Piotr Kraśko

Piotr Kraśko (fot. Albert Zawada)

wywiad gazeta.pl

Piotr Kraśko: Jesteś patriotą? Biegaj! Nie będziesz korzystał z ZUS i szpitali

- W pierwszym Maratonie Warszawskim, w którym startowałem, biegło chyba 3 tys. zawodników. Jeśli ta popularność będzie rosła w takim tempie jak teraz, to niedługo doczekamy się jednego z większych maratonów w Europie. Chociaż do tych organizowanych w Londynie, Berlinie czy Paryżu - startuje w nich ponad 30 tys. osób - trudno będzie dojść. Wygląda na to, że prawdziwy biegowy boom dopiero przed nami - mówi Piotr Kraśko, biegacz, triathlonista i szef ?Wiadomości? w TVP.

Już nawet spokojnie pobiegać z gołym torsem nie można, bo zaraz plotkarskie serwisy robią z tego breaking news - tak pan pomyślał, kiedy nie tak dawno w internecie krążyło zdjęcie, na którym trenuje pan bez koszulki?

- Szczerze mówiąc, nie bardzo znam kogoś, kto w temperaturze 37 stopni Celsjusza biegałby w tradycyjnym T-shircie. Wszyscy, których tego dnia spotykałem na trasie, byli bez koszulki. Albo trenujesz, albo się przejmujesz.

Coraz więcej dziennikarzy, aktorów i celebrytów biega. Opłaca się być biegaczem w show-biznesie?

- Niezależnie od tego, jaki mamy zawód - warto uprawiać sport. Biegają teraz nie tylko dziennikarze, ale też lekarze, architekci czy prawnicy. I biega się nie tylko w mieście, na wsi też. Na Mazurach, gdzie jestem parę razy w miesiącu, biega coraz więcej moich sąsiadów. Część z nich to też moi sąsiedzi z Warszawy, ale biega też coraz więcej rolników. Podziwiam ich, bo i tak codziennie mają sporo okazji, żeby porządnie się zmęczyć, ale wyraźnie im mało! Nie mam również problemu z tym, że ktoś chce się tym chwalić. Są gorsze rzeczy, które ludzie robią i uważają to za powód do dumy.

Co w tym bieganiu jest tak fajnego, że kompletnie zbzikowaliśmy na jego punkcie?

- To najbardziej demokratyczny pomysł na sport, jaki istnieje. Wymaga tylko kupienia butów. Taniej się nie da. I to jest genialne. W maratonie między sobą rywalizuje milioner z bezrobotnym i ten drugi może być szybszy. To cudowne, że efekt w tym sporcie zależy tylko od naszej motywacji, wysiłku, ilości wylanego potu, odporności na zmęczenie i konsekwencji.

Piotr Kraśko, fot. Albert ZawadaPiotr Kraśko, fot. Albert Zawada

Ale niektórzy mają z tym problem. Kilka miesięcy temu Dominik Zdort, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, nazwał uczestników Półmaratonu Warszawskiego wyznawcami nowej religii zwanej „biegactwem”. Wspomniał też o jakiejś sekcie.

- Do łez mnie rozbawia takie podejście. To jest niesamowite, że zamiast się ruszyć i coś zrobić, ktoś chce poświęcać czas na marudzenie. W USA, Niemczech, Francji czy Anglii nie dałoby się wytłumaczyć, o co chodzi, osobie, która ma coś przeciwko bieganiu. Nikt do tego nie zmusza. Nie chcesz - nie biegaj, ale po co mieć pretensje do kogoś, kto to robi. Zarzuty, że startowanie w maratonach to jedynie popisy i efekt jakiejś mody, są absurdalne. Każdy, kto przebiegnie 42,195 km, dobrze wie, że to coś o wiele, wiele więcej. I jest pełen szacunku dla każdego, kto to zrobi, niezależnie od tego, ile czasu mu to zajmie. Moda to kupowanie T-shirtu za 500 zł, który równie dobrze można dostać za 50. Tak, to jest pewnie popisywanie się. Ale jeżeli ktoś decyduje się na wielomiesięczne przygotowania, zmaga się z bólem nóg, mięśni, wyczerpaniem, ale zagryza zęby i trenuje dalej, to mnie się to podoba. Poza tym uważam, że mężczyźnie, niezależnie od tego, jaką pracę wykonuje, sport ogromnie pomaga w życiu i codziennie powinien się chociaż trochę zmęczyć fizycznie. To dobrze robi nie tylko na mięśnie, ale też na głowę. A siedzenie, gnuśnienie i narzekanie na wszystko sprawia, że ręce opadają.

Może to już nie moda na bieganie, a po prostu styl życia ogromnej liczby Polaków?

- Zależy jak rozumiemy słowo „moda”. Jeżeli podchodzimy do niego negatywnie, to raczej ten termin nie pasuje do biegania. Jeszcze raz zapytam: co w tym złego? Jeżeli w coś musimy włożyć autentyczny wysiłek i mobilizować się do niego codziennie, to przecież wynikają z tego same zalety. Powiem więcej. Jesteś patriotą? Biegaj. Nie będziesz później stał w kolejce do lekarzy i uszczuplał funduszy NFZ i ZUS. Będziesz zdrowszy.

Od dawna pan biega?

- Intensywnie od dwóch lat. Codziennie przebiegam 10 km. Pierwszy maraton przebiegłem 10 lat temu, jeszcze przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych, gdzie byłem korespondentem. Wtedy w Warszawie widok biegacza wzbudzał zainteresowanie. Na pewno był rzadkością.

A teraz? W stolicy organizuje się dwa wielkie maratony i półmaratony. Chyba nie ma takiego drugiego miasta w Europie, które do tego stopnia pokochałoby bieganie...

- Wbrew pozorom jeszcze wiele nam brakuje. Chociaż oczywiście postęp jest gigantyczny. W pierwszym Maratonie Warszawskim, w którym startowałem, biegło chyba 3 tys. zawodników. Ale jeśli będzie się rozwijać w tym tempie, to niedługo doczekamy się jednego z większych maratonów w Europie. Chociaż do tych organizowanych w Londynie, Berlinie czy Paryżu - startuje w nich ponad 30 tys. osób - trudno będzie dojść. Bieganie w Stanach czy na zachodzie Europy wciąż jest bardziej popularne. Może prawdziwy biegowy boom dopiero przed nami? Kiedy pracowałem w Waszyngtonie, nawet o godz. 2-3 w nocy widziałem biegające osoby. W Polsce najwięcej biegaczy jest po 30. roku życia. Tam biega więcej studentów, czego u nas brakuje. W ogóle sport uniwersytecki w Stanach jest na niebywałym poziomie.

23.08.2014 Warszawa . Prezenter Piotr Krasko . Fot. Albert Zawada / Agencja GazetaPiotr Kraśko, fot. Albert Zawada

Jak wygląda pana dzień treningowy. Trudno pogodzić sport z szefowaniem „Wiadomościom”?

- Ostatnio częściej startuję w triathlonach niż w maratonach, więc tego treningu jest więcej. Są momenty, kiedy zastanawiam się, na jaki trening postawić: pływacki, rowerowy czy biegowy. Na ten ostatni najczęściej decyduję się w nocy. Polecam basen rano. Dobrze wpływa na przebudzenie. Trenuję więc rano i wieczorem.

Trudno znaleźć czas na dwa treningi dziennie?

- Paradoksalnie, im więcej mamy zajęć, tym więcej jesteśmy w stanie wygospodarować czasu na trening. Jak się naprawdę chce, to można. Regularne uprawianie sportu świetnie wpływa na kontrolę czasu i planowanie każdego dnia, a nawet tygodni.

I nie korci pana czasem, żeby po mocnym treningu podzielić się tym na Facebooku lub Instagramie?

- Nie. W ogóle nie używam Facebooka. Co prawda kiedyś założyłem tam konto, ale żadnych wpisów czy zdjęć nie zamieszczałem. Pewnie niewielu jest już dziennikarzy, którzy nie korzystają z mediów społecznościowych, ale jak widać - można. Chociaż myślę, że będę musiał w końcu przekonać się do Twittera, i to szybko, bo w świecie informacji staje się on potęgą. Ale do Facebooka nie jestem przekonany.

A co by było, gdybym na Facebooku PolskaBiega.pl nominował pana do tzw. splasha?

- Kompletnie nie wiedziałbym, o co panu chodzi... Życia bez internetu sobie nie wyobrażam, ale jak widać, z czymś takim mam mało wspólnego. Wolałbym popływać.

Ostatnio w Gdyni startował pan w triathlonie na dystansie połowy Ironmana, czyli 2 km pływania, 90 km jazdy na rowerze i 21 km biegania. Co trzeba jeść, że pokonać taki dystans w sześć godzin i 15 minut?

- Jabłka. Co najmniej dwa jabłka dziennie. I nie jest to związane z ostatnim embargiem nałożonym przez Rosjan. Niespecjalnie też myślę o tym, co jeść, bo praktycznie codziennie jem to samo. Codziennie na obiad od prawie dwóch lat makaron z kurczakiem - dla triathlonisty idealne, białko i węglowodany. W końcu nie przez przypadek na całym świecie przed maratonami organizowane jest też zawsze pasta party.

Ma pan sportowego idola?

- Jest nim Jurek Górski. Były mistrz świata w podwójnym Ironmanie. Wyobraża pan sobie przepłynąć 8 km, przejechać 360 km i pobiec ponad 80 km? To tak jak popłynąć z Gdyni do Gdańska, pojechać na rowerze do Kielc i stamtąd przebiec do Krakowa. I to raz za razem, bez przerwy! Poza tym Jurek jest fantastycznym człowiekiem. Udowodnił, że dzięki uprawianiu sportu można pokonać największe życiowe problemy.

O bieganiu mówi się, że to najtańszy sport z możliwych, zaś triathlon wciąż ma chyba przypiętą łatkę dyscypliny dla bogaczy, bo wymaga kupienia drogiego sprzętu.

- Na pewno jest droższy od biegania, bo wymaga jeszcze kupna roweru i zapisania się na basen, ale to dalej mniej, niż wydalibyśmy pewnie na regularną grę w tenisa. Więc daleko do snobizmu. Owszem, kiedy widzę zawodników z dużym brzuszkiem, ponad 20-kilogramową nadwagą, ale gnających na megadrogim rowerze za kilkadziesiąt tysięcy złotych, to przede wszystkim odwróciłbym kolejność. Znajomi ze sklepu triathlonowego opowiadali mi kiedyś, jak przyszedł do nich klient i był zainteresowany rowerem za mniej więcej 40 tys. Zapytał, ile sekund na tym sprzęcie mógłby urwać. Na pytanie, który to jego triathlon, odpowiedział, że... pierwszy. Z drugiej strony każdy ma prawo robić to, co chce, dopóki sam ponosi tego konsekwencje. Do startu w triathlonie, szczególnie na długim dystansie, trzeba trenować minimum dwa razy dziennie praktycznie przez cały rok. Jeżeli dla kogoś to snobizm, to akurat ten jest moim zdaniem do zaakceptowania.

Piotr Kraśko, fot. Albert ZawadaPiotr Kraśko, fot. Albert Zawada

Nie ma pan wrażenia, że nawet w tym tanim bieganiu powoli zaczyna się wyścig na drogie technologie? Na rynku dostępne są np. buty za 800 zł, oddychające koszulki, coraz bardziej inteligentne aplikacje.

- Początkujący biegacz powinien zacząć od dobrych butów. Na gadżety warto zwracać uwagę nie wcześniej niż po pół roku i na pewno nie są kluczem do sukcesu. Najważniejsze, żebyśmy cieszyli się tym bieganiem. Na początku nie patrzmy na czas. Dopiero później, kiedy będzie nam zależało na poprawianiu „życiówek”, to pewnie pulsometr będzie pomocny. Ale z gadżetami czy bez to nadal jest to najtańszy sport.

82 proc. osób, które spisały się w Narodowym Spisie Biegaczy, twierdzi, że bieganie uzależnia. Pan też tak uważa?

- Tak. W ogóle prawie każdy sport uzależnia. W redakcji „Wiadomości” mamy fanów piłki nożnej nie tylko do oglądania, ale też do grania. Jest drużyna, która spotyka się trzy razy w tygodniu. A to bardziej skomplikowane niż bieganie, bo przecież trzeba wynająć boisko i zgrać przynajmniej 12-osobową ekipę. To jest coś!

Poza tym kiedy wciągniemy się w bieganie lub jakiś inny sport, to zaczyna nas coś nosić. Jeśli nie potrenujemy albo sobie odpuścimy, to czujemy się z tym źle.

W Spisie Biegaczy pytamy też m.in. o bieganie z muzyką. Trenuje pan ze słuchawkami?

- Kiedyś nie wyobrażałem sobie biegania bez muzyki. Podczas maratońskiego debiutu dziwiłem się, jak ludzie mogą biec tak długi dystans w ciszy, bez ulubionych kawałków.

I czego pan wtedy słuchał? Ja czasem odpalam soundtrack z filmu „Rocky Balboa”.

- Oj, też słuchałem. Daje efekty! Ale pamiętam etap, kiedy słuchałem audiobooków. To była jakaś książka w stylu „Gry o tron”. Prawda jest też taka, że jako początkujący biegacz uważałem, iż słuchanie swojego zmęczonego oddechu jest po prostu upokarzające (śmiech). Od dwóch lat biegam bez muzyki. Teraz by mi przeszkadzała. W pewnym momencie zrozumiałem, że bieganie jest tak fajnym i bezcennym sposobem na spędzenie czasu i tyle rzeczy można sobie poukładać w głowie, że bez tej muzyki naprawdę można się obejść.

Jaki jest pana rekord w maratonie?

- 3 godziny i 56 minut. Mam nadzieję, że w październiku w Poznaniu to będzie już poniżej 3:45.

Szukasz inspiracji do biegania? Przeczytaj książki >>

Więcej o bieganiu, triathlonie, diecie, planach treningowych dla początkujących i zaawansowanych znajdziecie w nowym serwisie PolskaBiega.pl

http://polskabiega.sport.plhttp://polskabiega.sport.pl


Piotr Kraśko. Urodził się 43 lata temu w Warszawie. Jest prezenterem i dziennikarzem telewizyjnym. Był korespondentem TVP w Rzymie i Waszyngtonie. Od dwóch lata jest szefem „Wiadomości”. Relacjonował wiele imprez i wydarzeń z całego świata, m.in. Festiwal Filmowy w Cannes, ceremonię wręczenia Nagrody Nobla Wisławie Szymborskiej, pielgrzymki Jana Pawła II, wybory prezydenckie w USA, pomarańczową rewolucję w Kijowie, tsunami w Tajlandii i zamachy bombowe w Londynie. Dziennikarz ma w swoim dorobku również kilka książek: o ostatnich dniach życia Jana Pawła II „Kiedy świat się zatrzymał”, „Dyskretny urok wystąpień publicznych” (razem z Tomaszem Kammelem i Robertem Krollem), „Rok reportera” i „Smoleńsk 10 kwietnia 2010”.

Dla czytelników Weekend.gazeta.pl mamy 25% rabatu na wybrane książki autorstwa tego wybitnego reportera. Znajdziecie je w Publio.pl

Damian Bąbol. Dziennikarz serwisu PolskaBiega.pl. Kocha sport! Uwielbia bieganie, piłkę nożną i jazdę na rowerze. Pracował w łódzkiej redakcji Gazety Wyborczej, a rok temu dołączył do najlepszego serwisu o bieganiu - PolskaBiega.pl. Jest nominowany do Biegowego Dziennikarza Roku (konkurs trwa do 3 września). Jeśli podobają Wam się jego teksty, głosować na niego możecie TUTAJ.

Komentarze (230)
Zaloguj się
  • like.a.virgin

    Oceniono 137 razy 99

    To bieganie też jest patriotyczne albo nie?? Bosz... Buty za 800? Koszulka za 500? Bosz... Buty kupiłam za 150, koszulkę za niecałe 20 (zwykła oddychajaca z frut cos tam, ale działa,
    kapitansowa.pl ) i nie mam ipoda z licznikiem kroków. A co dziwne - kiedy zaczyna się sezon, wyglądam jak bieda z nędzą przy "profesojnalistach" oklejonych najkami. Kiedy sezon się kończy, biegają tylko ci w ściachanych butach za 150 i w koszulkach po 20. Śmieszne, nie? ;)

  • Gość: Rpon

    Oceniono 110 razy 80

    To nie całkiem prawda!
    Znany jest w kręgach naukowych eksperyment z 2 braćmi bliźniakami.
    Pierwszy pił, palił, chodził na dziewczynki i umarł w wieku 72 lat.
    Drugi nigdy nie pił, nie zapalił w życiu ani jednego papierosa, ni zakosztował kobiety i zmarł w wieku 3 miesięcy.

    Zastanawiające!

  • matadore1

    Oceniono 223 razy 75

    Jesteś patriotą? Ćwicz dykcję! Byś nie seplenił jak Piotr Kraśko!!!

  • gazetaklamst

    Oceniono 184 razy 64

    w sumie co on ma robić... ?
    przeczyta sepleniąc kilka dzienników, podpierając się przy tym rękoma ( jakby krzesła nie miał) a kaska leci... nic tylko biega, pływać i jeździc na mazury :)

  • jare_jare

    Oceniono 83 razy 63

    Piotr Kraśko - Chuck Norris polskiego dziennikarstwa. Wali złotymi myślami z półobrotu 24/7, umie też żąglować kolorowymi piłeczkami.

  • kerkopithekion

    Oceniono 145 razy 61

    hmm... a nie dałoby rady biegać i nie pieprzyć głupot...?
    nie rozumiem tego namolnego wciskania ludziom biegania jak jakiejś religii
    "patriotyzm", dobre sobie
    od tej nachalnej kampanii promocyjnej naprawdę się człowiekowi odechciewa biegać... i czytać gazeta.pl

  • boguslawbch6808

    Oceniono 80 razy 60

    Jesteś patriotą? To nie oglądaj Wiadomości...

  • bzybzymelek

    Oceniono 74 razy 56

    Z tym całym bieganiem jest jeszcze jedno - mianowicie obsesja "osiągania wyników". W korpo musisz osiągać wyniki, bo cię wyleją. Wracasz do domu i co? Dalej musisz osiągać wyniki, bo cię wyśmieją! Jak to, przebiegłeś tylko 7 kilo wczoraj? Ja 12! Stary, musisz się podciągnąć! Tętno miałeś 160? Stary, źle ćwiczysz! Ja miałem 140!
    Nie biegniesz w maratonie? Stary, cienki jesteś!
    Całe życie to musi być "czalendż". Bo posiedzenie sobie nad brzegiem jeziora, popatrzeniem w dal i pomyślenie o niebieskich migdałach nie jest trendy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX