Mary Poppins

Mary Poppins (fot. Photo Credit: Jay Maidment)

Materiał Promocyjny Partnera Weekendu

Mary Poppins. ''Przylatuje z nieba na parasolce, wjeżdża do góry po poręczy schodów, nosi torbę zrobioną z chodnika''

Duża garść magii, szczypta wyniosłej srogości, uncja tajemnicy - tyle wystarczy, by stworzyć opiekunkę idealną. Przynajmniej zdaniem milionów dzieci, zakochanych w "Mary Poppins". Nowa część jej przygód za chwilę będzie zdobywać serca kolejnego pokolenia widzów.

Najsłynniejsza niania świata znowu będzie uczyć małych urwisów dobrego zachowania. Na ekrany kin w Polsce 19 grudnia wchodzi film "Mary Poppins powraca" w reżyserii Roba Marshalla z Emily Blunt w roli tytułowej. W innych rolach same gwiazdy - Meryl Streep, Colin Firth, Emily Mortimer. Na portalach filmowych czuć ekscytację starszych widzów, którzy pamiętają film z dzieciństwa: "Nareszcie!", "Najwyższy czas..."; "Ciekawe, czy będzie lepsza niż oryginał?" - piszą. Nic dziwnego, poprzeczka zawieszona jest naprawdę wysoko! Na film czekają również krytycy, który coraz częściej wymieniają "Mary Poppins powraca" i odtwórczynię głównej roli jako potencjalnych kandydatów do Oscara.

Po raz pierwszy Mary Poppins pojawiła się na ekranach kin w 1964. Musical na podstawie książki Pameli Lyndon Travers nakręcił Walt Disney, kiedy po latach namawiania i proszenia uzyskał od autorki zgodę na ekranizacje jej książki. W rolę niani wcieliła się debiutująca Julie Andrews. Wspaniale zagrała ona postać tajemniczej guwernantki z ogłoszenia, które dali do gazety niejacy państwo Banksowie, rodzice dwojga urwisów. Akcja filmu dzieje się w Londynie na początku XX wieku, ale z małą Janeczką i Michasiem mogły identyfikować się dzieci w każdych czasach, znający tęsknotę za wiecznie zapracowanymi  i nieobecnymi w domu rodzicami. I na tę tęsknotę i samotność dzieci potrafiła zaradzić tylko surowa na pozór niania, a tak naprawdę serdeczna i rozumiejąca wszystko przyjaciółka.

0Emily Blunt is Mary Poppins, Emily Mortimer is Jane Banks, Ben Whishaw is Michael Banks and Joel Dawson is Georgie Banks in Disneys MARY POPPINS RETURNS, a sequel to the 1964 MARY POPPINS, which takes audiences on an entirely new adventure with the practically perfect nanny and the Banks family.
Po raz pierwszy Mary Poppins pojawiła się na ekranach w 1964 roku (fot. courtesy of Disney)

Tryumf filmu był ogromny. Musical został obsypany nagrodami, w tym pięcioma Oskarami! Nie wspominając o radości milionów dzieci. Zaczęły marzyć o takiej niani, która odgoniłaby ich troski i zapewniła przygody jak z bajki.

Nowa niania na nowe czasy

Od tych czasów minęło jednak już ponad pół wieku. Czy w czasach internetu, smartfonów w rękach kilkulatków, które pod nieobecność rodziców oglądają, co tylko zechcą, jest jeszcze miejsce dla staroświeckiej instytucji niani? A tym bardziej takiej, która na co dzień posługuje się magią? Żeby pozbyć się tych wątpliwości, wystarczy zaprosić do oglądania "Mary Poppins" dowolne dziecko, nawet te wychowane na Harrym Potterze, Gwiezdnych Wojnach i Drużynie Pierścienia.


Mary Poppins - plakat filmowy (fot. mat. prasowe)

Cóż, dzieciom w każdych czasach nietrudno zakochać się w tajemniczej czarodziejce, która do sprzątania pokoju używa magicznych sztuczek, urządza przejażdżki na konikach uwolnionych z karuzeli czy wycieczki po dachach Londynu. Mary w wersji filmowej to wesoła i kochająca niania, o jakiej może marzyć każdy maluch. Bo kto z nas, mając kilka lat, nie uwielbiałby osoby, która przylatuje z nieba na parasolce, wjeżdża do góry po poręczy schodów, i nosi torbę wykonaną z chodnika, w której mieści się wszystko, w tym wieszak na kapelusze, lampa pokojowa czy wielkie lustro? A przede wszystkim potrafi zmienić wyniosłego, apodyktycznego i zakochanego w porządku ojca, który oczekuje, że rodzina będzie funkcjonować równie sprawnie jak Imperium Brytyjskie, w wesołego tatusia, naprawiającego latawce i zawsze mającego czas dla swoich dzieci.

Emily Blunt is Mary Poppins in Disneys MARY POPPINS RETURNS, a sequel to the 1964 MARY POPPINS, which takes audiences on an entirely new adventure with the practically perfect nanny and the Banks family.
Mary w wersji filmowej to wesoła i kochająca niania (fot. courtesy of Disney)

Mary Poppins dla dorosłych

Kiedy jednak sięgniemy po  książki P.L. Travis, poznajemy zupełnie inną Mary Poppins. Wcale nie taką piękną - choć przecież uwielbiającą się przeglądać w lustrze. Poza tym znacznie bardziej oschłą i humorzastą niż w filmie, nie znoszącą sprzeciwu. To na pewno nie jest typ wesolutkiej, zawsze roześmianej opiekunki, mającej dla podopiecznych wyłącznie miłe słowa. To raczej wyniosła, nieco apodyktyczna dama. A jednak z jakiegoś powodu znowu ją uwielbiamy, tak samo jak mali Banksowie. Być może dlatego, że w jej postaci łączą się dwa światy - ten dziecięcy, magiczny, pełen wyobrażeń i przygód, z poważnym światem dorosłych, w którym gdzie króluje ład, porządek i obowiązek. I w którym nieodpowiednie zachowanie zawsze spotyka zasłużona kara.

Mary z książek jest też postacią z wyraźnym pierwiastkiem mroku i tajemnicy. Nie wiemy skąd się wzięła, iloma dziećmi wcześniej opiekowała, co tak naprawdę myśli o swoich podopiecznych. Dzieci ja kochają, ale czy ona je też? Trudno powiedzieć. Gdy wiatr się zmienia i niania odchodzi, one płaczą, a ona tylko się uśmiecha. Czemu? Nie wiemy. Ale to właśnie ta tajemniczość i niejednoznaczność sprawia, że książki te są tak wciągające, i właśnie dzięki tym jej cechom wytrzymały one próbę czasu. Bo - bądźmy szczerzy - dzisiaj magiczne sztuczki mogą zafascynować młodsze dzieci, ale dla tych starszych, które już same czytają, to zdecydowanie zbyt mało, by przykuć ich uwagę i utrzymać sympatię. Tymczasem używająca magii, nieco mroczna, tajemnicza Mary Poppins staje się dla nich przewodnikiem po pograniczu między światem dziecięcym a dorosłym.

0i_H1U;<aiV?3=?KE{;'F&8FwKE'~opX:DqnQ{q!8BIM!UAdobe PhotoshopAdobe Photoshop CS68BIMC%#
Dzieci kochają Mary Poppins (fot. Jay Maidment)

Oczywiście, poza dziećmi i ich nianią, w "Mary Poppins" występują jeszcze inne postaci, których niejednoznaczność docenią tylko starsi czytelnicy. Mama - wesoła, dobrze sytuowana sufrażystka, która wyśpiewuje piosenki o prawach wyborczych dla kobiet, ale do funkcjonowania potrzebuje służącej, opiekunki i kucharki. Patrząc na nią dostrzegamy, jak bardzo zmieniło się życie kobiet od tamtych czasów.

I sam pan Banks. Stuprocentowy Brytyjczyk swojej epoki, będący dumnym przedstawicielem imperium, nad którym słońce nigdy nie zachodzi. Pan domu, którego spokojne życie zaczyna walić się wraz z pojawieniem się Mary Poppins, co ostatecznie kończy się zwolnieniem z pracy w banku. Ale wtedy nasz bohater odkrywa, że istnieje życie "po korporacji", i może być ono znacznie lepsze niż to wcześniejsze. Czy my tego skądś nie znamy?

Nic więc dziwnego, że Mary Poppins wciąż pozostaje niedoścignionym wzorem opiekunki. To po prostu niania idealna. Taka, którą każdy chciałby mieć, nawet jeśli od dawna sam ścieli swoje łóżko, a porządek w jego biurze utrzymuje serwis sprzątający. Prawdopodobnie bez użycia magii.

W swoim kinowym powrocie Mary Poppins przypomina, że "wszystko jest możliwe, nawet to, co niemożliwe". Warto o tym pamiętać podczas zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, kiedy w życie każdego z nas wkrada się odrobina magii.