Zespół Dimmu Borgir

Zespół Dimmu Borgir (Per Ole Hagen)

wywiad gazeta.pl

Norweski black metal w ambasadzie? Karsten Klepsvik: "W dobrym tonie jest, jeśli nasi dyplomaci słuchają metalu"

Ambasada Norwegii promuje muzykę metalową. A wśród zespołów satanistyczny Mayhem - ostrzega portal Niezalezna.pl. Ambasada promuje satanistyczny zespół - wtóruje jej Fronda.pl.

O co chodzi? Norwescy dyplomaci postanowili zorganizować wystawę fotografii koncertowej Pera Ole Hagena. Powód? Może muzyka metalowa nie jest wcale wynalazkiem Norwegów, ale tamtejsza scena odcisnęła silne piętno w świecie rozrywki. Szczególnie ważne miejsce zajmuje norweski black metal, a więc takie kapele jak Satyricon, Immortal, Dimmu Borgir czy Mayhem - kiedyś nazwy znane jedynie grupce wtajemniczonych zapaleńców, dziś flagowe kulturalne produkty eksportowe Norwegii.

Wystawa fotografii "Norweski metal" ma zachęcać do odkrywania norweskiej muzyki metalowej właśnie jako części kultury tego kraju, ale też przedstawić głównych sprawców całego zamieszania - blackmetalowych artystów. Czyli, jak przekonują dyplomaci, nie tylko utalentowanych muzyków, ale przede wszystkim zwykłych ludzi. Wśród nich: oddani rodzice, naukowcy, nauczyciele albo miłośnicy gór.

Promocja black metalu przez placówkę dyplomatyczną? Pomysł na pierwszy rzut oka karkołomny. Nie dla Karstena Klepsvika, norweskiego ambasadora w Warszawie, z którym rozmawiamy o całym przedsięwzięciu.

Zdjęcia prezentujemy dzięki życzliwości Pera Ole Hagena. Więcej na blogu autora >>

Ambasador norweski Karsten KlepsvikAmbasador norweski Karsten Klepsvik / Fot. Mirek Cyryl Wójtowicz

Czy król Harald V też słucha metalu?

- Tego nie wiem, ale nie zdziwiłbym się, gdyby zaskoczył mnie swoją znajomością tematu. Na pewno jego syn Haakon Magnus słucha black metalu. Następca norweskiego tronu słynie ze swojego zainteresowania muzyką, sam zjechał wiele europejskich festiwali.

Ale pewnie, siłą rzeczy, królowi obił się o uszy kiedyś jakiś riff metalowy... Myśli pan, że kazał synowi ściszać muzykę?

- Odpowiem dyplomatycznie: byłbym bardzo zaskoczony, gdyby okazało się, że król nie słyszał żadnego metalowego kawałka.

ImmortalImmortal / Fot. Per Ole Hagen

Czy to prawda, że norwescy dyplomaci przechodzą specjalne szkolenie i uczą się, jak opowiadać o metalu?

- Uczą się przynajmniej podstaw, w chwili kiedy zaczynają pracę w dyplomacji. To taki wstęp do świata black metalu przez wykłady o black metalu. Rzecz jasna nie każdy jest specjalistą w tej dziedzinie i nie każdy musi nim być, bo nikt tego od nich nie wymaga. Ale w dobrym tonie jest, jeśli norwescy dyplomaci słuchają metalu.

Kiedy to wszystko się zaczęło?

- Pyta pan o muzykę metalową czy kulturalną politykę Norwegii?

Politykę.

- Mniej więcej sześć lat temu. Inicjatorem całego przedsięwzięcia było ministerstwo kultury - to tam zdecydowano, że black metal jest i powinien być jednym z naszych kluczowych kulturalnych towarów eksportowych. Historia norweskiego metalu sięga lat 80., ale trochę czasu musiało minąć, nim rząd Norwegii przekonał się do tego rodzaju muzyki.

I kto został mianowany na profesora black metalu?

- Nie ma jednej osoby - to są zarówno dziennikarze, krytycy, znawcy muzyki, jak i sami muzycy. Jednym z wykładowców jest Anders Odden, muzyk doskonale znany z takich zespołów jak Cadaver czy Satyricon. Zajmuje się nie tylko graniem w kapeli, ale też stara się wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi.

To o co chodzi?

- O siłę, energię, moc i rozrywkę! Dyplomaci słuchają opowieści Oddena, uczą się historii norweskiego metalu, chodzą na koncerty. Zresztą nie tylko na koncerty, bo przecież ta muzyka jest ogólnodostępna - czasami wystarczy wybrać odpowiedni kanał w telewizji albo właściwą stację radiową. Nie wspominając już o tym, że wszystko można znaleźć w internecie.

Pana pierwsze spotkanie z muzyką metalową? W radiu jakieś szarpidruty, a pan wtedy myśli...

- ... że to coś zupełnie innego, świeżego i tajemniczego. Z jednej strony połączonego z tradycją rock'n'rolla i popkultury w ogóle, z drugiej - pełnego zupełnie nowych kontekstów. Muzyka mocna, głośna, drapieżna.

Jakoś nie pasuje mi to wszystko do świata polityków.

- Wie pan, rząd norweski nie odgrywa tutaj najważniejszej roli, jednak nierozsądne z naszej strony by było, gdybyśmy nie doceniali potencjału black metalu. Najpierw byli przede wszystkim muzycy i ich zespoły - to oni wykonali kawał świetnej roboty. Oni, dzięki swojej pasji i determinacji, dali światu znać o sile norweskiej sceny metalowej. Stali się głosem młodego pokolenia na całym świecie.

Ale z tym pokoleniem politykom przecież nie zawsze po drodze - wiadomo, że metal generuje skrajne emocje.

- Oczywiście, każdy ma prawdo do swojej opinii i każdy może mówić o metalu, co chce - włącznie z tym, że to rodzaj wyjątkowo ekstremalnej, głośnej i nieposkromionej muzyki. Ale czy podobnie nie jest z historią Norwegii i kulturą wikingów?

No nie przesadzajmy...

- Ależ proszę mi wierzyć! Jacy byli wikingowie? Dzicy, twardzi, nieokrzesani, kursujący na swoich statkach od Konstantynopola, przez Anglię i Normandię, po Amerykę. Kto by się na to odważył w tamtych czasach? Tylko tacy twardziele jak oni... Byli wszędzie. I to samo jest z norweskim metalem.

Audrey HorneAudrey Horne / Fot. Per Ole Hagen

No to teraz tak szczerze: jakiej pan słucha muzyki?

- To jedno z tych pytań, na które nie mogę odpowiedzieć.

Bo nie pozwala na to dyplomatyczna etykieta?

- Nie, mój gust - bo tak naprawdę słucham każdego rodzaju muzyki. Pan jest młodszy, więc dla pana to, czego słucham, może się wydać jakąś staromodną tradycyjną muzyką... Długo bym musiał wymieniać.

Wobec tego wracamy do black metalu: trudno wyobrazić sobie podobną sytuację w Polsce - u nas muzycy metalowi, z Behemothem na czele, wciąż są odsądzani od czci i wiary. Prędzej spotkałby ich gest potępienia niż pochwały ze strony rządowych oficjeli.

- Byłoby z mojej strony nietaktem, gdybym komentował kondycję muzyki metalowej w Polsce i to, jak ona jest tutaj odbierana. W Norwegii staramy się traktować ten gatunek jak ważną część naszej kultury. Black metal był i zawsze będzie w opozycji. Ale Norwegia to wolny kraj, więc nie każdemu ta muzyka musi się podobać, natomiast każdy ma prawo do wolności słowa i ekspresji. Dopóki nie robisz niczego nielegalnego, czegoś, co mogłoby zaszkodzić innym, nie łamiesz prawa - nikt nie ma prawa tego potępiać.

My staramy się patrzeć na muzykę metalową jak najszerzej - dostrzegać jej bogactwo i złożoność. Jest wiele zespołów, które prowokują, rzucają wyzwanie swoim słuchaczom, ale to przecież jest jednym z kluczowych elementów sztuki.

Co innego, czy się to komuś podoba, czy nie. Jeśli nie przepadasz za tego typu muzyką, wcale nie musisz jej słuchać.

Ale nie jest tajemnicą, że na początku lat 90. wydarzenia wokół norweskiej sceny blackmetalowej wstrząsnęły opinią publiczną. Samobójstwo (Per Yngve Ohlin z Mayhem), morderstwo i powiązania z podpaleniami kościołów (Varga Vikernes z Burzum) - jak z pytaniami o tamte wydarzenia radzą sobie dyplomaci?

- Nie uchylamy się przed nimi. I staramy się mówić o nich tak, jak było naprawdę.

To jak było naprawdę?

- Nie da się ukryć, dochodziło do zdarzeń, o których pan wspomniał. Incydenty z lat 90. wyrządziły wiele złego całej scenie metalowej. Wypaczyły jej obraz i sens. Naszym zadaniem jest podkreślanie, że za tymi ponurymi wydarzeniami stały pojedyncze osoby. Pod żadnym pozorem nie dotyczyło to całej sceny metalowej - mówimy o wyjątkowych sytuacjach, które błyskawicznie zostały potępione, a osoby odpowiedzialne za swoje czyny stanęły przed sądem.

Dziś Norwegowie z black metalu mogą być dumni. Pamiętajmy, że muzyka to przede wszystkim pasja niezwykle ciekawych i inteligentnych ludzi, którzy doskonale znają się na swojej pracy.

MayhemMayhem / Fot. Per Ole Hagen

Ta przyjaźń muzyków z politykami pana nie zaskakuje?

- Nie nazwałbym tego przyjaźnią, zwłaszcza że na scenie metalowej działa wielu artystów, którzy komentują wydarzenia polityczne i potrafią być w swojej ocenie bardzo surowi. Nam to nie przeszkadza, bo doskonale zdajemy sobie sprawę, że tego też oczekuje publiczność, i to też jest jedną z części składowych sztuki.

Byli dyplomaci, którzy sprzeciwiali się tego rodzaju ofensywie kulturalnej?

- Nikt tutaj nikogo do niczego nie zmuszał - promowanie muzyki metalowej to część kampanii naszego kraju, ale jeśli ktoś stwierdzi, że taki rodzaj promocji nie do końca mu odpowiada, to w porządku, wcale nie musi tego robić.

Nam się ta idea bardzo spodobała i jesteśmy pierwszą norweską ambasadą, która zdecydowała się na tego typu przedsięwzięcie, bo sami chcieliśmy to zrobić. Naszym zadaniem jest promowanie każdego oblicza norweskiej kultury, a metal stał się jej największym towarem eksportowym na świecie.

Teraz Polska - kto następny?

- Jeśli ta wystawa okaże się sukcesem, a wierzymy, że tak właśnie będzie, swoje zainteresowanie zorganizowaniem podobnego wydarzenia zgłosiły już nasze ambasady w innych europejskich krajach.

Czyli kraje, które kiedyś najeżdżali wikingowie, dziś najeżdżają muzycy metalowi. Historia zatoczyła koło!

- A czy pan wie, że - przynajmniej według niektórych źródeł - pierwszą żoną króla Norwegii w latach 995-1000, Olafa Tryggvasona, była córka Mieszka I i siostra Bolesława Chrobrego? To wyraźny sygnał, że Polskę i Norwegię łączyły przeróżne związki.

Ciężkie brzmienia od lat kojarzą się z buntem, wyobcowaniem, kontestacją norm społecznych - tymczasem ostatnie badania wskazują, że im kraj bogatszy, tym więcej w nim metalowych kapel. Zaskoczyło to pana?

- Niespecjalnie, bo może być wiele wyjaśnień tego stanu rzeczy. Na moje oko może to wyglądać tak: im bogatszy się stajesz i bezpieczniej się czujesz, tym mniej wyzwań pojawia się twoim życiu. Po prostu wszystko masz na talerzu i zaczynasz się nudzić. Edukacja, opieka zdrowotna, dobra praca...

I wtedy zostają dwa wyjścia: założyć metalową kapelę albo napisać jakiś kryminał.

- Tak, i o ile rekomendujemy każdemu znudzonemu życiem Norwegowi założenie kapeli metalowej, o tyle nie zachęcamy nikogo do popełniania żadnych zbrodni. Ale pisanie o zbrodniach - no tak, to kolejna rzecz, w której się specjalizujemy.

Jakieś ponure hobby mają pana rodacy.

- Ale to tylko część wytłumaczenia, bo metal, jak każda odmiana muzyki rockowej, wiąże się z młodością, buntem, kontestacją - to ważny etap w życiu każdego człowieka. I nic nam do tego. Ktoś ma ochotę się buntować? Proszę bardzo, niech się buntuje. Wtedy najlepiej niech założy kapelę metalową.

A może to wszystko wina pogody? Zimno, ciemno, wietrznie.

- Niektórzy rzeczywiście tak twierdzą, ale ja w to nie wierzę. Bo bywa, że latem nie mamy czasu spać - w niektórych regionach Norwegii słońce świeci wtedy cały czas.

To ilu koncertów metalowych pan w życiu słuchał?

- Przyznaję, znam wiele metalowych kapel, kłopot w tym, że moja młodość przypadła na zupełnie inny okres. Kiedy w Norwegii rozpoczął się metalowy boom, ja akurat zacząłem pracować w ministerstwie spraw zagranicznych. Sam pan rozumie... Szybko wyjechałem za granicę.

Pana ulubione metalowe zespoły?

- Mam ich kilka: Satyricon, Enslaved, Mayhem.

No to przykro mi to stwierdzić, ale ostatnio Szwedzi zagrali Norwegom na nosie, jeśli chodzi o kwestię promocji metalu w Polsce - dawno żaden zagraniczny zespół nie zrobił takiej kariery nad Wisłą jak Sabaton. Jeśli zapytałby pan przeciętnego fana muzyki, jaką skandynawską kapelę kojarzy, pewnie by odpowiedział, że Sabaton.

- I myślę, że popełniłby poważny błąd (śmiech). Wie pan, ja jestem przekonany, że jest wiele osób w Polsce, które doskonale znają scenę blackmetalową i jej norweskich reprezentantów. Więcej niż panu się wydaje.

Tymczasem na świecie karierę robi formacja Kvelertak - zespół, który wybitnie dowodzi, że cały ten metal to jedna wielka zabawa i objazdowy cyrk rockandrollowy. Trudno dziś podejść do niego inaczej. Dyplomacie przystoi?

- I to jest właśnie znakomity przykład na to, że muzyki metalowej nie można traktować tak poważnie. Zgadza się, black metal jest częścią przemysłu rozrywkowego i nie ukrywajmy, że w black metalu chodzi właśnie o rozrywkę. Oczywiście - jak wszędzie - nie brak ekstremistów, ale to jednak nisza i większość z metalowych muzyków zdaje sobie sprawę z tego, że uczestniczy w swego rodzaju spektaklu. I wcale tego nie ukrywają.

DjervDjerv / Fot. Per Ole Hagen

Może metalowa kapela to nie jest, ale zespół De Press pan zna?

- Pewnie, że znam. Tak samo jak piosenkę "Bo jo cie kochom" i album "Block to Block", przez wielu Norwegów uważany za jedną z płyt roku. To właśnie doskonały przykład na to, jak kultura, a już szczególnie muzyka, łączy i funkcjonuje ponad podziałami. Polacy i Norwegowie mają bardzo wiele wspólnego, czego De Press jest świetnym przykładem. Wydaje mi się, że dzięki temu Polacy mogą czuć się w naszym kraju jak w domu.

Premier Polski jest zdeklarowanym fanem Dire Straits. Jak pan myśli - polityczne spotkanie na szczycie na jednym z muzycznych festiwali dałoby się załatwić?

- Sprawa byłaby o tyle prostsza, że Dire Straits to również jeden z moich ulubionych zespołów! Prawda jest taka, że to temat na osobną dyskusję - o tym, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywają kultura i sztuka, jak łączą ludzi, kraje i społeczeństwa. W muzyce nie ma żadnych barier, choć język, w którym śpiewają blackmetalowi wykonawcy, nie musi być dla wszystkich zrozumiały, to rytm, melodia i siła muzyki są międzynarodowe. Idea jest świetna, kłopot może być w tym...

Zresztą pewnie też macie problem ze zrozumieniem słów polskich metalowych kapel!

Wystawa zdjęć "Norweski metal" Pera Ole Hagena potrwa do 22 lipca. Warszawa, klub Progresja, ul. Fort Wola 22

 

Mariusz Wiatrak. Dziennikarz - kiedyś muzyczny, dziś gość od wszystkiego. Kiedyś m.in. "Gazeta Wyborcza" i "Machina", dziś redaktor Kultura.gazeta.pl. Dwukrotnie wylądował na okładce "Tygodnika Powszechnego" - raz jako apostata, raz jako dziecko, które przestaje wierzyć.

Komentarze (132)
Zaloguj się
  • wasataszpilka

    Oceniono 185 razy 161

    Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce? U nas w tym czasie banda baranów w Warszawie i innych miastach protestuje przeciwko spektaklowi, którego nawet nie widzieli, ale ktoś im powiedział, że są tam nadzy ludzie obok krzyża - obosze to takie oburzające, straszne i tak bardzo zagraża wartościom katolickim i polskiemu kk. Czyżby ten ostatni był aż tak żenująco słaby, że obawia się jednego spektaklu?

  • qqror

    Oceniono 119 razy 109

    Preferuje akurat szwedzki metal (opeth, tiamat), ale norweskim dimmu niebie czy limbonic Art też nie pogardzę.
    Pan ambasador zaimponował mi swoim pragmatycznym podejściem do sprawy jak i wiedzą na temat naszej historii. Miałem przyjemność spotkać go osobiście i jest to bardzo sympatyczny człowiek, erudyta i świetny dyplomata. Chciałbym żeby Polskę reprezentowali tacy ludzie.

  • Gość: seba

    Oceniono 121 razy 99

    więcej osób z pewnością zna mayhem niż sabaton. jeśli mowa już o szwedzkiej muzyce to od sabatona też napewno więcej osób będzie znać marduk. dziennikarz wie że dzwionią tylko w którym kościele?

  • the_lizard_king

    Oceniono 108 razy 94

    U nas w Polsce , w dobrym tonie jest : z różańcem w ręku pluć jadem na innych ludzi , ot taka mała różnica.

  • Gość: IMHO #MM

    Oceniono 69 razy 69

    Wielki szacunek dla Pana Karstena Klepsvika za solidność poglądów i spójność całej wypowiedzi, oraz podziękowania redaktorowi Wiatrakowi, że nie bał się ich zaprezentować w tak zaściankowym i zakompleksionym kraju.

  • marek_wawrzyn

    Oceniono 59 razy 57

    Straszna muzyka, nigdy się nie przekonałem. Mój brat i jego kumple słuchali tego w połowie lat 90., na żywo śledziliśmy sprwe Grischnacka i Euronymusa. Był u nas taki Boguś, który został chyba potem jakąś postacią w polskim środowisku bm. Gdy podkręcał Burzum, jego siostra krzyczała: "Boguś, wyłącz ten cholerny odkurzacz". Wychodziły w tym czasie fajne ziny. Kultowe były rysunki satyryczne. Na jednym facet maluje się na biało czarno a ojciec zza drzwi łazienki woła: "Malujesz się? Znowu idziesz do tych pedałów?". A na drugim cała zawartość lodówki wywalona na balkon i czarno-biały typ mówi: "Zabieraj babka to ścierwo na balkon. Nie będę trzymał z kiełbasą sztyletu z lodu".
    Czasy się zmieniły, dziś jest trochę kapel bm na naprawdę dobrym poziomie muzycznym, ale ja wrzucam sobie Uriah Heep a wam życzę powodzenia. A dla norweskiego MSZ słowa uznania, inny świat.

  • diego1977

    Oceniono 45 razy 41

    Najlepsze plyty norweskiego Black Metalu wg mojej skromnej osoby:
    1. Dark Throne - A Blaze in the Northern Sky
    2. Mayhem - De Mysteriis Dom Sathanas
    3. Burzum - Hvis Lyset Tar Oss
    4. Emperor/Enslaved split na Candlelight Rec
    5. Immortal - Battles in the North

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX