(fot. materiały promocyjne)

Materiał Partnera Weekendu

Piwowar piwo warzy, barman piwo tworzy. Kto myśli, że nalewanie go to żadna filozofia, jest w dużym błędzie

Podawanie złocistego napoju to prawdziwa sztuka, a liczba błędów, którymi zupełnie nieświadomie psujemy smak piwa, może zaskoczyć nawet największych znawców. Ale spokojnie, niewiele trzeba wiedzieć, by nawet w zaciszu domowym w pełni rozkoszować się tym trunkiem.

- Oprócz odpowiednio schłodzonego piwa ważne jest właściwie przygotowane szkło - mówi mistrz barmański Marcin Ostrowski, i dodaje, że kufel lub inne szklane naczynie, z którego będziemy kosztować piwo, musi spełniać trzy warunki - być czyste, schłodzone i mokre. Czyli oprócz tego, że szkło dokładnie myjemy, musimy je też schłodzić, np. nalewając do niego nieco wcześniej zimnej wody i dodając kostki lodu.

Szkło, w którym podaje się piwo, musi być odpowiednio przygotowane(fot. materiały promocyjne)Szkło, w którym podaje się piwo, musi być odpowiednio przygotowane (fot. materiały promocyjne)

- Piwo, które nalewamy do nie schłodzonego szkła, doznaje szoku termicznego i już po minucie osiąga temperaturę nawet trzynastu stopni, a w związku z tym przestaje smakować tak, jak powinno - tłumaczy Ostrowski.

W trakcie serwowania piwa warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz - pojawiające się na bokach szklanki bąbelki. Niektórzy uważają, że są one pożądanym zjawiskiem, wręcz się nimi zachwycają. Takie bąbelki są nawet elementem wykorzystywanym w reklamach niektórych piw. Warto jednak wiedzieć, że to nic innego jak kondensacja dwutlenku węgla, czyli efekt reakcji, która zachodzi pomiędzy piwem i. brudem lub kurzem. Pamiętajmy więc, by dokładnie umyć szkło, zanim nalejemy do niego ulubione piwo.

(fot. materiały promocyjne)Pod kuflem zawsze powinna leżeć podkładka (fot. materiały promocyjne)

Mliko, hladinka czy rezane

W lokalach, które dbają o odpowiednie przygotowanie szkła, kufle przechowywane są w specjalnych wannach z płaszczem glikolowym - to pozwala na utrzymanie ich stałej temperatury pomiędzy 6,8 a 7,2 stopnia Celsjusza. W czeskich knajpach, które sztukę podawania piwa opanowały do perfekcji, zaobserwujemy też dziesiątki innych fascynujących i potrzebnych zwyczajów. Kelner, przynosząc nam do stołu piwo, najpierw kładzie na stole podkładkę, a potem dopiero stawia na niej szklankę.

Podkładka spełnia dwie funkcje. Z jednej strony zapobiega zabrudzeniu się stołu nadmiarem płynu wylewającego się ze szklanki, z drugiej - pełni funkcję... komunikacyjną. Na czym ona polega? Kelner, podając pierwsze piwo, położy przy nas kartkę z numerem stołu, na której zaznaczać będzie kolejne piwa. Te podawać będzie bezszelestnie, nie robiąc zamieszania, aż do momentu, kiedy damy mu sygnał, że kończymy degustację. Magicznym znakiem jest albo odwrócenie kufla do góry dnem i postawienie go na podkładce, albo położenie podkładki na szkle. Co ważne - nikt nie będzie nam wtedy dawał do zrozumienia, że powinniśmy natychmiast opuścić lokal.

(fot. materiały promocyjne)To, w jaki sposób nalejemy piwo do kufla, może znacząco wpłynąć na jego smak (fot. materiały promocyjne)

Kto myśli, że nalewanie piwa to żadna filozofia, jest w dużym błędzie. Czeskie może być serwowane na kilka sposobów. Jednym z najpopularniejszych jest cochtan. Piwo nalewa się bez piany, przez co zawiera w sobie najwięcej naturalnego dwutlenku węgla, a dzięki temu jest niezwykle orzeźwiające. Ta metoda pozwala też, by ze smaku piwa wydobyć maksimum goryczy, dlatego wiele osób piwo podane w ten sposób uważa za "męskie". Jak tłumaczy Marcin Ostrowski, ten sposób serwowania zalecany jest, gdy podajemy trunek do posiłków - wtedy spożywamy go trochę wolniej, jednocześnie delektując się potrawą.

- Nazwa następnego sposobu podawania piwa, czyli hladinka, wzięła się od czeskiego słowa, które w języku polskim znaczy "tafla". Barman tworzy taflę z piany, która piwo odpowiednio chroni - tłumaczy mistrz barmański. Przed czym? Barman, przygotowując hladinkę, najpierw tworzy pianę, a dopiero potem zanurzając w niej kran, nalewa piwo, które dzięki temu utrzymuje stopień nasycenia dwutlenkiem węgla. Przy tak nalanym piwie bardzo długo możemy cieszyć się pełnią smaku.

(fot. materiały promocyjne)Najsłodsze piwo otrzymamy, gdy poprosimy barmana o zaserwowanie nam trunku w wersji milko (fot. materiały promocyjne)

Miłą odmianę może stanowić kolejny sposób serwowania o nazwie mliko. Trzeba tutaj wykazać się sporymi umiejętnościami, bo takie piwo to w istocie sama piana. Ta technika wydobywa z piwa maksimum słodyczy, co cenią sobie przede wszystkim panie.

Ciekawa historia wiąże się z następnym sposobem podawania piwa, czyli snytem. Tego typu serwowanie złocistego napoju miało pozwolić wyjść z twarzą niektórym mężczyznom, którzy przychodzili do piwiarni. W Czechach bowiem w wielu miejscach nie do końca dobrze było przyjmowane, by facet zamawiał małe piwo. A zdarzali się tacy, którzy nie mieli ochoty na pełen kufel. Snyt ratował honor, bo - w połowie złożony z piany - jest de facto małym piwem podanym w dużym kuflu. Tak przygotowane piwo uwielbiają serwować sobie też barmani oraz piwowarzy, by sprawdzić jakość trunku.

(fot. materiały promocyjne)Piwo pijemy od ponad czterech tysięcy lat (fot. materiały promocyjne)

Ostatnio spotykaną ciekawostką jest też piwo rezane, czyli jasne i ciemne wymieszane w proporcjach pół na pół. Dobrzy barmani potrafią je nalać tak, by dwie warstwy były od siebie wyraźnie oddzielone.

Wybieraj z głową

Nalewanie piwa zgodnie z zasadami sztuki to obowiązek każdej szanującej się knajpy. Ale prawidłowego serwowania tego trunku warto nauczyć się także wtedy, gdy piwo pijemy w domu. Co zrobić, by wydobyć z niego odpowiedni smak? - Nalewajmy je do szklanki pod kątem 45 stopni, odczekajmy chwilę, by uformowała się piana. Potem spokojnie dolejmy resztę - tłumaczy Marcin Ostrowski. Doradza też, na co zwrócić uwagę podczas kupowania piwa w sklepie: - Szerokim łukiem omijajmy sklepy, w których piwo jest układane na nasłonecznionych półkach.

(fot. materiały promocyjne)Wysoka temperatura i tlen to najwięksi wrogowie złocistego napoju (fot. materiały promocyjne)

Wybierając piwo, warto zwrócić uwagę nie tylko na to, jak jest przechowywane, warto zapytać też o warunki, w jakich było transportowane. Wysoka temperatura i tlen to najwięksi wrogowie złocistego napoju.

Czesi mają przysłowie, które oddaje ich podejście do podawania piwa: ''Piwowar piwo warzy, barman piwo tworzy'' - warto o tym pamiętać zarówno przed wyborem lokalu na wieczór, jak i przed wypiciem piwa w zaciszu domowym. Obcujemy bowiem z napojem, który istnieje od czterech tysięcy lat, a jego podawanie jest prawdziwą sztuką.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku