(fot. materiały partnera weekendu)

materiał partnera weekendu

Polacy kochają piwo, ale nie są już wobec niego bezkrytyczni

Od lat jesteśmy w czołówce piwnych narodów świata. To, że lubimy wypić piwo, jest więc oczywistością. Jednak trendy z ostatnich lat pokazują, że coraz bardziej liczy się dla nas nie ilość, ale przede wszystkim jakość spożywanego trunku.

Kto najbardziej na świecie kocha piwo? Oczywiście Czesi. Od lat znajdują się na czele rankingu ilości wypijanego piwa. Rocznie na głowę spożywają ponad 142 litry tego trunku. Na kolejnych miejscach są Austria i Niemcy. Tam statystyczny mieszkaniec wypija rocznie niemal 105 litrów piwa.

(fot. materiały partnera weekendu)(fot. materiały partnera weekendu)

Czechy, Austria i Niemcy tworzą słynny europejski trójkąt piwny. Ale Polacy nie zostają za nimi daleko w tyle. Jeżeli chodzi o spożycie piwa, jesteśmy na czwartym miejscu w Europie i szóstym na świecie. Rocznie wypijamy go 97,8 litra na głowę, co oznacza, że średnio mieszkaniec naszego kraju wypija jedno małe piwo dziennie.

- Kiedyś na polskich stołach królowała wódka, uważana za tradycyjny trunek - opowiada Słowak Juraj Tobola, smakosz piwa, który od dawna obserwuje kulinarne obyczaje Polaków. - Dzisiaj piwo staje się coraz bardziej popularne. Świadczy o tym duża liczba piwnych marek oferowanych w polskich sklepach i coraz większa popularność piwnych restauracji, które zaczynają serwować naprawdę dobre trunki - zauważa Tobola.

(fot. materiały partnera weekendu)(fot. materiały partnera weekendu)

Te zmiany to odpowiedź na wymagania klientów. Bo Polacy nie chcą być dzisiaj tylko konsumentami piwa - przede wszystkim chcą być jego koneserami. To dlatego we wzorowanych na czeskie restauracjach w naszym kraju zatrudniani są barmani, którzy piwo potrafią nie tylko profesjonalnie nalać, ale także opowiedzieć o serwowanym trunku ze znawstwem i największymi szczegółami.

- Panuje przekonanie, że piwa koncernowe nie są dobre. Niestety, często jest to prawda, zwłaszcza w przypadku tzw. piw stadionowych - komentuje Tobola. Ekspert nawiązuje do rozwiązań w polskim prawie, które z jednej strony pozwalają na sprzedaż piwa na imprezach masowych, m.in. meczach, ale jednocześnie zobowiązują sprzedawców, by było to piwo bardzo lekkie, zawierające maksymalnie 3,5 proc. alkoholu. Tego typu trunki to również obietnica mało wyszukanego smaku.

(fot. materiały partnera weekendu)(fot. materiały partnera weekendu)

- Polacy uciekają do piw pochodzących z małych browarów regionalnych, które uważają za jeszcze "nieskażone" globalizacją, masową technologią - zauważa Tobola, choć - jak stwierdza - są wyjątki. - Czeskie piwa uważane są za dobre, nawet jeśli pochodzą od znanych marek. Jest to uzasadnione tym, że producenci piwa w Czechach, jak choćby Pilsner, utrzymują tradycyjne receptury produkcji od wielu lat i nie podlegają wpływom masowych technologii.

To prawda, zarówno wielkie, jak i małe browary u naszych południowych sąsiadów są dumne z tego, że od lat nie zmieniają zasad swojego funkcjonowania. Między innymi z tego powodu dla milionów smakoszy piwa na świecie ich trunek jest wyznacznikiem smaku lagera.

(fot. materiały partnera weekendu)(fot. materiały partnera weekendu)

- Lagery są w Polsce najpopularniejsze, podobnie jest na Słowacji, w mojej ojczyźnie. To kwestia długiej tradycji warzenia i spożywania piw dolnej fermentacji w naszych krajach - opowiada Juraj. - Czasami Polacy sięgają dla odmiany po piwa typu ALE czy IPA, ale cały czas są one mniej popularne od lagerów - podsumowuje ekspert.

Jego tezę potwierdzają statystyki. Lagery, mimo zachodzących zmian na rynku piwnym, cały czas stanowią aż 85 proc. sprzedaży. Jeszcze wyraźniej widać to w gastronomii, gdzie bardzo trudno jest się przebić innym gatunkom piwa (według szacunków w handlu ogólnopolskim jest ponad 150 lagerów).

- Ja osobiście też wolę lagery - deklaruje Tobola i zapewnia, że takie podejście wśród naszych południowych sąsiadów to nic zaskakującego. - W moim kraju kultura picia piwa jest głęboko zakorzeniona. W każdej, nawet najmniejszej wsi jest knajpa, gdzie zawsze można się napić świeżego piwa nalewanego z beczki czy tanka - opowiada.

Tobola przyznaje, że o jakość i kulturę picia piwa w Polsce trzeba było powalczyć, bo kojarzyła się głównie z niesławną budką z piwem. Jednak w ostatnich latach Polacy bardzo dużo nauczyli się o piwie. - Zdarza się, że moi znajomi zaskakują mnie wiedzą o technologii warzenia piwa, górnej i dolnej fermentacji, znajomością marek i różnorodności smaków. Chociaż pochodzę z piwnego kraju, czasami w takich sytuacjach muszę sięgać po podręcznik.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku