Warszawa

Warszawa (fot. Michał Żak)

WYWIAD GAZETA.PL

Zniszczony Londyn, spalony Budapeszt. "Tak będzie wyglądał koniec zachodniego świata"

- Trudno traktować walki na Ukrainie jako niegroźne przepychanki. Politycy zachowują powściągliwość w ich komentowaniu, sztuka tego nie musi robić. Prościej konsekwencji powściągliwości zobrazować się już nie da - mówi Michał Żak, polski grafik i artysta mieszkający w Berlinie, który stworzył serię grafik "The End of Eternity". Uwagę zwróciły na nią zagraniczne media, między innymi Huffington Post. Nam opowiada jak sytuacja w Europie wygląda z perspektywy multikulturowego berlińskiego Neukölln.

Zniszczony Londyn, spalony Budapeszt, dymiący Berlin. W swoich grafikach zniszczyłeś najważniejsze miasta współczesnego świata, dlaczego?

- Impulsem do zrobienia tych grafik były pierwsze niepokojące wieści o zamieszkach na kijowskim Majdanie. Czułem, że pokojowe protesty Ukraińców mogą przerodzić się w coś większego i groźniejszego, a zachodnie media zamiast na protestach bardziej skupiały się na olimpiadzie zimowej w Soczi. Postanowiłem zabrać głos, zacząłem tworzyć kolaże powojennych miast. Inspirowałem się zdjęciami z Powstania Warszawskiego i zburzonej Warszawy, szczególnie tymi, na których widać powstańców przed ich ostatnią walką - uśmiechniętych, pogodnych. Kiedy po raz pierwszy je zobaczyłem, pomyślałem, że tak będzie wyglądał koniec naszego zachodniego świata. Podobnie jak w „Piosence o końcu świata" Czesława Miłosza, w której każdy żyje własnym życiem nie spodziewając się nagłego końca. Bez błyskawic i gromów, bez znaków i archanielskich trąb, po prostu niespodziewany koniec.

Michał Żak, autoportretMichał Żak, autoportret

Co chciałeś przekazać?

- To co czułem, kiedy czytałem wiadomości na temat nasilających się protestów na Ukrainie, czyli przede wszystkim strach i zwątpienie w nasz europejski ład. Po raz pierwszy od czasu upadku komunizmu wybucha konflikt niedaleko polskich granic, który z dnia na dzień narasta i nikt tak naprawdę nie potrafi przewidzieć jego końca. Odnoszę wrażenie, że Zachód już dawno się pogubił, więc każdy scenariusz staje się w tym momencie możliwy. Jeżeli wojna rozleje się na całą Ukrainę, to wybuch kolejnej wojny światowej może być kwestią kilku lat, po których zachodnie miasta będą przypominały te z moich kolaży. Pokój i wolność, w świetle ostatnich wydarzeń, stają niezwykle kruche.

Dlaczego wypowiadasz się akurat w ten sposób, w tak apokaliptycznej formie?

- Trudno traktować walki na Ukrainie jako niegroźne przepychanki. Politycy zachowują powściągliwość w ich komentowaniu, sztuka tego nie musi robić. Prościej konsekwencji powściągliwości zobrazować się już nie da.

Kijów (fot. Michał Żak)Kijów (fot. Michał Żak)

Czemu na grafikach nie ma ofiar?

- Krwawe zdjęcia wojenne przestały już na nas robić wrażenie. Pominąłem więc ludzi i skupiłem się jedynie na architekturze, czyli czymś, co wspólnie zbudowaliśmy z założeniem, że przetrwa całe wieki. Mówiąc „wspólnie” mam na myśli nas, tzw. mieszkańców Kultury Zachodu, którzy po doświadczeniach II Wojny Światowej oraz upadku komunizmu w Europie wspólnymi siłami wypracowali pokój i nierównomiernie rozmieszczony, ale jednak, dobrobyt. I ja nagle to wszystko burzę, stawiam naszą powojenną historię pod znakiem zapytania, pytam „co dalej?”

Uważasz, że nie powinniśmy wierzyć w zachodnią w sielankę?

- W sielankę nie musimy wierzyć, bo tak naprawdę w niej żyjemy. W Europie od kilkunastu lat mamy pokój, ale nie jest on dany raz na zawsze, o czym przypomina konflikt na Ukrainie.

Moskwa (fot. Michał Żak)Moskwa (fot. Michał Żak)

Twierdzisz, że Zachód jest odpowiedzialny za to co się dzieje na Ukrainie - dlaczego?

- Przez handel, wpuszczanie do naszego ogródka tylko tych, którzy nam pasują i tylko na naszych warunkach, przez dystrybuowanie broni na lewo i prawo oraz tworzenie granic polityczno-handlowych. Zniesienie granic wewnątrz Unii Europejskiej w ramach układu z Schengen jest dobrym przykładem na to, że te kreski na mapie oddzielające nasze kraje dają się wymazać, że możemy żyć ponad granicami, a nie poza granicami. Ukraina, poprzez protesty i ofiary na Majdanie, dobitnie wyraziła, że chce tego samego, na co my zareagowaliśmy albo zbyt późno, albo zbyt mało stanowczo.

Jak ludzie z twojego otoczenia podchodzą do tematu Ukrainy?

- Mieszkam w Berlinie już siedem lat i od samego początku otaczam się „kolorowymi” ludźmi. Przed trzema laty przeprowadziłem się z roztańczonego, studenckiego Kreuzberga do migracyjnego Neukölln, w którym mieszkają obok siebie ludzie z ponad 160 krajów. W kamienicy mam sąsiadów z Bułgarii, Włoch Turcji, Wielkiej Brytanii, Kanady, no i Niemiec. O Ukrainie, podobnie jak o Syrii czy Iraku, rozmawiamy w sposób empatyczny, ale też racjonalny. Potrafimy rozdzielić politykę od narodu, czyli krytykować Rosję za jej agresywne działania na Ukrainie, jednocześnie nie czując nienawiści do zwykłych Rosjan.

Berlin (fot. Michał Żak)Berlin (fot. Michał Żak)

Jak sami Niemcy odnoszą się do tego, co dzieje się na Ukrainie?

- Chłodniej niż Polacy, co wynika po części z ich racjonalnego podejścia do polityki oraz gospodarczego zaangażowania na Wschodzie. Niemcy eksportują czterokrotnie więcej towarów i usług do Rosji niż Polska. Nie ignorują aktualnych wydarzeń na Ukrainie ale też nie chcą wdawać się w zbyt pochopne polityczne czy gospodarcze gry z Rosją, ponieważ nagłe zerwanie relacji gospodarczych odbije się bardzo głośnym echem w Niemczech. Mówiąc prościej, zawieszenie współpracy handlowej ze Wschodem spowoduje nagły wzrost bezrobocia. Ale nie ma się co bać, Niemcy to wytrawna i zrównoważona polityka, wolna od uprzedzeń czy zapędów kolonialnych, więc wizje podziału Europy czy Polski pomiędzy Berlin a Moskwę uważam za bezzasadne.

Na ile ten temat jest obecny w mediach?

- W czasie pierwszych protestów na Majdanie informacji w mediach niemieckich było rzeczywiście mniej niż w polskich i do dzisiaj tak naprawdę nie wiem, dlaczego. Z biegiem czasu tutejsze media wyczuliły się na temat konfliktu i aktualnie każdy ruch Rosji jest uważnie obserwowany i komentowany.

Paryż (fot. Michał Żak)Paryż (fot. Michał Żak)

A młodzi w ogóle zajmują się tematem Ukrainy i sytuacją w Europie, dyskutują o tym?

- Z tym bywa różnie, bo coraz mniej młodzieży interesuje się polityką. Niemieccy studenci z reguły są oczytani, znają najnowszą historię i potrafią o niej rozmawiać szczerze, bez zaprzeczania faktom. Od kilku lat prowadzę w Krzyżowej pod Wrocławiem warsztaty artystyczne z młodzieżą z całej Europy, więc mam aktualny obraz tego, jaka jest ich świadomość polityczna. Muszę przyznać, że zasada jest jedna: jeśli ktoś z nich interesuje się polityką, to wie o niej bardzo dużo. Jeśli natomiast woli randkować na Facebooku niż sięgnąć po gazetę, to wie bardzo mało, ale tak już chyba było zawsze?

Jak to, że mieszkasz w Berlinie, zmienia twoje widzenie całej sprawy?

- Życie w tym mieście i pośród tych ludzi na pewno pozbawia mnie nietolerancji i hipokryzji. Mam wyważone poglądy polityczne, nie krytykuję, jeśli nie mam argumentów i nie chwalę, jeżeli brakuje mi odzwierciedlenia w faktach. Jeżeli słyszę w Niemczech, że ktoś niesłusznie krytykuje Polaków, od razu kontruję. Podobnie robię w Polsce, gdy słyszę bezpodstawną krytykę Niemców.

Londyn (fot. Michał Żak)Londyn (fot. Michał Żak)

Czym zajmujesz się na co dzień?

- Z zawodu jestem elektrykiem, z wykształcenia filozofem. Aktualnie jestem artystą, zajmuję się obrazem we wszelkiej formie. W moich pracach staram się łączyć graficzną estetykę ze społeczno-politycznymi problemami, a zatem tworzyć rzeczy, które równie dobrze można sobie powiesić nad kominkiem i na murze w centrum miasta. Poza tym zacząłem dokumentować historie Polaków, którzy tak samo jak ja przyjechali kiedyś do Berlina. Niektórzy na chwilę, niektórzy na zawsze.

Jakie jest - Twoim zdaniem - rozwiązanie sytuacji na Ukrainie?

- Mam nadzieję, że konflikt na Ukrainie skończy się na dialogu, a nie wojnie. Historia przecież daje nam wystarczająco dużo dowodów na to, że użycie siły nigdy nie budowało, zawsze niszczyło. Zbliżający się 1 września, a wraz z nim 75. rocznica wybuchu II Wojny Światowej jest dobrym momentem żebyśmy przypomnieli sobie, co nas może czekać jeśli przestaniemy ze sobą rozmawiać. Musimy przestać popełniać te same błędy, które już co najmniej dwukrotnie doprowadziły świat na granicę zagłady. Mam nadzieję, że moje kolaże, chociaż kosztowały mnie wiele godzin pracy, kiedyś podrę i wyrzucę do kosza.

Ryga (fot. Michał Żak)Ryga (fot. Michał Żak)

Tallin (fot. Michał Żak)Tallin (fot. Michał Żak)

Wilno (fot. Michał Żak)Wilno (fot. Michał Żak)

Rzym (fot. Michał Żak)Rzym (fot. Michał Żak)

Madryt (fot. Michał Żak)Madryt (fot. Michał Żak)

Nowy Jork (fot. Michał Żak)Nowy Jork (fot. Michał Żak)

Praga (fot. Michał Żak)Praga (fot. Michał Żak)

Amsterdam (fot. Michał Żak)Amsterdam (fot. Michał Żak)

Bruksela (fot. Michał Żak)Bruksela (fot. Michał Żak)

Tokio (fot. Michał Żak)Tokio (fot. Michał Żak)

 

 

Michał Żak. Poznaniak, rocznik '83, studiował Komunikację Społeczną na Wydziale Filozofii UAM oraz Interkulturową Komunikację w Jenie. Artysta wizualny od siedmiu lat mieszkający w Berlinie. Jego prace to interpretacja współczesnego świata oraz jego społeczno-politycznych problemów. Prace Michała Żaka znajdziecie pod adresem: www.michalzak.net

Łukasz Długowski. W Chile był rybakiem, w Patagonii o mało nie został gaucho, we Francji robił wino, w Finlandii włóczył się po mokradłach dalekiej Laponii. Genetycznie uzależniony od miejsc niepopularnych i chodzenia tam, gdzie nie powinien. Najbardziej lubi rozmawiać z artystami, filozofami i socjologami. Stały współpracownik „Gazety Wyborczej”.

Komentarze (112)
Zaloguj się
  • Gość: Danuśka

    Oceniono 255 razy 223

    Trochę te obrazki nieudolne. Taka koncepcja wymaga dobrego warsztatu, a tak wszystko psują płaskie teksturki i brak podstawowej wiedzy o perspektywie.

  • szczemirek

    Oceniono 72 razy 64

    Grafika na poziomie komentarzy. A może odwrotnie...

  • Gość: Sly

    Oceniono 69 razy 57

    Zaczyna się machina strachu napędzane przez media. A obrazki o kant dupy roztłuc.

  • Gość: com4tee

    Oceniono 59 razy 55

    prace na poziome kursu obsługi fotoszopa 3 miesiąc. już używam masek i umiem operować na warstwach.

  • hildebrant666

    Oceniono 41 razy 33

    Kiczowate, pretensjonalne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX