''The looking glass''

''The looking glass'' (rys. Bożka Rydlewska)

inspiracje

Teraz polska ilustracja! Nowy ton na międzynarodowej scenie

Opasły album pt. ?Illustration Now!? to kompendium światowej ilustracji - przegląd nieskończonej inwencji i nieposkromionej wyobraźni graficznej wydawany od kilku lat przez słynne wydawnictwo artystyczne Taschen. Najnowszy, piąty już tom zawiera aż cztery nazwiska nadwiślańskich twórców i jest to kolejny znak, po zeszłorocznej wystawie na festiwalu Illustrative w Berlinie, że polska ilustracja ponownie zaczyna być obecna w światowym obiegu.

Ponownie, bo ten cud już kiedyś się zdarzył. Nazywał się Polska Szkoła Ilustracji i wraz z tzw. Polską Szkołą Plakatu w latach 50 i 60. przeniknął (jak to cud) przez żelazną kurtynę i oczarował zachodni świat sztuki. To wówczas np. Biuro Wychowania UNESCO w Genewie stawiało za wzór ilustrowane przez Janusza Stannego, Zbigniewa Rychlickiego czy Olgę Siemaszko książki Naszej Księgarni i wskazywało Polskę jako kraj modelowy w kreowaniu sztuki przeznaczonej dla dzieci.

''Koktailparty'' - ilustracja Kasi Boguckiej''Koktailparty'' - ilustracja Kasi Boguckiej

Po napięciach społecznych lat 80. i ewidentnym regresie estetycznym czasów transformacji dopiero ostatnia dekada ponownie przyniosła rozkwit sztuki graficznej w Polsce. Spośród dużej i bardzo różnorodnej grupy polskich ilustratorów redaktor albumu „Illustration Now! vol. 5” Julius Wiedemann i jego rada programowa wybrali czworo artystów: Agatę Nowicką, Bożkę Rydlewską, Katarzynę Bogucką i Pawła Jońcę. - To sytuacja bez precedensu, że do tak prestiżowej publikacji trafia aż czterech polskich ilustratorów, dotąd pojawiali się co najwyżej pojedynczo! - mówi Agata „Endo” Nowicka, która ma swój udział w tym sukcesie, nie tylko jako ilustratorka, lecz także współorganizatorka przeglądu polskiej ilustracji „Where I Come From” na zeszłorocznym festiwalu Illustrative w Berlinie, którą odwiedzili m.in. wysłannicy Taschena.

20 milionów książek o sztuce

Taschen, największe na świecie wydawnictwo książek poświęconych sztuce i jej okolicom, powstało w 1980 roku w Kolonii, jako sposób na upłynnienie imponującej kolekcji komiksów 20-letniego Benedikta Taschen. Wszystko nabrało rozpędu, kiedy po sześciu latach w firmie pojawiła się Angelika Herbert (późniejsza żona Benedikta, obecnie już eksżona). Razem zamienili niszowe wydawnictwo w światową markę księgarską poświęconą sztuce i popkulturze, którymi się pasjonowali.

''Autoportret z Milą'' - ilustracja Agaty Nowickiej''Autoportret z Milą'' - ilustracja Agaty Nowickiej

Dziś wydawnictwo ma firmowe sklepy na trzech kontynentach i sprzedaje rocznie 20 milionów książek oraz albumów o tematyce artystycznej: od architektury, przez fotografię i modę, po erotykę. - Pamiętam, jak jeszcze w liceum oglądałam z zachwytem albumy tego wydawnictwa, wydaje mi się to niesamowite, że teraz sama jestem w jednym z nich - mówi Bożka Rydlewska. - „Illustration Now!” jest bardzo znane i dostępne wszędzie - od Nowego Jorku po Tokio. Ma w sobie wielki potencjał docierania do ludzi na całym świecie - dodaje. Wtóruje jej Agata Nowicka: - Ta książka ma duży nakład i globalny zasięg. Dostaję maile od jej czytelników z pytaniami o to, gdzie można kupić moje prace. Myślę też, że wielu dyrektorów artystycznych w wydawnictwach czy agencjach reklamowych korzysta z tego typu publikacji jako referencji. To ułatwia polskiej ilustracji wyjście w świat.

''Księga ptaków'' - ilustracja Bożki Rydlewskiej''Księga ptaków'' - ilustracja Bożki Rydlewskiej

Wejście do kanonu

Jak mówi Paweł Jońca, „Illustration Now!” to encyklopedia współczesnej ilustracji. Jaki więc obraz światowej sceny ilustratorskiej wyłania się z najnowszej publikacji? Agata Nowicka: - Widać w niej trzy wyraźne style. Jeden to styl fotorealistyczny - w użyciu jest tu ołówek, malarstwo. Drugi to styl bardzo syntetyczny, operujący skrótową formą, a trzecią widoczną tendencją są techniki mieszane - gdzie mamy i kolaż, i rysunek tuszem, różne nieoczywiste połączenia. Cały czas jest też dużo ilustracji retro, odwołującej się np. do francuskiej ilustracji z lat 50. Cieszy ją, że nie jest to wyłącznie „przegląd nowinek”. - Można by pomyśleć, że skoro w tytule jest „now”, znajdzie się tam tylko to, co nowe. Tymczasem, kiedy zajrzysz do tej książki, okazuje się, że jest w niej dużo roczników 60. i 50. i całkiem sporo artystów, którzy są w wieku profesorskim. Pojawienie się w ich gronie oznacza w pewnym sensie wejście do kanonu - mówi.

Paweł Jońca zauważa, że wyjątkowość „Illustration Now!” zawiera się także w tym, że do udziału jest się zaproszonym, nie startuje się w konkursie, nie płaci za udział, jak w niektórych komercyjnych publikacjach. - Jest wiele różnych imprez, do których można zgłaszać swoje prace. Przypominają trochę konkursy piękności, gdzie się zbiera 100 dziewczyn i z nich wybierają 10, a potem jedną. Ale najfajniejsze są sytuacje, kiedy ktoś sam przychodzi do mnie, bo spodobało mu się to, co robię. Wtedy jesteśmy równorzędnymi partnerami w rozmowie. Dlatego taka publikacja to dla mnie swego rodzaju nagroda - moja praca została przez kogoś dostrzeżona i doceniona.

''Social Classes'' (ilustracja, która trafiła na plan Modern Family) i ''Pride'' - Paweł Jońca''BAM'' i ''Pride'' - Paweł Jońca

Klub indywidualistów

- Dzisiaj trudno jest mówić o jakiejś „polskiej szkole” ilustracji - uważa Bożka. - Za to dużo jest indywidualności, naprawdę ciekawych osób, które co prawda mają wspólne estetyczne doświadczenia wyniesione z dzieciństwa, ale każdy interpretuje je na swój unikalny sposób. Nie czuję, żebyśmy się oglądali na jakieś trendy. Każdy ma swoje fascynacje, pasje i za nimi podąża. W tym tkwi nasza siła - zaznacza. Pasje Bożki to świat natury i baśni splątane razem w multikolorowych wizjach fantasmagorycznych dżungli i tajemniczych ogrodów. Czasem przyjmujące trójwymiarową formę tzw. pop-up booków, czyli papierowych książek-rzeźb, rzadziej - pojawiające się w ilustracji książkowej czy prasowej. Ilustrowanie książek to z kolei domena Katarzyny Boguckiej, która została dostrzeżona przez Taschena już wcześniej, trafiając do edycji „Illustration Now!” poświęconej rysunkowi mody. - Rzadko zajmuję się ilustracją modową - śmieje się Katarzyna- ale widocznie wpadła im w ręce książka dla dzieci „ M.O.D.A” wydawnictwa Dwie Siostry, którą w całości zilustrowałam. W tegorocznej publikacji ma szansę pokazać pełny zakres tematów i możliwości. - Pamiętam, jak pierwszy raz wydawca powiedział mi: „Ty decyduj, jak to zrobić, w końcu jesteś artystką”. Wow! Ktoś mi dał wolność, jest gotowy wpakować kupę kasy w produkcję książki, którą sobie wymyślę. To wspaniałe! Ale lubię też projektować rzeczy użytkowe, np. tapety, i chciałabym pójść bardziej w stronę designu - to też ilustracja, tylko wykorzystywana we wnętrzach!

Katarzyna publikuje i sprzedaje również autorskie plakaty zatytułowane „Rady nie od parady”, których absurdalny humor pochodzi z inspiracji poradnikami, m.in. starą książką dla dziewcząt „Porady babci Aliny”. A odkąd przeprowadziła się na wieś, coraz bardziej interesuje ją, podobnie jak Bożkę - świat natury. - Najbardziej inspiruje mnie to, co widzę wokół. Grzyby, muchomory, las - wszystko, co dostrzegam na spacerze. W tym roku po raz pierwszy próbowaliśmy zrobić coś z naszym ogrodem, więc naprzyglądałam się też kwiatom. Jeśli powstaną kolejne tapety, to znajdzie się na nich świat przyrody.

''Gdzie jest mój przelew'' i portret Roberta Kuśmirowskiego - prace Agaty Nowickiej''Gdzie jest mój przelew'' i portret Roberta Kuśmirowskiego - prace Agaty Nowickiej

Rysunek to mikroopowieść

Paweł Jońca, z wykształcenia architekt, jako ilustrator współpracujący z polską i zachodnią prasą fascynuje się nowymi technologiami. - Jestem trochę takim geekiem komputerowym, ale tworząc ilustrację, zawsze się staram, żeby warsztat był w tle, a komputer był kolejnym narzędziem, takim jak ołówek, tusz, papier. To pokora dla idei, bo to ona jest w rysunku najważniejsza. Rysunek musi być jakąś mikroopowieścią, a nie tylko formą dla formy, zbiorem plam i kresek, ładną kompozycją. Rysunek zwykle ilustruje jakiś tekst, ale w odłączeniu od niego też musi mieć sens - mówi.

Ten pogląd podziela Agata Nowicka, która w ilustracji zawsze szuka drugiego dna i ów „dodany sens” uważa za istotny element stanowiący o wyjątkowości polskiej ilustracji. Podobnie jak pozostała trójka do pracy używa komputera. Zaczynała od rysunkowych komentarzy z życia wielkomiejskiej dziewczyny w swoim blogu, by stać się wziętą rysowniczką prasową, autorką komiksów i okładek magazynów. Dziś prowadzi fundację Illo, ma agentkę w Nowym Jorku i współpracuje z amerykańską i polską prasą oraz reklamą. - Myślę, że jeśli chodzi o poziom ilustracji dziś w Polsce, to absolutnie jest on światowy - stwierdza. - Świadczy o tym publikacja Taschena, ale nie tylko, niedawno np. Dawid Ryski zilustrował książkę w innym znakomitym wydawnictwie artystycznym Gestalten. Ilustratorzy z Polski wchodzą na międzynarodową scenę i zaczynają powoli osiągać pozycję, jaką dotąd zajmowali „dawni mistrzowie”. Na Zachodzie istniały skojarzenia z tradycją graficzną, która była w Polsce wcześniej - w latach 50., 60., 70., nie było jednak świadomości tego, co się tu aktualnie dzieje. Teraz to się zmienia, między innymi dzięki portalom takim jak Behance, gdzie artyści publikują swoje portfolio. Klienci mogą dotrzeć do nich bezpośrednio i nie ma już znaczenia, gdzie mieszkasz. Dzięki temu znikają wszystkie granice.

''Koi'' - praca Bożki Rydlewskiej''Koi'' - praca Bożki Rydlewskiej

Słowiańska dusza i nowe technologie

Czy jest coś, co tych „ilustratorów indywidualistów” łączy? Jakaś cecha, która sprawia, że polska ilustracja ma szanse wnieść jakiś nowy, świeży ton na międzynarodową scenę? - Jest trochę wspólnych cech. Choćby środki plastyczne: płaska plama, zabawa linią, kolor - przyznaje Katarzyna Bogucka. - Polska ilustracja jest bardzo różnorodna - mówi z kolei Nowicka - ale przygotowując wystawę na Illustrative, doszliśmy do wniosku, że łączy nas pewna wspólna baza. Ilustratorzy, którzy w latach 70. czy 80. byli dziećmi, wychowywali się w bardzo hermetycznym środowisku wizualnym. Nie mając dostępu do estetyki świata zachodniego, karmiliśmy się tym, co wokół - stwierdza. Bożka Rydlewska zgadza się z tą diagnozą: - Żyliśmy w szarych czasach, a te książeczki były tak kolorowe! Paradoksalnie twórcy ilustracji, plakatów w PRL-u mieli dużą swobodę i niesamowitą fantazję. Nie pamiętam ani jednej zabawki z dzieciństwa, za to pamiętam książki z ilustracjami Stannego i Szancera, a także rosyjskie i czeskie bajki, pięknie ilustrowane. To estetyka, z której wyszliśmy. Kojarzy mi się z fantazją, oderwaniem od realizmu, kolorami. Mówi się czasem o słowiańskiej duszy - i rzeczywiście dostrzegam w naszej twórczości jakąś romantyczną postawę, fantastykę, poezję.

Paweł zauważa inny, ważny dla polskiej ilustracji element formacyjny: - Jesteśmy w bardzo specyficznym momencie rozwoju technologii. Z jednej strony przynależymy do pokolenia, które ma warsztat analogowy rodem z ASP: papier, ołóweczek, tusz, a jednocześnie załapaliśmy się na ten pociąg z nowymi technologiami. I to jest superpołączenie. Katarzyna Bogucka, która w czerwcu gościła na Festiwalu Literatury w Berlinie, opowiada, jak spotkała tam ilustratorów z państw Europy Środkowo-Wschodniej, od których usłyszała sporo ciepłych słów pod adresem współczesnej polskiej ilustracji. - Mówili, że jesteśmy odważni, wręcz dzicy, a to, co robimy, takie nowoczesne. Podpytywali mnie, czy odbiorcy ilustracji w Polsce są naprawdę tak otwarci, by akceptować takie podejście do ilustracji. Bo u nich w kraju coś takiego by nie przeszło, bardziej akwarelka, tradycyjna forma - opowiada. Katarzyna uważa, że to zasługa naszych wydawnictw dziecięcych, które wydają książki artystyczne rozbuchane plastycznie, momentami nawet trudne, i rok po roku uczą i przyzwyczajają do tego odbiorców.

''Bobby Burger'', praca Agaty Nowickiej i tapeta autorstwa Katarzyny Boguckiej''Bobby Burger'', praca Agaty Nowickiej i tapeta autorstwa Katarzyny Boguckiej

Wyjście w świat

W Polsce z samej ilustracji trudno się utrzymać, ilustratorzy często łączą to zajęcie z inną pracą. Katarzyna Bogucka prowadzi ze swoim partnerem studio projektowe Nioska, które realizuje szeroko pojęte zlecenia graficzne, ostatnio np. animację. Bożka Rydlewska przez ostatnie pół roku mogła swobodnie pracować nad projektem graficznym dzięki ministerialnemu stypendium. - To nieustanne falowanie, są momenty super, a później bywa ciężko. Dzięki stypendium przygotowałam wystawę z pop-up bookami „Sen we śnie”, dzięki wystawie sprzedałam sporo prac, a co będzie dalej - nie wiem. Ale takie jest życie artysty i trzeba się na to nastawić - mówi.

Publikacje pokroju „Illustration Now!” dają szanse na wyjście polskiej ilustracji w świat, dostęp do wielkiego rynku. Niektórym już się to udało, Agata Nowicka rysuje dla „New Yorkera”, Paweł Jońca ma klientów na całym świecie - ostatnio pracował dla „The Hollywood Reporter”, sprzedaje swoje prace także przez sklepy na międzynarodowych platformach internetowych, jak np. Etsy. W ten sposób niedawno jedna z jego prac trafiła na plan serialu „Współczesna rodzina” (org. Modern Family), na który w tym roku spadł deszcz nagród Emmy (grafika ozdobi pokój Luke'a w realizowanym właśnie 6. sezonie serialu). - Rynek polski już nie wystarcza - stwierdza Agata. - Ilustratorów jest coraz więcej, bo ten zawód na nowo stał się modny, a tymczasem zleceń jest mniej, niż było kiedyś, budżety są niższe. Panuje kryzys mediów papierowych, pozamykały się takie pisma jak „Bluszcz” i „Przekrój”, które publikowały ilustracje w dużych ilościach i dawały regularne zatrudnienie grupie ilustratorów. Dlatego tak ważne jest dla twórców stąd, żeby promowali swoją pracę za granicą.

''Earth'' i ''Father's day'' - ilustracje Pawła Jońcy''Earth'' i ''Father's day'' - ilustracje Pawła Jońcy

Kariera w internecie

Agata Nowicka już w tej chwili zarabia na życie w dużej mierze dzięki zleceniom od swojej amerykańskiej agentki. - Posiadanie agenta nie zagwarantuje ci pracy. Musisz się angażować we współpracę z agencją. Publikować nowe prace na FB, drukować pocztówki, materiały, które agencje mogą rozsyłać klientom. Tzw. kariera nie jest czymś danym raz na zawsze, cały czas trzeba nad nią pracować i nie można zapominać, że promocja własnej pracy jest jej istotną częścią. Ilustratorów na całym świecie jest mnóstwo, art directorzy w Nowym Jorku mogą sobie wybierać z kilku tysięcy świetnych artystów na całym świecie. Dlatego bycie ilustratorem to też ciągła autopromocja, prowadzenie swoich stron w internecie, takich jak Twitter, Tumblr, Instagram - zaznacza. Katarzyna Bogucka śmieje się, że zawsze ma na biurku dwie listy zadań: jedna to rysunki, projekty do zrobienia, lista nr 2 - to „co powinnam wrzucić na Facebooka”. Wie, że to ważne, bo zdarzały się już zlecenia, które „przyszły z internetu”. W obliczu zapowiadanego upadku prasy papierowej coraz częściej pracuje się też „dla internetu”. Paweł Jońca, który ma wiele zleceń od zachodnich magazynów internetowych, mówi: - Jak w przyrodzie - jest jakaś energia, która gdzieś krąży, coś ginie, ale coś się za chwilę rodzi. Tak właśnie jest z prasą, która zaczyna przenosić się do internetu. Polski rynek ilustracji dopiero się rozpędza, za granicą stawki są trzy, cztery razy większe!

Wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec międzynarodowej kariery polskich ilustratorów i będzie ich widać coraz więcej. Jak śmieje się Katarzyna Bogucka: - Mamy tylu fenomenalnych ilustratorów, że powinni teraz wydać „Illustration Now, Poland”!

Bożka Rydlewska, Katarzyna Bogucka, Agata Nowicka, Paweł JońcaBożka Rydlewska, Katarzyna Bogucka, Agata Nowicka, Paweł Jońca

 

Anna Sańczuk. Z wykształcenia historyczka sztuki, z zawodu dziennikarka, czasem zajmuje się również PR-em kultury. Współautorka książki „ Warszawa. W poszukiwaniu centrum". Razem z Maciejem Ulewiczem prowadzi program „KULTURA DO KWADRATU" na antenie Polsat News 2. Projektuje i szyje biżuterię pod marką SANKA. Mieszka w Warszawie na Starej Ochocie.

Komentarze (9)
Zaloguj się
  • Gość: ~tamriko

    Oceniono 29 razy 27

    Przepiękne, trudno oczy oderwać! Szczególnie urzekają mnie prace Pani Rydlewskiej, ale reszta to też estetyczna uczta.

  • Gość: Ilona

    Oceniono 23 razy 23

    Według Endo sytuacją bezprecedensową jest to, że do tak prestiżowej publikacji trafiło aż czterech polskich ilustratorów, gdyż dotąd pojawiali się co najwyżej pojedynczo. Wystarczy jednak sięgnąć do poprzedniego wydania antologii, czyli "Illustration Now! vol 4", by zobaczyć, że jest tam aż trzech ilustratorów z Polski. Były to jednak osoby spoza Illo, które notorycznie pomijane są przy wszystkich eventach, czy artykułach odnośnie polskiej ilustracji np. "Illustrative 2013" czy "Malarze ilustracji".

  • Gość: magda

    Oceniono 28 razy 18

    Przecudne! Zgrzyta tylko reklama żarcia dla zwierząt tuż pod fenomenalną pracą Kasi Boguckiej.

  • nietapippa

    Oceniono 23 razy 17

    Boże! Naprawdę piękne!!!

  • ciotka_ltd

    Oceniono 9 razy 5

    Nie jestem Polka i czlowiekiem z branzy, ale zawsze wiedzialam, ze polska ilustracje i polski plakat bardzo ceniono u nas, tj. na tzw. Zachodzie. Jako slawistka (i to Bawarka) mam tu jednak mala uwage: wydaje mi sie, ze poprawniej byloby po polsku wydawnictwo Taschena, nie zas wydawnictwo Taschen (choc Taschen stoi jak byk na okladkach).
    Coz, Benedikt Taschen (ur. w 1961 roku, a wiec nie staruszek i trzyma sie dobrze) to czlowiek-firma i - przynajmniej poki zyje - warto pamiec o nim samym zachowac.
    de.wikipedia.org/wiki/Benedikt_Taschen
    en.wikipedia.org/wiki/Benedikt_Taschen

  • theorema

    Oceniono 5 razy 1

    niby fajne, zwłaszcza Rydlewskiej, ale...co ma wspólnego ze sztuką komputer? Prace p. Nowickiej wyglądają jak przerobione w photoshopie fotografie. Jest taka opcja "rysunek" i wygląda to niezwykle podobnie. W dobie powszechnej dostępności zdjęć, robienie hiperrealistycznych rysunków jest nieciekawe. Wpycha się faktycznie wszędzie z tymi rysuneczkami, ale np. mnie źle się czyta artykuły w magazynach ilustrowane w ten sposób. One mnie drażnią brzydotą tych twarzy i właśnie swoim "komputeryzmem", który czuć na odległość kilometra. Sztuka to jest wziąć kartkę papieru, tusz i narysować bez poprawek od a do z całą pracę tak, jak czynili to dawni mistrzowie. A nie takie dziubanie myszką kreseczka po kreseczce, kiedy zawsze można kliknąć "wstecz". Bardzo miło, że pamiętają jeszcze takie nazwisko jak Szancer, ale to w ogóle nie ma porównania. Pewność kreski, uroda i charakter postaci na jego rysunkach są niedoścignione. Może jeszcze Uniechowski mógł się z nim równać. A i tak dla dzieci najlepsze są ilustracje w "Mikołajku", choć nie polskie i mam nadzieję, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł wydania go z innymi "nowatorskimi" obrazkami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX