieważ nikt tego dotychczas nie uczynił, spróbuj to zrobić ty, Wierzchowski! Tak wtedy pomyślałem.

Jakie są pańskie obowiązki jako regenta Polski?

- Mam zastępować króla Polski na czas jego nieobecności. Kierować Radą Regencyjną. Stoję na straży wartości monarchii. Posiadam prawo nadawania szeregu odznaczeń. Począwszy od Złotego Krzyża im. Leszka W. Ks. Wierzchowskiego przez Krzyż Purpurowego Serca, Krzyż Wierności, aż do najwyższego odznaczenia, którym jest Order Regencji na Wielkiej Wstędze z Gwiazdą.

Nadaje pan tytuły arystokratyczne?

- Potwierdzam szlacheckie pochodzenie oraz nobilituję ludzi, którzy nie mają herbu. Lecz nigdy nie robię masówki. Jakieś trzy-cztery tytuły w roku. Wszystko potwierdzone notarialnie. Tylko za realne zasługi. Bardzo rzadko - ludziom nieskazitelnym - nadaję tytuł książęcy. Taki książęcy tytuł otrzymał ode mnie prof. Zbigniew Religa. Ceremoniał pasowania na księcia odbył się w Zamku Sieleckim w Sosnowcu. Niestety, profesor Religa był chory, nie mógł osobiście uczestniczyć w tej uroczystości, więc przysłał swojego asystenta.

Dużo pracy. Kto jest pana prawą ręką?

- Moja żona Zofia Wielka Księżna Nawarska-Wierzchowska. Jest wspaniałą kobietą. Jej antenat pochodzący z Burbonów z Nawarry był francuskim hugenotem, który uciekł z Paryża po krwawej nocy św. Bartłomieja w 1572 roku na Litwę, do księcia Radziwiłła, sprzyjającego hugenotom. Osiadł na Polesiu.

Jaka jest rola Wielkiej Księżnej Zofii?

- Oboje działamy w Polskim Ruchu Monarchistycznym. Zofia została wybrana na funkcję zastępcy regenta. Poza tym jest prezesem zarządu charytatywnej Fundacji „Polska Korona”, którą w 1994 roku powołał nasz ruch, aby nie tylko głosić monarchistyczne wartości, ale także realizować szlachetność w praktyce. Pomagamy zdolnej, lecz niezamożnej młodzieży szkół podstawowych i średnich. Żona pomaga mi także w prowadzeniu księgowości.

Sygnet regenta Polski (fot. Bartek Barczyk / bartekbarczyk.com)Sygnet regenta Polski (fot. Bartek Barczyk / bartekbarczyk.com)

Wierzy pan, że Polska jeszcze będzie monarchią?

- Tak, ale do tego potrzeba zmiany świadomości społecznej. To długotrwały proces. Polacy mają najczęściej błędne wyobrażenia na temat monarchii. Kojarzy im się ze złą szlachtą i pańszczyzną. Mamy w głowach zakodowane wiele przekłamań, stereotypów i nonsensów historycznych. Zamiast krytykować Rzeczpospolitą Obojga Narodów, powinniśmy wzorować się na niej i pamiętać, że wtedy Polska była najsilniejsza i cieszyła się prestiżem w całej Europie. Być Polakiem pod rządami Stefana Batorego czy Jana Sobieskiego to była duma i radość! Zawsze będę przekonywał do nowoczesnej monarchii dziedzicznej. Zna pan hymn Polskiego Ruchu Monarchistycznego?

Nie znam. Proszę odśpiewać chociaż fragment.

- Za Wiarę, Króla i Prawo / to nasze przesłanie i myśl / pod Berłem staniemy z powagą, / gdy Naród zapragnie Go dziś. / Wrócisz, Monarchio / na Matki łono / gdzie ideały / podeptał czas, / komu Bóg bliski, Ojczyzna, Honor / z dumą Koronie przywróci blask!

Monarchia nie pasuje do ducha XXI wieku.

- Na świecie są 44 monarchie, a Japonia jest nawet cesarstwem. W tych krajach żyje się dobrze, bardzo dobrze. Współczesny król czy królowa są doskonałymi gospodarzami kraju. Monarchowie są ludźmi o szlachetnych sercach. Troszczą się o ojczyznę. W dziedzicznej monarchii odpowiedzialność za państwo przechodzi z ojca na syna, z matki na córkę. To bardzo ważne. W naszej demokracji wybieramy prezydenta na okres pięciu lat. Później przychodzi ktoś nowy. Często związany z inną opcją polityczną. Nie ma ciągłości władzy i ciągłości odpowiedzialności. Nawet najlepszy demokratyczny prezydent jest tylko czasowym zarządcą kraju.

To dobrze czy źle?

- Źle. Jesteśmy skazani na to, że po każdych wyborach do władzy przychodzą nowe, wygłodniałe wilki. Kłócą się o wszystko. Destabilizują państwo. Monarchia to porządek, porządek to stabilne prawo, a stabilne prawo to dobrobyt obywateli. Na przykład w Wielkiej Brytanii rządzi jedna rodzina królewska - od pokoleń. Premier raz w tygodniu przychodzi do królowej na herbatę. Królowa znała już wielu premierów. Królowa jest mądra doświadczeniem. Królowa daje świetne rady kolejnym premierom. Królowa jest prawdziwą Matką Narodu. Polsce brakuje takiej matki czy ojca narodu.

A nie brakuje kandydata do tronu?

- Ja wiem, kto mógłby być wybrany na króla Polski, gdy będziemy już mieć tę naszą monarchię, ale na temat tego człowieka nie mogę na razie powiedzieć nic więcej. Za wcześnie.

Utrzymanie króla na pewno kosztuje bardzo dużo?

- Widziałem kiedyś na okładce jednego z ogólnopolskich pism porównanie między kosztami utrzymania urzędu królowej Elżbiety II a utrzymaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, jeszcze jako prezydenta. Z tego porównania wynikało, że Wielka Brytania wydaje na głowę państwa mniej niż Polacy. A są jeszcze dodatkowe koszty: wybory prezydenckie, kampanie wyborcze, powoływanie komisji, liczenie głosów. To kosztuje miliony złotych. Gdyby rządził dziedziczny król, pieniądze byłyby oszczędzane.

Leszek Wielki Książę Wierzchowski (fot. Bartek Barczyk / bartekbarczyk.com)Leszek Wielki Książę Wierzchowski (fot. Bartek Barczyk / bartekbarczyk.com)

Czy zaprowadzenie monarchii w Polsce jest formalnie możliwe?

- Kiedyś profesor prawa konstytucyjnego Zdzisław Czeszejko-Sochacki, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, wypowiadał się na ten temat. Wówczas stwierdził, że obecna konstytucja z 1997 roku pozwala wprowadzić monarchię w Polsce na trzy sposoby. Po pierwsze, w wyniku powszechnego referendum. Po drugie, w wyniku głosowania, gdyby 2/3 członków Sejmu i Senatu RP, czyli Zgromadzenia Narodowego, opowiedziało się za monarchią. Po trzecie, dekretem prezydenta RP. Jeśli zechcemy w Polsce zaprowadzenia monarchii dziedzicznej - będziemy ją mieć.

Co robić, aby Polacy chcieli chcieć?

- Arcyksiążę Otto von Habsburg powiedział mi kiedyś, że jeśli w jakimś kraju miną dwa pokolenia bez króla, to nie można mówić o restytucji monarchii. Można natomiast i należy mówić o wprowadzeniu monarchii na nowo. Między „restytucją” a „wprowadzaniem na nowo” jest różnica. Nowa monarchia nie mogłaby opierać się na dawnych stanach społecznych. Król musiałby współpracować ze wszystkimi obywatelami, bez względu na pochodzenie. I choć ten nowy król Polski mieszkałby na Wawelu, musiałby respektować wszystkie zmiany społeczne, jakie dokonały się w Rzeczpospolitej przez ostatnie 200 lat.

Czy Wielki Książę Wierzchowski nie jest pyszny?

- Niektórzy mówią, że ten Wielki Książę zapewne jest zarozumiały. Pazerny na władzę. Ma tyle tytułów i odznaczeń... Ale przecież ja nie jestem ani zarozumiały, ani pazerny. Biorę jedynie to, co otrzymuję. Wcale nie zabiegałem o zaszczyty, tytuły czy odznaczenia. A gdy powierzono mi funkcję regenta Polski - czy mogłem odmówić? Nie mogłem. Tak stałem się tym, kim jestem.

 

 

Leszek Wielki Książę Wierzchowski (ur. w 1949 r.). Regent Polski sprawujący władzę w państwie w zastępstwie króla. Wielki Mistrz założonego przez siebie Zakonu Rycerzy Polskiej Korony. Przywódca Polskiego Ruchu Monarchistycznego. Urodzony w Zawierciu. Pracuje w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej.

Jerzy Ziemacki. Herbu Rawicz. Autor „Wysokich Obcasów” i „National Geographic Traveler”. Prowadzi zajęcia z filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się metafizyką.

Komentarze (234)
Zaloguj się
  • sylwekj1979

    Oceniono 276 razy 214

    smieszny starszy pan. "A gdy powierzono mi funkcję regenta Polski - czy mogłem odmówić? Nie mogłem. Tak stałem się tym, kim jestem.". powierzyli mu ludzie, ktorzy zapisali sie do organizacji, ktora on sam zalozyl. oh, kapcie na nogi wsunac i rolnika ogladac.

  • Gość: Zywia y bronia

    Oceniono 239 razy 141

    Polska szlachta doprowadzila do upadku Polski w XVIII wieku. Na niewolniczej pracy reszty spoleczenstwa dorabiali sie fortun. Nie dziwota, ze ich potomkowie chcieliby wrocic do tego ukladu.

  • Gość: eugen.hutz

    Oceniono 198 razy 104

    Idiotyzm, żadnej monarchii. Monarcha Belgii Leopold II wybił w Kongo jakieś 8-10 milionów ludzi, więcej niż Hitler. To nigdy nie byli oświeceni ludzi, tylko dyktatorzy. W rozwinietych krajach monarchicznych, krol/krolowa ma funkcje reprezentacyjne, które u nas spełnia prezydent, a utrzymanie tych darmozjadow kosztuje grube miliony z budzetu, dużo więcej niż wycieczki Hofmana. Nie dajmy się nabrać na te bzdury.

  • Gość: Vice kniaz Tatarski,Krymski,itd

    Oceniono 135 razy 95

    Czy ten Wielki kniaz Tatarski,czy jak mu tam nie powinien być teraz ze swoim narodem? nie powinien pomagać Tatarom,bronić swoich włości?Kończę bo mnie śmiech zadusi.

  • Gość: A_C

    Oceniono 97 razy 83

    My, Cesarz-Imperator Układu Słonecznego i Lord-Protektor Ziemi oznajmiamy, że Wierzchowski jest uzurpatorem.

  • horatio_valor

    Oceniono 92 razy 76

    Nieszkodliwy hobbysta.

    Monarchizm w naszym kontekście to klasyczny przykład błędu logicznego. Skoro Rzeczypospolitej dobrze się wiodło, kiedy miała króla, to znaczy, że powodzenie kraju to zasługa monarchii. A korelacja nie oznacza kauzacji - to taki sam błąd, jak rozumowanie typu "kiedy nosiłem zarost, odnosiłem sukcesy w pracy, to niezbity dowód, że broda przynosi szczęście".

    Głowa państwa nie ma szczególnie wiele do roboty. Ważne tylko, by nie robiła z siebie pajaca bardziej niż ustawa przewiduje, więcej od niej nie oczekujemy. Ale wolę już, żeby głową państwa był człowiek z krwi i kości, który coś tam w życiu zrobił (taki jak, mimo wielu zastrzeżeń, Komorowski, Kwaśniewski czy Kaczyński) niż jakiś truteń z monarszej rodziny, co od urodzenia robić nic nie musiał, więc jest niedojdą patentowanym. Ale za to z pięcioczłonowym nazwiskiem i zyliardem orderów przyznanych za nic przez takich jak on sam nudzących się pajaców w innych krajach.

  • bidifi

    Oceniono 107 razy 75

    u Nas nieopodal Bugu Jozek od Bzdziochow juz pare lat temu oglosil sie CAREM WSZECHRUSI , ma co prawda drobne klopoty z rejestracja w Moskwie swojej synekury ale mlyny historii miela wolno wszakze do przodu , tego samego zyczymy Wielkiemu Ksieciu Leszkowi.......tej smiesznosci rowniez !!!!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX