(Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta)

wywiad gazeta.pl

Wilhelm Sasnal: "Bolesna jest ta polska bezinteresowna złość i wrodzony antysemityzm"

- Pytano cię: jak to jest być najlepiej sprzedającym się malarzem w historii polskiej sztuki? Dziś już nikt by tego pytania nie zadał - zaczepiamy go. - Kurz opadł. I ta sytuacja bardzo mi pasuje - odpowiada Wilhelm Sasnal. Jak żyje dziś, co go wkurza w Polsce i czy iPhone stał się podstawowym narzędziem współczesnego malarza?

Powiedziałeś kiedyś, że każdy dzień rozpoczynasz od rytuału czytania gazety. Papierowej. Ciągle to robisz?

- Tak. Czytam papierowe gazety. Przeglądam je uważnie, chociaż omijam strony poświęcone polskiej polityce. Czytam wiadomości ze świata. W internecie czytam „The Guardian”, no i „Wyborczą” - na kindle'u, kiedy nie ma mnie w Polsce. Ostatnio spędziłem pół roku w Stanach, z rodziną. Z dużym zainteresowaniem śledziłem tam to, o czym piszą lokalne gazety.

 

Lawa, rys. Wilhelm SasnalLawa, rys. Wilhelm Sasnal

W jednej z tych amerykańskich gazet znalazłeś informację o śmierci młodych Amerykanów - Boaza i Brittany, których ciała znaleziono na Hawajach. To ich historia została opowiedziana przez ciebie w „Lawie” - komiksie wydanym przez nowojorską Anton Kern Gallery i Fundację Galerii Foksal w Warszawie. Czyli „od kryminalnego newsa do obiektu sztuki”?

- W tej historii najbardziej pociągało mnie niedopowiedzenie, tajemnica. Sam komiks „Lawa” jest raczej pewnym wyobrażeniem niż dokładną relacją zdarzeń. Powstał podczas wakacji na Hawajach. Podróżowałem z rodziną, trochę się nudząc. Rysując komiks, działałem tak, jak główny bohater Bo, który w „Lawie” też próbuje zabić czas, coś tam szkicując w zeszycie. Ja też notowałem, sięgając po najbardziej atawistyczną formę komunikacji - tekst i obraz, splecione razem. Historia Bo i Brittany była pretekstem do opowiedzenia o tym, co niepokojące, o pewnej dziwności. Na Kalapanie - tej hawajskiej wyspie, gdzie wylądowała dwójka bohaterów i którą ja zobaczyłem - we wszechobecnej lawie było coś, co sprawia, że ciarki przechodzą po plecach.

A nad wszystkim góruje wulkan.

- Tak, chociaż na prawdziwym Kalapanie nie ma wulkanu. Jest natomiast, jak mówiłem, lawa. Dlatego dodałem wulkan, żeby dopisać historię o tym, że ona się skądś wydobywa, stworzyć kontekst.

Lawa, rys. Wilhelm SasnalLawa, rys. Wilhelm Sasnal

„Lawa” porównywana jest do twojego ikonicznego komiksu „Życie codzienne w Polsce w latach 1999-2001”. W „Życiu codziennym” opowiadałeś o szukaniu pracy, zakupach w spożywczym i wyprowadzaniu psa, a w „Lawie” o morderstwie, hańbie, przekraczaniu granic.

- To, co klarowne i mające wyraźny kształt, wydaje mi się w fabule mniej pociągające. Zdecydowanie wolę historie mające luki, przez które można się 'wślizgnąć' do innej jeszcze przestrzeni. No i wiadomo, że szczęśliwe historie są mniej ciekawe.

I tu, i tu bohaterami są mężczyzna i kobieta. Wszystkie historie ostatecznie da się rozpisać „na mężczyznę i na kobietę”?

- To nie tak, że para to jakiś podstawowy moduł fabularny. Z drugiej strony - ja się w ogóle odnajduję w większości historii. W prawie wszystkich filmach, które oglądam, widzę siebie i moją żonę Ankę.

Krytycy zarzucali „Lawie”, że jest niedopracowana i niespójna. Że publicystyczny i kulturotwórczy charakter „Życia codziennego” był dużo ciekawszy. Co ty na to?

- Kiedyś uważniej śledziłem recenzje, dziś naprawdę zwracam na nie uwagę tylko wtedy, kiedy ktoś podeśle mi link. Wiem, że za recenzją stoi przede wszystkim człowiek - jego preferencje, wyobrażenia. Cenię sobie intuicyjny tryb działania. „Lawa” to jest intuicja, a nie jakaś kalkulacja, dlatego myśl o odbiorcy w tym całym procesie działania pojawiła się bardzo późno. Zresztą moja wiedza o świecie komiksu jest żadna.

Lawa, rys. Wilhelm SasnalLawa, rys. Wilhelm Sasnal

Wydaje się, że „Lawa” to takie „wyimki z Sasnala” - mamy tutaj opowieść o twojej artystycznej metodzie. Sporo wątków, które organizują twoją twórczość: człowiek zderzony z krajobrazem, katastrofa, przekraczanie granic, znikanie.

- Jednym z tematów moich obrazów jest historyczne tabu - sprawy, które zostały wyparte, których nie ma, o których się nie mówi. To, co było dla mnie ciekawe w podróży na Hawaje, to że to miejsce, tak oddalone od Stanów Zjednoczonych, jest ich częścią. W „Lawie” tymczasem pojawia się hasło „Puna nie dla Haole”. Haole to biali, a Puna to lokalna nazwa Kalapanu. To dwa elementy tej samej historii... Z drugiej strony zdarza się, że część tych historycznych tabu, które przewijają się przez moje obrazy, nudzi mnie.

Chcesz powiedzieć, że jesteś znudzony Holocaustem? Bo przerobiono go już w sztuce tyle razy? I ty go przerobiłeś tyle razy?

- Ujmę rzecz w ten sposób - bardzo lubię pracę Oskara Dawickiego „Nigdy nie zrobiłem pracy o Holocauście” (kartka z napisem „Nigdy nie zrobiłem pracy o Holocauście” - przyp. autorki).

W komiksie widać twoje skreślenia, błędy.

- Widać miejsca, w których się męczyłem, rysując. Zachowałem skreślenia, zmiany, które podkreślają szkicowość. Nie lubię, kiedy rzecz jest przeprowadzana od początku do końca tylko jako techniczna realizacja pewnej koncepcji. Błędy są smaczne, wytwarzają pewien kontekst, wartość. Pojawia się kolejna warstwa - niekoniecznie znaczeń, ale warstwa materialna i fabularna. Po liczbie poprawek można prześledzić jak obraz powstawał w czasie. Poza tym nie zawsze trzeba coś wykonywać tak samo. Nie zawsze wszystko wychodzi podobnie lub tak, jak chcemy. Rzeczy się różnią, prace się różnią. Człowiek ma 20 paznokci i każdy jest inny.

Warto celebrować błędy?

- Nie zostawiam w pracowni obrazów, do których nie jestem zupełnie przekonany. Kiedy czuję, że coś jest nie tak, zmywam obraz. I zaczynam zupełnie od nowa. Próbuję różnych rozwiązań i w każdej chwili jestem gotowy, żeby zacząć jeszcze raz. W tym jest niecierpliwość, ale też nauka. Że nieraz trzeba podjąć bardzo wiele prób od nowa, żeby być z czegoś stuprocentowo zadowolonym.

O, to brzmi, jakbyś był designerem i próbował z różnymi prototypami obrazów.

- Absolutnie nie. Design jest realizacją pewnej tezy albo projektu. A ja właśnie nie realizuję, tylko pozwalam, żeby rzeczy same się realizowały. Często to obraz mnie prowadzi.

O płótnie mówiłeś kiedyś, że jest twoim sparing partnerem. Papier też?

- Wszystko jest sparing partnerem - papier, płótno, obraz filmowy. Ale sparing partner nie oznacza wroga. Gram w tenisa z żoną, konfrontujemy się, lubię to.

Lawa, rys. Wilhelm SasnalLawa, rys. Wilhelm Sasnal

Kilka lat temu opublikowano wywiad z tobą, który zaczynał się od pytania o to, jak czujesz się jako najlepiej sprzedający się malarz w historii polskiej sztuki.

- Tak.

Dzisiaj raczej już nikt by ci go nie zadał.

- Wydaje się, że kurz już opadł. W każdym razie ta sytuacja, kiedy jest mnie mało, bardzo mi pasuje. Uważnie selekcjonowałem zaproszenia do rozmów kiedy temat sztuki i rynku sztuki był znacznie bardziej eksploatowany. I oczywiście robię tak do tej pory, chociaż zapytań jest mniej. Odmawiam, kiedy ktoś zaprasza mnie do dyskusji o pieniądzach w sztuce. Nie jestem tak naiwny, że nie widzę żadnego związku, natomiast to nie jest treść mojej sztuki. A ja wolę się jednak skupiać na samej treści.

To znaczy, że będziesz chciał znów malować w garażu, tak jak kiedyś?

- Nie, dlaczego? Maluję w mieszkaniu, w Krakowie. W innych miejscach maluję, kiedy zostaję gdzieś na dłużej. Ale wracam tutaj.

A nie chodzi ci po głowie wyprowadzka w jakieś, mimo wszystko, ciekawsze miejsce?

- Nie. Tutaj mieszkam. Chociaż bolesna jest ta polska bezinteresowna złość i wrodzony antysemityzm. Widzę te antysemickie gówna na murach i płotach od pierwszej chwili kiedy wracam do Krakowa, gdy jadę z lotniska. Zwykle dzwonię wtedy do straży miejskiej, żeby to usunęli. Odnotowuję z satysfakcją, że to znika.

fot. Albert Zawadafot. Albert Zawada

Czyli można wywołać zmianę. Jednak dobrze ci tutaj. I chyba w ogóle?

- Doceniam moment, w którym żyję. To są jednak humanitarne czasy. Odsetek ludzi, którzy giną na wojnie jest znikomy. Dominuje demokracja. A z drugiej strony mam problem z tym rozproszeniem, z traktowaniem czasu. Staram się nie spędzać czasu w sieci, nie mam konta na portalach społecznościowych. Wystarczy mi, że mój syn ma i widzę jak to działa, jak czas przepływa przez palce. Mam ambiwalentny stosunek do rzeczywistości, która tak bardzo wciąga nas w szukanie treści. A z drugiej strony sam łapię się na tym, że jednak tracę czas, chociażby na iPhone'a.

iPhone podstawowym narzędziem malarza?

- Telefon to podstawowe narzędzie rzeczywistości, w której żyję. Telefon i rower. Brzmi trochę, jakbym był kurierem?

Ha ha ha.

- Kiedy byłem chłopakiem, uważałem, że nie mogę żyć bez walkmana i roweru. Teraz jednak obstawiałbym telefon i rower. Z drugiej strony - staram się trzymać sam siebie w cuglach i nie gnać tak bardzo do przodu. Staram się czasem spokojnie usiąść na krześle, zastanowić się, zamiast przeglądać maile albo dzwonić. Rzadko mi się to zdarza. Jestem uwięziony pomiędzy tą tęsknotą za momentem skupienia, a pozornymi próbami dowiedzenia się czegoś w sieci.

Lawa, rys. Wilhelm SasnalLawa, rys. Wilhelm Sasnal

„Lawa” świetnie się sprzedaje, właśnie wyszedł dodruk. Ludzie lubią mieć piękny obiekt, dzieło sztuki i to w dodatku wziętego malarza, w ręku?

- Z projektantką Agatą Biskup bardzo długo myśleliśmy o formie „Lawy”, formie szkicownika. Powstała książeczka, która przypomina notes, którym mógł się posługiwać jej bohater. To było naszym przedmiotem uważnego, drobiazgowego namysłu.

 

Wilhelm Sasnal. Jego malarstwo stanowi "głos pokolenia lat 70.", dorastającego w okresie transformacji systemu politycznego. Absolwent krakowskiej ASP. W 2006 zajął pierwsze miejsce na liście 100 najważniejszych młodych artystów świata magazynu sztuki współczesnej „Flash Art” i zdobył europejską nagrodę sztuki współczesnej im. Vincenta van Gogha. W tym roku odebrał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Wystawy jego prac organizowały najważniejsze galerie na świecie - Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Centrum Pompidou w Paryżu i Saatchi Gallery w Londynie. Mieszka i pracuje w Krakowie.

Anna Theiss. Publicystka, krytyk sztuki, kuratorka, organizatorka, producentka. Przez lata pracowała jako dziennikarka (m.in. w „Dzienniku”, „Exklusivie”) i współtworzyła korporacyjne oraz prywatne kolekcje sztuki (m.in. w Fundacji Zwierciadło). Dziś współprowadzi agencję promocyjną Boldprojekt.pl, zajmującą się prezentacjami idei i produktów.

Komentarze (394)
Zaloguj się
  • czarnyhs

    Oceniono 617 razy 347

    Jeżeli głośno krytykuję brutalność żydów okupujących Ziemię Palestyńską w stosunku do Palestyńczyków, jeżeli domagam się przeprosin ze strony żydów za NKWD, którzy gnębili moich Najbliższych począwszy od Września 1939 na Kresach, poprzez zsyłkę moich bliskich na 6 lat katorgi na Syberię i tam poniżania, gnębienie za to tylko, że byli Polakami i rodziną żołnierzy zawodowych KOP-u, skończywszy na prześladowaniach przez żydów z MBP, IW i NPW za Ojca przeszłość ( oficer KOP-u, oficer wywiadu KG AK ) - to czy jestem antysemitą, czy też tylko domagam się sprawiedliwości,oraz zwykłej uczciwości ???

  • juesej

    Oceniono 557 razy 257

    Sasnal wie że gdy opluje Polaków, jego obrazy zyskają pozytywne recenzje w Nowym Jorku

  • kostuh

    Oceniono 417 razy 229

    Wrodzony antysemityzm?
    W życiu nie spotkałem antysemity. I od dobrych kilkunastu lat nie widziałem tu w Trójmieście żadnych antysemickich napisów - w Krakowie tez jakoś takich nie zauważyłem ale za często tam nie bywam.
    Trafiają się treści antysemickie na forach internetowych ale po zgłoszeniu do moderacji są niemal natychmiast usuwane.
    Za to treści antypolskie czy antykatolickie spotkać można bez problemu a doprosić się o ich usunięcie za żadne skarby nie można.

    Na przykład taki wpis:
    "Polak katolik = złodziej. Inaczej nie umie. Ale pretensje to tylko do innych."
    Na forum gazeta.pl jest od kilku miesięcy a redakcja wielokrotnie odmówiła usunięcia jego i dziesiątek podobnych. Także raczej nie ma co mówić o antysemityzmie a raczej o szczególnej pozycji żydów na tle reszty społeczeństwa.
    Chętnie bym porównał liczbę wpisów anty-polonijne i antykatolickie do antysemickich :)

  • harp

    Oceniono 306 razy 178

    Z tą bezinteresowną złością to jest coś na rzeczy, ale "wrodzony antysemityzm" to jakiś absurd.

  • tajemniczy_don_pedro

    Oceniono 227 razy 173

    Jeżeli istnieje coś takiego jak "wrodzony antysemityzm", to i uprawnione jest twierdzenie o wrodzonej głupocie tych, wrodzonym złodziejstwie tamtych i wrodzonej chciwości u jeszcze innych.

    No to jak, gramy w to?

  • sukces-bdg

    Oceniono 254 razy 172

    Bolesna jeszt ta INTERESOWNA złość i wrodzony żydowski antypolonizm
    W USA i Kanadzie , wg przeprowadzonej ankiety, krajem/narodowością kojarzącym się z faszyzmem i nazizmem są Polska /Polacy . Rozumiem że to krasnoludki doprowadziły do takiej syuacji ? To krasnoludki non stop lansują zwrot "Polskie obozy śmierci " ?
    Jak przedstawia się Polaków w PROPAGANDOWYCH ,chamskich pod względem lansowania bandytów na bohaterów filmach typu Opór z D Craigiem ?
    A może to krasnoludkowe organizacje , których członkowie w dużej mierze nigdy nie byli w PL , wołają o kasę za utracone mienie które NIemcy czy Rosjanie ukradli podczas wojny .
    Tylko dlaczego wołają od PL ? Ciekawa sprawa , że gdy sami krasnoludkowie , bo przecież nie Zydzi , zwalili się Palestyńczykom na głowy , to jakoś nie myśleli o żadnych odszkodowaniach za wyrzucenie tubylców z ich domów tylko powiedzieli : Teraz to będzie nasze .
    A może to krasnoludki stanowiły management powojennego aparatu zbrodni stalinowskich ? Może to krasnoludki zabawiały się w w MASOWĄ kolaborację z okupantem radzieckim w latach 1939-1941 oraz SZMALCOWNICTWO na rzecz Rosjan ? Do tego gdy czasem taka ekipa szmalcowników dostała po głowie to kazali sobie wybudować pomnik męczeństwa ( Jedwabne ) i ciągle przepraszać za te " niewinne" ofiary ?
    Polacy wiedzą czym jest faszyzm ,/ nazizm . Ciekawe jaki kraj obecnie najbardziej wzoruje się na III Rzeszy ? Jaki kraj prowadzi politykę politykę czystości rasy i sterylizował swoje obywatelki ze względu na nieodpowiedni kolor skóry ? Jaki kraj prowadzi politykę wobec mniejszości podobną do hitlerowskiej sprzed wojny ?
    Jaki krajj broni każdego swojego obywatela , nawet gdy jest to NAJWIĘKSZY ZBRODNIARZ ?
    Proszę więc nie lansować tezy o bezinteresownym polskim semityzmie . Są oczywiście tacy Polacy . Jednak większość krytyki wobec Żydów , czy Izraela jest spowodowana tym co robią / robili A TO JUŻ NIE JEST ANTYSEMITYZM , tylko protest przeciw zbrodniom czy neo-gebbelsowskiej propagandzie uprawianej przez ten naród .

  • Piotr Kowalik

    Oceniono 229 razy 155

    Fascynająca jest beztroska artysty nie biorącego odpowiedzialności za rzucane w przestrzeń publiczną złowieszcze słowa : polski "wrodzony antysemityzm". Rozumiem, że jacyś wybitni naukowcy wyizolowali w końcu ten paskudny gen tkwiący w każdej Polce i Polaku.

  • 1bonscott

    Oceniono 209 razy 137

    Od urodzenia az do 30 roku zycia nic nie czulem negatywnego do nacji Żydowskiej ale ten nachalny antypolonizm żydow spowodował, że cos naturalnego we mnie czyli bezstronnosc do innych nacji poza Rosja (Tu niestety ale historia stosunku rosjan do mojego kraju spowodowala niechec do tego kraju za liczne morderstwa i ludobojstwa na Polakach oraz za okupacje polski przez ZSRR)ale wracajac do Żydow gdyby nie ta nachalna polityka Żydow z USA i polskich żydow typu Michnik pani Szczuka i kilka innych Polakow z korzeniami w religi zydowskiej oraz calej amaerykanskiej spolecznosci zydowskiej spowodowala ze cos we mnie peklo i zaczalem obawiac sie tych ludzi ktorzy "robia kolo piora" mojemu krajowi i szkaluja moj kraj na arenie miedzynarodowej do tego stopnia ze dzis nazista dla swiata to nie niemiec z himlerem czy hitlerem ale polak i to dzisiejszy. A przeciez moja matka ojciec ciotki babki dziadki i babcie nic zlego nie zrobili zydom, a mojej zony babka to nawet kilku zydow chowala na strychu kolo Bialegostoku przed niemcami a ja oto tym sposobem przez zydow amerykanskich i naszych swojskich zostalem antysemita nazista morderca. Wiec oto tym stosunkiem jestem Żydozerca potworem i dziekuje za to ze mnie tak powazaja

  • bialyrasizm

    Oceniono 148 razy 104

    Bolesna jest ta żydowska interesowna złość i wrodzony antypolonizm.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX