Piotr Kędzior Kędzierski

Piotr Kędzior Kędzierski (fot. Piotr Litwic)

materiał partnera weekendu

Piotr ''Kędzior'' Kędzierski: Dziewczynom podobają się brody. Zarost jest atrybutem męskości

- Dopiero jak ktoś rzucił w telewizji śniadaniowej, że teraz brodaci są w modzie, i poszło to w świat, to mamy ulice brodaczy. Ja nie podążyłem za modą - zapewnia Piotr "Kędzior" Kędzierski, który wspólnie z Adamem "Nergalem" Darskim i Lukasem Tarką wybierze najfajniejszego brodacza w Polsce.

Niewtajemniczony rozpoznaje dwa rodzaje zarostu: wystylizowany i puszczony samopas. Oba style potrafią przykuć spojrzenie. Zainteresowanie jest jeszcze większe, odkąd ogłoszono erę lumberseksualnych. Miejscy drwale nie tylko obalili mit zaniedbanego brodacza, ale i przyczynili się do propagowania nieco ekscentrycznych wersji zarostu.

Teraz posiadacze „kotwicy”, „jaskółki”, „wianuszka”, „kaczego kupra”, „bazyliszka”, „francuskiego widelca” czy tajemniczego „starego Holendra” staną w szranki w pierwszym tego typu pojedynku w ramach akcji Discovery Channel „TURBObroda w TURBOpiątki”.

W jury zasiądą oczywiście posiadacze zarostu: Adam „Nergal" Darski, właściciel Barberian Academy & Barber Shop, Piotr „Kędzior" Kędzierski, prowadzący „Ranne kakao” i „Książę i żebrak” w Rock Radio, oraz Lukas Tarka, mistrz brzytwy i jeden z czołowych polskich barberów.

Adam Nergal Darski, Piotr Kędzior Kędzierski oraz Lukas Tarka (fot. Piotr Litwic)Adam Nergal Darski, Piotr Kędzior Kędzierski oraz Lukas Tarka (fot. Piotr Litwic)

Żeby wziąć udział w konkursie, wystarczy zrobić zdjęcie brody, które ma urzec męskie jury. Na zwycięzców, oprócz tytułu posiadacza najbardziej imponującego zarostu, czeka wyprawa legendarną drogą Route 66 w USA (miejsce pierwsze) i kultowy motocykl Junak M16 320 ccm (drugie miejsce).

Konkursowe zgłoszenia będą przyjmowane do 17 kwietnia na stronie internetowej www.turbobroda.pl. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni na antenie Rock Radio
w poniedziałek 20 kwietnia.

Walka na brody to oczywiście wyzwanie dla prawdziwych facetów, którzy potrzebują konkretnej rozrywki. Takiej dostarczą co tydzień o 21.00 „TURBOpiątki” na Discovery Channel. Specjalnie przygotowaną ramówkę opanowała seria kultowych programów motoryzacyjnych z Richardem Rawlingsem i Aaronem Kaufmanem w rolach głównych: „Auto-reaktywacja”, „Niechciani w Gas Monkey” i „Auto-reaktywacja: Seans grozy”.

O kultowe samochody, brody i inne atrybuty prawdziwych facetów zapytaliśmy Piotra „Kędziora" Kędzierskiego.

Jurorzy konkursu TURBObroda (fot. Piotr Litwic)Jurorzy konkursu TURBObroda (fot. Piotr Litwic)

Marta Pawłowska: W konkursie „TURBObroda" zarost będzie oceniany w trzech kategoriach: wystylizowana, długa i odjechana. Twoja będzie oczywiście odjechana.

Piotr Kędzierski: - Taką mi przydzielono, mimo że nie mam jak Lukas czy Adam merytorycznych podstaw, żeby oceniać zarost. Będę się kierował sercem. Nie wiem jeszcze, jakie brody będę typował: obfite czy raczej przystrzyżone. Uczestnik musi mnie czymś urzec, zafascynować. Wiem, że to dziwnie brzmi, że mężczyzna musi mnie zafascynować, ale tak będzie. Postaram się być obiektywny, ale ocenę wystawię pewnie na podstawie zazdrości.

Wygra brodacz, któremu będziesz najbardziej zazdrościł?

- No cóż, mój zarost nie jest obfity, a bardzo chciałbym takowy mieć.

Dlaczego zapuściłeś brodę?

- Bo mam pucołowatą twarz, a broda jakoś optycznie ją wydłuża. Poza tym dziewczynom podobają się brody, koleżanki mnie zachęciły. Zarost jest męski.

Ale nadal masz opinię dziennikarza łobuza, wariata.

- Jak to? To nieprawda!

Nawet w biogramie konkursowym tak zostałeś scharakteryzowany. Świadomie pracujesz na taką opinię?

- Nie wiem, czy moja mama będzie czytać ten wywiad (śmiech). W tym naszym pięknym kraju nad Wisłą jest bardzo łatwo z czegoś totalnie nieistotnego zrobić coś wielkiego. Bardzo łatwo przypina się tutaj etykietki i łatwo zostać niegrzeczną osobą. Mnie do Howarda Sterna i chłopców z Sex Pistols jeszcze daleko. Na pewno jest wielu łobuzów gorszych ode mnie. To, że prowadzę takie, a nie inne życie i takie, a nie inne audycje radiowe, nie oznacza, że jestem łobuzem. To pozory (śmiech). Jestem kulturalnym, młodym człowiekiem.

Piotr Kędzierski będzie oceniał brody w kategorii Piotr Kędzierski będzie oceniał brody w kategorii "odjechana" (fot. Piotr Litwic)

A bywasz poważny?

- Byłem niedawno na weselu kolegi z liceum i powiem ci szczerze - nie chcę tutaj oczywiście nikogo zdenerwować swoją wypowiedzią - ale czułem się najmłodszy. Taki dwudziestokilkuletni. A tam poważna ekipa, poważne prace, poważne związki, poważne dzieci, poważne rozmowy o polityce, wojnie i kredycie. To wygląda trochę tak, jakby moi koledzy zapomnieli, że mają po trzydzieści kilka lat i milion możliwości przed sobą. Przez rodzinne wydarzenia zdałem sobie ostatnio sprawę, że w życiu mamy tak naprawdę bardzo mało czasu i jak najdłużej trzeba się zachowywać jak szczeniak. Nie mówię: nieodpowiedzialnie i głupio, ale trzeba sobie jakoś generować energię do poznawania nowych rzeczy. Kiedyś Władysław Bartoszewski powiedział piękne zdanie: że żyje tak długo, bo jest ciekawy. Właśnie ta ciekawość, a nie powaga, determinuje do pewnych zachowań - że chcesz iść na koncert, na imprezę, że chcesz kogoś poznać, przeczytać książkę czy obejrzeć film itd.

Jak długo wypada „zachowywać się jak szczeniak”?

- Nie ma granicy wieku (śmiech).

Nie prowadzisz poważnych rozmów o polityce, kredytach, wojnie?

- O polityce staram się nie rozmawiać, bo polityka to taki trochę blok reklamowy - każdy ściemnia. Nie ufam praktycznie nikomu ze świata polityki i nie chcę się też specjalnie opowiadać po żadnej ze stron. Prowadzę natomiast poważne dyskusje o życiu. Można też rozmawiać o ważnych sprawach w niepoważny sposób.

Broda dodała Ci trochę powagi. W programach „TURBOpiątkowych” zarost to
jeden z atrybutów prawdziwego faceta.

- Broda na pewno jest jednym z atrybutów męskości. Powinniśmy korzystać z tego dobrodziejstwa, które dała nam natura. Są też fizyczne atrybuty męskości - można sobie wyrobić piękną klatkę piersiową albo biceps, co jest bardzo trudne. Atrybuty męskości można również nabyć, np. w postaci zapalniczki Zippo, klasycznego samochodu czy fajnego motocykla. Można też uprawiać sporty walki czy chodzić na mecze. To wszystko składa się na wizerunek prawdziwego faceta.

(fot. Piotr Litwic)(fot. Piotr Litwic)

Nie masz wrażenia, że w Polsce mamy trochę inne standardy męskości? Jeszcze nie tak dawno większościowymi posiadaczami brody byli raczej ci, którzy nie golili jej z lenistwa.

- Mam wrażenie, że nadal jesteśmy zamknięci na to, co się dzieje poza Polską, boimy się patrzeć szerzej. Dopiero jak ktoś rzucił w telewizji śniadaniowej, że teraz brodaci są w modzie, i poszło to w świat, to mamy ulice brodaczy. Ja nie podążyłem za modą, wcześniej po prostu nie miałem szans na brodę. Nic nie rosło! Wyglądałem dramatycznie. A jak jeszcze zacząłem trochę niezdrowo jeść i niezdrowo żyć, to mi twarz urosła i wyglądałem jak okładka „Mitologii” Parandowskiego. Koleżanka mi podpowiedziała, że broda może tu jakoś pomóc, ale zawsze i bezsprzecznie broda była dla mnie czymś cool. Marzę też o bokobrodach! Może jak się zestarzeję, będę miał więcej hormonów, które odpowiadają za porost włosów... A złote zęby? Mam dwa i jestem z nich bardzo dumny. One zawsze będą cool, bo zawsze będą obciachowe. Obciach idzie w parze z byciem cool. Jeżeli będę miał problemy z dwójką, to nie zawaham się ani chwili, żeby zrobić sobie implant w kolorze złota.

Według "Nergala", "dbanie o atrybuty męskości ma wpływ na to, co mamy wewnątrz”.

- Trochę tak jest. Moja mama mówi: Porządek w domu, porządek w życiu. Ja
się z nią absolutnie zgadzam.

A co z powiedzeniem: „Porządek na biurku jest dowodem jałowości umysłu"?

- Tak leniuchy mówią! Jestem pedantem. Staram się mieć wszystko poukładane w kostki, wyprasowane. Lubię, jak w mieszkaniu jest czysto i ładnie. Bardzo cenię sobie ten stan, kiedy przychodzę o piątej rano w sobotę i mam porządek. Z tą brodą to ja jestem trochę tchórzem i dlatego sam nie podejmę się jej podgolenia. Moje zdolności manualne są dramatyczne. Porzuciłem sklejanie modeli, porzuciłem origami, nie nadaję się do tego, moje palce są wszystkie koślawe i z lewej ręki. Całe szczęście, że są takie zakłady jak kolegi „Nergala". Fajnie, że wizyta w barber shopie to cały proces. Przenosisz się trochę w czasie. Dziewczyny, kobiety mają bardzo dużo okazji, żeby o siebie zadbać. Chłopaki zdecydowanie mniej, bo na pewne czynności nadal patrzy się spode łba, bo to mało męskie.

Na pielęgnowanie brody nie?

- Nie ma nic niemęskiego w dbaniu o brodę.

(fot. Piotr Litwic)(fot. Piotr Litwic)

Znasz się na samochodach?

- W ogóle! Znam się na nich tylko wizualnie, mogę ci powiedzieć, co mi się podoba, a co nie. Kiedyś miałem zajawkę na stare samochody. Włożyłem oszczędności życia w odrestaurowanie takich pojazdów. Mam to chyba w genach po ojcu, bo też się bardzo interesował samochodami, ale wizualnie - bardziej pod kątem historii designu niż mechaniki. Ja jestem fanem lat 80. i 90. To mój ulubiony okres w designie, w motoryzacji, w ogóle we wszystkim. Mogę opowiadać o latach 90. bez końca. Zaczynamy?

Proszę!

- Jest rok 1991, na świat przychodzi moja siostra... Ale tak na serio to jest w tych latach wiele fantastycznych wątków, pierwsza zajawka na ciuchy, muzykę, pierwsze mecze oglądane na żywo. Bardzo fajne są przewidywania fanów motoryzacji - które auta zostaną za 20 lat klasykami, na którym będzie można zarobić duże pieniądze. I na przykład dziś peugeot 205 GTI jest fajny, mercedesy z lat 80. też są bardzo cool.

Jakie miałeś te oldschoolowe auta?

- Z ciekawostek - jeździłem citroenem 2CV, taką kaczką. Prowadzić ten samochód to było wyzwanie, bo do setki miał 45 sekund. Miałem też bmw 2002 z 1974 roku. To było fantastyczne auto i bardzo sexy, ale wybierając pomiędzy samochodem a mieszkaniem, sprzedałem samochód i zrobiłem kuchnię. No i miałem jeszcze mercedesa 190E 2,5-16. To dość rzadki samochód i ostatnio - co mnie trochę oburzyło i zasmuciło - dostałem od straży miejskiej kwit, że pojazd o numerach rejestracyjnych takich i takich, które pamiętałem, stoi tam i tam i blokuje komuś wyjazd od prawie 10 lat. Zrobiło mi się smutno, że ktoś porzucił taki fajny samochód i do tego się nie wyrejestrował. Mnie nie wyrejestrował! Jest mi podwójnie przykro.

(fot. Piotr Litwic)(fot. Piotr Litwic)

Te samochody, motocykle, brody - to działa na kobiety?

- Mam 33 lata i jestem kawalerem, więc odpowiedź nasuwa się sama: Nie wiem. Niestety, nie mam pojęcia, co oprócz brody działa na kobiety. Wiem tylko mniej więcej. Dziewczyny mnie lubią, bo jestem sympatyczny i miły, koleżeńskie stosunki mam OK, ale związki to trudniejsza sprawa. Jak przychodzi do mnie kolega i pyta, co ma zrobić z Marzenką, to jestem w stanie mu doradzić, czy ma się odzywać, czy wycofać. Ale jak taki problem dotyka mnie i powoli się zakochuję, to jestem bezbronnym dzieckiem...

Mimo to koledzy przychodzą po rady.

- Młodsi koledzy, starsi mają żony i już nie muszą się radzić (śmiech). Faceci w gadkach przy piwie też sobie doradzają.

Wulgarność działa na kobiety?

- Bycie wulgarnym wcale nie świadczy o byciu męskim. Trzeba wiedzieć, co i kiedy mówić - czasem brzydkie słowo jest uzasadnione i fajnie brzmi. Użycie kilku wulgarnych słów, żeby jakaś anegdota była bardziej barwna, jest w porządku.

Mama nie myje ci głowy za radiowe żarty?

- Jest bardzo tolerancyjna wobec moich przewinień. Chociaż w porównaniu z tymi, którzy nas reprezentują i pięknie mówią w parlamencie, jestem prawie bezgrzeszny. Wstyd to kraść. Mama czepia się za to tatuaży. Chociaż już coraz mniej, bo wie, że to jest nie do okiełznania. Mam kilka głupich tatuaży, nieprzemyślanych.

Który jest najgorszy?

- Nie polecam nikomu tatuowania sobie imion... ewentualnie imię matki. Jak
wiadomo - matka jest tylko jedna.

Masz jakiś żart, którego żałujesz?

- Musimy coś rozgraniczyć - jeżeli ktoś mówi żart, nie jest to stuprocentowa prezentacja jego poglądów. My w programach śmiejemy się ze stereotypów, zahamowań. Poprawność polityczna czasem ukrywa nasze wady, a to nie ma sensu. Wady warto obśmiać, tylko trzeba mieć wyczucie, kiedy wypada to robić.

Masz takie wyczucie?

- Chyba tak. Moimi żartami najwyraźniej nikt się specjalnie nie przejął, bo nigdy nie słyszałem żadnych pretensji. Jak ktoś mi coś zarzuci, zreflektuję się i uznam, że rzeczywiście przesadziłem, to na pewno przeproszę. Jak się powie coś głupiego, trzeba przeprosić i tyle. Dyskusja o poczuciu humoru trochę nie ma sensu.

Mamy w Polsce problem z dystansem do siebie?

- Duży problem. To ma pewnie jakieś podłoże historyczne i wychowawcze. Nie umiemy się śmiać z siebie, często ludzie czują się dotknięci. Powinniśmy już przebić ten balon i się wyluzować. Trzeba oczywiście rozróżnić, czy coś jest nadal żartem, czy już obrażaniem. Ludzie wycierają sobie słowem „żart” japę. Wszystko zależy od sytuacji. Czasami jest tak, że po prostu na żart ktoś sobie ciężko pracuje.

(fot. Piotr Litwic)(fot. Piotr Litwic)

Kiedyś bojkotowałeś Facebooka.

- Tak, ale już nie bojkotuję.

Dlaczego się złamałeś?

- Bo robimy dużo imprez, ale też trochę z nudów, bo nie miałem dziewczyny i uznałem, że to supersposób na poznanie jakiejś. Nie lubiłem Facebooka, to mogę pierwszy raz szczerze powiedzieć, przez moją byłą dziewczynę, która była bombardowana anonsami, to było strasznie głupie. Teraz pan Facebook bardzo mi się przydaje i cofam to, co mówiłem. Promujemy bardzo intensywnie imprezy. Współpracuję z Pomostem 511. Teraz robimy supercykl imprez w kinie Luna. To pomieszanie szaleństwa, dobrej muzyki, czasami kiczowatej muzyki, świetnych DJ-ów z amatorami. Liczy się klimat, ludzie się super bawią i udaje nam się to bez napinki. A w maju znów wracamy nad Wisłę.

Od poniedziałku do piątku radio, w weekend prowadzenie imprez, do tego akcje takie jak „TURBObroda w TURBOpiątki” - sporo tego. Nie masz czasem ochoty trochę odpuścić, odpocząć?

- Bywam zmęczony, a jak jestem zmęczony, robię się zły, bo marzę tylko o tym, żeby się wyspać. Z tym jest rzeczywiście średnio, na balangach weekendowych raczej się nie oszczędzam, ale w tym wszystkim staram się znaleźć czas na to, co jest dla mnie bardzo ważne - spędzać czas z moim dziadkiem. To mój priorytet.

Są prace, z których rezygnujesz?

- Unikam robienia złych rzeczy i bardzo lubię to, że pracuję w radiu. Mamy z kolegą Kubą i z kolegą Tymonem bardzo dużą dowolność. Zrezygnowałem z telewizji, bo nie podobało mi się to, co musiałem robić lub w jakiej roli mnie pryncypałowie widzieli. To była świadoma decyzja. Na razie jestem szczęśliwy z tym, co robię. Z bandą, z którą gramy, też się przyjaźnimy. Radio jest spójne z tym, co myślę - chociaż oczywiście czasem nie zgadzam się z Kubą, czasami nie zgadzam się z Tymonem.

Z którym częściej?

- Na szczęście nie jestem ortodoksyjny i wyznaję politykę umiaru. Myślę, że obaj na mnie nie narzekają.


„TURBOpiątki" w każdy piątek od 21.00 na Discovery Channel.

 

Piotr „Kędzior" Kędzierski (ur. 1982). Dziennikarz. W Rock Radio pracuje w dwóch duetach: z Tymonem Tymańskim („Ranne kakao”) i z Kubą Wojewódzkim („Książę i żebrak”). Wcześniej związany m.in. z telewizją: 4fun.tv, Polsat, TVP, TVP Kultura i z Radiem Bis. Kiedyś bojkotował Facebooka, dziś szuka tam dziewczyny i promuje m.in. cykl imprez #whereismymind w Pomoście 511. Dumny posiadacz zarostu i juror w konkursie Discovery Channel „TURBObroda".

Marta Pawłowska. Dziennikarka i redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl. Wcześniej m.in. wydawczyni i reporterka serwisu naTemat.pl. Publikowała m.in. w „Dzienniku”, „Gazecie Wyborczej” i „Metropolu”. Realizowała projekty dziennikarskie dla ONZ i PARP. Niecierpliwa fascynatka podróży i kryminałów.