Michael Fassbender jako detektyw Harry Hole w filmie 'Pierwszy Śnieg'

Michael Fassbender jako detektyw Harry Hole w filmie 'Pierwszy Śnieg' (fot. materiały Partnera Weekendu)

materiał partnera weekendu

Złamane życiorysy, używki, uzależnienie od pracy. Tak wygląda codzienność słynnych detektywów

Literatura, a z nią kino i telewizja przypominają nam, że są na tym świecie ludzie, dzięki którym możemy spać spokojnie. Prawdziwych detektywów rzadko mamy szansę poznać i chyba stąd - przynajmniej po części - bierze się popularność ich literackich czy filmowych odpowiedników.

Odbiorcy współczesnych kryminałów tak samo jak na akcję, zwracają uwagę na postaci głównych bohaterów. W powieściach i filmach są nimi najczęściej policjanci. Wśród najbardziej lubianych przez czytelników i widzów próżno dziś szukać dżentelmenów w rodzaju Herkulesa Poirot. Jacy więc są? Łączy ich zmęczenie życiem i pewna rezygnacja właściwa ludziom, którzy widzieli zło w czystej postaci. Pracę, która niszczy psychicznie, odreagowują, przesadzając z używkami. Mają problem z nawiązywaniem trwałych, bliskich relacji z innymi ludźmi. W pewnym momencie tak bardzo starają się rozumieć sprawców zbrodni, że zastanawiają się, czy przypadkiem sami nie zaczną czynić zła. Oto pięciu najbardziej krwistych bohaterów współczesnych powieści kryminalnych.

HARRY HOLE. Książki z tym bohaterem stanowią już połowę dorobku literackiego Jo Nesbo, a na ekrany polskich kin 13 października wchodzi "Pierwszy śnieg" w reżyserii Thomasa Alfredsona, ekranizacja bestsellerowej powieści Norwega pod tym samym tytułem, jednej z najlepszych w serii, tej która - zdaniem samego Nesbo - uczyniła z niego autora mainstreamowego. Głównym bohaterem jest oczywiście Harry Hole, w którego rolę wcielił się Michael Fassbender. Z jakim wyzwaniem mierzy się aktor? 


Michael Fassbender jako detektyw Harry Hole (fot. Jack English/materiały Partnera Weekendu)

Hole jest dla Oslo tym, kim dla Londynu Sherlock Holmes. Ikoną. Właśnie dostał drugie życie - filmowe. Harry to nie jest "fajny gość". Raczej mało kto miałby ochotę wyjść z nim na piwo. Nie tylko dlatego, że facet ma poważne problemy z nadużywaniem alkoholu, ale też z powodu jego zgorzknienia. Autorzy filmu zadbali jednak o to, by nie stało się ono jego dominującą cechą. - Staraliśmy się, by postać Harry'ego na ekranie nie została zbanalizowana. Aby był nieprzewidywalny, myślał w swój charakterystyczny sposób - mówi Robyn Solvo, producent "Pierwszego śniegu". - Aby nie był kliszą sfrustrowanych policjantów, których znamy z kina. To nie jest bohater kina akcji. Tomas Alfredson zaoferował nam własną interpretację, dzięki której mogliśmy przełożyć bestsellerową powieść na język kina, stworzyć coś, co będzie zaskakiwało.

Potwierdza to Fassbender: - Widzieliśmy na ekranach tylu detektywów - mówi aktor. - Zrobiliśmy wszystko, by uniknąć klisz, powtórzeń, stereotypu. 

Ważne w życiu Harry'ego są kobiety. To Rakel Fauke, w której postać wciela się znana ze współpracy z Larsem von Trierem Charlotte Gainsbourg. Ale bliskość rodzi się także między nim a Katrine Bratt (Rebecca Ferguson). - Ktoś mógłby pomyśleć, że kroi się emocjonalny trójkąt, ale tak nie będzie. Film przedstawia relacje w sposób kompleksowy, niezgodny z kliszami - mówi Robyn Slovo.

Na ekranie Hole wygląda jak cień człowieka, choć gra go jeden z najprzystojniejszych aktorów Hollywood. Harry wzbudza sprzeczne emocje, bo z jednej strony mamy ochotę wykrzyczeć mu w twarz: "Stary, weź się w garść", z drugiej - pokorniejemy, gdy widzimy, jak bardzo oddaje się swojej robocie. Ten typ tak ma. Musimy albo kupić go z dobrodziejstwem inwentarza, albo pokornie zejść mu z drogi i pozwolić robić swoje. Bo robi to naprawdę dobrze.


Michael Fassbender jako Harry Hole w filmie 'Pierwszy Śnieg' (fot. Jack English/materiały Partnera Weekendu)

EBRHARD MOCK. Ten bohater ma nawet swoją stronę w Wikipedii, z której dowiadujemy się, że przyszedł na świat w Wałbrzychu w 1883 roku, a zmarł w Nowym Jorku w 1960 roku. Ta informacja pojawia się też w książce "Widma w mieście Breslau" Marka Krajewskiego, której Mock jest bohaterem. Inne to: "Mock", "Koniec świata w Breslau", "Widma w mieście Breslau", "Festung Breslau", "Dżuma w Breslau", "Głowa Minotaura" oraz "Rzeki Hadesu". Poza postacią detektywa łączy je to, że ich akcja dzieje się w międzywojennym Wrocławiu.

Mock mógłby być jednym z tych przykładnych arystokratów - dobrze wykształconych, z zamiłowaniem do sztuki antycznej - którzy najwyższej klasy trunkami raczą się w towarzystwie osób o podobnym statusie. Ale on woli popijać sam, (i to wcale niemało) ewentualnie z piękną prostytutką, przy suto zastawionym stole. Nic dziwnego, że nie wytrzymała z nim żadna z dwóch żon, bo facet ma wszystkie cechy nałogowca uzależnionego nie tylko od seksu i alkoholu, ale i - a może: przede wszystkim - od pracy, której jest w stanie poświęcić czas nawet wtedy, kiedy akurat trwa akcja ewakuacyjna z oblężonego miasta. Ale sukces w zawodzie osiąga nie tylko dzięki sprytowi i pracy po godzinach. Nie bez znaczenia jest też jego przynależność do loży masońskiej oraz brak zahamowań. Żeby osiągnąć cel, nie cofnie się przed niczym.


Okładki kryminałów Marka Krajewskiego o Eberhardzie Mocku (fot. mat. wyd. Znak)

CARL MOERCK. Detektyw powołany został do życia przez Jussiego Adler-Olsena, który zyskał dzięki niemu sławę w wieku 57 lat. Moerck zatrudniony jest w Departamencie Q, jednostce kopenhaskiej policji zajmującej się niewyjaśnionymi sprawami, zamkniętymi z braku poszlak. Moerck, Duńczyk z dziada pradziada, pracuje razem z Assadem, imigrantem, który słynie ze swoich językowych lapsusów ("Kuriozalny? Co to znaczy? Coś związanego z kurami czy co?"). Panowie dopełniają się idealnie: porywczy, w gorącej wodzie kąpany Duńczyk musi konfrontować się z opanowanym, utemperowanym i niepijącym (!) muzułmaninem, co prowadzi do napięć i kłótni. Ale śledztwom akurat ich relacja przysłuży się zawsze doskonale.


Duński aktor Nikolaj Lie Kaas, który grał rolę detektywa Carla Moercka w filmie 'The Keeper Of Lost Causes' (fot. Black Corsair/CC BY-SA 2.0/Flickr/Wikimedia Commons)

KURT WALLANDER. Po raz pierwszy dał się poznać światu w 1991 roku na kartach powieści "Morderca bez twarzy" Henninga Mankella. Wallander stał się bohaterem dziesięciu książek, poświęcono mu także trzy seriale. Jego postać stworzył człowiek, który "wychował się na przestępstwie" - Mankell był synem wziętego sędziego i od dziecka słuchał o szwedzkich zbrodniach.

Detektywa poznajemy, gdy przeżywa kryzys wieku średniego - rozwiódł się z żoną, jego relacje z córką i ojcem również nie należą do łatwych. Kurt prowadzi też fatalny styl życia. W jego jadłospisie nie ma posiłku, na który dałby przyzwolenie najbardziej liberalny dietetyk, używki także nie są dla niego niczym obcym. Na skraju alkoholizmu, z depresją za pan brat znajduje sens dalszego życia wyłącznie w pracy.

Mankell, który w 2015 roku zmarł na raka prostaty, postarał się, by motywacja jego bohatera była odpowiednio dwuznaczna: z jego pracą w policji nigdy nie pogodził się ojciec, a sam Wallender na początku kariery został dźgnięty nożem. Choć wszystkie znaki na niebie i ziemi kazały mu trzymać się z dala od policji, on uparcie stara się udowodnić sobie i światu, że do walki ze złem jest predestynowany. Kolejny skomplikowany melancholik, którego dywagacje stanowią smakowite uzupełnienie kryminalnej akcji.

JOHN REBUS. Kto jak kto, ale ten detektyw powinien być nam szczególnie bliski - w jego żyłach płynie polska krew. Dziadek bohatera był polskim imigrantem, którego życie poniosło do Szkocji.

Nikogo już pewnie nie zaskoczy, że Rebus ma na koncie nieudane małżeństwo, po którym pozostało nie tylko zdjęcie byłej żony na biurku, ale i zaniedbywana córka. Oczywiście nie przepuści on żadnej okazji do wypicia alkoholu, a jego relacje z kobietami do prostych nie należą.

Postać tego byłego komandosa SAS stworzył Ian Rankin. Napisał kilkanaście książek, których bohaterem jest John Rebus. Pierwsza, "Supełki i krzyżyki", powstała 30 lat temu, w 1987 roku. Pisarz, opowiadając kryminalne historie, portretuje też Szkocję. Zwłaszcza Edynburg, który zamiast przyciągać wiekowymi zabytkami i pięknem krajobrazów, jest brudny i po prostu niebezpieczny. Na jego ulicach mijają się bezradni policjanci, bezkarni przestępcy i obojętni politycy. A Rebus jest jednym z nielicznych, którzy poświęcili życie, by zaprowadzić tu spokój.

***

Co jeszcze łączy pięć postaci z bestsellerowych kryminałów? Niewiara w to, że zła można się zupełnie pozbyć ze świata. Każdy z detektywów wierzy jedynie w możliwość posprzątania małego wycinka rzeczywistości. I na tym skupia się w stu procentach. Cała piątka chce zmieniać świat na miarę swoich możliwości, czym diametralnie różnią się od naiwnych superbohaterów tak chętnie dziś pokazywanych w kinie. Harry Hole z "Pierwszego śniegu" Tomasa Alfredsona na pewno superbohaterem nie jest. Jest tylko człowiekiem, który zawsze walczy do końca. Nawet jeśli innym wydaje się, że nie ma już o co.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku