Krakowski Inkubator Technologiczny (fot. Mateusz Skwarczek)

Krakowski Inkubator Technologiczny (fot. Mateusz Skwarczek) (Krakowski Inkubator Technologiczny (fot. Mateusz Skwarczek))

Kraków polską Doliną Krzemową? Wysyp startupów pod Wawelem

Dragon Valley - tym mianem określają stolicę Małopolski zagraniczni przedsiębiorcy, niby pół żartem, pół serio... Sprawdziłam, ile w tym żartu, a ile prawdy.

12 czerwca wybrałam się do Krakowa na dwudniową konferencję Bitspiration, która zgromadziła tłum znakomitych ekspertów od nowych technologii z całego świata, wywodzących się w dużej mierze z Doliny Krzemowej. Była to już trzecia edycja imprezy organizowanej przez krakowską fundację Proidea, która promuje edukację informatyczną. Zdecydowana większość uczestników konferencji czuła się tam jak w domu - obojętnie czy był to inwestor z San Francisco, pani inżynier z eBaya, pracownik działu HR w Google czy grupa młodych chłopaków z Krakowa, przedstawiających swoje pierwsze projekty drukarek 3D. Co ma w sobie Kraków, że przyciąga tyle kreatywnych osób?

Konferencja BitspirationKonferencja Bitspiration

Andrzej Targosz, prezes fundacji Proidea, jako jeden z powodów podaje to, że Kraków w przeciwieństwie do Warszawy nie posiada etykiety finansowej, co stymuluje kreatywność. Poza tym jest tu cała masa młodych ludzi - na 800 tys. mieszkańców 1/4 to studenci. Aż 20 tys. osób pracuje w IT, co tworzy klimat sprzyjający startupom. Targosz dodaje, że dużo światowych firm zbudowało tu swoje ośrodki badań i centra deweloperskie, np. Motorola, IBM, Sabre czy Cisco. Czemu nie w Warszawie? W stolicy dużo firm ginie przez rozmiar miasta oraz przez to, że jest tam wiele instytucji finansowych i sprzedażowych. A Kraków jest relatywnie mały i skoncentrowany - po centrum można się przemieszczać pieszo. Last but not least: Kraków jako miasto niezwykle atrakcyjne dla turystów przyciąga tłumy cudzoziemców i panuje tu międzynarodowa atmosfera. Ma rewelacyjne położenie - łatwo i szybko można stąd dojechać do Berlina, Pragi, Wiednia, Bratysławy czy Budapesztu.

Andrzej Targosz (fot. Barbara Budniak)Andrzej Targosz (fot. Barbara Budniak)

Gorące źródła

Od Richarda Lucasa, angielskiego biznesmena mieszkającego w Krakowie od ponad 20 lat, aktywnie działającego na rzecz lokalnej przedsiębiorczości, dowiedziałam się, że Kraków jest największym miastem outsourcingowym w Europie. Zawiera pokaźne zasoby wykwalifikowanych pracowników, a swoje polskie filie lokalizują w nim globalni giganci, jak np. Capgemini. Maxim Gurvits, współzałożyciel Eleven Startup Accelerator, funduszu kapitałowego z siedzibą w Sofii, którego partnerami są Google i Springboard, przyznaje, że jest tu sporo wykwalifikowanych inżynierów, którym można zapłacić mniej niż w Kalifornii.

W Krakowie swoje jedyne europejskie biuro założył Jerome Ternynck. Cztery lata temu powołał w San Francisco SmartRecruiters - internetową platformę rekrutacyjną, z którą udało mu się pozyskać 15 milionów USD funduszy. Do Krakowa Ternynck przyjeżdża regularnie na spotkania SmartUp! służące przekazywaniu wiedzy początkującym startupowcom przez doświadczonych kolegów z branży, m.in. z biura SmartRecruiters w Dolinie Krzemowej.

Deutsche Telekom stworzył tu inkubator - w informatycznej nomenklaturze hub - który wspiera startupy z Polski i innych krajów Europy Środkowej. Oferuje im profesjonalne rady i opiekę starszego brata, przestrzeń biurową, środki inwestycyjne (tzw. seed funding, czyli wspieranie raczkujących inicjatyw) oraz dostęp do serwisu technicznego i infrastruktury Deutsche Telecom.

W Krakowie mieści się również jedno z biur inicjatywy Google for Entrepreneurs. Oferuje darmową przestrzeń biurową i wspiera rozmaite grupy i społeczności, blisko współpracując z lokalnym zespołem Google Developers Group. Sponsoruje też eventy i konkursy.

W Krakowie działa także ASPIRE - stowarzyszenie reprezentujące firmy z sektora IT i zaawansowanych usług biznesowych. Jest to największa tego typu organizacja w Polsce zrzeszająca ponad 130 członków, głównie z Krakowa. W najnowszym rankingu Tholons Top 100 Outsourcing Destinations - najważniejszym tego typu na świecie - Kraków, po prześcignięciu Dublina, stał się numerem jeden w Europie. Oznacza to, że każdy inwestor, który chce przenieść do Europy obsługę swoich procesów biznesowych, w pierwszej kolejności rozważa Kraków. W tym sektorze pracuje tu już ponad 35 tys. osób. Nie należy oczywiście zapominać o Krakowskim Parku Technologicznym, który zarządza założoną w 1997 roku specjalną strefą ekonomiczną. Zwiększa on systematycznie swój obszar - obecnie jego powierzchnia obejmuje 707 ha.

Oh My God Kraków

Wojtek Borowicz, dziennikarz portalu bitspiration.com, widzi nagły boom krakowskich startupów jako proces: - To nie jest tak, że ludzie w Krakowie zaczęli odkrywać przedsiębiorczość dopiero w trakcie ostatnich 12 miesięcy. Anioły biznesu, kapitał początkowy, programy rządowe oraz ciężko pracujący kreatywni ludzie o ambicjach, aby założyć własny biznes i rozkręcić go na skalę światową - to wszystko było już od jakiegoś czasu obecne w południowej Polsce - opowiada. - Najpierw były dziesiątki osób zaangażowanych w budowę lokalnej przedsiębiorczej sceny od zera. Następnie były ich setki. A potem przyszedł rok 2013, kiedy wysiłki tych osób nareszcie okazały się niezwykle owocne i widoczne nawet dla tych, których to wcześniej w ogóle nie obchodziło - wylicza. - W zeszłym roku osiągnęliśmy masę krytyczną, a to, co dzieje się teraz, to po prostu reakcja łańcuchowa.

- W Krakowie kluczową rolę gra otoczenie i know-how wokół startup communities - opowiada Piotr Wilam, współzałożyciel Innovation Nest, funduszu inwestującego w startupy. - Ludzie się tu wspierają i ufają sobie nawzajem - dorzuca. Mają tu miejsce oddolne inicjatywy, jak np. event zorganizowany dwa lata temu przez ludzi z AppliCake (bardzo udany krakowski startup opracowujący aplikacje mobilne). Z kolei #OMGKRK (Oh My God Kraków) to niezwykle popularny hashtag grupujący startupową społeczność w Krakowie - wystarczy dodać go do wszelkich postów o eventach i kolejnych startupach publikowanych na Facebooku, Twitterze czy Instagramie. Google (który swoje pierwsze polskie biuro otworzył właśnie w Krakowie) organizuje tu otwarte dla publiczności eventy przy kawie, podczas których można podyskutować z innymi równie kreatywnymi osobami i powymieniać się pomysłami. Na podobnej zasadzie odbywają się wieczorne imprezy X-Massive, niecierpliwie wyczekiwane przez lokalnych geeków.

Piotr Wilam (fot. Bartłomiej Zimny)Piotr Wilam (fot. Bartłomiej Zimny)

Przykłady udanych krakowskich startupów można mnożyć. Fenomenalny sukces osiągnął Estimote, produkujący designerskie czujniki, tzw. beacony, idealne do przestrzeni komercyjnych, gdyż mogą podpowiadać klientowi na ekranie smartfona, jakie są dziś promocje, i nawigować go przez sklep. Jakub Krzych i Łukasz Kostka stworzyli beacon (zwany również mote) - małe, bezprzewodowe urządzenie, które emituje sygnały radiowe do innych smart urządzeń. Gdy podniesiemy z półki produkt i będziemy się mu przyglądać, na naszym smartfonie wyświetlą się informacje, które mogą przekonać nas do zakupu. System, który może radykalnie zmienić zasady funkcjonowania handlu detalicznego, zapewnił Estimote tytuł najlepszego hardware'owego startupu podczas konkursu TechCrunch Disrupt, który odbył się we wrześniu ub.r. w San Francisco. Ta największa w USA konferencja technologiczna przyciąga co roku młode, innowacyjne firmy z całego świata oraz zasobnych inwestorów, stawiających na nowe technologie. Sukces krakowskiego Estimote jest tym większy, że w kalifornijskim konkursie uczestniczyło 5 tys. projektów, głównie amerykańskich. Estimote otrzymał ponad 3 mln USD dofinansowania i aktualnie ma dwa biura: w Krakowie i Dolinie Krzemowej (wiele polskich startupów tak robi).

Base - inny krakowski startup - to z kolei jeden z kluczowych graczy na rynku CRM (Customer Relationship Management), czyli rozwiązań umożliwiających i ułatwiających przedsiębiorstwom zarządzanie sprzedażą, bazą kontaktów, strategią działania czy relacjami z klientami. Udało mu się uzyskać rekordowe dofinansowanie - 15 mln USD! Zaś Sher.ly to narzędzie do udostępniania plików bez chmury - stanowi poważne zagrożenie dla Dropboxu. Swoją siedzibę ma w Krakowie, dział handlowy i marketingu operuje zaś w Dolinie Krzemowej. Kolejny krakowski projekt: Brainly, społeczna platforma edukacyjna do wspólnego odrabiania lekcji, dociera już do ponad 20 milionów użytkowników na całym świecie... Natomiast PressPad to rozwiązanie oferujące wydawcom stworzenie mobilnych aplikacji na podstawie cyfrowych wydań ich gazet. Wśród swoich klientów ma już ponad 500 tytułów z całego świata i zbiera entuzjastyczne recenzje z każdego zakątka globu.

Estimote, materiały prasoweEstimote, materiały prasowe

Valleywood

Mimo dużego szumu wokół krakowskich przedsięwzięć w branży hi-tech zdarzają się także i mniejsi entuzjaści. Krzysztof Kowalczyk to założyciel HardGamma Consulting - agencji skupiającej się na branży TMT i technologicznych startupach - oraz inwestor licznych startupów: IntelClinic, showroom.pl i Appvetica, a jednocześnie mentor w funduszach Springboard i Techstars. - Na pewno ekosystem startupów technologicznych w Krakowie jest na tyle aktywny, że zasługuje na własną nazwę, kojarzącą się z Krakowem (Dragon Valley) - przyznaje. - Na tle innych miast w Polsce jest jednym z czołowych kandydatów do zostania „polską Doliną Krzemową”. Aby to się jednak stało, potrzebne są przykłady naprawdę dużych firm, ze stabilnymi wynikami, osiągających imponujące wyceny czy na giełdzie, czy w transakcjach M&A (fuzje i przejęcia - przyp. autorki).

A może polskich informatyków z Krakowa czeka los polskich filmowców? I jedni, i drudzi są niezwykle cenieni na całym świecie. Sławomir Idziak jest autorem zdjęć do takich hitów jak „Harry Potter", „Król Artur" czy „Helikopter w ogniu". Ale inny filmowiec, tym razem nie-Polak, David Lynch planował jeszcze kilka lat temu stworzyć w Łodzi swego rodzaju „Google Campus" dla filmowców. Pomysł jednak upadł, a ludzie z branży filmowej byli od początku szczerze zaskoczeni, że słynny reżyser z USA chce otworzyć taką placówkę z dala od Los Angeles czy Nowego Jorku... Czyżby odtwarzanie Doliny Krzemowej w Krakowie przypominało przenoszenie Hollywood do Łodzi?

W dodatku Kraków stracił projekt Google Campus na rzecz Warszawy. Czemu? - To pytanie należałoby zadać firmie Google, tym bardziej, że przez ostatnie dwa lata to Kraków był domem dla „mini Campusa” i ośrodkiem działań Google wspierających przedsiębiorczość - odpowiada Kowalczyk. - Patrząc z zewnątrz, można jedynie odnotować, że dla dużych firm wspieranie przedsiębiorczości jest często elementem budowania relacji z sektorem publicznym i dużym biznesem, a w Polsce te znajdują się w Warszawie.

Drzewo Inwestycji w Krakowskim Parku Technologicznym (fot. Krzysztof Karolczyk)Drzewo Inwestycji w Krakowskim Parku Technologicznym (fot. Krzysztof Karolczyk)

Google Campus jako forma lobbyingu zatem? Co więcej, Google przeniósł swoje główne polskie biuro z Krakowa do Warszawy. Google Campus Warszawa to przedsięwzięcie na ogromną skalę (budowa planowana jest na początek przyszłego roku). Będzie trzecim takim ośrodkiem na świecie, po Londynie i Tel Awiwie. Według oficjalnego komunikatu, to jedno z działań Google w ramach ogłoszonego programu wspierania innowacyjności i przedsiębiorczości w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Campus ma być przestrzenią biurową o powierzchni ok. 1800 m kw., w której przedsiębiorcy będą mogli wynająć biuro, aby zorganizować spotkanie z inwestorami. Na miejscu ma być dostępny bezprzewodowy internet, organizowane będą także szkolenia i warsztaty.

Mimo wszystko wsparłabym wizję, że Kraków rozwija się w przyspieszonym tempie - mają tu miejsce fantastyczne inicjatywy i czeka go świetlana przyszłość. Izrael nazywany jest Startup Nation - Kraków można określić mianem Startup City. Dan Bragiel, wspólnik w i/o Ventures - funduszu inwestującym w startupy, z siedzibą w San Francisco - pyta: - Dlaczego zawsze musi chodzić o Amerykę? Stwórzmy Whatever Valley. Czemu nie Dragon Valley właśnie?

 

Dominika Baranowska. Dziennikarka, specjalistka od PR i podróżniczka 3-w-1. Pisała dla „VIVY!” i „ELLE”. Egzotyczne dzieciństwo w Emiratach Arabskich zaraziło ją genem podróży. Najlepiej na Wschód: Bliski lub Daleki. Fascynują ją ludzie pod każdą szerokością geograficzną. Lubi poznawać języki. Następne wyzwanie? Japoński!

Komentarze (81)
Zaloguj się
  • hansman

    Oceniono 155 razy 129

    z calym szacunkiem dla osiagniec dla branz IT, outsourcingowej i business service w Krakowie, dwóch kumpli z IT polecilem do Warszawy - każdy dostał dwa razy więcej, niestety jeden po trzech miesiącach dosłownie uciekł do Niemiec, bo dostał cztery(!) razy więcej niż w Warszawie na start. tak więc pytanie nie powinno brzmiec "Co ma w sobie Kraków, że przyciąga tyle kreatywnych osób?" ale czego nie ma Kraków, ze od 10ciu lat czytamy o krakowskiej dolinie krzemowej, ale każdy który zdobędzie trochę wiedzy i doświadczenia dosłownie spieprza w inne miejsce. jak przeczytam o jakimś jednym wynalazku na skalę swiatową albo wdrozeniu, które jest znane i uznane na calym swiecie w zagranicznych mediach lub szanowanej prasie specjalistycznej, to uwierze, ze mając 1/1000000000 budzetu i 1/10 wiedzy naszych kolegów z USA udało nam się cos osiągnąc. jak na razie jestesmy na etapie "rozwijania projektów" i "poszukiwania nowoczesnych" rozwiazan dla już istniejących technologii w juz istniejących oddziałach firm z USA. niestety u nas dalej nie ma nici porozumienia pomiędzy biznesem i nauką, zeby wyszlo z tego coś więcej. mozecie mnie uważać za malkontenta i stwierdzić, że to nie prawda, natomiast proponuje poszukać teraz newsów nt grafenu sprzed 3 lat i sprawdzić, czy dzisiaj Polscy inzynierowie mają w rękach patenty na jego biznesowe zastosowanie jak to bylo przepowiadane, czy tez pracują w labie IBMa w Krakowie za 3000 pln brutto zastanawiając się czy mozna z grafenu uzyskać jeszcze cieńsze struktury bo taki mają target od swojego pracodawcy...

  • kaspy

    Oceniono 76 razy 64

    Kraków ma dużo taniej siły roboczej i niższe koszty. "Nowoczesne rozwiązania" to projekty których macierzysta firma chce się pozbyć. Wyższość Krakowa nad Bangalore to strefa czasowa oraz bardziej przewidywalna kultura.

  • aa1000

    Oceniono 79 razy 53

    Tylko zróbcie coś z muszkieterami, którzy wymachują maczetami wokół stadionów i nie tylko.

  • niestetyzajetekonto

    Oceniono 70 razy 34

    Mój znajomy pracował parę lat temu w tej pożal się Boże "dolinie krzemowej". Jak na informatyka to zarabiał pseudo pieniądze tak, że starczało mu na wegetowanie w jakiejś tam kawalerce w Krakówku. Opowiadał wiele razy jak to przeleciał z CV całą tą pseudo "dolinę krzemową" wzdłuż i w szerz od manufaktury Morotolii po manufakturę Google, rozmowy kwalifikacyjne - wszyscy po jednakowych pieniądzach. Gdy zobaczył na pasku wypłaty ile zarabia doświadczony inżynier za granicą to biegusiem dał sobie spokój z nędzą z doliny krzemowej i w końcu znalazł pracę w Holandii z której jest zadowolony i nie słychać już zrzędzenia, że na podstawowych rzeczach musi oszczędzać. Teraz jakoś może skupić się na pracowaniu i nie szuka już niczego innego. Nie wierzę więc, że przez te parę lat coś się zmieniło w tych czworakach dla informatyków i innych wyrobników outsourcingowych.
    Ta krakowska "dolina krzemowa" to piaskownica dla absolwentów i studentów, a jak ktoś ma już trochę praktyki i doświadczenia i wciąż tam pracuje to nie powinien zrzędzić, że marnie zarabia.

  • w126.11

    Oceniono 37 razy 33

    Centra usług biznesowych (nawet "zaawansowanych") i Dolina Krzemowa to jak wegańska golonka. ;)

  • czechy11

    Oceniono 45 razy 31

    Z całym szacunkiem dla twórców i entuzjastów tego artykułu ale jest on zwykłem produktem tak zwanego chciejstwa. Takie sobie na sile dorabianie fakty odarte z poczucia realizmu, ignorujaca kontekst międzynarodowy. Typ bardzo typowego dł aPolski dziennikarstwa zyczeniowego. Niestety nasze dziennikarstwo popada w dwie skrajności albo całkowitego widzenia pesymistycznego i krytykanctwa albo w hurraoptymizm i patrzenie na rzeczywistość przez różowe okulary. Kraków nie jest żadna dolina krzemowa ani żadna inna, biznes tam prowadzony oparty jest na dość prostych usługach i rozwiązaniach, kadry wcale nie sa jakieś nadzwyczaj wybitne i nie odbiegają od kadr w innych miastach. A nazwa Dragon Valley znana jest chyba tylko twórcom tego artykułu i moze kilku cudzoziemcom tam zasiedzialym. Rownież ta międzynarodowa atmosfera to lekka przesada (w porównaniu z przeciętnym miastem na zachodzie). Jednym słowem miły artykuł tyle ze oderwany od realiów.

  • jvn

    Oceniono 39 razy 21

    Kilka uwag do artykułu i komentarzy, szczególnie do pana hansmana...

    Zarobki: Programista w Krakowie w zagranicznej firmie może spokojnie dostać 10 tys. zł brutto, nawet rok po zakończeniu studiów, czego sam jestem przykładem. Maksymalna stawka dla ludzi z dużym doświadczeniem to ok. 15-16 tys. zł. Małe lokalne firemki płacą zdecydowanie mniej, ale o tym, żeby ktokolwiek z głową na karku i kilkuletnim doświadczeniem pracował za 3 tys. jeszcze nie słyszałem.

    Zarobki za granicą: W Niemczech można dostać 1.5 - 2 razy tyle co u nas. Znacząco lepsze zarobki można uzyskać w USA, UK, Norwegii czy Szwajcarii, ale często koszty życia je w znacznej mierze niwelują.

    Projekty w większości korporacji, z wyjątkiem jednego giganta, są zupełnie nowe. Systemy "legacy" są utrzymywane albo w krajach macierzystych, bo tam są ludzie którzy je znają, albo przenoszone do Indii.

    Startupy w Krakowie mają ciężkie życie właśnie dlatego, że nie mogą konkurować finansowo z korporacjami i ciężko przyciągnąć im do siebie dobrych pracowników. Żaden z nich nie osiągnął globalnego sukcesu, ale to samo dotyczy całej Polski. A przecież np. Skype zaczął w malutkiej Estonii, a Białorusini, którzy kojarzą nam się wyłącznie z PGRami i Łukaszenką zrobili jedną z najpopularniejszych gier internetowych na świecie.

  • sselrats

    Oceniono 22 razy 12

    Drag on... and on... and on...

  • rainbow.warrior

    Oceniono 25 razy 11

    To ja zapytam: co takiego innowacyjnego w skali Europy udało się stworzyć w Krakowie? Chodzi mi o coś o czym można powiedzieć że w Krakowie powstał pomysł, implementacja/wdrożenie do produkcji, jest to używane powszechnie i firma ma duży udział w rynku?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX