(fot. Maciej Margas)

"Patrzę na Warszawę z góry. W tym mieście jest coś więcej. Jest duch"

Z każdym kolejnym wejściem przesuwa się granica lęku wysokości. Kiedyś bym w ogóle nie podszedł do krawędzi - mówi nam Maciej Margas. Jego panoramiczne zdjęcia Warszawy z dachów najwyższych wieżowców miasta oszałamiają perspektywą, przestrzenią, paletą kolorów, nietypowymi kadrami. - To jest Warszawa, do której nie każdy ma dostęp. A ja mam - przyznaje fotograf, dla którego zabawa zaczyna się tam, gdzie inni nie chcą nawet patrzeć w dół.

Jesteś warszawiakiem?

- Tak, mieszkam w Ursusie.

Kochasz to miasto?

- Czy je kocham?

Serio pytam, jak warszawiak warszawiaka.

- No jasne.

Fotograf Maciej Margas przy pracy - na dachu hotelu Marriott, fot. Maciej MargasFotograf Maciej Margas przy pracy - na dachu hotelu Marriott, fot. Maciej Margas

Mój kolega, przeglądając twoje zdjęcia, nazwał je "nowymi pocztówkami", publikowanymi w sieci. Właśnie dlatego, że pokazują piękno miasta.

- Miałem kiedyś taką myśl, przy okazji dyskusji o wizerunku Pałacu Kultury, że chyba niewielu ludzi robi temu budynkowi większą reklamę niż ja.

Zegar na Pałacu Kultury, w tle Stadion Narodowy, fot. Maciej MargasZegar na Pałacu Kultury, w tle Stadion Narodowy, fot. Maciej Margas

Tworzysz taką „pocztówkową” wizję miasta?

- Chętnie zobaczyłbym swoje zdjęcia na pocztówkach, ale nie mam wrażenia, żebym je jakoś bardzo obrabiał. Jest różnica między tym, jak obraz rejestruje oko ludzkie, a jak matryca - ja się staram zbliżać do tego, co widzi oko ludzkie. Owszem, np. rozjaśniam zdjęcie i czasem poprawiam kolory, ale nie robię jakiejś kosmicznej obróbki Photoshopem. Postprodukcję traktuję jako integralną część procesu powstawania zdjęcia, a nie moment, w którym je ulepszam.

W tej Warszawie z twoich zdjęć to nawet „słoiki” by chciały mieszkać. Pokazujesz jej najładniejszą twarz.

- Warszawa interesuje mnie w każdym wymiarze. Fakt, najwięcej zdjęć powstaje z wysokości, kiedy staram się pokazać ją jako piękne miasto - bo takie jest. Nie oznacza to jednak, że na ziemi nie pracuję, bo reportaż też nie jest mi obcy. A słoiki? Ja sam warszawiakiem z dziada pradziada nie jestem.

Warszawa, widok na północ, na osiedle za Żelazną Bramą i Muranów, fot. Maciej MargasWarszawa, widok na północ, na osiedle za Żelazną Bramą i Muranów, fot. Maciej Margas

Na twoim profilu na Facebooku Warszawę widać głównie z góry.

- To jest Warszawa, do której nie każdy ma dostęp. A ja mam i mogę ją przedstawić innym.

Ano właśnie, skąd masz ten dostęp? Nie na każdy dach wolno oficjalnie wejść.

- To zaczęło się jeszcze w gimnazjum. Chciałem poznać Warszawę i wziąłem ze sobą aparat. Widziałem zdjęcia z góry w internecie i sam zacząłem chodzić po klatkach schodowych bloków, robiłem zdjęcia przez okno, gdzieś tam udało mi się wejść na jakiś dach. Później pomyślałem, że w sumie można by wejść trochę wyżej, na jakiś wieżowiec. Zorientowałem się, jak to działa, z kim trzeba rozmawiać...

A z kim trzeba rozmawiać?

- Inaczej sprawy się mają w przypadku wyjść „pasjonackich”, a inaczej są traktowane wyjścia w celach „komercyjnych”. W przypadku „Warsaw 24h” zwróciłem się w kilka miejsc jako pasjonat, który myśli, że film obejrzy przynajmniej kilka tysięcy osób I zgodzili się, a film obejrzało ponad 250 tysięcy!

Rozmawiać najczęściej trzeba z administracją budynku, czasem pośrednio przez agencję PR-ową. Trzeba ludziom, którzy są za to odpowiedzialni, przedstawić powód, dla którego się chce wejść. To są ludzie, którzy poświęcają swój czas, żeby ktoś wszedł na dach, a nikt nie chce czasu tracić. A później jakoś tak się to rozwinęło, że wszedłem na kilka wieżowców, zrobiłem kilka ładnych zdjęć i...

...i sami zaczęli wpuszczać?

- Aż tak to nie. Ale wszystko jest do dogadania.

Widok z dachu budowanego (wówczas) jeszcze wieżowca Złota 44, fot. Maciej MargasWidok z dachu budowanego (wówczas) jeszcze wieżowca Złota 44, fot. Maciej Margas

Czy na dachach zdarza ci się spotkać podobnych pasjonatów? Istnieje jakaś warszawska społeczność, która łazi po wysokościach i fotografuje?

- Można tak powiedzieć. Gdyby nie ta pasja, to nie poznałbym Blogusza, z którą organizuję większość wyjść. Są w sieci fora skupiające pasjonatów, miałem też okazję poznać kilkoro ludzi osobiście.

Znacie się dobrze?

- Znam kilka osób, to są bardzo fajni ludzie. Trudniej jest ze wspólnymi wypadami fotograficznymi, bo gdybyśmy gdzieś wspólnie poszli, to potem w internecie pojawiłyby się podobne zdjęcia. Istnieje jednak pewna konkurencja. Prawda jest taka, że jeżeli ja ogarnę sobie jakąś miejscówkę, to nie z każdym chcę się z nią dzielić - jeszcze by potem wrzucił lepsze zdjęcie (śmiech).

Nocna panorama warszawskich wieżowców. Od lewej m.in. Warsaw Financial Center, wieżowiec PZU, Złota 44 Hotel Marriott i Rondo 1, fot. Maciej MargasNocna panorama warszawskich wieżowców. Od lewej m.in. Warsaw Financial Center, wieżowiec PZU, Złota 44 Hotel Marriott i Rondo 1, fot. Maciej Margas

Średnio raz w tygodniu dostaję na maila czy na Facebooku pytanie w stylu „czy mogę polecić jakiś dach”. Pytający pisze, że „chce zorganizować spotkanie z dziewczyną”, albo że „interesuje się fotografią”. Zazwyczaj doradzam taras PKiN albo Kopiec Powstania Warszawskiego.

Przecież ja, żeby gdzieś wejść, też nie znalazłem wszystkiego w internecie, tylko poświęciłem swój czas, zdobyłem jakiś kontakt, udało mi się gdzieś zobaczyć otwarty właz albo poznać się z administratorem budynku. A później ktoś to chce za darmo.

Pałac Kultury, Złota 44, Hotel Intercontinental i wieżowce przy Rondzie ONZ w Warszawie widziane od strony ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Na drapaczu chmur Rondo 1 widoczny symbol Polski Walczącej, ułożony z odpowiednio rozświetlonych bądź zaciemnionych biur, fot. Maciej MargasPałac Kultury, Złota 44, Hotel Intercontinental i wieżowce przy Rondzie ONZ w Warszawie widziane od strony ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Na drapaczu chmur Rondo 1 widoczny symbol Polski Walczącej, ułożony z odpowiednio rozświetlonych bądź zaciemnionych biur, fot. Maciej Margas

Typowy wypad na zdjęcia?

- Piszę maila albo umawiam się z administratorem budynku czy z kimś odpowiedzialnym - w kilku miejscach znam już tych ludzi, więc nie jest to tak wielki problem. Wjeżdżamy na wyższe piętro, przechodzimy do jakiegoś pomieszczenia technicznego i po drabince na górę.

W asyście nadzorcy budynku?

- Zazwyczaj tak. Najczęściej podpisujesz jakieś oświadczenie, że jeśli coś ci się stanie, to nie jest to wina budynku. Ale raczej się wychodzi z kimś - ochrona musi przecież otworzyć ten właz czy drzwi.

Lęk wysokości?

- Kiedyś był, ale z każdym kolejnym wejściem ta granica się przesuwa. Kiedyś bym w ogóle nie podszedł do krawędzi budynku.

Panorama Warszawy z dachu wieżowca Plac Unii, fot. Maciej MargasPanorama Warszawy z dachu wieżowca Plac Unii, fot. Maciej Margas

Były jakieś miejsca, do których nie udało ci się wejść?

- Jasne. Najefektowniejsze ujęcie ze wszystkich do „Warsaw 24h” chciałem zrobić z jednego z wieżowców w samym centrum. I się nie udało.

A najtrudniejsze przygody?

- Bardzo trudne były ujęcia wykonywane zimą - z góry Złotej 44 i z Millenium Plaza. Musiałem wtargać cały sprzęt na górę, miałem na sobie kilka warstw ubrań, ale i tak chodziłem w kółko i rozgrzewałem się, czekając, aż zdjęcia się zrobią. Na Millenium ochroniarz, który mnie wpuszczał, przychodził co jakiś czas i sprawdzał, czy nie zamarzłem (śmiech). Ale nigdy mnie z dachu nie przegonili. Za to kiedyś na pewien wieżowiec podchodziłem klatką ewakuacyjną.

A na który?

(cisza)

„Nie powiem”?

- Nie powiem (śmiech). Na dole była jakaś wystawa. Z wystawy na klatkę ewakuacyjną, tamtędy na górę, tam były otwarte drzwi na dach, była sroga zima, więc zdjęcia takie sobie wyszły. A gdy schodziliśmy, to na klatce nagle pojawił się ochroniarz. Spytał, kto tu jest, powiedzieliśmy że „my”, potem co tu robimy, to powiedzieliśmy, że przyszliśmy sprawdzić, czy drzwi na dach są otwarte. No to spytał, czy są otwarte, powiedzieliśmy, że nie - i po prostu go minęliśmy.

Warszawa: Hotel Intercontinental, Pałac Kultury i niedokończony wówczas wieżowiec Złota 44, z prawej Marriott i Oxford Tower (d. Elektrim), fot. Maciej MargasWarszawa: Hotel Intercontinental, Pałac Kultury i niedokończony wówczas wieżowiec Złota 44, z prawej Marriott i Oxford Tower (d. Elektrim), fot. Maciej Margas

Trzy razy wchodziłem też 40 pięter na pewną budowę w centrum po schodach. Z kilkoma kilogramami sprzętu. I wiem, że tylko ja o tym wiem, kiedy oglądam swój film i nagrane w ten sposób sceny.

Chyba nagrane na ostrym nielegalu, co?

- Tak. Ale pierwsze wejście - wiem, że to głupio brzmi - było przypadkowe.

Opowiadaj.

- Robiłem zdjęcia w okolicy, przechodziłem obok budowy tego wieżowca, brama była otwarta, w połowie zastawiona jakimś tirem. Zajrzałem - nikogo nie ma. Zrobiłem dwa kroki do przodu - nikogo nie ma. Podchodzę pod wieżowiec - nikogo nie ma. „No dobra, w sumie mam ze sobą aparat i statyw”. Wchodzę, wchodzę, wchodzę, nikogo po drodze, nie mogłem w to uwierzyć. Akurat była pochmurna noc, słaba przejrzystość.

Panorama wieżowców Warszawy z kotwicą Polski Walczącej ułożoną ze świateł na budynku Rondo 1, fot. Maciej MargasPanorama wieżowców Warszawy z kotwicą Polski Walczącej ułożoną ze świateł biur w budynku Rondo 1, fot. Maciej Margas

Kolejny wypad był w styczniu, poszedłem z kolegą. Zimno było, ale się ciepło ubraliśmy, za to nie mieliśmy ze sobą żadnego jedzenia ani picia. Jak weszliśmy, cali zgrzani, to jak najszybciej zrobiliśmy zdjęcia i zeszliśmy. Za trzecim razem z kolei chciałem wykonać ujęcie nocne, ale nagle zorientowałem się, że jest już „późno”, czyli zaczyna się rozjaśniać. Ujęcie zamiast na końcu, wylądowało na początku filmu. A z góry właściwie zbiegaliśmy, w obawie, że zaraz pojawią się pracownicy.

Że kochasz miasto, to jedno. Że tu żyjesz, to drugie. Fotografowanie to główna czy poboczna działalność?

- Studiuję jeszcze w Warszawskiej Szkole Filmowej, będę szedł na III rok. Pasjonuję się fotografią i filmem, i to w życiu robię.

Pokazywanie Warszawy od tej najpiękniejszej strony to świadomy wybór?

- Tak. Natomiast to wynika po części z tego, że ona taka jest.

Plac Zamkowy w Warszawie z wieży Katedry Św. Jana, fot. Maciej MargasPlac Zamkowy w Warszawie z wieży Katedry Św. Jana, fot. Maciej Margas

- Oczywiście pracuję w Photoshopie, ale mniej niż kiedyś. Ważne, by świadomie tworzyć - ja na etapie robienia zdjęć wiem, co z nimi zrobię w obróbce, np. wiem, że prześwietlony zegar PKiN wezmę z innego zdjęcia, albo coś naświetlę drugi raz jaśniej, żeby wydobyć z cienia. Wiem, że naświetlić i tak dobrze mi się uda. Ustawić czułość jak najmniejszą, przesłonę 8-11, żeby wszystko było ostre.

Bardzo dużo znaczy dla mnie odpowiednie kadrowanie - żeby budynki nie były zbyt blisko ramki kadru, żeby niczego nie uciąć, żeby zachować piony, poziomy, żeby kompozycja nie była przypadkowa.

Rondo Romana Dmowskiego w centrum Warszawy, widziane z wieżowca Novotelu, fot. Maciej MargasRondo Romana Dmowskiego w centrum Warszawy, widziane z wieżowca Novotelu, fot. Maciej Margas

Czym fotografujesz?

- Canonem, 5D Mark II.

Plus dron?

- Niedawno zakupiłem. Fajna zabawka, chociaż mam takie wrażenie, że gdy już mam drona i mogę wlecieć wszędzie, to chodzenie po dachach straciło trochę na atrakcyjności. Z drugiej strony to, że tym dronem mogę polecieć wszędzie i zrobić wszystko, też nie jest takie fajne. Gdy masz ograniczenia i musisz się dopasować do sytuacji i się uda, czujesz, że coś wywalczyłeś.

A co wywalczyłeś filmem „Warsaw 24 timelapse”?

- Po jego publikacji odezwało się do mnie bardzo wielu ludzi. Marzy mi się wykonanie podobnego timelapse'a w jakimś innym mieście, bogatszy o tę wiedzę, którą zdobyłem przy „Warsaw 24h” - ale już teraz ze sponsorami, partnerami, żeby to naprawdę była dobra produkcja. Niewykluczone, że „Warsaw” będzie pierwszą częścią jakiegoś tryptyku. Przede wszystkim film ugruntował jakoś moją pozycję i wiem, że dużo nim udowodniłem - zarówno sobie, jak i innym.

Jakbym chciał powiedzieć ludziom: „patrzcie, moje miasto jest piękne” - pokazałbym im twoje zdjęcia.

- Dopiero na dachach miałem trochę czasu sam na sam z Warszawą - wtedy mogłem się w niej zakochać. Gdy zacząłem sam chodzić z aparatem, patrzeć na miasto z góry, to zdałem sobie sprawę, że kurczę, tu jest coś więcej - tu jest duch.

Jaki jest ten duch?

- Niezłomny. Niesamowite jest to, że 70 lat po tym, jak umarło, to miasto jest tym, czym jest.

Widok na Stadion Narodowy w Warszawie z dachu jednego z budynków przy Rondzie Waszyngtona, fot. Maciej MargasWidok na Stadion Narodowy w Warszawie z dachu jednego z budynków przy Rondzie Waszyngtona, fot. Maciej Margas

Nie wolałbyś fotografować Warszawy z lat 30.?

- Nie byłoby skąd, tylko Prudential i PASTA... Z Prudentialu, z miejsca, gdzie toczyły się kiedyś walki powstańcze, patrzyłem na piękne miasto z wieżowcami. 70 lat temu ludzie widzieli tylko wybuchy i pożary.

To jest coś takiego, czego nawet nie da się ogarnąć. Można próbować sobie wyobrazić. To tak jak z tymi zdjęciami - można oglądać zarejestrowane widoki, ale to przecież nic w porównaniu z prawdziwym doświadczeniem.

Zachód słońca w Warszawie, widoczne m.in. wieżowce Złota 44 i InterContinental oraz Pałac Kultury, fot. Maciej MargasZachód słońca w Warszawie, widoczne m.in. wieżowce Złota 44 i InterContinental oraz Pałac Kultury, fot. Maciej Margas

Maciej Margas. Fotograf, student Warszawskiej Szkoły Filmowej i autor filmu „Warsaw 24h timelapse”, ukazującego w przyspieszonym tempie 24 godziny z życia Warszawy. Specjalizuje się w fotografii panoram miast z wysokich budynków.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz Gazeta.pl. Robi wywiady, pisze o sprawach zagranicznych i fotografii, pisze bloga Realpolitik, twittuje. Gdy nie musi pracować, chodzi po górach, jeździ na rowerze lub pływa żaglowcami po morzach. I robi zdjęcia.

Komentarze (246)
Zaloguj się
  • 1bungee

    Oceniono 549 razy 495

    Mieszkam za granicą od 35 lat i pochodzę z Warszawy. Zawsze patrzę z sentymentem na zdjęcia a zwłaszcza tak piękne jak tutaj pokazane. Gratuluję młodemu fotografowi talentu i życzę fantastycznej kariery oraz wielu sukcesów w życiu oraz dziękuję redakcji za umieszczenie artykułu.
    PS: Jestem zaskoczony i zbulwersowany taką masą negatywnych opinii pozytywnie ocenianych.
    Myślę, że żeby odczuć warszawskiego ducha trzeba się wznieść ponad poziom zerowy.

  • mazen17

    Oceniono 297 razy 237

    Zdjiecia sa fajne. Moze nie jakies nadzwyczajne, ale pokazuja to miasto z nowych ujec. Wielu pieniaczy i zazdrosnikow juz sie wkurza i pisze o tekstach sponsorowanych itp. Spadajcie. Nie musicie lubic czy kochac Warszawy, lub szczegolnie Warszawiakow, ale musicie przyznac ze jest to miasto z niepowtarzalna historia w skali swiatowej, ktora to historia jest widoczna w jego dzisiejszej architekturze,no i jest tez stolica waszego kraju. Chyba tylko ruskie moga pluc na stolice Polski.....

  • Gość: Dr Q

    Oceniono 259 razy 211

    Bez przesady, że zdjęcia są niesamowite. Należy jednak docenić chłopaka, że zamiast strzelać selfie woli robić coś ambitniejszego i załatwiać sobie wejścia w ciekawe miejsca by stamtąd spoglądać na miasto. Z tego też powodu gratulacje dla autora zdjęć i powodzenia na fotograficznej ścieżce rozwoju :)

  • Gość: aldi

    Oceniono 177 razy 147

    Oniemialam doslownie, przepiekne zdjecia. Gratulacje wielkie i zaraz polecam znajomym obejrzenie tego materialu. A miasto powinno zakupic prawa i promowac Warszawe w ten sposob!

  • goscdrugi

    Oceniono 136 razy 114

    Czarna_zoska, itd...
    jest piątek wieczór, daj sobie spokój, idź się zabawić i nie wysilaj się nad tym jak tu przy...walić.
    Super pomysł, super realizacja, piękne miasto

  • varsoviok

    Oceniono 144 razy 104

    Fajny pomysł, ładne zdjęcia, a buraczane malkontenctwo znowu popierduje przy klawiaturach.

  • zielony_misio_haribo

    Oceniono 122 razy 92

    Ilość hejtu po prostu przeraża... Skąd tyle jadu i nienawiści?

  • Gość: Obiektywny

    Oceniono 96 razy 86

    Piękne zdjęcia pięknego miasta. Nocą wiele ulic Warszawy jest rewelacyjnie oświetlonych białym światłem lamp metalohalogenkowych zamiast pomarańczowych sodowych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX