fot. MARKUS TIEMANN LUENEBURG

fot. MARKUS TIEMANN LUENEBURG (Za naszą zachodnią granicą są wspaniałe szlaki rowerowe)

materiał promocyjny partnera weekendu

Latem w północnych Niemczech trwa nieustający festiwal rowerowy. "Jazda jest tu po prostu przyjemnością"

Płaskie jak stół trasy, świetne oznaczenia, a do tego morze, góry, jeziora, lasy i wrzosowiska. By trafić do raju rowerzystów, wystarczy w okolicach Szczecina czy Świnoujścia przekroczyć granicę.

Cichutki szum opon, wspaniałe poczucie szybkości, niezależność, a jednocześnie pełna symbioza z naturą i dostarczający gejzerów endorfin wysiłek fizyczny. Po prostu rower. Świetny środek komunikacji w coraz bardziej zakorkowanych miastach i najlepszy - prawdopodobnie - sposób na spędzenie wakacji.

O ile w samochodzie wszędzie jesteśmy przejazdem, to na rowerze po prostu jesteśmy. Nie przegapimy uroczego kota na płocie, zdążymy odpowiedzieć na powitanie mijanej osoby czy pomachać dziecku w oknie. Zawsze możemy się zatrzymać, by popodziwiać urokliwy zakątek albo uciąć sobie pogawędkę z rowerzystą jadącym z naprzeciwka.

Nic więc dziwnego, że turystyka rowerowa to niezwykle popularny sposób spędzania urlopów w całej Europie, a wiele regionów naszego kontynentu intensywnie rozwija infrastrukturę dla cyklistów. Świetnie przygotowane trasy rowerowe mają nasi zachodni sąsiedzi.

Jazda po doskonałych szlakach rowerowych to przyjemność (fot. TA.SH / JAN-CHRISTOPH SCHULTCHEN)
Jazda po doskonałych szlakach rowerowych to przyjemność (fot. TA.SH / JAN-CHRISTOPH SCHULTCHEN)

Stylowi cykliści

Jednym z ciekawszych miejsc na rowerowy - krótszy czy dłuższy - wypad jest Meklemburgia-Pomorze Przednie, kraj związkowy położony w północno-wschodniej części Niemiec. Znajduje się tu ponad 8 tys. km idealnie przygotowanych szlaków rowerowych - dziewięć długodystansowych tras wycieczkowych i 21 interesujących krajobrazowo krótszych pętli. Szczególnie wartym polecenia jest szlak biegnący wybrzeżem Bałtyku. Zaczyna się on tuż za naszą granicą, na wyspie Uznam, a kończy w hanzeatyckiej Lubece. Wiedzie przez malownicze nadmorskie krajobrazy, pośród białych bałtyckich plaż i wydm. Po drodze mijamy wyspę Rugię i stylowe nadmorskie kurorty, w tym najstarszą nadbałtycką miejscowość wypoczynkową, założony w 1793 r. Heiligendamm. Miasteczko słynie z klasycystycznych białych budynków, którym zawdzięcza swój przydomek: "die weiße Stadt am Meer" - białe miasto nad morzem.

Na rowerzystów czeka w Meklemburgii-Pomorzu Przednim doskonale rozwinięta sieć tras rowerowych (fot. Krauss, Susanne TMV)
Na rowerzystów czeka w Meklemburgii-Pomorzu Przednim doskonale rozwinięta sieć tras rowerowych (fot. Krauss, Susanne TMV)

Bardzo popularny jest również - przebiegający częściowo przez Meklemburgię - szlak rowerowy Berlin - Kopenhaga. To jedna z pierwszych na świecie dróg dla jednośladów, na której znajduje się infrastruktura do ładowania rowerów elektrycznych. Można więc podróżować nią zupełnie bez wysiłku.

Dobrze przygotowani kondycyjnie cykliści powinni odwiedzić Meklemburgię pod koniec maja. W tym czasie organizowany jest tu dwudniowy rajd rowerowy "Runda po Meklemburskich Jeziorach" o długości 300 km. Z kolei miłośnicy muzyki powinni wziąć udział w niezwykłym koncercie rowerowym pod koniec czerwca. Czemu "rowerowym"? Otóż kolejni artyści wykonają swoje utwory w różnych miejscach, rozrzuconych wokół Schwerinu, stolicy regionu, a widownia będzie przemieszczała się między scenami właśnie na rowerach.

Ciekawym wydarzeniem jest też odbywający się w połowie września festiwal Velo Classico, organizowany w tym roku w okolicach miasta Ludwigslust. To impreza w stylu retro. Jej uczestnicy będą mogli wziąć udział m.in. w rajdach rowerowych na dystansach od 30 do 150 km. Towarzyszyć im będą najróżniejsze imprezy - pokazy dawnej mody rowerowej, koncerty i pchli targ. Nie zabraknie  też okazji do poucztowania przy wspólnych stołach z innymi entuzjastami stylowego kolarstwa.

Niektórzy uczestnicy Velo Classico zakładają na tę okazję dawne stroje rowerowe: tweedową marynarkę, zegarek kieszonkowy i kaszkiet (fot. Krauss, Susanne TMV)
Niektórzy uczestnicy Velo Classico zakładają na tę okazję dawne stroje rowerowe: tweedową marynarkę, zegarek kieszonkowy i kaszkiet (fot. Krauss, Susanne TMV)

Znikające morze

Inną, wprost stworzoną dla rowerzystów krainą jest graniczący z Danią Szlezwik-Holsztyn. Ten położony na Półwyspie Jutlandzkim kraj związkowy jest wymarzonym miejscem dla osób planujących swoje pierwsze wyprawy rowerowe. Wytyczono tu 13 dłuższych szlaków, a cały region pokryty jest gęstą siecią 15 tys. km dróg dla jednośladów. Mają one znakomitej jakości nawierzchnię i są bardzo czytelnie oznakowane. Co ważne dla początkujących - trasy leżące przy wybrzeżu Morza Północnego prawie zawsze biegną w płaskim terenie, a ewentualne przewyższenia są raczej symboliczne. Niektóre ścieżki prowadzą groblami usypanymi na Morzu Wattowym. To szczególnego rodzaju niezwykle płytki akwen wodny, leżący w przybrzeżnej części Zatoki Niemieckiej. W czasie odpływu jest on odsłaniany, zamieniając się w rozległe, wielokilometrowe błotniste równiny o bardzo bogatym życiu przyrodniczym. Zupełnie inaczej wyglądają natomiast trasy wiodące wzdłuż Bałtyku, które wiją się widowiskowo pośród nadmorskich klifów.

Rowerzyści, którzy interesują się historią, szczególnie upodobali sobie Mönchsweg, czyli Mnisi Szlak, który przed wiekami przemierzali pierwsi chrześcijańscy misjonarze w drodze na północ Europy. Dziś to licząca ok. 1000 km trasa rowerowa z Bremy do Roskilde w Danii. Po drodze warto zatrzymać się w Eekholt, gdzie na dużym, otwartym terenie żyje na wolności ponad 100 gatunków zwierząt. Koniecznie trzeba też zwiedzić chociaż jedno z licznych średniowiecznych miasteczek, przez które prowadzi szlak.

Z kolei miłośnicy natury powinni wybrać się na trasy wiodące przez Szwajcarię Holsztyńską. To kraina jezior położonych pośród niewysokich wzgórz, przypominająca nasze Mazury. Objeżdżając ją, koniecznie trzeba zajrzeć do średniowiecznego miasteczka Eutin, które nazywane jest Weimarem Północy. Słynie ono z otoczonego fosą zamku Eutiner Schloss i urokliwego rynku, nad którym góruje wieża romańskiego kościoła św. Michała z XIII wieku.

Szlezwik-Holsztyn dysponuje bardzo rozbudowaną bazą noclegową. Jednak pośród setek najróżniejszych hoteli, pensjonatów czy campingów szczególnie wyróżnia się możliwość nocowania w... koszu plażowym. Czy może być przyjemniejsze miejsce na pobudkę?

A może noc na plaży (fot. TA.SH / Jens König)
A może noc na plaży (fot. TA.SH / Jens König)

Góry i wrzosowiska

Jadąc dalej na zachód od Szlezwika-Holsztynu, trafiamy do Dolnej Saksonii. Regionem zachwycą się zarówno rowerzyści, którzy preferują równe, płaskie drogi, jak i ci, których żywiołem są wymagające górskie szlaki. Dolna Saksonia to jedno z tych miejsc, gdzie rano można poszaleć rowerem w górach np. w masywie Harzu, a wieczorem wybrać się na spokojną przejażdżkę nad morzem. Tu po prostu wszędzie jest blisko.

Szczególnym miejscem jest leżąca tu Lüneburger Heide, Pustać Lüneburska, malownicza kraina porośnięta łąkami, lasami, poprzecinana strumieniami i rzekami. To miejsce słynie z największego w Europie zwartego wrzosowiska, które znajduje się w liczącym 1000 km kw. parku przyrodniczym. Pośród zapierających dech w piersiach krajobrazów poprowadzono 2 tys. km szlaków rowerowych. Szczególnie warto wybrać się tu między sierpniem a wrześniem, gdy kwitną wrzosy. Na miejscu warto odwiedzić niewielkie wioski z tradycyjnymi domami krytymi strzechą. W tutejszych gospodach wciąż królują lokalne przysmaki: mięso jagniąt rasy Heidschnucke, miód wrzosowy, pstrągi i ziemniaki miejscowej odmiany. To prosta, ale pyszna kuchnia ludowa. Coś, za czym coraz częściej tęsknimy.

Podczas rowerowych wycieczek można podziwiać piękne widoki (fot. Niedersachsen GRD)
Podczas rowerowych wycieczek można podziwiać piękne widoki (fot. Niedersachsen GRD)

Popularnym wśród cyklistów miejscem jest szlak rowerowy wzdłuż Wezery. Wije się on to schodząc tuż nad wodę, to znikając w okolicznych lasach. Jadąc nim, tuż za miejscowością Bad Karlshafen mijamy Weser-Skywalk, wzniesioną na nadrzecznych skałach platformę widokową, z której rozpościera się wspaniały widok na płynącą 80 m niżej rzekę. Na trasie znajdziemy masę knajpek wypełnionych po brzegi raczącymi się najróżniejszymi przysmakami cyklistami, a mijając po drodze setki kolejnych lokali, mamy poczucie, że uczestniczymy w radosnym rowerowym święcie.

Taki nastrój króluje w całych północnych Niemczech, które w cieplejsze miesiące sprawiają wrażenie, jakby trwał w nich nieustający festiwal rowerowy. Łatwo to wytłumaczyć: tu po prostu jazda rowerem jest czystą przyjemnością.

Więcej informacji znajdziesz na stronie: www.off-to-mv.com

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku