fot. Basia Starecka

fot. Basia Starecka (fot. Basia Starecka)

Trend

Ranking warszawskich kawiarni

Powiedz mi, jaką kawę pijesz, a powiem ci, kim jesteś - mówią bariści. Americano to lura dla frajerów, latte na mleku sojowym dla infantylnych panienek, teraz musisz odkrywać ziarno i pić alternatywę z drippera, chemexa, aeropressu czy syfonu. Jak przetrwać te trudne dla klienta kawiarni czasy?

Chwila niższego ciśnienia, drzemka w przerwie i można przespać rewolucję. W kawiarniach oczywiście. Odejście od tradycyjnego, mocnego palenia kawy na rzecz lżejszego, jaśniejszego spowodowało zmiany, których nie spodziewali się klienci. Bariści zaczęli mówić niezrozumiałym kodem, dąsać się, bawić zabawkami zarezerwowanymi dotąd dla fetyszystów i parzyć kawę w nieskończoność. Zrobienie espresso do niedawna trwało 25-30 sekund, dziś parzenie dripa - prawie trzy minuty! Zapraszam was do miejsc, gdzie tę rewolucję można jednak przetrwać (z jednym znaczącym wyjątkiem*), i to w towarzystwie psa, jak na psiawiarnie przystało.

 

1. Kofi Brand, ul. Mińska 25

espresso 3 zł, drip 10 zł

do jedzenia: kanapki i ciasta

godz. otwarcia: pon.-pt. 9-17

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Soho Factory to raczej nie Praga, to „awangardowa przestrzeń dla sztuki i biznesu” - jak zapewnia slogan reklamowy tego utopijnego i urokliwego miasteczka, odgrodzonego od chaotycznej rzeczywistości murem. Jak na eden przystało, ma i swoje źródło, a znajduje się ono w Kofi Brand. To mała palarnia kawy, która specjalizuje się w singlach, czyli ziarnach pochodzących z pojedynczych, wybranych plantacji. Ich pozyskiwaniem i wypalaniem zajmuje się pomysłodawca i spiritus movens tego miejsca - Konrad Oleksak. Sam jeździ po świecie w poszukiwaniu arabiki, zaprzyjaźnia się z plantatorami i ich rodzinami, dzięki czemu kontroluje jakość kawy. Pozyskane ziarna z Etiopii, Kenii, Salwadoru, Sumatry pali w pięknym, tradycyjnym piecu bębnowym marki Giesen, przypominającym staroświecką, odpicowaną lokomotywę. Delikatnie, uważnie, z czułością, by uzyskać jasno paloną - jak jego słomkowy wąs - kawę pełną aromatu i złożonych smaków. Znajdziecie ją w większości ciekawszych warszawskich kawiarni, ale koniecznie zamówcie ją na miejscu. Sympatyczna ekipa Kofi Brand przygotuje ją dla was zarówno za pomocą klasycznych, jak i alternatywnych metod parzenia.

 

2. eMeSeN, ul. Pańska 3

espresso 5 zł, drip 12 zł

do jedzenia: tarty, kanapki, pasty, musli, ciasta i ciasteczka

godz. otwarcia: pon.-pt. 9-20, sob.-niedz. 12-20

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Artystowsko i beztrosko. Najmodniejszy obecnie i nieuczulający miejski pupil, czyli świnia na smyczy, paraduje za oknem, od drzwi do drzwi biegają pracownicy Muzeum Sztuki Nowoczesnej, turyści wyrywają sobie z rąk piękne albumy z księgarni Bookoff, piętrzące się na półkach do sufitu, a bankowcy grzecznie czekają na przelewową kawę, aż kropla po kropli ścieknie z drippera. Ziarna z berlińskich palarni The Barn i Bonanza przelewa się chemexem, aeropressem i woodneckiem, strzela się szoty red espresso, czerwony napar z rooibosa, a nawet popija klasyki, których silną reprezentację rozpisano na ścianie. Jest americano (6 zł)! Bingo! Pracownicy kawiarni w gmachu muzeum wyznają bowiem zasadę serwisu, który ma służyć zachciankom ludzkości. Oczywiście zaproponują jej alternatywę, ale grzecznie wytłumaczą dlaczego - zwykłą kawę można wypić w domu, w kawiarni warto spróbować czegoś wyjątkowego. Tak zjednuje się klientów, nawet podduszonych stresem i krawatem bankowców, którzy przecież mogliby przyspieszać zawał przed czterdziestką gdzie indziej, choćby w Starbucksie za rogiem.

 

3. Relaks, ul. Puławska 48

espresso 5 zł, drip 10 zł

do jedzenia: kanapki, tosty, tarty, granola, musli, croissanty, ciasta

godz. otwarcia: pon.-pt. 8-21, sob. 9-19, niedz. 9-18

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Tu przychodzą najfajniejsze psy w mieście. A za nimi ich właściciele. Większość tych dwu- i czworonożnych gości się zna, bo to okoliczni mieszkańcy Mokotowa, oraz pija alternatywę, od najdelikatniejszego, owocowego i klarownego chemexa zaczynając, przez nowiutką kalitę z filtrami przypominającymi papilotki do wypieku babeczek i klasycznego dripa, na mętnej kawie z aeropressu kończąc. Rzadko ktoś tu zamawia americano, choć można je dostać spod lady, po uprzednim zbajerowaniu obsługi. W menu jest za to nieśmiertelne latte (12 zł), choć nie w rozwodnionej sieciowej formie, a pod postacią podwójnego espresso z mlekiem krowim, migdałowo-orkiszowym, owsianym lub orzechowym. Flat white (10 zł) to w zasadzie latte, tyle że w mniejszej filiżance. Spragnieni kofeiny, ale przegrzani upałem goście mogą chłodzić się shakerato (10 zł), podwójnym espresso wymieszanym z cukrem i kostkami lodu lub cold brew (12 zł), kawą zalewaną zimną wodą i odstawianą na 24 godziny do lodówki. W Relaksie, jak i w espresso, nie ma litery „x”. Warto o tym pamiętać, by nie pomylić Relaksu z Relaxem, kawiarnią na tyłach starym Domów Centrum, i nie podnieść ciśnienia paru przewrażliwionym baristom.

 

4. Secret Life, ul. Słowackiego 15/19

espresso 7 zł, drip 11 zł

do jedzenia: wegańskie i wegetariańskie przekąski, śniadania, ciasta

godz. otwarcia: pon.-czw. 8-21, sob. 10-22, niedz. 10-21

Fot. Basia StareckaFot. Basia Starecka

Ukochana kawiarnia żoliborzan. Ich dzieci wypełniają brykaniem i śmiechem ogródek, psy zostawiają futro na leżakach, babcie siorbią szejki, a laski plotkują przy barze, ku uciesze podsłuchujących ich, ukrytych za ekranami laptopów studentów. Podejście obsługi do kawy jest profesjonalne, ale nie ortodoksyjne, przy jednym stoliku popija się napar z kality na ziarnach krakowskiej palarni Coffee Proficiency i płucze zęby americano. Co jakiś czas Secret Life robi akcję „Przelew” - każdemu klientowi, który zamówił americano, proponuje się w tej samej cenie droższą kawę przelewową. To wszystko zasługa przemiłej i prostolinijnej pary właścicieli, Zuzi i Michała, mieszkających nad kawiarnią. Nie sposób ich nie lubić. Żartują, zwierzają się, podsuwają psom miski z wodą (oraz robią im zdjęcia), gościom wino i cydr, karmią ciekawie i zdrowo. Już niedługo na większą skalę, bo udało im się podnająć lokal przez ścianę. Ma ruszyć tam wegetariańska knajpka. Nabór na kucharzy trwa, więc jeśli macie zacięcie, to miło będzie was tam spotkać!

 

5. MiTo, ul. Waryńskiego 28

espresso 7 zł, drip 12 zł

do jedzenia: śniadania, lunche, sałatki, tortille, kanapki, tosty, tarty, ciasta

godz. otwarcia: pon.-pt. 8-23, sob.-niedz. 9-23

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Jedno z niewielu miejsc, w którym można znaleźć literaturę, albumy fotograficzne, prasę i filmy poświęcone tematyce gender i LGBT. MiTo to przestrzeń otwarta na dyskusje, również te trudniejsze i wywołujące emocje, jak choćby dotyczące grup wykluczonych społecznie, a przy tym wcale nie niszowa. Można spędzać tu godziny, delektując się kawą z syfonu (25 zł porcja na parę osób), rzadko spotykanego w kawiarniach urządzenia o iście alchemicznym wyglądzie, złożonego ze szklanej kolby, statywu i palnika. Jeden z właścicieli miejsca, Michał Dąbrowski, jest prawdziwym mistrzem ceremonii parzenia tej alternatywnej kawy. Lub wpaść na chwilę, by wyrównać poziom cukru we krwi którymś z tych bajecznych wypieków wystawionych na pożarcie klientów. Nie bez znaczenia jest też widok z ogródka na wyczekującą golonki, zirytowaną czekaniem kolejkę klientów do Szwejka. Koniecznie zamówcie sobie do tego białe wino.

 

6. Dwa Osiem, ul. Zamojskiego 26a, obok fabryki Wedla

espresso 5 zł, drip 12 zł

do jedzenia: zupy, dania wegańskie i wegetariańskie

godz. otwarcia: pon.-niedz. 10-00

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

To głównie rowerowy serwis, w którym uwijają się młodzi, przystojni i usmarowani smarem chłopcy, składający rowery na indywidualne zamówienia (customowe), ale też sklep z częściami, akcesoriami, ciuchami, m.in. WFK (Warszawskiego Funduszu Kurierskiego), i wreszcie kawiarnia skupiająca środowisko Cechu, kooperacji niezależnych pracowni związanych z kulturą rowerową. Kofi Brand dostarcza im kofeinowego towaru, który do dużej, akrylowej strzykawki aeropressu ładuje Julka Ślązak, zwyciężczyni ogólnopolskiego konkursu dla baristów, do niedawna pracująca w Relaksie. Popija się tu także niemieckie i czeskie mało znane piwa, a także zajada wegetariańskie konkrety i lody. Miejsce powstało w budynku, w którym przed wojną mieszkali pracownicy fabryki Wedla, po wojnie mieściło się tu kino Drops (do lat 70.), następnie kawiarnia Wedla, a w ostatnich latach - studio fotograficzne. Miejsce powstało na zasadach DIY, zaangażowania pięciu pomysłodawców: doświadczonego serwisanta Marka Sarby, kulturoznawcy Piotra Roszkowskiego, serwisanta i akrobaty rowerowego Antka Ambroziewicza, serwisanta i założyciela Cechu Grześka Piłata i Borka, czyli Michała Borkiewicza, animatora kultury, współwłaściciela Placu Zabaw, Powiększenia, Planu B i Barki.

 

7. Wrzenie świata, ul. Gałczyńskiego 7

espresso 5 zł, latte 10 zł

do jedzenia: śniadania, drobne przekąski, ciabatty i bagietki

godz. otwarcia: pon.-pt. 9-22, sob.-niedz. 10-22

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Księgarnia Fundacji Instytutu Reportażu, kawiarnia azyl na tyłach zakapanego śmietankowymi lodami, zdeptanego butami turystów gwarnego Nowego Światu. Nim jednak zawrze we Wrzeniu, najpierw pobulgoce, poszumi w rozdzwonionych w sprawach biznesowych telefonach gości, zadudni głucho o klawiaturę, wysyłając mejle w bardzo ważnych sprawach, wysączy kawę niesilącą się na modne napary, przemysłową dość mieszankę arabiki i robusty marki Dallmayr. Gwoli wyjaśnienia, jeden z założycieli miejsca - Mariusz Szczygieł - uważa, że delektowanie się lekturą wymaga nie tyle kawy, ale lampki wina, jeśli już. Dopiero po polskim obiedzie, w okolicach 16, zaczyna się robić ciekawie. Zmęczone pracą ciała rozciągają się na wystawionych w ogródku leżakach, nawilżają lemoniadą, cydrem i winem, pobrzękują rozmową nie zawsze skupiającą się wokół kultury dokumentu. Liczne spotkania z autorami fotografii, literatury, filmu non fiction przeniesiono do nowego lokalu vis a vis księgarni, miejsca na relaks jest zatem więcej. Do czasu, czyli do 22, kiedy do Wrzenia przychodzi wspólnota i kładzie wszystkich spać.

 

8. Melon, ul. Inżynierska 1

espresso 4,5 zł, latte 8 zł

do jedzenia: zupy i dania wegetariańskie, ciasta

godz. otwarcia: pon.-pt. 10-19, sob.-niedz. 11-19

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Iza Bil, agentka fotografów, najpierw wymyśliła odważny koncept jak na praskie warunki. Sklep ze zdjęciami. Potem dołożyła do niego pierwszą na Pradze kawiarnię (na Ząbkowskiej i 11 Listopada siedem lat temu hulały wiatr i beznadzieja). A parę lat później do współpracy zaprosiła Laurę Osękę, założycielkę internetowego sklepu Book For Cooks z książkami kucharskimi z całego świata. Iza sama gotuje, inspiracji ma teraz na wyciągnięcie ręki, dba o humory stałych gości i Pucka, psiego szwarccharakteru manifestującego swoją obecność szczekaniem od progu. Dla równowagi brakuje jej tylko kota, Iza marzy o takim z szerokimi horyzontami, który zaakceptowałby Melona w całości. Na razie z projektantkami, Kariną Królak i Patrycją Smirnow, powołała do życia Fundację Inżynierska 3 i snuje artystyczny plan dla drugiej strony Wisły.

 

9. Ministerstwo Kawy, ul. Marszałkowska 27/35

espresso przy barze 4 zł, drip 15 zł

do jedzenia: bajgle, kanapki, tarty, ciasta

godz. otwarcia: pon.-pt. 9-22, sob.-niedz. 10-22

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Na tyłach parafii przy Zbawixie, z perspektywą na kontrowersyjną tęczę, kręci się świecka i współczesna wersja programu „Ziarno”. Występują w niej bezwzględni misjonarze smaku, bariści z uporem i determinacją prowadzący krucjatę przeciwko kawowym innowiercom. Czują się wybrani, niosą wszak przed sobą potężny oręż, szwedzkie, jasne ziarno z palarni Koppi, świętą relikwię dającą im siłę do walki! Zaślepieni kultem nie baczą na ofiary, na zbłąkane dusze nieśmiało bąkające: - Czy mogę prosić o przedłużone espresso? - My nie przedłużamy! - grzmią i odkręcają się na pięcie, by zająć się przerwanym rytuałem przelewania z pustego w próżne. Nie widzą, jak kościół ich ciemnieje od złych mocy. I mnie z niego wygnano, nie tłumacząc dlaczego, a także moich braci. Znaleźliśmy ukojenie w innej kawowej parafii, w której wytłumaczono nam wreszcie, na czym polegają alternatywne metody parzenia kawy, i nauczono nas cieszyć się ich smakiem. Odnotowuję jednak w rankingu to miejsce obsesji, licząc, że odnajdzie wreszcie spokój i równowagę. Amen.

 

10. Mozaika, ul. Puławska 53

czarna 8 zł, latte 14 zł

do jedzenia: menu restauracyjne

godz. otwarcia: pon.-niedz. 10-23

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFot. Basia Starecka

Meta stołecznej prehipsterii. Miejsce kultowe i z długą historią. W latach 50. zasnute mgłą papierosowego dymu, matrymonialnymi propozycjami, czarem „dziewcząt do wzięcia”, kuszące zimną wódką i sprężystym śledziem. W latach 90., już jako prywatna inicjatywa, przeżywające okres największego prosperity. Z tamtego czasu zostało parę tapirów i trwałych ondulacji na sali, Jerzy Hoffman oraz dancing, na którym poznała się niejedna para. Pan Eryk, kelner Mozaiki od 14 lat, zaznacza, że coraz więcej młodych w lokalu. Przychodzą potańczyć w piątki, napić się wódki, zjeść śledzia po japońsku i pokosztować flaczków. Kawy raczej nie piją, to MK Cafe, wpędzająca w nadkwasotę czarna smoła, prędzej zamówią Mozaikę - kawę z likierem i bitą śmietaną (15 zł). Wyczuwam kolejny trend. Gdy trzecia fala sforsuje już drzwi do sieciowych kawiarni i wypłynie na szerokie wody konsumpcji, MK Cafe w Mozaice będzie prawdziwą awangardą, na którą snobować się będzie kawiarniana elita. Pijcie zatem kawę i nie prześpijcie tego momentu!

 

Basia Starecka - Wicenaczelna magazynu kulturalno-kulinarnego „KUKBUK”. Dziennikarka, redaktorka, autorka bloga Nakarmiona Starecka z recenzjami restauracji. Wielbicielka podrobów i przeciwniczka kulinarnych banałów. Ich najgroźniejsze przejawy kolekcjonuje w popularnym cyklu „Koszmary warszawskiej gastronomii”.

 

Tytuł: Ranking warszawskich kawiarni. Dokąd po najlepszego dripa w mieście?

 

Podtytuł: Okiem dziennikarki i blogerki

 

Lead: Powiedz mi, jaką kawę pijesz, a powiem ci, kim jesteś - mówią bariści. Americano to lura dla frajerów, latte na mleku sojowym dla infantylnych panienek, teraz musisz odkrywać ziarno i pić alternatywę z drippera, chemexa, aeropressu czy syfonu. Jak przetrwać te trudne dla klienta kawiarni czasy?

 

Autor: Basia Starecka

 

Chwila niższego ciśnienia, drzemka w przerwie i można było przespać rewolucję. W kawiarniach oczywiście. Odejście do tradycyjnego, mocnego palenia kawy na rzecz lżejszego, jaśniejszego spowodowało zmiany, których nie spodziewali się klienci. Bariści zaczęli mówić niezrozumiałym kodem, dąsać się, bawić zabawkami zarezerwowanymi dotąd dla fetyszystów i parzyć kawę w nieskończoność. Zrobienie espresso do niedawna trwało 25-30 sekund, dziś parzenie dripa - prawie trzy minuty! Zapraszam was do miejsc, gdzie tę rewolucję można jednak przetrwać (z jednym znaczącym wyjątkiem*), i to w towarzystwie psa, jak na psiawiarnie przystało.

 

1. Kofi Brand, ul. Mińska 25
espresso 3 zł, drip 10 zł

do jedzenia: kanapki i ciasta
godz. otwarcia: pon.-pt. 9-17

Soho Factory to raczej nie Praga, to „awangardowa przestrzeń dla sztuki i biznesu” - jak zapewnia slogan reklamowy tego utopijnego i urokliwego miasteczka, odgrodzonego od chaotycznej rzeczywistości murem. Jak na eden przystało, ma i swoje źródło, a znajduje się ono w Kofi Brand. To mała palarnia kawy, która specjalizuje się w singlach, ziarnach pochodzących z pojedynczych, wybranych plantacji. Ich pozyskiwaniem i wypalaniem zajmuje się pomysłodawca i spiritus movens tego miejsca - Konrad Oleksak. Sam jeździ po świecie w poszukiwaniu arabiki, zaprzyjaźnia się z plantatorami i ich rodzinami, dzięki czemu kontroluje jakość kawy. Pozyskane ziarna z Etiopii, Kenii, Salwadoru, Sumatry pali w pięknym, tradycyjnym piecu bębnowym marki Giesen, przypominającym staroświecką, odpicowaną lokomotywę. Delikatnie, uważnie, z czułością, by uzyskać jasno paloną - jak jego słomkowy wąs - kawę pełną aromatu i złożonych smaków. Znajdziecie ją w większości ciekawszych warszawskich kawiarni, ale koniecznie zamówcie ją na miejscu. Sympatyczna ekipa Kofi Brand przygotuje ją dla was zarówno za pomocą klasycznych, jak i alternatywnych metod parzenia.

 

2. eMeSeN, ul. Pańska 3
espresso 5 zł, drip 12 zł
do jedzenia: tarty, kanapki, pasty, musli, ciasta i ciasteczka
godz. otwarcia: pon.-pt. 9-20, sob.-niedz. 12-20

Artystowsko i beztrosko. Najmodniejszy obecnie i nieuczulający miejski pupil, czyli świnia na smyczy, paraduje za oknem, od drzwi do drzwi biegają pracownicy Muzeum Sztuki Współczesnej, turyści wyrywają sobie z rąk piękne albumy piętrzące się na półkach do sufitu, a bankowcy grzecznie czekają na przelewową kawę, aż kropla po kropli ścieknie z drippera. Ziarna z berlińskich palarni The Barn i Bonanza przelewa się chemexem, aeropressem i woodneckiem, strzela się szoty red espresso, czerwony napar z rooibosa, a nawet popija klasyki, których silną reprezentację rozpisano na ścianie. Jest americano (6 zł)! Bingo! Pracownicy kawiarni w gmachu muzeum wyznają bowiem zasadę serwisu, który ma służyć zachciankom ludzkości. Oczywiście zaproponują jej alternatywę, ale grzecznie wytłumaczą dlaczego - zwykłą kawę można wypić w domu, w kawiarni warto spróbować czegoś wyjątkowego. Tak zjednuje się klientów, nawet podduszonych stresem i krawatem bankowców, którzy przecież mogliby przyspieszać zawał przed czterdziestką gdzie indziej, choćby w Starbucksie za rogiem.

 

3. Relaks, ul. Puławska 48
espresso 5 zł, drip 10 zł
do jedzenia: kanapki, tosty, tarty, granola, musli, croissanty, ciasta
godz. otwarcia: pon.-pt. 8-21, sob. 9-19, niedz. 9-18

 

Tu przychodzą najfajniejsze psy w mieście. A za nimi ich właściciele. Większość tych dwu- i czworonożnych gości się zna, bo to okoliczni mieszkańcy Mokotowa, oraz pija alternatywę, od najdelikatniejszego, owocowego i klarownego chemexa zaczynając, przez nowiutką kalitę z filtrami przypominającymi papilotki do wypieku babeczek i klasycznego dripa, na mętnej kawie z aeropressu kończąc. Rzadko tu ktoś zamawia americano, choć można je dostać spod lady, po uprzednim zbajerowaniu obsługi. W menu jest za to nieśmiertelne latte (12 zł), choć nie w rozwodnionej sieciowej formie, a podwójnego espresso z mlekiem krowim, migdałowo-orkiszowym, owsianym lub orzechowym. Flat white (10 zł) to w zasadzie latte, tyle że w mniejszej filiżance. Spragnieni kofeiny, ale przegrzani upałem goście mogą chłodzić się shakerato (10 zł), podwójnym espresso wymieszanym z cukrem i kostkami lodu lub cold brew (12 zł), kawą zalewaną zimną wodą i odstawianą na 24 godziny do lodówki. W Relaksie, jak i w espresso, nie ma litery „x”. Warto o tym pamiętać, by nie pomylić Relaksu z Relaxem, kawiarnią na tyłach starym Domów Centrum, i nie podnieść ciśnienia paru przewrażliwionym baristom.

 

4. Secret Life, ul. Słowackiego 15/19
espresso 7 zł, drip 11 zł
do jedzenia: wegańskie i wegetariańskie przekąski, śniadania, ciasta
godz. otwarcia: pon.-czw. 8-21, sob. 10-22, niedz. 10-21

 

Ukochana kawiarnia żoliborzan. Ich dzieci wypełniają brykaniem i śmiechem ogródek, psy zostawiają futro na leżakach, babcie siorbią szejki, a laski plotkują przy barze, ku uciesze podsłuchujących ich, ukrytych za ekranami laptopów studentów. Podejście obsługi do kawy jest profesjonalne, ale nie ortodoksyjne, przy jednym stoliku popija się napar z kality na ziarnach krakowskiej palarni Coffee Proficiency i płucze zęby americano. To wszystko zasługa przemiłej i prostolinijnej pary właścicieli, Zuzi i Michała, mieszkających nad kawiarnią. Nie sposób ich nie lubić. Żartują, zwierzają się, podsuwają psom miski z wodą (oraz robią im zdjęcia, tu link: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.249086071876291.55933.233512823433616&type=3 ), gościom wino i cydr, karmią ciekawie i zdrowo. Już niedługo na większą skalę, bo udało im się podnająć lokal przez ścianę. Ma ruszyć tam wegetariańska knajpka. Nabór na kucharzy trwa, więc jeśli macie zacięcie To miło będzie was tam spotkać!

 

5. MiTo, ul. Waryńskiego 28
espresso 7 zł, drip 12 zł
do jedzenia: śniadania, lunche, sałatki, tortille, kanapki, tosty, tarty, ciasta
godz. otwarcia: pon.-pt. 8-23, sob.-niedz. 9-23

Jedno z niewielu miejsc, w którym można znaleźć literaturę, albumy fotograficzne, prasę i film poświęcone tematyce gender i LGBT. MiTo to przestrzeń otwarta na dyskusje, również te trudniejsze i wywołujące emocje, jak choćby dotyczące grup wykluczonych społecznie, a przy tym wcale nie niszowa. Można spędzać tu godziny, delektując się kawą z syfonu (25 zł porcja na parę osób), rzadko spotykanego w kawiarniach urządzenia o iście alchemicznym wyglądzie, złożonego ze szklanej kolby, statywu i palnika. Jeden z właścicieli miejsca, Michał Dąbrowski, jest prawdziwym mistrzem ceremonii parzenia tej alternatywnej kawy. Lub wpaść na chwilę, by wyrównać poziom cukru we krwi którymś z tych bajecznych wypieków wystawionych na pożarcie klientów. Nie bez znaczenia jest też widok z ogródka na wyczekującą golonki, zirytowaną czekaniem kolejkę klientów do Szwejka. Koniecznie zamówcie sobie do tego białe wino.

 

6. Dwa Osiem, ul. Zamojskiego 26a, obok fabryki Wedla
espresso 5 zł, drip 12 zł
do jedzenia: zupy, dania wegańskie i wegetariańskie
godz. otwarcia: pon.-niedz. 10-00

 

To głównie rowerowy serwis, w którym uwijają się młodzi, przystojni i usmarowani smarem chłopcy, składający rowery na indywidualne zamówienia (customowe), ale też sklep z częściami, akcesoriami, ciuchami, m.in. WFK (Warszawskiego Funduszu Kurierskiego), i wreszcie kawiarnia skupiająca środowisko Cechu, kooperacji niezależnych pracowni związanych z kulturą rowerową. Kofi Brand dostarcza im kofeinowego towaru, który do dużej, akrylowej strzykawki aeropressu ładuje Julka Ślązak, zwyciężczyni ogólnopolskiego konkursu dla baristów, do niedawna pracująca w Relaksie. Popija się tu także niemieckie i czeskie mało znane piwa, a także zajada wegetariańskie konkrety i lody. Miejsce powstało w budynku, w którym przed wojną mieszkali pracownicy fabryki Wedla, po wojnie mieściło się tu kino Drops (do lat 70.), następnie kawiarnia Wedla, a w ostatnich latach - studio fotograficzne. Miejsce powstało na zasadach DIY, zaangażowania pięciu pomysłodawców: doświadczonego serwisanta Marka Sarby, kulturoznawcy Piotra Roszkowskiego, serwisanta i akrobaty rowerowego Antka Ambroziewicza, serwisanta i założyciela Cechu Grześka Piłata i Borka, czyli Michała Borkiewicza, współwłaściciela Placu Zabaw, Powiększenia, Planu B i Barki.

 

7. Wrzenie świata, ul. Gałczyńskiego 7
espresso 5 zł, latte 10 zł
do jedzenia: śniadania, drobne przekąski, ciabatty i bagietki
godz. otwarcia: pon.-pt. 9-22, sob.-niedz. 10-22

Księgarnia Fundacji Instytutu Reportażu, kawiarnia azyl na tyłach zakapanego śmietankowymi lodami, zdeptanego butami turystów gwarnego Nowego Światu. Nim jednak zawrze we Wrzeniu, najpierw pobulgoce, poszumi w rozdzwonionych w sprawach biznesowych telefonach gości, zadudni głucho o klawiaturę, wysyłając mejle w bardzo ważnych sprawach, wysączy kawę niesilącą się na modne napary, przemysłową dość mieszankę arabiki i robusty marki Dallmayr. Gwoli wyjaśnienia, jeden z założycieli miejsca - Mariusz Szczygieł - uważa, że delektowanie się lekturą wymaga nie tyle kawy, ale lampki wina, jeśli już. Dopiero po polskim obiedzie, w okolicach 16, zaczyna się robić ciekawie. Zmęczone pracą ciała rozciągają się na wystawionych w ogródku leżakach, nawilżają lemoniadą, cydrem i winem, pobrzękują rozmową nie zawsze skupiającą się wokół kultury dokumentu. Liczne spotkania z autorami fotografii, literatury, filmu non fiction przeniesiono do nowego lokalu vis a vis księgarni, miejsca na relaks jest zatem więcej. Do czasu, czyli do 22, kiedy do Wrzenia przychodzi wspólnota i kładzie wszystkich spać.

 

8. Melon, ul. Inżynierska 1
espresso 4,5 zł, latte 8 zł
do jedzenia: zupy i dania wegetariańskie, ciasta
godz. otwarcia: pon.-pt. 10-19, sob.-niedz. 11-19

 

Iza Bil, agentka fotografów, najpierw wymyśliła odważny koncept jak na praskie warunki. Sklep ze zdjęciami. Potem dołożyła do niego pierwszą na Pradze kawiarnię (na Ząbkowskiej i 11 Listopada siedem lat temu hulały wiatr i beznadzieja). A parę lat później do współpracy zaprosiła Laurę Osękę, założycielkę internetowego sklepu Book For Cooks z książkami kucharskimi z całego świata. Iza sama gotuje, inspiracji ma teraz na wyciągnięcie ręki, dba o humory stałych gości i Pucka, psiego szwarccharakteru manifestującego swoją obecność szczekaniem od progu. Dla równowagi brakuje jej tylko kota, Iza marzy o takim z szerokimi horyzontami, który zaakceptowałby Melona w całości. Na razie z dwoma projektantkami, Kariną Królak i Patrycją Smirnow, powołała do życia Fundację Inżynierska 3 i snuje artystyczny plan dla drugiej strony Wisły.

 

9. Ministerstwo Kawy, ul. Marszałkowska 27/35
espresso przy barze 4 zł, drip 15 zł
do jedzenia: bajgle, kanapki, tarty, ciasta
godz. otwarcia: pon.-pt. 9-22, sob.-niedz. 10-22

Na tyłach parafii przy Zbawixie, z perspektywą na kontrowersyjną tęczę, kręci się świecka i współczesna wersja programu „Ziarno”. Występują w niej bezwzględni misjonarze smaku, bariści z uporem i determinacją prowadzący krucjatę przeciwko kawowym innowiercom. Czują się wybrani, niosą wszak przed sobą potężny oręż, szwedzkie, jasne ziarno z palarni Koppi, świętą relikwię dającą im siłę do walki! Zaślepieni kultem nie baczą na ofiary, na zbłąkane dusze nieśmiało bąkające: - Czy mogę prosić o przedłużone espresso? - My nie przedłużamy! - grzmią i odkręcają się na pięcie, by zająć się przerwanym rytuałem przelewania z pustego w próżne. Nie widzą, jak kościół ich ciemnieje od złych mocy. I mnie z niego wygnano, nie tłumacząc dlaczego, a także moich braci. Znaleźliśmy ukojenie w innej kawowej parafii, w której wytłumaczono nam wreszcie, na czym polegają alternatywne metody parzenia kawy, i nauczono nas cieszyć się ich smakiem. Odnotowuję jednak w rankingu to miejsce obsesji, licząc, że odnajdzie wreszcie spokój i równowagę. Amen.

 

10. Mozaika, ul. Puławska 53
czarna 8 zł, latte 14 zł
do jedzenia: menu restauracyjne
godz. otwarcia: pon.-niedz. 10-23

Meta stołecznej prehipsterii. Miejsce kultowe i z długą historią. W latach 50. zasnute mgłą papierosowego dymu, matrymonialnymi propozycjami, czarem „dziewcząt do wzięcia”, kuszące zimną wódką i sprężystym śledziem. W latach 90., już jako prywatna inicjatywa, przeżywające okres największego prosperity. Z tamtego czasu zostało parę tapirów i trwałych ondulacji na sali, Jerzy Hoffman oraz dancing, na którym poznała się niejedna para. Pan Eryk, kelner Mozaiki od 14 lat, zaznacza, że coraz więcej młodych w lokalu. Przychodzą potańczyć w piątki, napić się wódki, zjeść śledzia po japońsku i pokosztować flaczków. Kawy raczej nie piją, to MK Cafe, wpędzająca w nadkwasotę czarna smoła, prędzej zamówią Mozaikę - kawę z likierem i bitą śmietaną (15 zł). Wyczuwam kolejny trend. Gdy trzecia fala sforsuje już drzwi do sieciowych kawiarni i wypłynie na szerokie wody konsumpcji, MK Cafe w Mozaice będzie prawdziwą awangardą, na którą snobować się będzie kawiarniana elita. Pijcie zatem kawę i nie prześpijcie tego momentu!

 

BIO

Basia Starecka

Wicenaczelna magazynu kulturalno-kulinarnego „KUKBUK”. Dziennikarka,

redaktorka, autorka bloga Nakarmiona Starecka z recenzjami restauracji.

Wielbicielka podrobów i przeciwniczka kulinarnych banałów. Ich najgroźniejsze

przejawy kolekcjonuje w popularnym cyklu „Koszmary warszawskiej

gastronomii”.

Komentarze (93)
Zaloguj się
  • Gość: Kamil

    Oceniono 107 razy 31

    Wow
    Warszawskie kawiarnie
    Cały kraj w napięciu śledzi ranking...
    Wyjmuj głowę z dupy paniusiu

  • Gość: Koko

    Oceniono 30 razy 28

    Wszystko pięknie. ale ktoś w MITO upadł na głowe. 7 ZŁOTYCH ze espresso! :O

  • zandarm_na_emeryturze

    Oceniono 40 razy 24

    Nie znoszę Stareckiej te jej udziwnienia językowe zabierają cały sens z tekstu. Wiecznie chce przedobrzyć.

  • Gość: Rozi

    Oceniono 26 razy 22

    czemu Praga wzbudza w autorce takie silne emocje? rozumiem, że 10 razy trzeba podkreślić że coś fajnego jest wyjątkowo "po drugiej stronie Wisły" bo tam ogólnie jest tak beznadziejnie i strasznie. czyżby słoikowe przesądy? na Pradze jest ogień, siostro!

  • Gość: Żoliborzanka

    Oceniono 25 razy 19

    Pierwsze słyszę, że secret life to ulubiona kawiarnia żoliborzan...

  • Gość: drifter

    Oceniono 24 razy 14

    Jak na leżakach są psie kłaki, to taki lokal z miejsca jest zdyskwalifikowany.

  • Gość: Rudy

    Oceniono 20 razy 12

    Czy autorce-lanserce przyszło do głowy ze latte z mlekiem sojowym to nie wymysł mody ale - z racji braku w NAWET WARSZAWSKICH mleko bez laktozy - jedyna opcja dla niektórych.... ?Co za dziwaczny wybór nawiasem.... Znajomi znajomych znajomym

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX